Pojmowanie ciałem

Ukazało się nareszcie wznowienie Rudolfa Mariana Pankowskiego. Nareszcie – gdyż poprzednia polska edycja tej książki miała miejsce w 1984 roku. (Wcześniejsze, jednocześnie premierowe wydanie Rudolfa, wyszło w roku 1980 w Londynie.)

Przez te z górą dwadzieścia lat, jakie dzielą go od pierwszego wydania, Rudolf zdążył obrosnąć legendą: to bowiem pierwszy współczesny polski utwór literacki otwarcie, bez masek i podtekstów podnoszący tematykę homoseksualną. (Nie licząc hermetycznej twórczości Grzegorza Musiała oraz paru książek z lat 90., które przeszły niemal bez echa, drugim takim tekstem – kamieniem milowym stało się dopiero Lubiewo Michała Witkowskiego.) Jak przyznaje w wywiadzie-rzece sam Pankowski: „Dopiero później zdałem sobie sprawę z wywrotowości tej książki. Z powodu śmiałości literackiego nazwania czegoś, czego do tej pory nikt tak otwarcie nie nazwał. W jednej z recenzji, które ukazały się w Warszawie przeczytałem, ze Pankowski tak napisał swojego Rudolfa, jakby przedtem ukazało się przynajmniej sto powieści o homoseksualizmie”[1].Ta nieświadomość braku „homoseksualnej tradycji” w naszej literaturze okazała się prawdziwie błogosławioną niewiedzą.

Nieco wcześniej w tym samym wywiadzie czytamy: „Bliscy mi są protagoniści, którzy w jakiś sposób godzą w fałszywy porządek tego świata; wyrywają się z kolein ustalonych od wieku religią, systemem społecznym, w którym są ofiarami pomijanymi i poniżanymi. [...] Moja bezsilność dziecka z ubogiego domu czy młodego człowieka, który nie miał w kieszeni grosza, żeby dziewczynie zafundować lody, pozwala mi dziś tak dobrze odczuwać zasadniczą niemożność ‘marginesowców’”[2]. Takim właśnie bohaterem – „godzącym w fałszywy porządek świata” – jest Thomas-Rudolf, podstarzały niemiecki homoseksualista. Kilkadziesiąt lat po wojnie spotyka go w Brukseli narrator powieści: Polak, emigrant, były więzień Auschwitz. (Będący, co warto odnotować, alter ego autora; pomijając zbieżność danych biograficznych, Pankowski wytatuował mu nawet swój numer obozowy – 46 333).

Głównym, choć niejedynym tematem rozmów Rudolfa z narratorem oraz pisanych później listów są doświadczenia homoseksualne Niemca, w kontekście których poruszone zostają inne kwestie, szczególnie zaś wpływ środowiska, historii, polityki i – przede wszystkim – kultury na jednostkę.

Pośród przygód erotycznych wspominanych przez Thomasa-Rudolfa wyjątkowa pozycja została przypisana dwóm jego romansom: z poznanym w dworcowej toalecie Olkiem oraz z arabskim chłopcem o imieniu Yazyt, któremu bohater poświęca najwięcej miejsca (i serca): „Aż dudnił pod nami afrykański kontynent, jakem Yazyta brał pod wierzch… A jak on mnie w cwał porywał i bódł, i dźgał – to aż się Paryż przechylać zaczął! Panie! Kawaleryjskie czasy!” (s. 128).

Rudolf wyznaje filozofię całkowitej akceptacji, wręcz afirmacji siebie, własnego ciała i kierujących nim popędów. Towarzyszy temu odrzucenie norm generowanych przez społeczeństwo. Tocząc polemikę ze sprzeciwiającym się mu nieustannie narratorem, namawia go: „niech Pan z siebie wszystko światowe zrzuci, w wodę wstąpi… I nim się Pan obejrzy, jakiś pastuch Panu głowę, ramiona i plecy obmyje, że naraz c i a ł e m pojmie Pan wodę, ptaki, światło i braterstwo!” (s. 128-129).

Narrator sprzeciwia się Thomasowi-Rudolfowi – Niemcowi, „który nie powinien mieć racji” (s. 72). Sprzeciwia mu się nie tylko jako Polak, nie tylko jako osoba doświadczona przez Historię, lecz także jako naukowiec, człowiek „światowy”; mówiąc niezbyt zgrabnie: wytwór kultury i cywilizacji. Oznajmia: „W młodości uczono mnie… i staram się tego nie zapomnieć, że w moim ciele mieszka nie tylko Pan Chuj, ale przede wszystkim Pan Rozum” (s. 94). Co ostatecznie wyniknie z tej ich konfrontacji?

Rudolf nie dla wszystkich może okazać się lekturą przyjazną w odbiorze. I nie mam tu na myśli scen odważnych obyczajowo: te, choć nadal robiące wrażenie, nie oddziaływają już z taką mocą, jak ćwierć wieku temu. Chodzi mi o to, w jaki sposób powieść jest „zrobiona”. Pankowski znany jest bowiem ze swojego zamiłowania do eksperymentu, poetyckiego języka i niekonwencjonalnych sposobów obrazowania. I tak w jednej ze scen Rudolfa narrator, by „zobaczyć” ciąg dalszy opowieści Thomasa, przykłada swoje oko do jego źrenicy; w innej scenie przez Kraków pędzi konno król Jagiełło z pomnika na placu Matejki. „Fikcyjna rzeczywistość” miesza się tutaj z fantazją, klasyczna narracja z ludową przyśpiewką, teraźniejszość z przeszłością… Nie powinno to jednak nikogo zniechęcać, przeciwnie: ta barwność Rudolfa czyni go lekturą intrygującą na każdym poziomie odbioru.

Rudolf to także opowieść o Polsce, Polakach i polskości, o historii i przemijaniu, również z perspektywy pojedynczej egzystencji. O czym jeszcze jest ta książka? Można będzie zadać to pytanie autorowi – mieszkający na stałe w Belgii Pankowski odwiedzi Polskę w połowie października. (Po szczegóły odsyłam do wydawcy.)

przypisy:
[1] Polak w dwuznacznych sytuacjach. Z Marianem Pankowskim rozmawia Krystyna Ruta-Rutkowska, Warszawa 2000, s. 132.
[2] Ibidem, s. 113.

Dane książki:
ISBN 83-89911-15-9
Ilość stronic: 174
Projekt okładki: Anna Ostoya
Wydanie III
Cena detaliczna: 23 PLN
Wydawca: Korporacja Ha!art
Miejsce wydania: Kraków 2005
Format: 111×180
Okładka: miękka

5 komentarzy do:Pojmowanie ciałem

  • michpirog@interia.pl

    [Re: Pojmowanie ciałem]

    mały wycinek tekstu:”Rudolf wyznaje filozofię całkowitej akceptacji, wręcz afirmacji siebie, własnego ciała i kierujących nim popędów. Towarzyszy temu odrzucenie norm generowanych przez społeczeństwo. Tocząc polemikę ze sprzeciwiającym się mu nieustannie narratorem…”-oczywiscie-”zły” Niemiec i „dobry porzadny”Polak…Polakczytajac tak sbie zadaje pytanie-czy M Pankowski jednak nie stworzyłby bardziej kontrwersyjnego ( a przez to moze lepszego, wymowniejszego i cenniejszego ) utworu gdyby…zaminił role-tj w roli nonkonformistycznego homoseksualisty postwawił Plaka a w roli „sztywnego”, „poukładanego” (moze w kazdym calu) „przedstawiciela uporzadkowanego spoleczenstwa”, przedstawicila „spolecznego szkieletu” postawił własnie Niemca? owszem niby koniecznosc takiego a nie inne usytuowania bohaterów w tymze utworze narzuca analogia narratora [utworu] z Autorem oraz chec ukazania zaszłosci historycznych i antagonizmów pol-niem (vide cytowana w artykule s 72 utworu)-jednak mimo wszystko utwór jednak moze byłby lepszym eksperymentem ( zwł wtedy-ok 1980 r.)gdyby jednak spróbowac zamienic te role…

  • zadra

    [Re: Pojmowanie ciałem]

    szkoda jedynie, że to wydał Ha!art. Pankowskiemu należy się bardziej luksusowe wydanie! i fajnie, że tych branzowych ksiazek jest coraz więcej, więcej wznowien, ruch się kręci w interesie :) ))))

  • Erico

    [Re: Pojmowanie ciałem]

    a mi sie podoba linia produktów Ha!Art, gustowna i sie miesci do torebki:-)

  • Luki

    [Re: Pojmowanie ciałem]

    Przeczytałem Rudolfa. Bardzo dobra książka, porządnie napisana, widać, że Autor ma ogromny talent i zaciecie prozatorskie.
    Niestety końcówka książki już niższego sortu, ale całość – palce lizać!

  • Malhebre

    [Re: Pojmowanie ciałem]

    Ha!art całkiem fajne z niefajnego Krakowa.
    Rudolfa czytam i rycze ze smiechu.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa