Ewa Schilling. Głupiec

fetyszystka — mruczy anka z uśmiechem. trzyma obiema rękami kubek z kawą. — w dodatku była zima. zrobiłabyś coś podobnego?
nie. ale mogę powiedzieć ci czemu nie czekała do lata. wiedziała że lata może nie być.
milicjant odsyła livię do męża. evę zgarniają na komisariat wypytują jak ona to robi.
ciekawe co teraz zrobiłby policjant. zwłaszcza głupi policjant – mówi znowu anka.
livia tańczy całą noc. kłęby dymu wóda spoceni faceci. miała wyjść nie wychodzi. eva czeka nadaremnie.
alkohol chłopy tańczą z atrakcyjną blondynką wsio w pariadkie. co tam może robić druga kobieta? czekać za drzwiami i gryźć palce żeby nie wyć co?
uhm. chciałabym przeczytać tę powieść.
w granicach prawa? erzsebet galgoczi. w bibliotece są tylko opowiadania. o węgierskiej wsi.
anka to skąd ty to wszystko wiesz?
jestem ciekawska z natury.
aha.
oglądają film do końca. do śmierci evy na granicy austriackiej i inwalidzkiego wózka livii.
jeszcze kawy?
nie. alina zauważyłaś że nie żyjemy na węgrzech w latach pięćdziesiątych?
wygłupiasz się.
i bezpieka nie stoi pod drzwiami. a nawet gdyby stała nie powinnyśmy leżeć jak dwie kłody tylko wykorzystywać każdą chwilę.
anka patrzy prosto na nią.
za szybko.
prawie że za późno.
a jeśli to się źle skończy? — alina mówi cicho na wpół do siebie.
a jeśli się nie zacznie?
anka przesuwa końcami pięciu palców po jej przedramieniu. aż do zawiniętego w łokciu rękawa.
a masz szczoteczkę do zębów? — rzuca alina błyskawicznie.
mam!
alina nie może się nie śmiać. rozkłada ramiona w geście bezradności.
oto znak z niebios — oznajmia. anka rozbawiona łapie się za brzuch. ragnar nagle miota się przy drzwiach.
oho — alina przenosi wzrok na psa. — muszę z nim wyjść. ma extra pilną potrzebę. zaraz zje smycz jak się nie ruszę.
jakoś dożyję – anka rozkrzyżowuje ramiona w bliźniaczym geście. — ale wracaj szybko kochanie. nagle odwraca się na brzuch. i całuje alinę w wierzch dłoni. alina zatrzymuje się wpół kroku. wciąż czuje ten pocałunek jak trzepoczącego się owada. który przysiadł nad jedną z żyłek na wierzchu dłoni.
czuje się cała pokryta jaskrawymi owadami. to spojrzenia którymi anka ją odprowadza. cała w delikatnych poruszających się kolorach. wychodzi tak na dwór. czuje mrowienie i łaskotanie kiedy tak porusza się ostrożnie żeby ich nie zgnieść. już zawsze będzie chodziła w ruchliwych błyskach kolorów.
nikt ich nie dostrzega. śmieszne. roją się i brzęczą. skóra wchłania je powoli. skóra jest uskrzydlona niespokojna.
ragnar odrobinę przeciąga spacer. spotykają setera z dziewiątego piętra. psy bawią się chwilę. sympatyczna lekarka zagaduje alinę.
anka siedzi naprzeciw zgaszonego telewizora. światło czerwonej świecy. kraina przenikania się blasku i cienia.
nadszedł moment i ręce aliny kładą się na ramionach anki. spod włosów odsłania się kark. natychmiast przykryty językiem.
anka obraca się twarzą do niej. gryzą ciemność obracają i gniotą między językami. wyciskają jarzące się strumyczki podniecenia. gorący wir między nogami.
pustka którą może wypełnić tylko drugie ciało.
ciepłe dłonie na policzkach. mokry język głęboko w uchu. jak długo to trwa?
idziemy na całość? anka rozpina jej koszulę.
na całość.
koszula. stanik. dżinsy. sztruksy. koszulka. majtki. skarpetki. skorupy. obawy. wspomnienia. urojenia. lęki.
nagie ciała prawdy.
anka delikatnie podnosi jej rękę. zagłębienie pod pachą wypełnia się coraz szybszymi spiralami. oddech. oddech. oddech. piersi się otwierają. dotyk spływa w nie. całe ciało jest piaskiem w które spływa woda dotyku. gorącym suchym piaskiem. błogosławiona wilgoć śliny. potu. zachłannego pocałunku w uda.
pustka.
którą wypełniają palce anki. kołyszą nią. zapomniała już słów. ale szepcze jakieś szybciej jakieś mocniej. jękl i westchnienia. nie ma granic. mocniej mocniej mocniej. poddaje się. przyjmuje wszystko. unoszące rozbijajace ją na cząstki prawie bolesne. bez końca.
nie istnieje. nie czuje ciała. nie myśli. doskonałość.
świecące oczy anki. świeca wciąż płonie. rzeczywistość gęstnieje. łagodniejsza uspokojona rzeczywistość.
podobno nie ma niczego piękniejszego niż kobieta w orgazmie – szepcze anka. — ściśle mówiąc niż ty…
podlizujesz się.
to następnym razem -anka pokazuje język i liże ją po policzku.
och ty. przez całą noc? i tak jestem szczęśliwa.
chcę żebyś była. — leciutki pocałunek.
anka z zamkniętymi oczami. z oddechem który nie może nadążyć. drgający brzuch. zmieniona inna od zawsze znajoma. unosi ją lekko. usta język łechtaczka. w ten prosty sposób wysyła ją w spełnienie. niesamowity uśmiech zaspokojenia. najpiękniejszy.
uśmiech którym powinna uśmiechać się zawsze.
seks jak pukanie do drzwi które uchylają się na chwilę.
zapowiedź czegoś większego.
leżą tam gdzie nie ma czasu. jest bliskość.
chcesz wiedzieć co czułam? — anka odsłania zęby w uśmiechu. — chcesz? — odsuwa zaplątany w nogach koc. odsuwa ją od ściany. alina obejmuje ją i przyciąga do siebie. potem zarzuca ręce za głowę.
nie mówi ance że do teraz zawsze kochała się jak w niewidzialnym ubraniu. że z nią miała odczucie jakby nigdy nie było nikogo innego. a już na pewno żadnego strachu. chce mówić jak najmniej.
zresztą ciało wyraża to jednym gestem.
zresztą zasypia głęboko i spokojnie.
ramię pokryte czerwonym rysunkiem. pogniecione prześcieradło albo brzeg poduszki. wygląda prawie jak tatuaż. ciepło. malutkie piórko z poduszki. we włosach anki jak nagła siwizna. spokój. także ciała. świadomość poranka słońca ramienia która ją nagle obejmuje. świadomość podchodzi coraz większą falą.

fragment powieści Ewy Schilling „Głupiec”
Korporacja Ha!art, Kraków 2005.
ISBN 83-89911-19-1
Ilość stronic: 330
Projekt okładki: Anna Ostoya
Wydanie I
Wydawca: Korporacja Ha!art
Miejsce wydania: Kraków 2005
Format: 111×180
Okładka: miękka

O KSIĄŻCE:
Alina – córka pastora, wychowywana w duchu protestanckiego umiłowania porządku, ale zarazem – indywidualnego podejścia do spraw tak wiary, jak życia, przedkładająca namysł własny nad bezrefleksyjne poddanie się autorytetom i normom, sprawia wrażenie kobiety, która nie lęka się wyzwań stawianych przez życie. Ale tylko do czasu, gdy na jej drodze pojawia się Anka. Spotkanie młodej ambitnej nauczycielki i zwariowanej charyzmatycznej uczennicy liceum może przerodzić się bądź to w ostry konflikt, bądź w beznadziejną miłość. Miłość, przeciw której występują normy obyczajowe, wątpliwości moralne, rodzinne przekonania, wreszcie – zwykła mieszczańska zaściankowość. Głupiec to w talii kart Tarota człowiek, który znalazł się nad przepaścią i jedyną rzeczą, która może go ocalić, jest bezgraniczna wiara w to, że potrafi chodzić po powietrzu. Ewa
Schilling opowiada historię związku uwikłanego w sprzeczności, które zdają się nie wróżyć nic poza katastrofą emocjonalną; związku, który im bardziej nie ma racji bytu, tym silniej pragnie się wydarzyć.

Alina – córka pastora, wychowywana w duchu protestanckiego umiłowania porządku, ale zarazem – indywidualnego podejścia do spraw tak wiary, jak życia, przedkładająca namysł własny nad bezrefleksyjne poddanie się autorytetom i normom, sprawia wrażenie kobiety, która nie lęka się wyzwań stawianych przez życie. Ale tylko do czasu, gdy na jej drodze pojawia się Anka. Spotkanie młodej ambitnej nauczycielki i zwariowanej charyzmatycznej uczennicy liceum może przerodzić się bądź to w ostry konflikt, bądź w beznadziejną miłość. Miłość, przeciw której występują normy obyczajowe, wątpliwości moralne, rodzinne przekonania, wreszcie – zwykła mieszczańska zaściankowość. Głupiec to w talii kart Tarota człowiek, który znalazł się nad przepaścią i jedyną rzeczą, która może go ocalić, jest bezgraniczna wiara w to, że potrafi chodzić po powietrzu. Ewa Schilling opowiada historię związku uwikłanego w sprzeczności, które zdają się nie wróżyć nic poza katastrofą emocjonalną; związku, który im bardziej nie ma racji bytu, tym silniej pragnie się wydarzyć.

11 komentarzy do:Ewa Schilling. Głupiec

  • Uschi/Sass

    [Re: Ewa Schilling. Głupiec]

    Zapowiada się miło :) . Dawno nie czytałam dobrej lesbijskiej erotyki. I tylko czekamna jakiś złośliwy komentarz :P :) .

  • Erico

    [Re: Ewa Schilling. Głupiec]

    ah, te dziewczyny ciągle o seksie:-P

  • dansemacabre

    [Re: Ewa Schilling. Głupiec]

    Witkowski, Żurawiecki i niedawno wydany peruwiański skandalista Bayly – to nazwiska twórców kojarzone z nurtem literatury gejowskiej. Ewa Schilling natomiast prezentuje literacki głos kochających jak Safona. Głos charakterystyczny i ważny, ale wywołujący w czytelniku raczej rozczarowanie.
    Rzeczywistość nakreślona w „Głupcu” wydaje się być światem zamieszkanym głównie przez lesbijki. Poza główną bohaterką Aliną, polonistką zakochaną w swej inteligentnej i ponad wiek rozwiniętej (intelektualnie, emocjonalnie i fizycznie) uczennicy Ance na kartach powieści obserwujemy wręcz paradę homoseksualnych kobiet wraz z ich problemami natury egzystencjalnej. Lekko to wszystko przesadzone, bo akcja toczy się w prowincjonalnym Olsztynie (barwnie zarysowany portret miasta będącego tłem intrygujących zdarzeń) i nie sposób uwierzyć, że na ulicach tego miasta spotyka się przede wszystkim lesbijki, a temat miłości kobiety do kobiety wydaje się oczywisty i rozwijany przez prawie wszystkich bohaterów książki (mężczyzn również).
    W dość schematyczną na pozór opowieść o nauczycielce zakochanej w podopiecznej wplecionych zostaje kilka ciekawych socjologicznych i obyczajowych wątków. Poznajemy bowiem rodziców Aliny żyjących w klatce dogmatycznego skostnienia światopoglądowego (ojciec bohaterki jest pastorem, matka zaś swoistym cieniem męża, uległym i bezwzględnie mu wiernym), koleżanki i kolegów z pracy bohaterki, którzy co najmniej z trwogą obserwują jej coraz to bardziej śmiałe poczynania, jej nad wyraz liberalną przyjaciółkę i dotychczasową partnerkę Renatę; poznajemy także przyjaciół jej kochanki, m. in. wykorzystywaną seksualnie przez ojca zbuntowaną Ulkę.
    Cała historia koncentruje się jednak na Alinie i jej przeżyciach. Jej melodramatyczne i ckliwe dylematy moralne powodują, iż „Głupca” czyta się chwilami niczym lesbijskie „Cierpienia młodego Wertera”. Bo i w romantyczno-modernistycznej poetyce lirycznego wyznania i egzystencjalnej rozterki ta książka jest napisana. Percepcję dodatkowo zaburza konsekwentny brak stosowania znaków interpunkcyjnych i wielkich liter (pojawiają się jedynie kropki i czasami znaki zapytania), a ciągłość narracji bez podziału na rozdziały nakazuje czytanie tych 326 stron od deski do deski, bez przerwy na refleksję i analizę dotychczas przeczytanych zdarzeń.
    Powieść po pewnym czasie po prostu nuży. Podczas kłótni kochanek Anka nazywa Alinę nadwrażliwą neurotyczką i nie sposób nie przyznać jej racji, bo stałe introwertyczne i poetyckie wręcz na siłę taplanie się w otchłani własnego cierpienia i rozterek powoduje niesmak i wrażenie, iż o wszystkim bohaterka już wcześniej powiedziała dobierając po prostu inne słowa. Książka jest więc „przegadana” i przeintelektualizowana na siłę, dlatego też nie mogę jej zaliczyć do pozycji wartościowych i mogących liczyć na honorowe miejsce w mojej domowej biblioteczce.

  • Kasia

    [Re: Ewa Schilling. Głupiec]

    przeczytałam.
    mile zaskoczona.
    książka wpadła mi w ręce przez przypadek,ale nei żałuję!
    gorąco polecam!

  • Magda

    [Re: Ewa Schilling. Głupiec]

    bardziej zniesmaczył mnie tylko reality show „Zakochaj sie w Rikki i vikki” Dno.

  • Lo

    [Re: Ewa Schilling. Głupiec]

    Pierwsza książka, ba kawałek tekstu, czegokolwiek, który przeczytałam poza siecią i który z taką otwartością mówi o homoseksualizmie kobiet. Na mojej półce z książkami wygląda wręcz nierealnie (nawet zrobiłam jej okładkę, żeby przypadkiem ktoś z rodziny nie przeczytał opisu), jak wyłom w czasoprzestrzeni. :) Zwłaszcza, że tylko ja wiem co zawiera. Dla mnie, nastoletniej, schowanej w szafie osoby to ważna książka. Jej idealizm, egzaltacja, tumiwisizm co do prawdopodobieństwa zdarzeń (zagęszczenie osób homo na metr kwadratowy) mają działanie terapeutyczne. Nie mogę polecić z czystym sercem jako naprawdę dobrej literatury, bo to utwór raczej nie dla każdego, trzeba mieć do upodobanie do monologów wewnętrznych i „artystycznego nieładu” (interpunkcja zamierzona czy oszczędność tuszu?).
    Jednakowoż cenię.

  • Lo

    [Re: Ewa Schilling. Głupiec]

    PS: Gratuluję autorce i dziękuję za niewątpliwy wysiłek włożony w napisanie książki. Moim zdaniem było naprawdę warto.
    Pozdrawiam.

  • J

    [Re: Ewa Schilling. Głupiec]

    Chłam. To jest gorsze od jakichś pamiętnikowych zapisków sfrustrowanej lesbijki-uczennicy. Zdecydowanie NIE.

  • M

    [Re: Ewa Schilling. Głupiec]

    Nieźle się czyta i ma sporo prawdy i madrych rzeczy do refleksji. Polecam. Dylemat ukrywania się, tego co mamy po rodzicach, związków zamiast….

  • Olka P

    [Re: Ewa Schilling. Głupiec]

    Rewelacja.Piękna ciepła ksiązka -którą czytałam ze wzruszeniem.

  • google

    Magiczna, szczególnie kiedy czytało się ją w szkole opisanej w książce ;)




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa