Homofobia katolicyzmu

Światli katolicy, z którymi rozmawiam o stosunku ich religii do homoseksualizmu podkreślają zazwyczaj, że Kościół nie potępia homoseksualistów, lecz homoseksualizm, i nie same skłonności homoseksualne, lecz czyny. To ważne rozróżnienie – ja na przykład krytycznie oceniam religijność jako postawę sprzyjającą złu, lecz nie potępiam ludzi religijnych, bo w ogromnej większości są oni ofiarami indoktrynacji, której byli poddawani od wczesnego dzieciństwa. Mówię więc o złu religii i pokazuję, na czym to zło polega.

Niestety, religia nie daje przekonujących wyjaśnień, dlaczego mielibyśmy uznać homoseksualizm i „czyny” homoseksualne za zło. Kościół uznaje homoseksualizm za sprzeczny z prawem natury, powiedział pięć lat temu Jan Paweł II, potępiając paradę gejów i lesbijek w Rzymie. Jeśli tak, to Kościół grubo się myli, bo homoseksualizm jest zjawiskiem całkowicie naturalnym; po prostu kilka procent populacji przejawia odmienne skłonności seksualne i to zjawisko ma charakter stały, towarzysząc ludzkości od zarania dziejów (nie tylko ludzkości, homoseksualizm występuje również wśród zwierząt; istnieją też inne odmienności, na przykład kilka procent ludzi częściej posługuje się lewą ręką niż prawą, co jednak nie budzi większych emocji). Negowanie przez chrześcijan naturalności homoseksualizmu jest tym bardziej dziwne, że przecież wierzą oni, iż wszystko co istnieje, zostało stworzone przez ich Boga – a więc również homoseksualiści.

Nieco więcej o „aktach homoseksualnych” mówi Katechizm Kościoła Katolickiego: Są one sprzeczne z prawem naturalnym; wykluczają z aktu płciowego dar życia. Nie wynikają z prawdziwej komplementarności uczuciowej i płciowej. W żadnym wypadku nie będą mogły zostać zaaprobowane (p. 2357).

Nie bardzo wiadomo, dlaczego „wykluczenie z aktu płciowego daru życia” miałoby być sprzeczne z „prawem naturalnym”, skoro homoseksualizm jest zjawiskiem naturalnym (choć mniejszościowym, podobnie jak leworęczność). A nawet gdyby był sprzeczny z tym prawem, to jeszcze nie oznacza, że jest czymś złym. Na przykład celibat jest zdecydowanie nienaturalny, jest następstwem wyboru, świadomej decyzji – ale nie znam katolika, który w celibacie księży dopatrywałby się jakiegoś zła. Rzeczywiście jest tak, że homoseksualiści w swych związkach nie mogą mieć dzieci (pochodzących z tych związków), ale co w tym nagannego? Kto komu wyrządza tutaj jakieś zło? Na to pytanie Katechizm nie udziela odpowiedzi, ograniczając się do beztreściowej nowomowy – skłonność „obiektywnie nieuporządkowana”, brak „komplementarności uczuciowej i płciowej” – która, jak się wydaje, ma jedynie spiętrzyć negatywne określenia wokół homoseksualizmu i zwolnić od rzeczowej argumentacji.

Moi katoliccy znajomi, pytani o stanowisko ich Kościoła wobec homoseksualistów, lubią cytować ten oto fragment Katechizmu: Powinno się traktować te osoby z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji (p. 2358). Ostatnie słowa tego cytatu sugerują, że może istnieć jakaś słuszna dyskryminacja, a należy wystrzegać się jedynie tej niesłusznej – otwiera się tu szerokie pole do interpretacji. Nie jest też jasne, dlaczego Katechizm specjalnie podkreśla wymóg szacunku i delikatności wobec homoseksualistów, skoro szacunek i delikatność należy okazywać wszystkim ludziom. Czyżby w łonie magisterium Kościoła zrodziło się przypuszczenie, że bez tego napomnienia wierni mogliby traktować gejów i lesbijki inaczej niż wszystkich ludzi? Natomiast w katechizmowym wezwaniu do współczucia wobec osób homoseksualnych dostrzegam przebłysk wiedzy hierarchów Kościoła, na co dzień skrzętnie przez nich ukrywanej, na temat dyskryminacji, jakiej doświadczają homoseksualiści w religijnych społeczeństwach. Istotnie, los homoseksualistów w katolickiej Polsce jest nie do pozazdroszczenia.

Ostateczną racją, do której odwołuje się współczesny katolicyzm w swych atakach na homoseksualizm jest… tradycja tej religii, spisana w starodawnych księgach judeochrześcijańskich mitów. Mało jest rzeczy w Biblii, które są tak jednoznacznie potępione – napisał niedawno ks. Dariusz Oko na łamach „Gazety Wyborczej” w tekście Dziesięć argumentów przeciw (3.06.2005). Oto jeden z cytatów, do których odsyła ksiądz Oko: Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie. A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga, wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi. Pełni są też wszelakiej nieprawości, przewrotności, chciwości, niegodziwości. Oddani zazdrości, zabójstwu, waśniom, podstępowi, złośliwości (Rz 1:27-29).

Wiemy więc już, na czym polega szacunek i delikatność, okazywane homoseksualistom przez chrześcijaństwo. Nie tylko ten fragment, ale praktycznie wszystkie pozostałe, do których odwołuje się ksiądz Oko pełne są inwektyw i prymitywnej agresji wobec osób o odmiennej orientacji seksualnej. Podkreślam – wobec osób, nie tylko wobec czynów. I właśnie w oparciu o tę tradycję Kościół kształtuje postawę wiernych wobec homoseksualistów.

Najwyraźniej rzucanie jajkami w uczestników niedawnej Parady Równości i obraźliwe okrzyki pod ich adresem nie godzą w chrześcijańskie wartości, bo żaden z katolickich autorytetów moralnych nie zaprotestował przeciwko tym chuligańskim ekscesom. Również w działaniach władz stolicy, próbujących nie dopuścić do zorganizowania Parady, autorytety te nie dostrzegły niczego, co mogłoby budzić moralny sprzeciw. Natomiast przewodniczący Episkopatu, arcybiskup Józef Michalik ostro potępił samą Paradę: Zamiast pomóc zagubionym ludziom leczyć chore myślenie, w sposób wyrafinowany organizuje się parady równości (cytat za „GW”, 20.06.2005). Warto zauważyć, że hierarcha ma złe zdanie o ludziach, a nie o „czynach” czy „aktach”.

Podobnie było rok temu po Marszu Tolerancji w Krakowie, gdzie chuligani sięgnęli po kamienie. Po tych zajściach rektor Papieskiej Akademii Teologicznej biskup Tadeusz Pieronek powiedział: Nastroje społeczne mają swoje prawa. Jeżeli chcemy, by wszyscy byli tolerancyjni, to musimy przyjąć, że do takiej postawy prowadzi długi proces wychowawczy. Ale gdy się kogoś drażni, nie ma się co dziwić – wygląda to tak jak wczoraj. Wina jest tu po obu stronach: jedni byli agresywni, ale drudzy prowokowali terminem swojego marszu. Data była ustalona bardzo niefortunnie („GW” 8.05.2004). Biskup zdejmuje z chuliganów część winy i najwyraźniej rozumie ich zachowanie: zostali przecież rozdrażnieni, a więc nie ma się co dziwić. Można zatem przypuszczać, że uczestnicy Marszu Tolerancji sami sobie byli winni, że obrzucono ich kamieniami. Ciekawa jest też kwestia owej „niefortunnej” daty. Otóż krakowski marsz (który ostatecznie odbył się 7 maja 2004 r.) początkowo miał się odbyć 9 maja, a więc tego samego dnia, co tradycyjna procesja z Wawelu na Skałkę z relikwiami św. Stanisława. Kogo więc uczestnicy marszu „prowokowali terminem”? Biskup Pieronek niedwuznacznie daje do zrozumienia, że „sprowokowani” chuligani to osoby religijne i nie wydaje się tym specjalnie przejęty.

W wypowiedziach biskupa Pieronka i arcybiskupa Michalika nie widać troski o to, by homoseksualistów nie ograniczano w ich obywatelskich prawach do demonstrowania swych poglądów – zapewne delikatność i szacunek obu hierarchów nie sięgają aż tak daleko. Biskupi nie widzą też powodu, aby formułować krytyczne opinie wobec tych, którzy darzą homoseksualistów nienawiścią i pogardą. Jacy pasterze, taka trzoda – niedawny sondaż OBOP-u wykazał, że tylko 36 procent Polaków uznaje tę orientację seksualną za normalną (średnia europejska – 64 procent).

W stosunku religii do homoseksualizmu skupiają się jak w soczewce negatywne skutki jej społecznego oddziaływania: skłonność do dyskryminacji mniejszości; niechęć wobec „innych” i nieprzeciwstawianie się przemocy, która ich dotyka; propagowanie i utrwalanie szkodliwych mitów i zabobonów – bo przecież szukanie w Biblii argumentów przeciw homoseksualizmowi w praktyce oznacza akceptację prymitywnych przesądów, które funkcjonowały w społecznościach pasterskich żyjących ponad dwa tysiące lat temu na pograniczu Afryki i Azji. Dyskryminacja tych, którzy są liczebnie słabi i mają niewielkie możliwości obrony jest jednym z najbardziej hańbiących występków, jakie może popełnić społeczeństwo. Stosunek katolicyzmu do mniejszości seksualnych pokazuje, że religia nie tyko nie walczy z tym występkiem, ale wręcz mu sprzyja.

A tym wszystkim którzy uważają, że problemy mniejszości nie muszą ich interesować, dedykuję słowa pastora Martina Niemöllera (1892 – 1984), który po upadku Trzeciej Rzeszy przyznał, że duchowieństwo za słabo przeciwstawiało się nazizmowi:

Najpierw przyszli po socjalistów, ale się nie odezwałem, bo nie byłem socjalistą. Potem przyszli po związkowców – milczałem, bo nie należałem do związków zawodowych. Potem przyszła kolej na Żydów, i znowu nic nie powiedziałem, bo nie byłem Żydem. Wreszcie przyszli po mnie – i nie było już nikogo, kto wstawiłby się za mną.

Tekst pochodzi ze strony www.ateista.blog.pl.

Autorzy:

zdjęcie Jerzy Bokłażec

Jerzy Bokłażec

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 139; nazwa: Jerzy Bokłażec

15 komentarzy do:Homofobia katolicyzmu

  • Rasmussen

    [Re: Homofobia katolicyzmu]

    Ciekawy… bravo

  • Erico

    [Re: Homofobia katolicyzmu]

    Bolesne, ale prawdziwe. Kosciol naprawde nawoluje do nienawisci. Czyni to wprawdzie w bialych rekawiczkach, ale sam BRAK SPRZECIWU jest poparciem.
    Tak samo jak brak sprzeciwu wobec holokaustu, wobec antysemityzmu Jankowskiego, wobec machlojek Salezjanów z Lubina i interesow Paulinow z Jasnej Gory.

    Brak sprzeciwu to poparcie.

  • wrocław

    [Re: Homofobia katolicyzmu]

    Kościół popiera chuliganów, którzy powinni być pod opieką kuratorów lub siedzieć w poprawczakach, a potępia czyny ludzi, poprzez których przemawia czysta, niczym nie zmącona (może tylko postawą chorego społeczeństwa) miłość, różniąca się jedynie tym od „normalnej”, że jest skierowana do osoby tej samej płci :-(
    Przykra prawda – ale nawet w NT jest napisane w Apokalipsie św. Jana, że upadnie pasterz, a wraz z nim owce jego :-( Brawa dla LPR i MW – spełniacie przeznaczenie :]

  • Dpdo

    [Re: Homofobia katolicyzmu]

    Tradycyjna interpretacja Biblii KRK, zreszta jak i innuch kosciolow jest bardzo homofobiczna, co nie ulega wątpliwosci. Wspolczesnie w chrzescijanstwie, zwlaszcza w protestanckim zachodzi fenomen…porzucania, odrzegnania sie od swej homofobicznej tradycji. Wspolczesni biblisci, o ktorych w Polsce cicho-sza[!] ktorzy zajeli sie hooseksualizmem uwazaja, ze geje grzesza w tych samych sytuacjach co heteroseksualisci. Polska nie zna prac teologicznych na ten temat. W zasadzie czytelnik ma do swojej dyspozycji prace Daniela A.Helminiak’a, Co Biblia naprawde mowi o homoseksualnosci, Wyd. Uraeus. W necie jest rowniez ciekawa strona http://fideliox.webpark.pl/# gdzie mozna znalezc artykuly, fragmenty publikacji w nurcie wspolczesnej nauki biblijnej.

  • michpirog@interia.pl

    [Re: Homofobia katolicyzmu]

    a no i masz racje Ondasetron….a co do tej czesci argumentacji Koscioła, która opiera sie na Bibli-logczne jest (ale niestety w zasadzie raczej dla niewielu- jest to oczywiste ) iz nie moznq sie na Nia w pełni pwoływac-jak mawiaja-kazdy jeste dzieckiem swej epoki-nimi byli równiez autorzy Ksiag Biblijnych ( co wcale nie wyklucza ze moga one byc natchnione przez Ducha Sw!) – i oni przeciez tez mogli sie mylic-z pewnoscia w niektórych kwestiach w błedzie był nawet człowiek autoramentu swPawła z Tasru ( ha!-wszak naewt KK nie uznaje do konca wszyskich mysli, tez jednmego ze swych najwiekszych swietych -Augustyna !) gdyby isc tokiem rozumowania Bibli trzeba by cofnac sie o wiele dziesacioleci, wyrzucic kobiety ze stanowisk publicznych, zamknac je z powrotem w domowych pieleeszach itd hej-gdybysmy dosłownie słuchali zalecen Apostoła Narodów zawartych np. w Liscie do Korynntian ( ! Kor 7, 1-40, 11, 1-16 -przeciez to wszystko trzeba osadzic wkonkretnym kontekscie kulturowym spoleznymm obyczajowym proponuje równiez zajrzec do cikawej ksiazki „NIewolnictwo i niewolnicy w Europie…”pod red. D Quirini-Popławska Kraków 1998 ss.57-65, 73-79,gdzie wybitni pzeciez intetlektualisi koscielni (ks L Bielas i G Ryś)ukazuja dlaczego Chrystus, Apostołowie i KK nie potepiał i patrzył przez palce w antyku i sredniowieczu na problem niewolnictwo-przeciez z tegoz samego, „z zanurzenia w konkretnym kontekscie kulturowym, dziejowym” wynika z tego wielowiekowa(nie tylko przeciez europejska-ale „ogólnoswiatowa”)dyskrymiacja kobiet=dyskryminacja ze wzgl na płec ! mielismy juz dyskryminacje ze wzgl na płec pochodzenie społecze, status majatkowy
    ( ha-te 2 ostatnie w dalszym ciagu istnieja-i nie zanosi sie na zmiane-jak swiat swiatem ale bozek pieniadz nadal bedzie rzadzil ludzkimi umyslami…)mamy nadal dyskrymiacje ze wzgl na skłonmosci do swojej czy przeciwnej plci.hej-czy naprawde tak malo osób dostrzega zwiazek miedzy npwciaz trwajaca dyskryminacja kobiet w KK( tu jako instytucji a nie jako Mistyczneggo Ciala Chrystusa), potepieniem homoseksualizmu ( zarówno sklonnosci jak i równiez czynów ), antykoncepcja ( jako wyłaczajaca z aktu płciowego dar zycia, nie zachowujaca jednoczacego i prokreacyjnego aspektu współżycia małzenskiego katechizm KK 2369- a co tzw kalendarzyk małzenski nie ma na celu własnie uniemozliwienie poczecia?…kazuistyka jakiej niestety KK rzez wieki nie brakowało… )-czyz nie wiedac iz to wszystko laczy sie ze sba-ale laczy sie nie w sposób w jaki widza to zlaicyzowane media dla którycj liczy sie tylko tepy libertynizm i slepy hurraoptymizm…(doskinaly przyklad tego mielismy po smierci JP II-wystarczylo ze jakis kardynal powiedzail to a nie inne slowo-natychmiastszufladkowano Go do jednoznacznej kategorii konserwatysty lub liberala

    to wszystko powyzej -pozornie w niczym nie zwiazane z omamwianym na Portalu zgadnieniem-napisano nie dla prowokacji kogokolwiek czy nie w celu głupawego wymadrzania sie…-ale kurcze-wydawaloby sie ze to sa rzeczy oczywiste..lecz niestety chyba dla niewielu…
    POZDRAWAIAM
    Michał, student

  • Kuba

    [Re: Homofobia katolicyzmu]

    Jestem gejem = jestem mordercą???? jestem złem???????? jestem dziełem szatana??????
    eeeee niedokładnie rozumiam dlaczego kościół daje homoseksualizm równo z pozbawieniem kogoś życia :/

  • kotek

    [Re: Homofobia katolicyzmu]

    „Nie wynikają z prawdziwej komplementarności uczuciowej….” buahahaha ;)

  • fioletowa_dama

    [Re: Homofobia katolicyzmu]

    Taaa… istotnie zabawne z tą „komplementarnością uczuciową”… Hmmm… będę musiała się głębiej zastanowić nad tym zagadnieniem ;) Jakoś do tej pory nie potrafiłam się zmusić do współżycia z kimś kogo nie kocham,ale może ja się mylę i to nie była miłość tylko jakaś grzeszna żądza, nie wiem, atak choroby jakowejś czy coś ;)
    A co do Kościoła – mój proboszcz tak kocha nadawać na homoseksualistów,że nieraz miałam ochotę wyjść podczas kazania. Ale chodzę tam dla Boga nie dla księży więc jakoś ścierpiałam. W każdym razie dla mnie jak nic to jest nawoływanie do nienawiści a przecież Kościół ma głosić miłość bliźniego! I gdzie tu jest miłość,ja się pytam?!

  • aongus

    [Re: Homofobia katolicyzmu]

    Ciekawe?
    Tylko ciekawe, dlaczego nigdy nie jest tak ostro poruszany temat islamu ?
    Czyzby ze strachu przednim ?
    dlaczego autor zapomnial o ks. Bonieckim, ktory potepil wydanie zakazu na przeprowadzenie parady rownosci w warszawie

  • pip

    [Re: Homofobia katolicyzmu]

    swietny tekst!

    ->aongus
    nie zyjemy w kraju islamskim, wiec nie ma chyba potrzeby rozwodzic sie nad islamem ponad to, co zostalo juz na ten temat (w kontekscie homoseksualizmu) powiedziane.

  • jawas

    [Re: Homofobia katolicyzmu]

    Biblia, Biblią życie pokazało, że jej tekst można interpretować na sto i jeden sposobów. Zresztą Kościół Katolicki dość dawno już odstąpił od dosłownego odczytywania Pisma Źw., choćby –przykład z brzegu –akceptując do pewnego stopnia równouprawnienie kobiet, pomimo mocno mizoginicznych sformułowań Pawła z Tarsu. Problem, tkwi gdzie indziej, a mianowicie w określonych filozoficznych założeniach, przyjętej antropologii, które uzasadnić mają homofobiczne stanowisko KK. Z tych bowiem Kościołowi niezwykle trudno się wycofać (choć zaliczył już w swej historii kilka takich ostrych wolt, do których się oczywiście nigdy nie przyzna maskując to „nowym głębszym odczytaniem” itp.), gdyż stanowią element tradycji, a nade wszystko miały wpływ ma praktycznie nieomylne (nie wchodząc w niuanse) stanowiska Magisterium, czy papieży.

    Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na istnienie ścisłego związku, pomiędzy „potępieniem” przez KK sztucznej antykoncepcji, a jego brakiem akceptacji dla aktywnego homoseksualizmu. Istotą rozumowania jest tutaj przekonanie, że –przepraszam za żargon –„każdy akt seksualny musi być otwarty na przekazywanie życia”. Inaczej mówiąc mamy tu do czynienia z tzw. zasadą nierozdzielności, zakładającą iż dwa znaczenia ludzkiej płciowości –jednoczący i prokreacyjne –muszą w każdym pojedynczym akcie seksualnym występować łącznie. Katoliccy filozofowie, przekonują ponadto, że. stosowanie tzw. „metod naturalnym”, nie sprzeciwia się tej zasadzie, ponieważ w wymienionym przypadku, o tym czy dochodzi do poczęcia przesądza natura, a więc pośrednio Bóg, podczas gdy w przypadku używania środków antykoncepcyjnych, czy seksu między osobami tej samej płci, decyzję podejmuje człowiek, nie dając tym samym stwórcy żadnych szans na powołanie nowego życia.

    Warto ponadto pamiętać, że kiedy katolik mówi, że coś jest „nie zgodne z naturą”, nie ma on na myśli faktu, iż dane zjawisko nie występuje w naturze, lub nawet że stanowi jakiś margines. „Nienaturalne” znaczy tutaj tyle, że nie jest zgodne z prawem naturalnym, czyli z pewnymi obiektywnymi normami ustanowionymi przez Boga. Zgodnie z założeniami, tak rozumiane „prawo” człowiek jest w stanie poznać „światłem rozumu naturalnego”, a to oznacza, że jego założenia winny być oczywiste dla każdej rozumnej istoty. Przykładowo zgodnie z Arystotelesowskim teleologizmem (który mocno ukształtował katolicką filozofię i teologię), w myśl którego każde zjawisko ma jakąś celową przyczynę, służy jakiemuś celowi, podstawowym celem ludzkiej (i nie tylko) seksualności jest prokreacja. Po prostu PO TO (a wg. Arystotelesa wszystko jest PO COŹ) Bóg stworzył popęd seksualny i z tego też powodu winien on być temu celowi podporządkowany. Według filozoficznych założeń katolicyzmu każda racjonalna istota będzie zdolna tę prostą prawdę (czytaj „prawo naturalne”) „odczytać”, jeżeli natomiast ktoś nie widzi, nie potrafi odkryć tych oczywistych zamiarów Boga najwyraźniej nie jest dość rozumny. Oczywiście można by zasadnie argumentować, iż Bóg stwarzając człowieka wolnym i rozumnym przyznał mu równocześnie pewną autonomia w ustanawianiu nowych np. bardziej ludzkich celów dla ściśle biologicznych potrzeb, popędów i instynktów. Przykładowo naturalnym celem jedzenia jest pozyskiwanie energii niezbędnej do życia, a pomimo to nikt w zasadzie nie wykręca się od udziału w uroczystej kolacji –np. wigilijnej –argumentem, że akurat nie jest głodny. Trudno jednak polemizować, w nadziei przekonania drugiej strony z argumentacją stojącą za oficjalnym nauczaniem KK. Zgodnie z zasadą „Roma locuta causa finita est”, albo się zgadzasz ze stanowiskiem, albo nie, z wszystkimi tej decyzji konsekwencjami. Zawsze jednakże -jak myślę -warto znać argumenty drugiej strony.

  • katolik

    [Re: Homofobia katolicyzmu]

    trzeba sie duzo modlic za kosciol

  • Jerzyk do Aongus >>

    [Re: Homofobia katolicyzmu]

    Ależ pisaliśmy również o Islamie w kontekście homosexualizmu – wystarczy pogrzebac w archiwum!

    http://www.homiki.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=71

  • maan

    [Re: Homofobia katolicyzmu]

    Tak się zastanawiam, dlaczego chcecie „nawracać” Kościół katolicki aby zaczął on akceptować w pełni homoseksualistów?

    Dlaczego w ten sposób nie „nawracacie” innych religii i wyznań?

    Dlaczego dużo piszecie o obrzucaniu uczestników parady równości jajkami, ale nie wspominacie ani słowem, że ci sami obrzucani uczestnicy lżyli z papieża i fobicznie niszczyli jego wizerunki – czyżby to była tolerancja, której oczekujecie?

    Pozdrawiam!

  • chudy

    [Re: Homofobia katolicyzmu]

    ah ten felietonik jest tak skonstrulowany aby pokazac ze kosciol jest wrogiem homosexualistow. autor tak dopasowywuje fragmety bibli i wypowiedzi byle by tylko udowodnic swa mylna teze. szkoda ze tyle osob to podchwycilo




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa