Homo niewiadomo?

Jestem hetero. Z Warszawy. Przez 23 pierwsze lata mojego życia nie spotkałem żadnego geja. Żadnego ujawnionego geja. Homoseksualista to był „pedał” z „męskich” dowcipów. Takie śmichy-chichy nastolatków. Podejrzewaliśmy paru kolegów, ale raczej w ramach żartów, drażnienia się, bo prawdziwy pedał to była postać mityczna, zboczeniec ze sprośnych kawałów. I nie zrozumcie mnie źle, nie było w nas agresji. Pedał był po prostu kimś z innej planety. Trudno nas winić. Nie znaliśmy przecież żadnego geja. Żadnego ujawnionego geja.

Lubię różnorodność. Zawsze czułem się trochę w mniejszości, tak toczyło się życie, że byłem otoczony ludźmi o innych poglądach. Stąd czułem mimowolną sympatię do różnych odmieńców i ciekawość dla ich świata. Pedał z dowcipu stawał się powoli gejem, ale wciąż był kosmitą, mityczną postacią. Z nowo poznaną koleżanką byłem w kinie. Spotkaliśmy tam jej kolegów. Byli sympatyczni, wrażliwi, a ja nie od razu się połapałem. Czułem jakąś delikatną różnicę, ale pewności nie miałem. Nie znałem przecież jeszcze żadnego geja. Żadnego ujawnionego geja. Potem zaprosili nas na imprezę. Koleżanka była trochę zmieszana, a ja już wiedziałem. Byłem zachwycony, poznałem gejów, osoby z innej planety. To coś jak spotkanie kosmity. Obawa i ciekawość. Poszliśmy.

UPADEK MITÓW

I. Nikt się do mnie nie dobierał. To śmieszne, ale tkwiło we mnie (i we wszystkich moich kolegach) przekonanie, że gej rzuci się na nas, będzie obmacywał, podrywał, itp. Jakie to zabawne. Przecież sami wiemy, że nie podrywamy nieatrakcyjnych koleżanek. Nie podrywamy wszystkich kobiet na imprezie, zwłaszcza jeżeli widzimy, że im nie odpowiadamy. A geje często czują to lepiej, bo są przeważnie wrażliwsi. Co zabawne, w ich towarzystwie poczułem się dla nich po prostu fizycznie nieatrakcyjny. Nie musiałem niczego się obawiać. To był świetny sposób na zniszczenie głupiego stereotypu. Śmieszą mnie teraz i wzbudzają litość zaniedbani, brzydcy faceci, którzy mówią, rechocząc, że do „pedała” się nie zbliżą, bo jeszcze im coś zrobi. Żałośni, nie wiedzą, że gej spojrzy na nich najwyżej tak, jak my, heterycy, patrzymy na brzydką, zaniedbaną, niechlujnie ubraną kobietę.

II. Wyobrażenie sobie całujących się, czy dotykających facetów było dla mnie dość niemiłe. Działo się tak dlatego, że w wyobraźni widziałem moich kolegów, zwykłych chłopaków jakich znałem. To było odpychające i nie chciałem tego oglądać. A ten pedał-zboczeniec w moim wyobrażeniu był opętany seksem. Jak miało być inaczej, skoro był zboczeńcem, z innej planety, a identyfikowała go właśnie jedynie jego seksualność. Nie był normalnym facetem, różniącym się ode mnie tylko wyborem płci partnera. Był pedałem z dowcipów, a dowcipy zawsze związane były z obscenicznym seksem. Trudno mnie winić. Nie znałem przecież żadnego geja. Żadnego ujawnionego geja.

Mit upadł. Nikt nie kopulował na moich oczach, nie całował się demonstracyjnie. Niby nic dziwnego, na imprezach heteryckich też w końcu nic takiego nie robimy. Geje mieli być inni, a okazali się normalni. A drobne oznaki czułości, jakie sobie okazywali, jakieś dotknięcie dłoni, objęcie, nie raziły. Wyglądały naturalnie.
Kontakt z koleżanką się urwał i tych gejów nigdy już nie zobaczyłem. Innych też nie widziałem, bo znowu nie było ich w moim świecie. Żadnych ujawnionych. Ale ja już się trochę zmieniłem. Już był raczej gej, nie pedał. „Męskie”, żarty z „pedałów” już nie śmieszyły. Była sympatia. I rodzaj dumy, bo ze wszystkich moich znajomych byłem jedynym, który rozmawiał z gejami. Ujawnionymi gejami. Ludźmi z innej planety. Starałem się być trochę ich ambasadorem. Mam porządnych znajomych, sami byli ciekawi. Myślę, że moja relacja też trochę ich odmieniła. Mieli bezpośredni przekaz od tego, który rozmawiał z kosmitą. Ujawnionym kosmitą.
Następni geje, ujawnieni geje, których poznałem, są przyjaciółmi mojej dziewczyny. Mieszkają w innym mieście, więc widziałem się z nimi parokrotnie. Mili ludzie, podobni trochę do tamtych. Teraz mogłem czuć się swobodnie, widziałem przecież już wcześniej kosmitów. Dla moich przyjaciół stałem się znawcą gejów. Poznałem przecież kilku i parę razy rozmawiałem. Oni wciąż jeszcze nie rozmawiali z gejem. Ujawnionym gejem. Mieszkają w Warszawie, mają po 30 lat.

Geje próbowali organizować parady w różnych miastach Polski. Zaczęło być o tym głośno. Najpierw usłyszałem o Krakowie. Zakaz parady, jakieś prawne przepychanki. Potem migawki w telewizji, informacje o lecących kamieniach, o kibolach i Młodzieży Wszechpolskiej. „Zboczeńcy”, „Pedały”, usłyszałem cały ten język z młodości. Te same uprzedzenia, które kiedyś miałem, te same „męskie” dowcipy, ten sam obleśny rechot. I ta myśl. Że może ich też nie można winić. Nie spotkali przecież żadnego geja. Żadnego ujawnionego geja. Ale ja już pogrzebałem dawne stereotypy. Gej już nie był zboczeńcem z innej planety. Był człowiekiem takim jak ja. I leciały na niego kamienie, z powodu płci osób, z którymi sypiał.

Nie pojechałem do Krakowa. Daleko, mało czasu, znalazłem sobie wymówki. Potem podobne sceny w Poznaniu. Myślałem „w Warszawie byłoby inaczej”. Prezydent Kaczyński wydał zakaz. Powiedział „nie, bo nie”, z góry uprzedził, że zgody nie da. I znów te same twarze w telewizji i znów „pedały” i „zboczeńcy” i znów ten sam obleśny rechot i znów, jak zmora, stereotyp pedała z innej planety, stereotyp z młodości. Znów ludzie, którzy nie poznali żadnego geja, żadnego ujawnionego geja.

Czasy się zmieniły. Na zachodzie geje mają coraz więcej praw. Nawet w Polsce powoli zaczynają być troszkę widoczni. No, przepraszam. W Warszawie i paru dużych miastach. W mniejszych miastach, wsiach i miasteczkach nie ma gejów. Ujawnionych gejów. Doszły też nowe uprzedzania, nowe mity. Teraz pedał z innej planety dodatkowo jest pedofilem. Nekrofilem. Zoofilem. I każdym innym -filem. Bije księży, napada na kościoły. Deprawuje dzieci, nawraca na homoseksualizm, propaguje, eksponuje, demonstruje, reklamuje. Chce naruszać święte prawa rodziny. Jest nienormalny. Zagraża. Każde z tych przekonań jest silnie zakorzenione. Tkwi w podświadomości. Jak się je wyciąga po kolei i artykułuje spokojnie, okazują się tyle warte, co moje dawno pogrzebane mity. Że gej mnie zgwałci. Że będzie chciał kopulować na moich oczach. Że myśli tylko o seksie, itp.

Niektórzy geje zaczęli domagać się nowych praw. Chcą zawierać związki. Niektórzy mówią o adopcji dzieci. Ale wciąż są z innej planety. Jest ich mało. Są jak delegacja przybyła na Ziemię. Wielu nie wierzy, że na ich planecie jest poza nimi jeszcze ktoś. Nie poznali żadnego geja. Żadnego ujawnionego geja.

ZWIĄZKI GEJÓW

Argumenty za: wygodniejsze życie, rozwiązanie prozaicznych problemów (odbieranie paczki na poczcie, wizyty w szpitalach), potrzeba jakiejś legalizacji życia, a może też chęć zerwania z mitem, że wszyscy geje zmieniają co chwila partnerów i nie umieją się ustatkować w stałym związku. Argumenty przeciw: świętość małżeństwa, reprodukcyjna rola rodziny, strach przed gejowską adopcją dzieci. Ale chyba jeszcze bardziej strach przed zalegalizowaniem istnienia kosmitów w społeczeństwie. Bo dając im jakieś prawa, specjalnie dla nich, przyznajemy się, że są, że żyją wśród nas. A przecież większość z nas nie zna żadnego geja. Żadnego ujawnionego geja.

Rozwiązania:

I. Zignorowanie bezczelnych żądań garstki emisariuszy. Ich planeta jest bezludna, gejów prawie nie ma, są ważniejsze problemy.
II. Wprowadzenie związków partnerskich. Umów cywilnoprawnych, podpisywanych w obecności urzędnika, dla homo i dla hetero, dających prawa zbliżone do praw małżeńskich i równie łatwych do zerwania, jak i podpisania.
III.
Zalegalizowanie homoseksualnych małżeństw na równi z heteroseksualnymi.

Punkt II wydaje mi się najlepszy. Zadowoli tych, którzy silnie przywiązali się do słowa „małżeństwo”, a geje przecież i tak mogą nazywać swój związek jak chcą. Byłoby to także niezłe rozwiązanie dla par heteroseksualnych, które np. w razie czego nie chcą przeżywać „przyjemności” długiego rozwodu. Oczywiście, są ludzie, dla których to właśnie jest argument przeciwko, bo oni uważają, że im bardziej rozwody są utrudnione, tym lepiej. Ci ludzie pewnie łatwiej zaakceptowaliby takie rozwiązanie TYLKO dla gejów. Ale walka o ich przekonanie to juz tylko interes hetero. Jest jeszcze inny argument przeciwko. Mówi się, że gejowska rodzina nie spłodzi potomka, więc nie zasługuje na takie same prawa jak rodzina heterycka. Ten argument ma dwie słabości. Pierwsza, oczywista chyba dla wszystkich: są bezdzietne małżeństwa heteroseksualne i korzystają z tych samych praw, co te z dziećmi. Ten argument obala się mówiąc, że istnieje potencjalna szansa, że urodzą dziecko. Wtedy oczywiście można podać przykład par bezpłodnych albo osób starszych, które decydują się na ślub. Najbardziej uczciwe w takim rozumowaniu byłoby uzależnienie przyznania pewnych praw (np. ułatwień podatkowych) tylko parom z dziećmi. Ale to jest dość jałowa dyskusja. Dlatego, że jest inny problem. Gejowskie związki nie muszą być bezdzietne. I zanim zachłyśniecie się z oburzenia, doczytajcie do końca.

GEJE i DZIECI

Kiedy już pogrzebałem swoje młodzieńcze mity i przysypałem je warstwą wstydu czułem się w pewnym stopniu ambasadorem z planety gejów. Broniłem ich w dyskusjach, zgadzałem się na przyznanie im praw. I zwykle takie rozmowy dochodziły do momentu, kiedy pytano mnie: „dobrze, a co z adopcją dzieci przez pary homoseksualne?”. To pytanie stawiało mnie w trudnej sytuacji. Czułem opór przed powiedzeniem „jestem za”. Próbowałem się wymigiwać i w końcu przyznawałem, że to prawo szłoby za daleko. Nie tylko ja miałem ten problem. Wiele dyskusji kończy się tym pytaniem i wiele osób zaczyna się zachowywać tak jak ja wtedy i tak samo odpowiadają.
Niedawno zacząłem się nad tym głębiej zastanawiać. Co wzbudza we mnie opór, gdy myślę o adopcji dziecka przez pary homoseksualne? Starałem się być ze sobą jak najbardziej uczciwy. I uczciwie chcę to opisać.

I. NIE MA ALTERNATYWY „HOMO CZY HETERO”

Po pierwsze zdałem sobie sprawę, że podświadomie stawiam sobie to pytanie tak: „czy lepiej, żeby dziecko było wychowywane w rodzinie hetero, czy homo?”. Czy lepiej, żeby miało i mamusię i tatusia, czy dwóch tatusiów (dwie mamusie). I zauważyłem, że zdumiewająco wiele osób tak stawia ten problem. I odpowiadałem uczciwie: lepiej mieć i mamusię i tatusia. ALE TO JEST FAŁSZYWA ALTERNATYWA. Mówimy o ADOPCJI dziecka. Ja miałem w głowie obraz małej dziewczynki, którą zabierają ze szczęśliwej heteryckiej rodziny i dają rodzinie homoseksualnej. Kiedy sobie to uświadomiłem, zrozumiałem, że to KOMPLETNA BZDURA. Mit rozsypał się. Mówimy o ADOPCJI dziecka. Sieroty, która nie ma nikogo. Ani mamusi, ani tatusia. Jest zamknięta w miejscu, które przyjemne jest tylko z nazwy. To nie jest korczakowski dom dziecka. To nie są kolorowe zabawki, wesoła zabawa, wieczne przedszkole. To jest samotność. To jest brak miłości. To jest choroba sieroca. I nawet pominę aspekt ekonomiczny – biedę i ubóstwo domów dziecka. Dziecko patrzy przez szybę na świat, gdzie inne dzieci mają mamusię, mają tatusia, mają mamusię i tatusia. Ono nie ma NIKOGO. Czy ktoś uczciwy może powiedzieć, że dla takiego dziecka lepiej nie mieć NIKOGO, niż dwóch tatusiów? Dwóch mam? Dzieci w SIEROCIŃCACH jest znacznie więcej, niż par czekających na adopcję (nota bene SKANDALICZNIE długo). Nie ma więc alternatywy „czy dać homo, czy hetero”. Starczy dla wszystkich, a dużo jeszcze zostanie. My, heterycy, postaramy się o to. Bo to są nasze, często porzucone, dzieci. O tę zbrodnię gejów nie oskarżymy.

II. HOMODEPRAWACJA

Dziecko w gejowskim domu będzie oglądało obrzydliwości, „nienaturalne” zachowania seksualne. Może samo zostanie gejem. To kolejne przekonanie, które wydobyłem ze swojej podświadomości na światło dzienne. Zastanowiłem się przez chwilę. To jest przecież mit nr II z młodości! A zaraz potem pomyślałem o moich rodzicach. I zdałem sobie sprawę, że przecież w normalnych, heteryckich rodzinach dziecko nie widzi seksu rodziców. Nie widziałem rodziców całujących się namiętnie. Migdalących się na kanapie. Przy mnie jest między nimi zwykła czułość, mogą trzymać się za ręce, objąć, pocałować w policzek. Ale przecież tatę też całuję czasem w policzek, wujkowie też się całują, ciocie tym bardziej, to nie jest nic szokującego. Zrozumiałem, że mit opętanego seksem „pedała”, „zboczeńca” przetrwał u mnie w tym miejscu. A jak to zrozumiałem, odpuścił. W homoseksualnej rodzinie dziecko nie zobaczy więcej seksu, niż w heteroseksualnej. Dla dziecka widok kopulujących rodziców byłby pewnie takim samym wstrząsem, niezależnie od ich płci. Czy zatem należy przypuszczać, że dziecko wychowane przez gejów zostanie gejem? Nie sądzę. Mam praktycznie pewność, że to nie rodzice wychowali mnie do heteroseksualizmu. Nie miałem nigdy wątpliwości co do mojej orientacji i rodzice nie mieli nic do tego. Podobnie, jeżeli miałbym homoseksualne ciągoty nie sądzę, żeby ich przykład do czegokolwiek w tej materii mnie przekonał. Zresztą, na zachodzie są już przykłady dzieci wychowanych w gejowskich rodzinach i wcale nie są homoseksualne. Ale załóżmy nawet, że w gejowskiej rodzinie jest trochę większa szansa, że dziecko będzie gejem. Pamiętajmy, że mówimy o SIEROTACH z OCHRONEK. Co jest dla nich lepsze? Nawet nie muszę słuchać tych wszystkich opowieści o fali w domach dziecka, o wykorzystywaniu (także seksualnym) młodszych przez trochę starszych, o biciu i tych wszystkich patologiach, żeby być pewnym odpowiedzi.

III. GEJ A PEDOFIL

Geje wezmą sobie małego chłopca i będą z nim baraszkować.
Od razu nasuwa się złośliwa odpowiedź: to do adopcji dawajmy im dziewczynki. A związkom lesbijskim chłopców. Wykluczymy szansę molestowania lepiej, niż w parach heteroseksualnych.
Ale ja oczywiście nie sądzę, żeby potrzeba było takich rozwiązań. Przekonanie, że gej to pedofil bierze się także w dużej mierze ze młodzieńczego mitu nr II. „Pedał” = „zboczeniec”, a więc również cały brudny seks. Lubi z facetami, to pewnie chce też z chłopcami. Ale czy skoro hetero lubi z kobietami, to czy lubi też z dziewczynkami? Przecież heteroseksualna para też może sobie adoptować małego seksualnego niewolnika. Tym się jakoś nie przejmujemy, bo hetero są „normalni”, tacy jak my. A geje są obcy, z innej planety. Przecież nikt z nas nie zna żadnego geja. Ujawnionego geja. To, że adoptujący gej jest pedofilem, odpowiedni urzędnik musi wykluczyć tak samo jak to, że adoptujący hetero jest pedofilem. Przecież pary heteroseksualne są dokładnie sprawdzane przed adopcją, rozumiem, że pary homoseksualne byłyby sprawdzane pewnie z podwójną pieczołowitością, zwłaszcza na początku. Stawianie sprawy w taki sposób, że każda osoba chcąca adopcji jest potencjalnym pedofilem skazuje wszystkie te OSIEROCONE dzieci na DOŻYWOTNI brak rodziców, stracone dzieciństwo, a najczęściej i stracone życie.

IV. SPOŁECZNE WYKLUCZENIE

Te dzieci będą przeżywały koszmar. Będą wytykane palcami, napiętnowane.
Po pierwsze już przeżywają i już są. Mówimy o SIEROTACH z DOMU DZIECKA. Po drugie to jest oskarżeniem społeczeństwa i argumentem obłudnym („nie możecie dostać dzieci, bo my je zaszczujemy”). Po trzecie, nie demonizujmy. Jasne, że gdyby para gejów z małego miasteczka adoptowała dziecko, nie miałoby ono łatwego życia. Taki obraz miałem w głowie. Jak go wydobyłem, to zrozumiałem. W małych miasteczkach nie ma gejów. Nie ma ujawnionych gejów. Tam geje są „pedałami”, są z innej planety. Teraz wyobraziłem sobie zamożnych gejów z Warszawy, mieszkających w ładnym, nowym bloku. Gdzieś koło mnie. Po pierwsze, czy ktoś by się dowiedział? Duże, anonimowe miasto, ludzie zajęci swoimi sprawami, bardziej tolerancyjni. Czy rodzice innych dzieci będą wiedzieli? Nie koniecznie. A jeżeli, to czy się przejmą? Niektórzy, inni wezmą w obronę i nic wielkiego się nie stanie. Dzieci równie chętnie będą wyśmiewać okularnika. A poza tym, co to za sensacja mieć dwóch tatusiów? Wiele dzieci rozwódek powtórnie zamężnych ma. Poza tym dzieci są ciekawskie, lubią odmienności. Jeżeli tatusiowie będą fajni, to będą co najwyżej źródłem zazdrości. A te z rozbitych rodzin zazdrościć będą na pewno.

PROZA ŻYCIA

Słyszałem niedawno w telewizji pewnego chłopaka, który mówił: „nie chcę, żeby dziecko za 10 lat zapytało mnie, czemu Wojtuś ma dwóch tatusiów”. Towarzyszył temu oczywiście obleśny, rubaszny śmiech jego młodych kolegów. Pomyślałem, że ten chłopak jest z jeszcze innej planety. Po pierwsze, napisałem już, że to i teraz może się zdarzyć i to w heteryckich rodzinach. Po drugie, życie jest bardziej skomplikowane. Mam kuzyna, który mieszka na wsi. Młody nastolatek. Całe życie jest wychowywany z mamą i jej siostrą. Ojca nigdy nie poznał. On ma w zasadzie dwie mamusie. Mamę i ciocię. Co odpowiada w szkole, jak go pytają? Z tego co wiem, nie wzbudza sensacji. Jest lubiany, tańczy „breka”, jest normalnym, szczęśliwym chłopakiem. Wychowany przez dwie kobiety. Siostry. Z powodu ciasnoty śpią nawet w jednym łóżku (one, bez niego). A gdyby teraz przyjechali do Warszawy i zamieszkali w bloku. Czy wzbudziliby sensacje? Dwie kobiety i młody chłopak? Nie sądzę. A co z parą homo wychowujących dziecko z poprzedniego małżeństwa jednego z nich (są przecież ludzie biseksualni, są geje, których presja społeczna zmusiła do związku z kobietą i lesbijki, które pod tą presją żyły z mężczyznami)? Mało jest takich przypadków? Kolego z telewizji, obudź się. Czy mój kuzyn czułby się lepiej w domu dziecka? Miałby lepsze warunki? Byłby szczęśliwszy? Czy jest w jakimś sierocińcu dzieciak, który nie zamieniłby się z moim kuzynem? Ten chłopak pytał jeszcze: „kto wyjaśni dziewczynce menstruację i kobiece problemy, jak będzie tylko dwóch tatusiów?”. Halo, tu Ziemia. Kolego, fałszywa alternatywa, mit nr I. A kto wyjaśni w SIEROCIŃCU? Pan wychowawca? Pani wychowawczyni? Starsze koleżanki? Geje mają mamy, mają przyjaciółki, bez problemu znajdzie się ktoś, kto wyjaśni. A w SIEROCIŃCU? Kto wyjaśni? Kto się zajmie? Zobacz kolego te dzieci kiwające się w chorobie sierocej i pomyśl: „to lepsze dla Was, niż mieszkanie z dwoma facetami. Z dwoma kobietami. Kochającymi Was”. A potem popatrz w lustro. Prosto sobie w oczy.
Kiedy przyjrzałem się czterem, wyciągniętym z podświadomości uprzedzeniom i obawom, zadziwiłem się. Moim myśleniem kierowały takie oczywiste nonsensy! Przez tyle lat! Dlaczego? Chyba wpojony od dawna stereotyp „pedała” i „zboczeńca” ciężko jest wyplenić. Ale chyba udało się i poczułem ulgę.
Teraz jestem przekonany, że dziecko z SIEROCIŃCA (dom dziecka brzmi bardziej sielankowo i ma powodować fałszywe wrażenie, że to miłe miejsce) będzie miało u kochającej się, zamożnej, szczęśliwej pary gejów (tak samo, jak z małżeństw heteroseksualnych czekających na adopcję wybiera się kochające, zamożne i szczęśliwe) ZNACZNIE, bez porównania, lepsze życie niż w PRZYTUŁKU DLA SIEROT, w którym się nie z własnej winy przecież znalazło.

UCIEKAJĄCY ŚWIAT

Najciekawsze jest to, że całe powyższe uzasadnienia prawa par homoseksualnych do adopcji są bardziej dla dobra dzieci, niż dla dobra gejów. Znakomita większość par gejowskich nie skorzysta z prawa do adopcji, podobnie, jak pary heteroseksualne bardzo rzadko z tego prawa korzystają (jeżeli ktoś teraz dodaje pod nosem „bo mają własne”, niech czyta uważnie dalej). Zauważyłem u przeciwników praw gejów (że posłużę się takim skrótem myślowym) dziwne przekonanie. W pewnym stopniu tkwiło też we mnie. Niech to będzie mit nr V.

GEJE MOGĄ SIĘ ROZMNAŻAĆ

Mówi on, że nie dając gejom prawa do adopcji chronimy przed nimi dzieci, że „zboczeńcy” i „pedały” nie będą wychowywać nam młodego pokolenia. Jest w tym trochę mściwej satysfakcji, że jesteśmy lepsi, bo możemy mieć dzieci, a oni nie. To się często przewija: homoseksualizm jest nienormalny, bo geje nie mogą mieć potomstwa. Ostatnio czytałem jak ktoś pisał, że geje są chorzy, ułomni, bo nie mogą się rozmnażać. Obalmy mit V. Bardzo łatwo. Homoseksualizm to nie jest bezpłodność. GEJE MOGĄ SIĘ ROZMNAŻAĆ! Nie między sobą, oczywiście, ale jakim problemem jest znalezienie miłej pary zaprzyjaźnionych lesbijek? Do zapłodnienia nie trzeba stosunku, taka oczywista uwaga, ale chyba nie dla wszystkich. Wystarczy pipetka z apteki. I to nie jest science fiction, to rzeczywistość. Nie tylko na zachodzie, w Polsce też.
Dochodzimy do ciekawego wniosku. Po co gejom to nagłośnione prawo do adopcji? Co osiągną obrońcy, kładący się w pozie Rejtana? Tyle tylko, że będzie więcej dzieci w SIEROCIŃCACH. Więcej dzieci będzie miało zmarnowane życie (przez nas heteryków, pamiętajmy). A geje? Mówiąc prosto z mostu: nie będą brali „cudzych”, „zrobią” sobie swoje. I nie da się tego zakazać. A zatem co, dulszczyzna na całego? Prawa do adopcji nie dajecie, krzyczycie: „zboczeńcy precz od dzieci”, tarasujecie jezdnię. A tymczasem chodnikiem świat idzie do przodu. Rodzą się gejowskie i lesbijskie dzieci, wychowywane są przez dwóch tatusiów, dwie mamusie, na zmianę przez dwie mamusie, dwóch tatusiów, na raz przez dwie mamusie i dwóch tatusiów. Młodzież Wszechpolska śpi spokojnie z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku, a tuż za ścianą, po cichu, bez rozgłosu rośnie nowe pokolenie. A w SIEROCIŃCACH samotne dzieci płaczą, a Młodzież Wszechpolska śpi spokojnie. Obroniła je przed „zboczeńcami”, „pedałami”, mieszkańcami innej planety. Nie znają przecież żadnego geja. Żadnego ujawnionego geja…

Tekst opublikowany dzięki uprzejmości autora – dziękujemy! (www.homo-niewiadomo.blogspot.com)

Autorzy:

zdjęcie Marcin Żółtkowski

Marcin Żółtkowski

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 144; nazwa: Marcin Żółtkowski

51 komentarzy do:Homo niewiadomo?

  • J.

    [Re: Homo niewiadomo?]

    Bardzo fajny tekst – gratuleje i pozdrawiam :)

  • Damian S. a.k.a DevilBoi69

    [Re: Homo niewiadomo?]

    Swietny tekst! Naprawde bardzo dobrze opracowany i dobrze sie czyta.
    Wiekszosc moich znajomych miala podobne myslenie na te tematy dopoki im wszystkiego nie wytlumaczylem hehe. Niektorzy Heterycy sa tacy dziwni….

  • odkrywca

    [Re: Homo niewiadomo?]

    na 100% ten tekst pisala dziewczyna! do tego aktywistka! napracowala sie i wyszlo zgrabnie, tylko poco ta sciema?

  • kttk

    [Re: Homo niewiadomo?]

    zlym heterosexualnym rodzicom odbiera sie dzieci i umieszcza w domach dziecka lub rodzinach zastepczych

    co z tego ze homo „sobie zrobia swoje pipeta”, wystarczy jeden mily donos sasiadow by dziecko odebrac

    a text na 5

  • wrocław

    [Re: Homo niewiadomo?]

    Tekst bardzo sympatyczny :) – trochę jednak zbyt arkadyjski ;D

  • Oczak

    [Re: Homo niewiadomo?]

    Dawno nie czytałem nic tak ciekawego. Polecam wszystkim!

  • Donovan

    [Re: Homo niewiadomo?]

    Dla mnie pierwsza część była bardzo ciekawa…w drugiej już mnie bolały oczy…ale bardzo miło że osoba o upodobaniach heterycznych, traktuje homosexualistów jak zwykłych normalnych ludzi!Wiem z własnego doswiadczenia że geje są napietnowani, Ci ktorzy są indywidualistami są nimi nazywami(bzdura, każdy jest indywidualista na swoj sposob…)…zreszta jest to mit.

    Pozdrawiam

  • Erico

    [Re: Homo niewiadomo?]

    nie wierze w bezinteresownych heteryków pasjonujacych sie gejami

  • księżniczka

    [Re: Homo niewiadomo?]

    tekst niesamowity,przeczytałam jednym tchem.mądry,trafny i dający do myślenia.gratuluję i pozdrawiam.:)

  • Mariusz

    [Re: Homo niewiadomo?]

    Rewelacja- musialem to napisać tylko szkoda ze trafia do nas homikow i nie trafi do tych do ktorych powinien trafic ten tekst!

  • yamatsuka

    [Re: Homo niewiadomo?]

    Rozsyłajcie go po znajomych.

  • Diamant

    [Re: Homo niewiadomo?]

    Źwietne opracowanie! Gratuluję pomysłu w obalaniu „mitologii heteryków-heretyków”. Pozwolę sobie przesyłać link do przyjaciół. A może na jakimś ogólnopolskim portalu podeślę zajadłemu kaktusowi z MW albo KK?

  • SadBoy

    [Re: Homo niewiadomo?]

    Źwietny tekścik, dobrze się czytało. Bardzo trafny

  • Alexandra

    [Re: Homo niewiadomo?]

    Dziękuję za ten tekst z całego serca. :) Nareszcie ktoś inteligentnie i wyczerpująco opisał to, co próbowałam powiedzieć od dawna. ;)

  • ona

    [Re: Homo niewiadomo?]

    świetny tekst, dobrze dobrane slowa i argumenty! dzieki za zrozumienie rozsylam link i czekam na efekty:P pozdrawiam

  • Anka

    [Re: do]

    efektów nie będzie, każdy musi sam dorosnąć :) ja dorosłam, dzięki Ci bracik :*

  • UnknownCL

    [Re: Homo niewiadomo?]

    Swietny tekst. Najbardziej spodobal mi sie pomysl adopcji dziewczynek przez gejow, a chlopcow przez lesbijki :)

  • Labia

    [Re: Homo niewiadomo?]

    Generalnie początek o kosmitach i tak dalej trochę -hmm… nawet więcej niż trochę mnie oburzył, jednak chciałam pogratulować ewolucji na wyższy poziom emocjonalny, intelektualny i psychiczny autora. ];>

    Apropos wypowiedzi Erico: ‚nie wierze w bezinteresownych heteryków pasjonujacych sie gejami’- wiesz w moim odczuciu to trochę nie tak…
    Gej(lesbijka) to nie obrazek, który można sobie oprawić w ramkę i powiesić na ścianie- to człowiek, taki sam jak każdy inny. Jeśli powiedziałbyś to do mnie poczułabym się, jakbym dostała w twarz…

    Podoba mi się trzeźwe myślenie autora :)
    Czytać, czytać, czytać !!!

  • heteryk

    [Re: Homo niewiadomo?]

    z niektorymi tekstami sie zgadzam. z niektorymi ie. ale szacuneczek za poglady!

  • Albercik

    [Sielanka]

    „Jeśli wierzyć statystyce, każdego dnia jeden lub jedna z nas dowiaduje się, że jest zarażony wirusem HIV.” (www.gejowo.pl)

  • ati

    [Re: Homo niewiadomo?]

    podoba mi sie. osobiscie jestem hetero i nie mialam nic do homo… jedynie raczej sadzilam ze powinien byc zakaz adopcji dzieci przez takei pary
    po tym co przeczytalam wlaczyly mi sie szare komorki. nie oklamujmy sie- wiekszosc homo wyksztalcila sie w rodzinach hetero. jaki z tego wniosek? ze nei orientacja sexualna wychowuje a ludzie
    zycze wam powodzenia w dalszej „walce” choc nei wiem czy z kaczka cos wywalczycie ;-/

  • Romuald

    [Więcej takich tekstów]

    Rewelacyjny tekst… wiele moich znajomych tak uważa… ten tekst powinno sie opublikowac w gazecie albo na każdym portalu, nie tylko gejowskim , aby wszyscy zrozumieli na czym polega ich błąd, błąd niewiedzy a co za sobą implikuje fale nietolerancji

  • selian

    [Re: Homo niewiadomo?]

    fantastyczny artykuł. popieram go całym sercem i… powinni go przeczytać wszyscy myślący ludzie.

  • Misiek

    [Re: Homo niewiadomo?]

    Drogie homosexualisci, bo tak chyba powinno się was nazywać? Wasz problem został już rozwiązany i znane są przyczyny homosexualizmu, więc po co brodzić palcem po wodzie i wynajdywać jakieś argumęty, które mogą zostać rozwiane przez byle wietrzyk. Psycholodzi, którzy mają kontakt z osobami deklarującymi się jako homosexualiści znaleźli kluczyk do tej zdawałoby się nie wyjaśnionej i tajemniczej sprawy. Tylko tutaj pojawia się pytanie czy wy chcecie wiedzieć co się z wami tak naprawdę dzieję? Nie jest nowością, że homosexualizm wynika z nieprawidłowego rozwoju. Dorastania bez ojca lub z agresywną matką takie i inne zdażenia w życiu chłopca kształtują go i ukierunkowują do dalszego rozwoju. Prawdą jest również, że dorastający chłopcy w pewnym momencie swojego życia są bisexualni po to by wyprzeć z siebie kobiecą naturę i stać się prawdziwymi męszczyznami. Jeżeli w tym okresie dotrą do nich bodzce mówiące o tym, że kobiecości nie trzeba wypierać, że tacy są więc tacy powinni być, młody chłopiec bez argumętów, które utwierdzałyby go do tego by stać się męszczyzną idzie na skruty – wybiera homo. Co gorsza spotyka innych zagubionych chłopców takich jak wy i w ten sposób zmniejsza swój dysonans poznawczy tworząc sobie konfort postepowania pomimo wyraźnych dowodów na to, że jest męszczyzną. Jeżeli tak zagubiona osoba ma adoptować i wychowywać dziecko to daję głowę dziecko będzie kaleką emocjonalnym, nie będzie umiało radzić sobie w życiu.

  • Brudny Harry

    [Re: Homo niewiadomo?]

    „Prawdą jest również, że dorastający chłopcy w pewnym momencie swojego życia są bisexualni po to by wyprzeć z siebie kobiecą naturę i stać się prawdziwymi męszczyznami”
    Pomijając straszną ortografię autora, jest tu sporo racji. W tradycyjnych społecznościach (żeby nie było, że tylko u białych wstrętnych szowinistów- także u Indian, wielu afrykańskich szczepów) chłopiec przechodzi inicjację, która symbolicznie i faktycznie CZYNI go mężczyzną. Niestety, zatomizowana cywilizacja technokratyczna zostawia plon w postaci tysięcy rozbitych rodzin, i chłopców którzy nigdy tej inicjacji nie przejdą. Co gorsza, dowiedzą sie (po hipisowkiej „rewolucji”68) że tradycyjna „twarda” bezkompromisowa męskość, z rywalizacją sportową, kultem walki, cierpliwym znoszeniem bólu i odpowiedzialnością za swoich bliskich to prawie faszyzm, w każdym razie coś ciemnego, obskuranckiego i ogólnie demode. I mamy tabuny zniewieściałych dziewczęcych chłopaczków o cienkich ramionkach i wpadniętych klatkach piersiowych z fryzurą a la Beatlesi. Up- to- date jest być „metro”, „queer”, czyli rozmemłanym, narcystycznym Adonisem – zamiast prostoty i męskości, pseudoartystyczna schizofrenia. Wstyd i żenada, i pogardliwy smiech całego wschodu. Cześć tej pogardy jest jawnie okazywana w bezczelności terrorystycznych ataków. Oni wiedzą, że jesteśmy słabi i gardzą nami- za brak wiary, tarzanie w smole i pierzu własnej religii i tradycji, za brak zdolności do szybkich decyzji, i za stawianie na piedestale narcystycznego gejostwa.

  • Pioruntasza

    [Re: Homo niewiadomo?]

    Brudny Harry jestem tego samego zdania. Tym bardziej, ze mieszkam na Zachodzie i widze to na codzien.

  • Jake

    [Twist]

    Dzieki,
    kazdy heterosexualista powinien przeczytac powyzszy tekst! albo jeszcze lepiej, powino sie powyzszy tekst przeczytac w wiadomosciach! przyspieszyloby to edukacje narodu na poruszone tematy!

  • Klukomski

    [Re: Homo niewiadomo?]

    Tekst jak tekst, ale autora (ki) nie widać. Z prawdą ma niewiele wspólnego. Gejem się nikt nie urodził, a jak chce tak żyć to jego sprawa.
    Tylko niech nie robi z tego sztandaru do walki o demokrację wedle własnych wyobrażeń. Z wyrazami szacunku.

  • Ewka

    [Re: Homo niewiadomo?]

    Ogólnie dobry tekst, szczególnie na oklaski zasługują argumenty :) . Osobiście w wieku 8 lat dowiedziałam się, że mam mamę lesbijkę, a jej przyjaciółka, która odwiedzała nas raz na tydzień to ta deprawująca mnie druga mamusia ;) . Naprawdę wolę moją mamę – lesbijkę, która przekazuje mi wiele mądrości, daje dużo miłości, i jej „przyjaciółkę”, która również przekazała mi dużo mądrości i w pewnym sensie stała się moją przyjaciółką niż ojca-schizofrenika, który nawet nie wie już, że istnieje…
    pozdrawiam :)

  • Ewka

    [Re: Homo niewiadomo?]

    Ogólnie dobry tekst, szczególnie na oklaski zasługują argumenty :) . Osobiście w wieku 8 lat dowiedziałam się, że mam mamę lesbijkę, a jej przyjaciółka, która odwiedzała nas raz na tydzień to ta deprawująca mnie druga mamusia ;) . Naprawdę wolę moją mamę – lesbijkę, która przekazuje mi wiele mądrości, daje dużo miłości, i jej „przyjaciółkę”, która również przekazała mi dużo mądrości i w pewnym sensie stała się moją przyjaciółką niż ojca-schizofrenika, który nawet nie wie już, że istnieję…
    pozdrawiam :)

  • hetero_81

    [Re: Homo niewiadomo?]

    Podziękowania i szacuneczek dla autora!
    A po przeczytaniu komentarzy nie mogę się oprzeć, żeby nie dopisać jeszcze paru słów :) Argumenty i spostrzeżenia autora są twórcze i dla osób zainteresowanych weryfikacją i poszerzaniem własnych poglądów, stanowią ciekawy punkt wyjścia. Za tymi argumentami naprawdę warto podążyć, nie tyle po to, aby ostatecznie przyznać im rację lub nie, ale raczej po to, aby – podobnie jak autor tekstu – dowiedzieć się czegoś więcej na temat własnych przekonań, odświerzyć nieco spojrzenie na kontrowersyjne kwestie, dowiedzieć się czegoś więcej O SOBIE. Po co? Choćby po to, żeby nie głosić poprawnej politycznie „tolerancji” i nie deklarować dumnie swojej solidarności z homo, jeśli tak na prawdę – gdzieś głęboko w sobie – czujemy jednak zdecydowany sprzeciw, estetyczny lub etyczny. Obłuda i zakłamanie jest chyba gorsza niż uczciwie (i bez agresji!) deklarowany konserwatyzm w tych kwestiach. Mentalność się zmienia i nie zmienia jednocześnie – obelgą jest dziś zarówno „ty pedale!”, jak i „ty homofobie!”. Staramy się za wszelką cenę zająć stanowisko, stanąć po którejśc stronie barykady. Tylko po co? Podziwiam postawę autora, który starał się przede wszystkim uczciwie formułować i wyrażać swoje własne poglądy. I przyglądał się z zainteresowaniem, jak ewoluują w miarę zdobywania nowych doświadczeń. Czy to naprawdę ważne, czy autor jest kobietą czy mężczyzną i jaką ma orientację seksualną?! Czy to naprawdę istotne, jakie zachowania są „naturalne”, a jakie już nie mieszczą się „w normie”? I definicje rozwiążą rzeczywiście jakieś problemy?!
    Pozwólmy ludziom być innymi od nas i sami nie odmawiajmy sobie tego prawa! W różnorodności tkwi siła natury :) Nie walczmy o „tolerancję” lecz o asertywność. Bądźmy szczerzy sami ze sobą. Tolerancja?? Tolerować można tylko coś, co tak na prawdę uważamy za „złe”! Coś, co uważamy za „dobre”, po prostu AKCEPTUJEMY :)
    Ja obsobiście nie znam żadnego geja, „żadnego ujawnionego geja”, więc nie było jeszcze okazji, aby wypróbować swoje poglądy w praktyce. Jedyne co jestem w stanie uczciwie i z przekonaniem deklarować, to OTWARTOŚĆ na nowe doświadczenia i wiedzę.
    Pozdrowienia dla wszystkich!

  • Yorker

    [Re: Homo niewiadomo?]

    Piekny tekst, tak sie wzroszulem ze niestety nie doczytalem do konca….
    dziwie sie troche ze heteryk moze tak myslec..tak pozytywnie myslec o gejach…ale byc moze sa wyjatki?
    A autor tekst jest tym wyjatkiem…

    hehe..przyszlo mi namysl zeby zorganizowac zbrojne komando (jak w serialu QAF)i „sprac” wszech….stronnych

  • Yoork

    [Re: Homo niewiadomo?]

    Wartość tekstu ogromna. Z wielką przyjemnością przeczytałam i dziękuję autorowi. Pozwolę sobie posłużyć się nim w celach dydaktycznych. Pozdrawiam.

    Yoork vel margo

  • PiotrekW

    [Re: Homo niewiadomo?]

    Hmm chyba nie napisał tego heteryk raczej jakiś młody zaangażowany gej !!!

  • Marek

    [Re: Homo niewiadomo?]

    Do Pana, który zaczyna „Drogie homosexualisci” i przytacza rzekome genialne odkrycia psychologów – otóż pamiętam wiele z dzieciństwa i NIGDY nie byłem biseksualny – samiczkami interesowałem się zawsze, nawet jak jeszcze nie wiedziałem, o co w tym chodzi – więc conajmniej w jednym przypadku hipoteza nie jest prawdziwa. Psychologia jest obecnie na podobnym etapie rozwoju, jak astronomia w czasach Kopernika a przedmiot badań nieporównanie trudniejszy. Nauka bywa czasem „socjalistyczna”, „nazistowska”, „katolicka” lub tego, kto lepiej zapłaci – stąd radziłbym ostrożniej cytować rewelacyjne odkrycia. Do mnie trafiają rzeczowe argumenty i takie widzę w powyższym artykule.
    Znam ludzi „zniewieściałych” i „niezniewieściałych” płci obojga, również różnych orientacji seksualnych i widzę, że cechy te mogą występować we wszystkich kombinacjach. Z tego tylko zniewieściały homoseksualista rzuca się w oczy.
    Podejrzewam, że najgorszy jest los tych, którzy dali sobie wmówić orientację seksualną odmienną niż ich prawdziwa. Rozsądne, racjonalne traktowanie zjawiska w społeczeństwie na pewno zmniejszyłoby ilość takich tragedii.

  • Igrok

    [Re: Homo niewiadomo?]

    No co wy kurde gadacie – a mój kumpel po traumatycznych przeżyciach seksualnych z kobietą, przez 4 lata (!) był tak obrzydzony do stosunku hetero-, że był czynnym homoseksualistą.

    Po jakimś czasie, poznawszy fajną laskę stwierdził że kobiety go też pociągają albo nawet bardziej. I znów zmiana. A ile jest podobnych przypadków innych osób, o których mi opowiadał.

    Prawda jest taka, że choć nie wiadomo jak powstaje homoseksualizm (w sumie to nie ma żadnych jednoznacznych dowodów że jest wrodzony), to jest pewne że PRZYNAJMNIEJ CZĘŚĆ PRZYPADKÓW HOMOSEKSUALIZMU JEST NABYTA.

  • lothriel

    [Re: Homo niewiadomo?]

    To jak z forsą – czasami nie wiadomo skąd się bierze, ale to rzeczy nabyta ;) Jednak bez niej żyć się nie da :D

  • xxx

    [Re: Homo niewiadomo?]

    Właśnie przeczytałam komentarz „Miśka” – trochę mnie zdziwił. To co zostało tam napisane – jak by na to nie patrzeć – mija się z prawdą. Bo po pierwsze nie tylko chłopcy w okresie dojrzewania są bisexualni, ale też i dziewczyny. Po drugie homosexualizm nie jest spowodowany wychowaniem (np. bez ojca, matki, w tzw. chorej rodzinie). Sama jestem hetero i nie zgadzam sie z taką opinią. Byłam ostatnio na imprezie w Katowicach – była też tam para lesbijek – oprócz drobnych czułości, nic nie robiły dziewczyny złego. Obok nich, zaś była para – hetero – zachowywała się ona jakby kręciła sobie film porno. Wydaje mi się, że nasze społeczeństwo jeszcze nie dorosło, jest nadal na etapie, że jeśli coś jest inne od przyjętych norm to jest „be”, żyje cały czas w stereotypach, ale CZAS TO ZMIENIć! Tekst jest super! pozdro:*

  • Pand

    [Re: Homo niewiadomo? oraz krótki komentarz do dwóch wcześniejszych komentarzy...]

    Tekst ciekawy, nie powiem. Czyta się świetnie i lekko. Momentami, zważając na obecną sytuację w naszym kraju, trochę jednak przeidealizowany… Aby wszystko było takie pięknie i „pachnące” należałoby zacząć przysłowiową pracę u podstaw, taką, która przyniosłaby efekty dopiero za jakiś niemały odcinek czasu. Szkoda tylko, że, w naszym szczególnie kraju, myśli się mało perspektywicznie. Kwestia pozytywnego postrzegania homoseksualistów w Polsce, przynajmniej przez większą część społeczeństwa, to jeszcze spory kawał czasu. Przyszłe pokolenia MOŻE się już doczekają jakiejkolwiek odmiany ;) .
    Chciałem się jeszcze odnieść do dwóch wcześniejszych opinii (znajdujących się tuż obok siebie), pochądzących jeszcze z roku 2005 – komentarze Miśka oraz Brudnego Harry’ego. U Miśka pojawiło się wiele nieścisłości, ot choćby: „Nie jest nowością, że homosexualizm wynika z nieprawidłowego rozwoju. Dorastania bez ojca lub z agresywną matką takie i inne zdażenia w życiu chłopca kształtują go i ukierunkowują do dalszego rozwoju.” Ciekawa teoria – kiedyś się z takową spotkałem, ale chyba już dawno, w mniejszym czy większym stopniu, ją obalono. A o agresywnych matkach w ogóle nie słyszałem – to faktycznie jakaś rewolucja w dziedzinie najnowszych badań psychologicznych :P Wychowałem się w rodzinie jak z ojcem, tak z dbającą o mnie matką i mimo to jestem gejem – jak to więc wytłumaczyć? Znam wiele innych takich przypadków, co ciekawe – nie należą do odosobnionych. Poza tym, tak mi właśnie przyszło na myśl, że gdybym faktycznie wychowywał się w rodzinie przytoczonej przez Miśka (np. bez ojca lub z agresywną matką, lub jeszcze w innej kombinacji, bo o takich też słyszałem), wobec tego, idąc tym tokiem myślenia, moja siostra oraz brat również powinni być homoseksualni, nieprawdaż? :) Cóż się stało, że mnie tak trafiło? Aha, pewnie nie wyparłem swojej kobiecości :P To także ciekawa teoria, jak zresztą także ta Brudnego Harry’ego o typowo samczej roli mężczyzny. A gdzie miejsce na indywidualne cechy każdego człowieka? Nie wszyscy mają takie zapędy, a ci, co mają, niech się realizują, byle tylko nie zmuszali do tego pozostałych. Poza tym piękno tego świata polega na zróżnicowaniu i różnej roli każdego. Gdyby każdy typowy samiec miałby się zachowywać podobnie wg teorii Brudnego H., nie chciałbym mieszkać na takim świecie. Ta teoria forsuje też pewnie podział kobiet i mężczyzn na „typowe” (?) dla nich role, czyli myśląc stereotypami: kobiety do garów, faceci – zarabiać na utrzymanie rodziny. Tragedia jak dla mnie, ale na razie to tyle. Nie chcę mi się już odnosić do pozostałych, równie „ciekawych” teorii.
    Uppss, troszkę się rozpisałem. Wybaczcie, ale nie mogłem się powstrzymać ;)
    Pozdrawiam wszystkich ciepło!

  • Agnieszka

    [Re: Homo niewiadomo?]

    Bardzo, bardzo dziękuję za ten mądry tekst.

    Zwyczajny, codzienny…ale jakźe głęboki…

    Bardzo dziękuję. Dzięki Panu będe miała argumenty do dyskusji z tymi, którzy są przeciw wszystkim z innej planety.
    Jeszcze raz dziekuję.

  • stabat

    [Re: Homo niewiadomo?]

    Marcin, nigdy nie myslalam, ze najbardziej wzruszajacy tekst o homoseksualizmie jaki przeczytam bedzie autorstwa mezczyzny. Tu Ty zburzyles jakis moj stereotyp i dzieki Ci za to. W ogole mam wrazenie, ze po latach poszukiwan udalo mi sie znalezc portal dla siebie. Nie chce lesbijskiego getta, a czytane tu opinie dodaja mi wiele otuchy, ze nasze spoleczenstwo nie jest zlozone z samych prymitywow. Dzieki

  • stabat

    [Re: Homo niewiadomo?]

    Slowo o adopcji dzieci. Choc sama jestem les, to, gdy wpadlam na niemieckiej stronie na opis jak 2 panie adoptowaly dziecko z rosyjskiego domu dziecka poczulam wewnetrzny sprzeciw, ale.. potem obejrzlam zdjecia z miejsca skad dziecko zostalo zabrane i skarcilam sie za te glupie mysli. Jak mozna chciec, by z powodu jakiejkolwiek ideologi skazywac kogos na takie zycie? teraz bedzie mialo mame.nawet 2!I bedzie kochane i cholubione i mleka ptasiego mu nie zabraknie. Taki wybor jest rzeczywisty.

  • ewa ko,,,,,,

    [less i bi po co ten podział?]

    przespałam sie z kobietą, i zmieniłam orientacje na less;-)

  • Patrycja

    [Re: Homo niewiadomo?]

    Bardzo chciałabym się skontaktować z Panem o nicku Pand, bardzo spodobał mi się komentarz i zawarta w nim niebagatelna argumentacja, która wynika również z własnych doświadczeń życiowych. Widać jest to człowiek wykształcony i miałabym do niego kilka pytań. Przeczytałam teks w całości i bardzo mnie zaskoczył- pozytywnie rzecz jasna. Niewielu jest ludzi którzy potrafią zaakceptować ludzi homoseksualnych, a tak naprawdę wynika to z bojaźni, boimy się tego czego nie znamy. Jestem osobą tolerancyjną i strasznie razi mnie u ludzi to, że negują czyjś sposób życia, bo odbiega on od ‚normy’ którą oni sami ustalili. Problem nie polega na byciu odmiennej orientacji, problem polega na braku tolerancji.

  • monia

    [Re: Homo niewiadomo?]

    A dla mnie to chore, że takie teksty pojawiają się w necie i że każdy moze je czytać. tzn. owy tekst nie jest jakś wulgarny czy coś, ale ja osobiście homoseksualistów nigdy nie zaakceptuję. Tak już pozostanie i koniec, gdyż wszystko sprowadza się do sfery intymnej i w tym momencie czuję odrzucenie i nie smak.

  • Loth

    [Re: Homo niewiadomo?]

    Do Moni: Ty nie zaakceptujesz, ale ktoś inny zaakceptuje i okaże się, że nie taki diabeł straszny jak go malują ;)

    „Tak już pozostanie i koniec, gdyż wszystko sprowadza się do sfery intymnej i w tym momencie czuję odrzucenie i nie smak.”

    Jak to wszystko!? Jeśli miałaś na myśli seks, to przykre, że tylko o nim myślisz…… a sfera intymna jest taka sama – jeśli mamy na myśli bliskość, czułość, etc.

    Ja czuję odrzucenie i niesmak na widok zupy mlecznej… ale nie zabraniam nikomu jej jeść i każdy może o niej poczytać w necie.

    Pozdrawiam!




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa