„Moje serce przechodniem jest…” – fragment

Fragmenty opowiadania: Kochałam kobietę z książki „Moje serce przechodniem jest…”

Biwak

LIPIEC 1997 ROK.

Spędzam wakacje w okolicach Warmii, gdzie od paru lat organizowane są gayowsko-lesbijskie biwaki. Autobus PKS zatrzymuje się przy brzegu jezdni,. Po obu jej stronach widać las. Wchodzę w jedną z leśnych dróg i przemierzam nią trzy kilometry. Wreszcie wchodzę na zieloną polanę otoczoną zewsząd drzewami. Tuż obok widać lśniąca taflę jeziora.
Jest to miejsce, w które przyjeżdżają ludzie z całej Polski o nieco odmiennym guście, niż większość społeczeństwa czyli o orientacji homoseksualnej: lesbijki i gay`e. Są inni, niż wszyscy ale czy to znaczy, ze źli? Nawet stare łacińskie przysłowie głosi, że: “De gustibus non disputandum est.” (“O gustach się nie dyskutuje”).
Na biwaku można czuć się swobodnie i “kochać inaczej”. Każdy jest sobą. Nie podlega społecznej krytyce, która homoseksualistów uznaje za ludzi chorych a niekiedy nawet zboczeńców.
Wakacyjne biwaki przynoszą niezapomniane wrażenia, które wspomina się przez cały rok…

Jest piękne zielone lato, choć nieco deszczowe ze względu na położenie geograficzne, tej część Polski. Robi się ciemno więc pośpiesznie rozbijam namiot.
Mój wzrok zatrzymuje się na pięknej kobiecie:
“Niezła laska”- przechodzi mi przez myśl.
Przy nocnym ogniu rozmawiam po raz pierwszy z dziewczyną o imieniu Madlen. Patrzymy na grube, rozżarzone bale, wymieniamy spojrzenia; mówimy o sztuce, poezji, miłości. Rano widzę ją, kiedy podchodzi do samochodu, wyciąga z niego sweter, nakłada go. Podchodzę aby się przywitać.
- Kąpałaś się w jeziorze. Umyłaś włosy? – pyta zdziwiona – jest przecież zimno.
- Wiem – odpowiadam – ale śmierdziały dymem z ogniska.
Za dwa dni mam imieniny a ona musi wyjechać. Szkoda ale jak powtarzał Kubuś Fatalista i tak wszystko zapisane jest w niebie…
Miesiąc później – już po wakacjach, spotkałyśmy się we Wrocławiu. Napisała do mnie list, o tym co czuła, gdy mnie ujrzała: „…Pamiętam, kiedyś zobaczyłam Cię, jako maleńką boginię gdzieś na polance, na widok której zadrżała – ziemia, niebo, woda, wiatr i moje serce. Wtedy już podarowałam siebie Tobie, sama nawet nie wiedząc o tym, pieściłam Cię zachłannie w myślach, które były w tym czasie bezwstydnie grzeszne, nie mogłam się oprzeć, wybacz… Teraz czterdzieści dni później, bez obawy dotykam Cię, zlizując z Ciebie krople podniecenia, którymi raczysz moje usta…”.

Gay`e to weseli faceci! Każdego roku przebierają się w sukienki przywiezione ze sobą lub pożyczone od lesbijek. Szatom tym towarzyszy oczywiście – piękny, kolorowy makijaż i peruki. Zdarza się, że wieczorową porą w tych strojach wybierają się do miasta. Olsztyński Rynek latem zawsze pełen jest ludzi. Odbywają się w nim koncerty poezji śpiewanej. Turyści zaczepiają „ciotki”, często biją brawa i pytają: “A panowie to z trupy aktorskiej?

Zdarzają się tez inne ciekawe historie, na przykład związane z autostopem. Kiedyś wracałyśmy „stopem” z miasta. Zatrzymał się stary Żuk Wsiadłyśmy z dziewczętami na pakę a Madlen do przodu, obok starszego pana. W pewnym momencie słyszy:
-Wie pani, jak ja lubię takie młode dziewczęta!
- Ja też- odpowiada Madlen
- A to panie z tego biwaku – wskazuje ręką na leśną drogę – proszę wysiadać!
Wyrzucił nas. Ludzie z okolic Olsztyna wiedzą, co to za biwaki! Cóż, plotki szybko się rozchodzą.
Innym razem dwie dziewczyny jechały również do miasta. Odprowadzałyśmy je całą gromadą. Łapały “stopa”, stały na brzegu jezdni pół godziny i nic. Nagle przyszło mi do głowy, że trzeba zastosować sposób znany z filmu – rozpuściłam długie blond włosy i ściągnęłam koszulkę. Zostałam w zielonych wojskowych spodniach i czarnych szelkach. Machnęłam bluzką i w tej samej sekundzie na poboczu jezdni, zatrzymał się samochód. Zabrał dziewczęta do miasta. Małżeństwo podróżujące autem pytało, dlaczego ta pani bez koszulki nie jadzie z nimi…
Kiedyś jadłyśmy śniadanie. Madlen poszła nad brzeg rzeki i przyniosła tuż pod sam namiot niewypał.
- Patrzcie, co znalazłam. Co ja mam z tym zrobić? – pyta.
Kanapki stanęły nam w gardłach. […]

Fragmenty opowiadania Bursztyny z książki „Moje serce przechodniem jest…”

Moja dusza już nie cierpi. Minęło wiele lat, odkąd wyprowadziłam się z domu moich rodziców. […] Siedzę w niewielkim mieszkaniu na czarnym biurowym krześle. Nad moją głową w zielonym jak mknąca rzeka pokoju, unoszą się dźwięki z płyty „Portishead”. Oddają lekki nastrój, połączony równocześnie z powerem. Muzyka, płynąca z płyty CD, staje się kojącą harmonią młodzieńczych cierpień. Mową aniołów.
Szczęście, łzy, miłość i nienawiść mieszają się razem w wielkim glinianym, złocistym dzbanie. Palę cienkie cygaro, palę zieloną świecę. Dopijam zawartość podłużnej lampki, w której bulgocze czerwone, wytrawne wino. Myślami wędruję w brunatny świat, w zaklęty wymiar odległej rzeczywistości. Zamykam oczy. Dym sandałowego kadzidła, przenosi mnie w krainę przeszłości….
[…] Dziewczynka skończyła trzynaście lat i powoli stawała się kobietą, co łatwo dało się zauważyć. Zauważył to również jej ojciec. Jej piersi robiły się okrągłe i zaczęły przypominać dojrzałe brzoskwinie. Oczywiście towarzyszył temu dziewczęcy wstyd. Zaczęła również krwawić. Nie zdążyła tylko zakochać się pierwszą miłością w jakimś ładnym chłopcu. Próba odgadnięcia dlaczego, może zaszokować każdego, kto miał szczęśliwe dzieciństwo i kochających rodziców.
Była sierpniowa letnia noc. Dorastająca dziewczynka leżała na łóżku przy otwartym oknie i przyglądała się mrugającym do niej gwiazdom. W srebrnej poświacie księżyca lśnił jej naszyjnik. Zdobił jej piersi. Nie ściągała go nigdy, bo nie chciała aby babci było przykro. Sznur bursztynów uchronił ją od chorób, była zdrowa jak ryba. Nie mógł uchronić jej od nagiego przeznaczenia…
Drzwi do jej pokoju, otworzyły się lekko, wszedł ojciec. Popatrzyła zdziwiona w jego kierunku:
- Mama nie przyjdzie? – spytała.
- Źle się czuje, ja przyszedłem ucałować Cię na dobranoc.
Podszedł do łóżka i przytulił ja mocno do swojej owłosionej piersi, wystającej spod rozpiętej koszuli od pidżamy. Wsunął język w jej usta. Przeżyła szok. Zatopiona w młodzieńczej niewinności myślała, że to zły sen. Że wydaje jej się, iż czuje jego twardą rękę na udzie i palce na brzuchu. Przez chwilę nie mogła oddychać, więc zebrała w sobie całą siłę, jaką tylko posiadała i odepchnęła go od siebie. Popatrzył na nią, ucałował w czoło i powiedział:
- Nie gniewaj się na mnie. Bardzo Cię kocham i nie mów nic mamie. Dobranoc.
Wyszedł. Była to chwila, w której jej dziecięcy świat runął w wielką przepaść, rozsypały się marzenia o nieprzeżytej jeszcze miłości. O księciu z bajki na złotym rumaku, który wdrapuje się na drugie piętro domu i porywa ją do swego zaczarowanego królestwa.
Zaczęła płakać. Jej łzy przypominały wiosenny deszcz, który nie jest obfity, ale potrafi długo padać. Kapuśniaczek.
Mijały kolejne lata, dziewczynka dorastała, powoli stawała się kobietą. Przyzwyczaiła się do nocnych wizyt swojego ojca, który był coraz bardziej natrętny w swoich pieszczotach. Rozbierał ją do naga, kładł się obok niej i bez żadnych skrupułów dotykał młodzieńczych piersi. Były duże, dlatego bardzo go podniecały.
Dlaczego uchodziło mu to na sucho? […]

Fragmenty opowiadania Wędrowanie z książki „Moje serce przechodniem jest…”

Jest taka knajpka we Wrocławiu niedaleko Rynku – na Kiełbaśniczej, w której często przesiaduję. Meksykańska. Siadam tuż obok dużego okna i oglądam zielone kaktusy ustawione na parapecie. Mają kolorowe doniczki. Nieraz siadam przy barze. Podnoszę głowę w górę i patrzę w puste, szklane butelki po „Tequili”, kołyszące się w powietrzu. […] Lubię powracać do przeszłości, choć ostatnio nie miałem wielu radosnych wspomnień.
Zostawiła mnie dziewczyna. Przeżyłem wichurę miłości… […]
Wiecie jak to jest, gdy człowiek tkwi w przeszłości? W potrzasku, w sidłach przygotowanych dla zwierząt? Zatrzaskują się umysł i ciało. Okrutna Artemida wyciąga łuk. Wydobywa strzałę i zabija Was jak Niobidów.
Moja Przeszłość ma na imię Magdalena. […]
Siedzę przy wieczornym ognisku, którego cichy blask i trzask gałęzi pękających w ogniu stwarza miłą atmosferę. Niespodziewanie zapada noc, której ciszę przerywa warkot pędzącego samochodu. W stronę paleniska podchodzi Małgorzata. […]
Nocny zegar, utkany z gwiazd wybija trzecią rano. Małgorzata zaprasza mnie do swego dużego i białego i niczym śnieg auta. Mkniemy szarymi szosami w stronę budzącej się ze snu stolicy. Po drodze gubimy się dwa razy w wąskich, bocznych uliczkach. Małgorzata, coc jest świetnym kierowcą, wypuszcza z rąk ster kierownicy. Twierdzi, że nie panuje nad jazdą, ponieważ się zakochała. Wjeżdżamy do Warszawy na wielki, samochodowy parking. Świeci lipcowe słońce.
– Wiem to, kocham Cię – mówi Małgorzata.
- Nie możesz wiedzieć na pewno, nie znamy się – odpowiadam.
- Nikt tak na mnie erotycznie nie działał jak Ty Aniele.
- Patrzysz we mnie jak w tęczę? – pytam „Wojaczkiem”.
- Pocałuj mnie – mówi.
- Jesteś w pracy, ktoś może zobaczyć – odpowiadam.
- Nie pierdol, pocałuj mnie szybko – nalega słodko.
– Całuję Cię nieprzyzwoicie – znowu Wojaczek. […]
Małgorzata mieszka w Lublinie. Byliście w tym mieście? A może o nim czytaliście? […]
W 1939 w Lublinie wyszedł pierwszy numer czasopisma „Pióro”. Nakład drugiego numeru spalił się tuż przed wrześniem. Z pismem „Pióro” związany był poeta – Józef Czechowicz. Zginął 9 września w bombardowaniu Lublina.

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego tak często giną poeci?

Piszą, że Czechowicza zrodziła prowincja i polska bieda. Nie miał pieniędzy na studia. Pracował jako nauczyciel. Zauważono jego piękne wiersze. Odkryto, że ma talent. Miał szansę. Skorzystał. Przeniósł się do Warszawy. Studiował w Instytucie Pedagogiki Specjalnej.
Ponadto był homoseksualistą. Przyjaciele wiedzieli, że mieszka ze Stefankiem.
Z Czechowiczem przyjaźnił się Miłosz. […]

Autorzy:

zdjęcie Aneta Fryśna

Aneta Fryśna

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 148; nazwa: Aneta Fryśna

7 komentarzy do:„Moje serce przechodniem jest…” – fragment




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa