Tęcza nad Kijowem

Mówiłem, że wrócimy… Zresztą co miało nas tu niby trzymać ? Piątkowy poranek 30 września był w Warszawie wyjątkowo zimny, ponury i deszczowy. Tym przyjemniej wsiadało się do samolotu do Kijowa. Po przebiciu grubej warstwy chmur byliśmy coraz dalej od chłodu i wilgoci. Opuszczaliśmy POPiSową Polskę i lecieliśmy w kierunku Juszczenkowskiej Ukrainy… Nie było nas dużo, na pokładzie znajdowała się trzy osobowa gejowsko – lesbijska delegacja z Polski, wot – mła i dwie dziewczyny z Porozumiena Lesbijek: Sylwia Strębska i Agnieszka

Eastern Ukraina

Kijów przywitał nas słońcem. Stolica Ukrainy skąpana w południowym żarze robiła spore wrażenie ,w końcu tu mieszka dwa razy więcej ludzi niż w Warszawie. Przez moment w samolocie zrobiło się jaśniej, to słońce odbiło się od powierzchni Dniepru dodatkowo oświetlając iluminatory. Ukraińska rzeka była pierwszym sygnałem, zdawała się mówić: Jesteś na wschodzie, tu wszystko będzie większe. Na pewno dotyczyło to temperatury, upał był kompletnym zaskoczeniem. Na lotnisku odbierał nas Mirek – wolontariusz stowarzyszenia Nasz Mir. Ruszyliśmy ładą przez Kijów do hotelu Bratysława – gdzie odbywała się międzynarodowa konferencja LGBT „Przekraczając granice”. Było słonecznie, a z perspektywy samochodu wszystko wyglądało inaczej niż to co pamiętałem z mojej grudniowej wizyty na Ukrainie. Cała masa bloków z wielkiej płyty, zaniedbane zniszczone kamienice i dziury na drogach przy których zaczyna się doceniać polski asfalt. Przestawiliśmy zegarki o godzinę do przodu, ale czas jakby się cofnął o całe lata. Im dalej jechaliśmy tym coraz bardziej przypominała mi się Polska z mojego dzieciństwa, kilkanaście lat temu tak właśnie wyglądały polskie miasta. Kiedy kierowca włączył radio, popłynęła muzyka jak z westernu i to było właśnie to – western. Jechaliśmy w upale przez nieznane miasto wytrzęsieni od dziur w drodze. To był nasz western, a właściwie eastern. Eastern Ukraina…

Oczywiście byliśmy spóźnieni, gdy dojechaliśmy do hotelu Bratislava duskusja już trwała. Przy naszym wejściu na salę konferencyjną podchwyciłem cichy szept „Polaki priechali”, miałem małe dejavu. Ale nie było czasu na zastanawianie się. 10 minut po wejściu Sylwia Strębska rozpoczęła swoją prezentację nt. działań Porozumienia Lesbijek. Przy okazji opowiedziała o prawie wszystkich organizacjach lgbt w Polsce. Poszło jej świetnie. Płynny angielski ,do tego ciekawa prezentacja zdjęć w powerpoint sprawiły, że łatwo dało się to odczuć – sala była pod wrażeniem.

Wojny Moskiewskie

Potem się zaczęło … Oficjalnie konferencja toczyła się w dwóch językach, po angielsku i po rosyjsku. Jednak zdecydowanie więcej było rosyjskiego. Wszystko było w porządku dopóki rosyjski był mówiony a nie krzyczany. W tym ostatnim przypadku moja znajomość rosyjskiego nie wystarczała. Tymczasem przez dobrą godzinę Mikołaj Aleksjejew – organizator Parady gejowskiej w Moskwie kłócił się zawzięcie z działaczami z Rosji. Poszło o to, że część rosyjskich gejów chciała zablokować moskiewską paradę. Byli też tacy którzy sami poszli do prezydenta Władimira Putina twierdząc, że w Rosji geje i lesbijki nie są dyskryminowani i żadna parada nie jest im potrzebna. Mikołaj zarzucał tym działaczom homofobię . Awantura trwała dosyć długo a ataki przybierały coraz bardziej osobisty charakter. Tę moskiewską wojnę przerwał w końcu Igor Kon – członek rosyjskiej akademii nauk, profesor etnologii i antropolog o światowej sławie. Igor powiedział oponentom, żeby z łaski swojej kłócili się w Moskwie a nie na forum międzynarodowym, bo zaraz cały świat usłyszy kto z kim spał i dlaczego to ma coś wspólnego z paradą. A ja myślałem, że to my Polacy jesteśmy najbardziej kłótliwi. Z błędu wyprowadził mnie Aleksander – ukraiński działacz który dwa lata spędził w Polsce i świetnie opanował nasz język. „Wy Polacy jesteście spokojni, to rosjanie mają naprawdę kłótliwy temperament” – powiedział.

W popołudniowej części obrad najciekawsze były dwa wystąpienia: Wiaczesława Bortnika – członka Białoruskiego Amnesty International oraz Katarzyny Pobijanek. Katarzyna opowiedziała o sytuacji gejów i lesbijek na Węgrzech. Ale tak naprawdę, jest Polką która od dziesięciu lat mieszka Budapeszcie. Wieczorem miało też miejsce oficjalne przekazanie pieniędzy które zebrałem w Warszawskim klubie Le Madame na ręce szefa stowarzyszenia Nasz Mir. 800 ukraińskich hrywień to dar warszawskich gejów i lesbijek oraz artystów którzy przyszli na KOZACKIE PARTY w okresie bardzo niekorzystnym bo 10 dni po śmierci papieża. Przekazanie tych pieniędzy było dosyć ważne. Co innego mieć usta pełne frazesów i poparcia dla ukraińców, a co innego przywieźć gotówkę.

Kozacka Wieczorynka

Po całym dniu obrad większość uczestników konferencji była zbyt zmęczona na nocne zwiedzanie Kijowa, ale nie ja. Szybko zmontowałem międzynarodowy sojusz pod silnym wezwaniem i ruszyliśmy na miasto. Oj dziwna to była grupa. Białoruski gej – Wiaczesław Bortnik i trzech aktywistów z Ałma Aty (to stolica Kazachstanu). Zapowiadało się nawet ciakawie, aż dojechaliśmy do centrum Kijowa gdzie zobaczyłem tysiące ludzi którzy upijali się siedząc na ławkach wzdłuż reprezentacyjnego Chreszczatiku. Po drodze minęliśmy dwie burdy (bójki po kilkanaście osób z kobietami w środku). Trochę mnie zdziwiło, że takie rzeczy dzieją się przy najlepszej ulicy w mieście. Oto Eastern Ukraina. Ale najgorsza była dziwna fascynacja Kazachów. Działacze z Ałma Aty postanowili robić sobie zdjęcia przy większości napotkanych latarni ulicznych. Nie wiem jak wygląda kwestia oświetlenia ulic w Kazachstanie, ale zdaje się, że nie najlepiej. Nie minęła nawet godzina, kiedy wspólnie z Białorusinem pożegnaliśmy Kazachów i wróciliśmy do hotelu aby przy belgijskim piwie planować wspólne tajne akcje przeciwko homofobicznemu reżimowi Łukaszenki.

Mity ze wschodu

W Sobotę rano Andriej Mualachim – szef stowarzyszenia Nasz Mir, przedstawili raport o dyskryminacji ze względu na orientację seksualną na Ukrainie (raport jest dostępny po angielsku w bibliotece stowarzyszenia Lambda Warszawa). Prawie całe sobotnie popołudnie spędziłem rozmawiając z Mikołajem Aleksjejewem z Moskwy, mówiliśmy o internecie, o pomysłach na współpracę, o rusofobii która panuje w Polsce. Dzieliliśmy się doświadczeniami z organizowania parady. Dla Rosjan tegoroczna udana parada w Warszawie to był bardzo ważny sygnał, że jak się chce to można. W maju przyszłego roku Mikołaja czeka wielkie wyzwanie, walka o paradę w Moskwie. Jego przeciwnikiem będzie sam prezydent Władimir Putin. Na koniec naszych debat Mikołaj podarował mi swoją najnowszą książkę „Gejów brak” (jest dostępna po rosyjsku w bibliotece stowarzyszenia Lambda Warszawa). Ustaliłem też kilka ważnych faktów. Przede wszystkim ten, że w Moskwie nie było żadnej demonstracji gejów po śmierci papieża. Kiedy opowiedziałem Mikołajowi, że polskie media kilkakrotnie informowały o takim wydarzeniu – złapał się za głowę.

Gala mołodaja

Wieczorem miał miejsce uroczysty bankiet, na którym było więcej polityki i wzajemnych podchodów między stowarzyszeniami niż tematów do rozmowy. Ja wykorzystałem ten czas żeby przedyskutować z Kurtem Kricklerem z Austrii pewną ważną sprawę. Ten wiedeński działacz gejowski pracuje dzisiaj w ILGA Europe, ale mało kto pamięta, że dziesięć lat temu Kurt wyoutował katolickiego biskupa. Mieliśmy wspólny temat do przedyskutowania. Analizowaliśmy dosyć dokładnie sytuację w Polsce, kiedy przerwała nam głośna muzyka. Dziwne, że w kraju Rusłany Łużyczko geje i lesbijki słuchają głównie rosyjskiego disco, szczęście, że i na to byliśmy gotowi. Dla równowagi zapuściłem polski hip-hop, remix „Razom nas bahato” a samą płytę zostawiłem młodemu ukraińcowi – Mirosławowi. Potem muzykę wyłączono a na podwyższeniu usiadła młoda dziewczyna z gitarą i zaśpiewała „lesbijską dumkę”. To była ładna romantyczna piosenka, szczególnie, że bisowana trzy razy. Wino się skończyło, i trzeba było coś zrobić bo goście gotowi byli usnąć na stojąco. Udało mi się wreszcie namówić Aleksandra z Kijowa, żeby mi pomógł i ruszyliśmy z tym co najlepiej pasowało do sytuacji… Nie zapomnę min ludzi którzy obserwowali nasz śpiew. Potwierdziły się też moje podejrzenia: Ukraińcy wogóle nie znają piosenki „Hej Sokoły” mimo, że to utwór o ich kraju. Mocny bas i baryton nie potrzebowały żadnego nagłośnienia. Rozbłysły flesze (zapewne nasze zdjęcia pojawią się w pismach gejowskich w Ałma Acie albo Ułan Bator). Jednak „Hej Sokoły” znacznie lepiej brzmiała godzinę później z balkonu biura stowarzyszenia Nasz Mir. 12 piętro i widok na centrum Kijowa nadały tej pieśni odpowiednią oprawę.

Jeszcze Polska nie zginęła – Szczje nie wmierła Ukrainy

Na nieoficjalne przyjęcie w biurze stowarzyszenia NASZ MIR zaproszono tylko garstkę wybranych osób. Cała Polska delegacja została dopieszczona tym zaszczytem. Polacy i Ukraińcy doszli szybko do porozumienia. My nauczyliśmy ich „Hej Sokoły” a oni nas kozackiej piosenki „Gala Molodaja”, potem żeby podkreślić specjalne więzi łączące nasze kraje zaśpiewaliśmy razem „Jeszcze Polska nie zginęła” pod melodię do hymnu Ukrainy, a pod mazurek dobrowskiego zabrzmiały słowa „Szczje nie wmierła Ukrainy”. Amerykanie i austriacy przyglądali się temu koncertowi zszokowani z otwartymi ustami. Przed północą ruszyliśmy na miasto zobaczyć otwarcie nowego klubu gejowskiego „ROSE”. I tu znowu Ukraina mnie zaskoczyła – gejowskie show było wyjątkowo ciekawe. Taniec z gołębiami i wężami w rytm tureckiej muzyki – to było dla mnie coś nowego. Jednak same ceny szybko trzeźwiły każdego kto liczył, że w biednym kraju, można się tanio bawić. Za piwo 33 ml zapłaciłem 20 hrywien co w złotówkach daje około 14 pln. Krótko mówiąc, rzezany w różowym plastiku klub „Rose” był ukraińskim odpowiednikiem warszawskiej Utopi i nie przypadł mi do gustu. Zanotowałem tylko, że wódka jest tańsza od coca coli i najmniejsza porcja jaką można kupić to przysłowiowa „setka”. I bądź tu trzeźwy na ukrainie… Tymczasem taksówka w sobotnią noc z centrum Kijowa do hotelu na drugim końcu miasta (trzeba przejechać przez Dniepr – co samo w sobie jest frajdą) kosztowała tyle co jeden drink. Widać na Ukrainie bycie gejem to jakiś drogi sport.

Homo Polityka

To, że polityka jest ważna dla gejów i lesbijek na całym świecie udowodniono w niedzielę rano. Większość uczestników konferencji wybrała właśnie ten moduł warsztatów. Sala pękałą w szwach. Ja ze swojej strony opowiedziałem szerzej o wynikach wyborów parlamentarnych w Polsce. Mówiłem o wygranej PiS, ale największe poruszenie wywołała informacja, że żaden z gejowskich kandydatów nie dostał się do sejmu a najwyższym wynikiem było 1,6 tys głosów oddane na geja w 2 milionowej Warszawie. Ludzie z niedowierzaniem przecierali oczy. Wyszło na to, że polscy geje są bardzo aktywni politycznie (znacznie bardziej aktywni niż geje na wschodzie) jednocześnie osiągają mniej sukcesów (mniej niż np. w Rosji czy na Litwie). Sporo mówiliśmy o sytuacji na wschodzie i na Bałkanach. Pytałem też o Juszczenkę, czy uchodzi za postępowego obyczajowo czy za homofoba. Ukraińcy odpowiedzieli, że Juszczenko to szansa na postęp i zbliżenie do Unii Europejskiej, ale sam prezydent nie jest tolerancyjny wobec gejów. Napewno Juszczenko to znacznie lepszy wybór niż Janukowycz. Jednak elity polityczne na Ukrainie jeszcze się nie wypowiadały nt. swojego stosunku do mniejszości seksualnych. Ludzie ze stowarzyszenia NASZ MIR (organizatorzy konferencji) chcą to zmienić. Planują zrobić na Ukrainie akcję podobną do polskiej „Niech nas zobaczą”, ale zastrzegają, że najpierw podpiszą dokładnie wszystkie umowy, żeby na Ukrainie (w przeciwieństwie do Polski) jakieś billboardy jednak pojawiły się przy drogach.

W Polszje internet oczeń haroszy

W niedzielę po południu na module dotyczącym czasopism i internetu opowiedziałem o mediach w Polsce. O ile ukraińcy nie wyglądali na zaskoczonych, bo regularnie wertują polskie portale lgbt (np. wspomniany Aleksander regularnie czyta homiki.pl), to ludzie z innych krajów byli pod wrażeniem. Gejowski WAP czy serwisy SMS z tęczowymi informacjami to coś czego nie ma we wschodniej Europie. W ich oczach polska urosła do roli gejowskiej potęgi technologicznej. Coś za coś. Znacznie gorzej sprawa się miała z informacjami nt. gejowskich wydarzeń na wschodzie i południu Europy. Polskie środowisko LGBT nie jest wogóle o tym informowane. Jak udało mi się ustalić informacje ze wschodu są rozsyłane do kilku działaczy w naszym kraju ale Ci po prostu nie przekazują ich do mediów. Wydawcy z Ukrainy i Rosji wypomnieli też , że jesteśmy jedynym krajem w Europie gdzie nie sprzedaje się żadnego nie-erotycznego pisma gejowskiego. Jednak największe zainteresowanie wzbudziła chyba moja relacja z tegorocznej Parady Równości. Niby mieliśmy mówić o mediach, ale większość ludzi bardzo chciała usłyszeć relację z „Warszawskiej Parady Zwycięstwa” – jak ją określali. Ponieważ było sporo do przekazania mówiłem po polsku a ukraińcy tłumaczyli na rosyjski. Starałem się opowiedzieć wszystko tak jak potrafiłem najlepiej, mówiłem jak się zaczęło, opowiadałem o tym jak wielką rolę w organizacji Parady odegrał Tomasz Bączkowski – prezes Fundacji Równości, a nawet opisałem ,momenty o których mało kto w Polsce pamięta, np. o tym, że Claudia Roth z Niemiec zaciągnęłą (siłą) wicepremier Jarugę-Nowacką w kierunku wszechpolaków co (przy pomocy funkcjonariuszy BOR) pozwoliło nam przebić się przez blokadę pod sejmem i umożliwiło samą paradę. Szybko się rozniosło wśród działaczy gejowskich z Rosji, że „Poljaki” porwali swojego wicepremiera, a ja prostowałem, że nie „polacy porwali” tylko szefowa niemieckich Zielonych „zaciągnęła”, a na sam pomysł wpadł Tomasz Bączkowski – główny organizator imprezy.

W końcu nadszedł czas żeby wracać do domu. Uściskom i pożegnaniom nie było końca. Jeszcze przy obiedzie Kurt Krieckler zapytał mnie po niemiecku czy to nie pora na zaśpiewanie „polskiej piosenki ludowej” – jak mówił o „Hej Sokoły”. Na lotnisko wracałem z Mikołajem z Moskwy, dziewczyny zostały na Ukrainie jeszcze dwa dni u znajomych. W taksówce przejrzeliśmy foldery różnych stowarzyszeń z konferencji. Z wielkim zdziwieniem obaj doszliśmy do wniosku że na Ukrainie działa ponad 20 różnych organizacji LGBT. A ja naiwny „polaczek” myślałem, że będziemy dla nich wzorem…

Lądowanie w Warszawie nie było przyjemne. W stolicy padało, było ciemno i zimno. Humor poprawiała mi świadomość, że ten wyjazd to dopiero początek. Początek naszej tęczowej przygody na wschodzie.

Łukasz Pałucki
gej i ukrainofil

zdjęcia: Łukasz Pałucki oraz www.gayrussia.ru

obrady














Łukasz śpiewa „Hej Sokoły z Aleksandrem

delegat z Kirgistanu

Kurt Krieckler

lesbijska dumka

Mikołaj Aleksiejew

Mirek z Ukrainy

Nie przytulać się!

polsko – ukraińska tęcza

Sylwia Strebska

ukraińskie gazety

autor z Andriejem

z Kurtem Kricklerem

6 komentarzy do:Tęcza nad Kijowem




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa