Zejście do Hadesu

(…)Po maturze, mając 19 lat, wyjechałem z Warszawy. Było lato 1967 roku. Wstąpiłem do kapucynów (prowincja warszawska). Swoje życie dorosłe zaczynałem od poznawania „górnego świata”, a nie jak większość nastolatków od zejścia do Hadesu: tzn. seks, alkohol, papierosy, bójki itd. Może w głębi duszy myślałem, że będąc zakonnikiem i ślubując czystość będę mógł ominąć swoją seksualność. Mało o niej wtedy wiedziałem. W zakonie spędziłem trzy lata. W ostatnim roku swego pobytu u Braci Mniejszych Kapucynów (tak brzmi pełna nazwa tego zakonu), kiedy byłem klerykiem i mieszkałem w Lublinie, zakochałem się we współbracie o imieniu Ireneusz.

To była piękna niestandardowa relacja, acz dla mnie nieszczęśliwa. Było to raczej jednostronne uczucie. Chociaż Irek okazywał mi czułość. Uczucie miłości, jakie do niego żywiłem wydawało mi się takie naturalne. Pamiętam, jak kiedyś ciotka (siostra babci) zapytała mnie, czy mam dziewczynę. Poczułem się zawstydzony, gdyż brzmiało to dla mnie tak, jakby kogoś heteroseksualnego zapytać, czy ma partnera swojej płci. Jednak naturalność moich uczuć mnie zgubiła. Myślę, że przełożeni i bracia widzieli i domyślali się, co się miedzy nami dzieje, a co do naturalności uczuć, zapewne widzieli sprawy inaczej. Zmuszony byłem opuścić zakon, chociaż nikt i nigdy otwarcie nie skierował oskarżenia, że jestem homoseksualistą.

Wystąpiłem z zakonu pod koniec kwietnia 1989 roku. Na jesieni tegoż roku słuchałem niektórych wykładów z teologii na ATK w Warszawie. Pamiętam, jak pewnego dnia zaczepił mnie chłopak, Kacper, który także studiował na tym wydziale. Zaczął mówić otwarcie o tym, że jest gejem i że ma partnera(…).

(…)Historia mojego coming-out'u jest krótka i szczerze wyznam przypadkowa. Nie zamierzałem się ujawniać ale tak po prostu wyszło. Doskonale znałem stosunek moich rodziców do tego zjawiska – wynaturzenie, zboczenie itd. Mój ojciec jest wojskowym, ja mam jeszcze młodszego brata i siostrę. Byliśmy wychowywani pod hasłem „dyscyplina”. Mój ojciec widział we mnie, swoim najstarszym synu, przyszłego wojskowego. Mnie w wojsku jednak interesowało co innego niż mojego ojca. Postanowiłem, że moje preferencje seksualne pozostaną moją sprawą, nie chciałem być w konflikcie z moimi rodzicami. Nie miałem dziewczyny i to ich trochę martwiło, głównie moją matkę ale wkrótce zacząłem przychodzić do nich na obiady z moją koleżanką, która wie, że jestem gejem. Ponieważ mieszkałem sam, nie miałem trudności z udawaniem, że mam dziewczynę. W tym czasie mieszkałem z moim chłopakiem, rodzice odwiedzali mnie rzadko, więc właściwie wszystko było ok. Niestety pewnego dnia moi rodzice przyłapali mnie na mojej klatce schodowej, kiedy całowałem się z moim chłopakiem. Tego mój ojciec nie był w stanie wytrzymać, wstyd przyznać, ale wlał mi porządnie, nie oszczędzając też mojego partnera. Między nami padło wiele okrutnych słów. Przestałem istnieć dla mojego ojca, ale łudziłem się, sądząc, że to wszystko, co on ma zamiar z tym wszystkim zrobić. Mój ojciec jest wpływowym człowiekiem, dzięki jego interwencji straciłem pracę, dobre imię i mojego chłopaka.(…)

„(…)A potem była rozmowa z mamą. Cholernie trudna – powiedziałem jej, że jestem gejem / pedałem / homoseksualistą, że jestem inny. Powiedziała, że się domyślała… Powiedziała, że mnie kocha i zawsze kochać będzie. Rozmawialiśmy przez kilka dni – o mnie, o jej strachach, o moich marzeniach, o jej smutku… Przyjęła do wiadomości, choć zaakceptowała dużo później – dopiero po kilku latach. Paradoksalnie lepiej fakt mojego homoseksualizmu przyjął ojciec, choć do pewnego momentu nigdy z nim o tym nie rozmawiałem. Wiedziałem, że on wie, a on wiedział, że ja wiem, że on wie. Kiedyś, gdy kupowaliśmy razem samochód powiedział do mnie: „przecież tobie nie będzie potrzebny duży samochód, wystarczy dwuosobowy.(…)”

(…)Przez długi czas temat mojej orientacji był w domu tematem tabu. „Ty nie mów – my nie będziemy pytać.” … Chore … Prosty przepis na rwanie się więzów rodzinnych. Dopiero trauma rozstania z moim chłopakiem to zmieniła…(…)

Właściwie nigdy nie przypuszczałem, że to nastąpi… I nie piszę o rozstaniu z kimś, kogo bardzo kochałem, ale o tym, że razem ze mną płakała moja mama, a mój ojciec powiedział tylko: „tak się zdarza między ludźmi”…

Mój coming-out się zakończył…(…)

Fragment książki polecanej przez homiki.pl „Coming out. Ujawnienie orientacji psychoseksualnej – zaproszenie do dialogu” Agaty Engel-Bernatowicz i Aleksandry Kamińskiej.

6 komentarzy do:Zejście do Hadesu




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa