- homiki.pl - http://homiki.pl -

Stawiam na Tolka Banana

Powieść Andreasa Steinhöfela Środek świata połyka się jak wielkie ciasto, stojące na stole i być może z początku przerażające nieco swoimi rozmiarami, któremu jednak po uszczknięciu pierwszej porcji nie sposób się oprzeć. Książka liczy sobie bowiem, bagatela, blisko 400 stron, co może skutecznie odstraszać, zwłaszcza tzw. „młodego czytelnika”, do którego jest w pierwszym rzędzie skierowana. Nie tylko młodego czytelnika w IV Rzeczpospolitej odstraszać może jeszcze co innego: bohaterem powieści jest nastoletni homoseksualista, który bynajmniej nie ma ze swoją seksualnością problemu. Szok? A może z racji wieku bohatera powinienem napisać: szok w trampkach?

Spokojnie. Książkę czyta się naprawdę szybko i (niestety?) w ogóle nie ma w niej „momentów”. Narracja prowadzona jest tu w sposób achronologiczny, na tyle jednak przejrzyście, że nie stoi to na przeszkodzie w lekturze powieści. Powieści o Visible – magicznym miejscu we współczesnej Europie, w samym środku świata. Trafia tam ciężarna Glass, siedemnastoletnia Amerykanka, tuż przed bramą (nowego życia) rodząca parę bliźniąt: Dianne oraz narratora książki, Phila. Oni oraz szereg ludzi, z którymi wiążą się ich losy (w tym Nicholas, pierwszy chłopak Phila), są bohaterami tej powieści na równi ze starą, nie do końca odkrytą posiadłością, stojącą nieco na uboczu miasteczka zamieszkanego przez typowo drobnomieszczańskich, pełnych uprzedzeń i zabobonów „Maluczkich”. „Visible było magicznym miejscem, a Glass niezwykłą matką, wspólnie ustanawiali własne reguły, które nie miały zastosowania w świecie zewnętrznym, wśród Maluczkich”, opowiada Phil (s. 79).

Środek świata oparty jest na znanym doskonale schemacie inicjacyjnej powieści dla młodzieży: szkoła, potyczki z dorosłymi i rówieśnikami, pierwsze miłości i rozczarowania, wreszcie wyjazdy do wielkiego świata po osiągnięciu „odpowiedniego” ku temu wieku. Niby nic nowego, a jednak, z racji swej bezpretensjonalności: wciągające, bawiące i wzruszające. Niby nie arcydzieło, ale za to pierwszorzędne czytadło. (Aż prosi się o sfilmowanie!) A jeśli ktoś czegoś nie zrozumie, autor wszystko ładnie wytłumaczy mu w posłowiu. Które dowodzi niestety tezy, iż nawet sprawnym pisarzom niekoniecznie udaje się komentarz do własnej twórczości. Jeżeli zatem masz już za sobą gimnazjum, radzę ci lekturę Środka świata przerwać przed posłowiem. Niczego nowego nie wnosi, a narzucając określone strategie interpretacyjne, odbiera czytelnikowi prawdziwie amatorską radość obcowania z książką.

„Każdy człowiek dochodzi kiedyś w życiu do skrzyżowania, z którego drogi rozchodzą się w różne strony, i musi zdecydować, którą z nich wybierze. Kto nie odnajdzie w życiu sensu, zawsze może próbować nadać mu przynajmniej jakiś cel. Przy odrobinie szczęścia kiedyś w końcu wyjdzie na jedno” (s. 309). Pamiętajcie o tej książce, jadąc w przyszłym roku na wakacje.

Andreas Steinhöfel, Środek świata, przeł. Agnieszka Kowaluk, Jacek Santorski & Co, Warszawa 2005, seria Młodzi gniewni Europa