Tęczowa Akademia Pana Kleksa

Wszystkim zmęczonym toczącą się od parunastu dni medialną batalią proponuję wędrówkę do świata fantazji. Pierwszą krainą, którą odwiedzimy jest Królestwo Valdemaru, stworzone przez amerykańską autorkę Mercedes Lackey. Grzebiąc przypadkowo w bibliotece, trafiłem na pierwsza część cyklu – „Obietnica magii”. I nie zawiodłem się. Młody Książe Vaynell jest wyrodnym synem swego ojca – władcy i wojownika. Zamiast toczyć kolejne potyczki, woli spędzać czas na nauce muzyki. Pragnie zostać bardem. W końcu, gdy wszystkie próby zrobienia z Vaynella prawdziwego mężczyzny zawodzą, chłopak zostaje wysłany na naukę do srogiej ciotki Savil. Tam się odmienia jego życie, gdyż poznaje pięknego herolda i się w nim zakochuje. Ze wzajemnością. Jak się później okazuje, ciotka do surowych nie należy i z radością błogosławi chłopcom i pozwala im zamieszkać we wspólnej komnacie….

W ksiażkach Mercedes Lackey każdy rodzaj miłości jest dobry, a autorka pozwala odetchnąć od wiecznie obecnych w naszym świecie heteronorm. Specyficzna jest forma narracji. Autorka bardzo często opowiada historie poprzez emocje bohaterów, pokazuje, że to uczucia są motorem napędowym wydarzeń tego świata.

Innym odkryciem pani Lackey jest teoria o „więzi życia” – magicznemu połączeniu, które powoduje, że jeśli tylko dane dwie osoby się zobaczą, to się zakochują i już. Prawdziwe ? A ile homików czeka jeszcze na „tego jedynego”, lub „tą jedyną” ?
Królestwo Waldemar jest ogromne i można w nim zginąć na bardzo długo, gdyż autorka napisała kilkanaście książek o tym miejscu. Polecam!

A teraz powędrujmy do innej krainy, produktu tym razem jak najbardziej rodzimego. Chyba każdy z nas pamięta Pana Kleksa. Do Akademii Brzechwy wędrówkę sentymentalną odbyła Karolina Kosińska w periodyku (op. cit.,). Jak się okazuje, nie można być pewnym, czy Akademia Pana Kleksa mogłaby w ogóle istnieć w budowanej właśnie na siłę IV Rzeczpospolitej. Autorka dostrzega w szkole Ambrożego Kleksa wiele wątków gejowskich:

„Wątki gejowskie narzucają się od razu. Przede wszystkim bohaterami są tylko mężczyźni. Kobiety nie pojawiają się w ogóle – chyba że symbolicznie, jako królowa bajek czy dziewczynka z zapałkami. Jako ikony, nigdy jako osoby. Akademia jest dla chłopców. Nie przypomina jednak wielokrotnie opisywanych w filmach męskich szkół z internatem – patriarchat i rywalizacja nie mają tu racji bytu. Tu panuje niezmącona radość, przyjaźń, a wyznawane wartości to wrażliwość, wyobraźnia, spontaniczność. Pokutujący społecznie stereotyp homoseksualnego chłopca jest tu wyzyskany w pełni: wychowankowie Ambrożego Kleksa są androgyniczni („lalusiowate pajace”, jak twierdzi golarz Filip), delikatni, subtelni. Zawsze w obciskających drobne ciała ubrankach, z uładzonymi włoskami, nigdy nie biegają umorusani. Nawet gdy bawią się na podwórku, ich gry nie są brutalne. Odrzuceni przez okrutne społeczeństwo zamykają się w Akademii – świecie wyobraźni i słodkiej utopii, gdzie spotkać mogą sobie podobnych wyrzutków. Kondycja psychiczna Adasia Niezgódki, nielubianego i nierozumianego przez rówieśników, który woli czytać w samotności niż szaleć z podwórkowymi urwisami, przypomina mękę chłopca, który zmaga się z ustaleniem własnej tożsamości, także seksualnej. Który, choć jeszcze nie wie, już przeczuwa swoją „inność”… Subtelna chłopięcość wychowanków Akademii kojarzyć się może z filmami Dereka Jarmana (zwłaszcza scena kąpieli nago pod drzewem deszczu) czy Todda Haynesa (przypomnijmy epizod Hero i Homo z Poison). Natomiast fascynacja ich (nierozwiniętą jeszcze, ale jednak) cielesnością przypomina quasi-homoseksualne wizje zabaw przedwojennych zgrupowań skautowskich wyznających kult młodego, pięknego ciała, tak chętnie portretowanych później (o zgrozo) w organizacjach (para)faszystowskich.

Cała Akademia tonie w kolorach tęczy – tęczowa jest brama, tęczowe są światła, tęczowa jest nawet tarcza do rzutek na podwórku. Dla bardziej wtajemniczonych oczywisty będzie fakt, że odnaleziony przez Ambrożego Kleksa gdzieś na bliskowschodnim targu szpak Mateusz woła nań „ale cudak!, ale cudak!”. Czy to nie tak właśnie niektórzy polscy teoretycy tłumaczą angielskie słówko „queer”?”

Pani Karolina Kosińska dostrzega też w „Akademii Pana Kleksa” cyberpunk, elementy faszyzmu, wizje narkotyczne i kulturę camp:

„Kultura campu to wrażliwość i estetyka zamierzonej, ironicznej sztuczności, nienaturalności, wyeksponowanego, krzykliwego kiczu sztucznych pereł i strusich piór, androgynicznych strojów i zachowań. Camp to stylistyka dandysów rodem z Portretu Doriana Greya Oscara Wilde’a, hollywoodzkich gwiazd lat dwudziestych, brokatowego i koturnowego glamu lat 70., a także przerysowanej kobiecości drag-queens. To zaskakujące, ale Akademia Pana Kleksa pełna jest campowych elementów. Surduty profesora, złote piegi jako nagrody za szczególne dokonania w dziedzinie wyobraźni – można to swobodnie odczytywać właśnie poprzez camp. Gdy wszyscy śpiewają piosenkę Na tapczanie siedzi leń, w tle, jako ilustrację, z niezrozumiałych powodów reżyser pokazuje dziwne, zupełnie niezwiązane z fabułą postacie – umalowanych chłopców z kokardami, dziewczęta przypominające laleczki, wszyscy oni, jak żywcem wyjęci z glamowego Londynu lat 70., beztrosko zajadają się lodami i watą cukrową.

Cała estetyka Akademii przypomina wybitnie klasyk campowego kina Rocky Horror Picture Show Jima Sharmana z 1974 roku – z kolorowymi schodami, ornamentyką przestrzeni, przerostem formy nad funkcjonalnością. Skoro tak, ciekawe, co kryje się pod „męskim” strojem Ambrożego Kleksa? Może eleganckie pończochy i gorset, które zdobiły bosko zgrabne nogi Franka Furtera?”

O tym, czy Pan Kleks nosił pończochy, czy nie – debatować nie wypada. Tak jak nie wypada debatować na tym, czy Adam i Ewa mieli pępki. Trzeba przyznać, że dzieło Jana Brzechwy jest wypełnione wieloma symbolami, bo i fantazja autora była ogromna.

Równie dobrze, bez wielkiego namysłu, mógłbym porównać poszukiwania guzika kruka Mateusza do poszukiwań Świętego Graala. A przyglądając się wnikliwie postaci Pana Kleksa, który pod koniec „Akademii” poświęca się całkowicie i unicestwia, przekształcając się w guzik, przywraca ludzką postać Mateuszowi, który – już pod ludzką osobą rozmawia ze Stwórcą w osoby pisarza – Jana Brzechwy – mógłbym wyciągnąć refleksje co najmniej teologiczne.

Od punktu siedzenia zależy punkt widzenia i może nie dopisujmy ideologii do świata fantazji. Przypomina mi się niedawny spór o „Władcę Pierścieni” sprzed paru miesięcy, w którym środowiska katolickie na siłę wpychały chrześcijaństwo do Śródziemia, z Froda Baggins robili Mesjasza, a z walki z Sauronem walkę z Szatanem. Mimo, iż Tolkien w jednym ze swoich listów wyraźnie się odciął od odwołań chrześcijańskich we „Władcy Pierścieni”.

Zostawmy ideologie na ziemi, niech w bajkach króluje fantazja i niewinność. Miejmy gdzie uciekać od ziemskich absurdów.

niebieskie cytaty pochodzą z pisma (op. cit./)
http://kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1231517&KAT=240

11 komentarzy do:Tęczowa Akademia Pana Kleksa

  • Gayart

    [Re: Tęczowa Akademia Pana Kleksa]

    Oniemiałem.
    Podpisuję się wszystkimi swoimi kończynami pod tym artykułem a skala gwiazdek jest zbyt mała bym mógł odpowiednio go ocenić…

    A ostatnie zdanie to po prostu najszczersza prawda, największa tęsknota…

  • Walpurg

    [Re: Tęczowa Akademia Pana Kleksa]

    Mam mieszane uczucia co do tej interpretacji, ale… jest pociągająca :-)

    Trzeba tylko pamiętać, że Brzechwa napisał książkę, na podstawie której Gradowski zrobił film, bodaj w 1946 roku…

  • bukowski

    [Re: Tęczowa Akademia Pana Kleksa]

    Racja, autorka interpretacji inspiruje sie filmem Grabowskiego. Film ten jest najbardziej zbieżny z ksiażką w części I, niestety i Podróże i Triumf nie doczekały się rzetelnej ekranizacji. Z „Podróży” pamiętam panią Ostrowską i jej Meluzynę, a III część to już nie „Triumf”, tylko jakaś polsko-radziecka koprodukcja. Zapamiętałem Pana Kleksa w uniformie z rurą od odkurzacza:-) czasy kryzysu to były.

  • Artur

    [Re: Tęczowa Akademia Pana Kleksa]

    Mi natomiast krytyka Bukowskiego dokonana na artykule Kosińskiej wydaje się chybiona, szczególnie że autorka zawczasu odsuwa tą krytykę w swoim artykule. Pisze o tym: „Tak, Akademia Pana Kleksa może stać się Proustowską „magdalenką” – jej smak [...] może cofnąć nas w głąb czasu, do słodkiego dzieciństwa połowy lat 80. [...] Warto jednak, by antropolodzy, kulturoznawcy, filmoznawcy, psychologowie, znawcy kultury postmodernistycznej przyjrzeli się bliżej tej dziwnej opowieści, która kryje w sobie treści kiedyś dla nas zakryte”. Kosińskiej więc nie chodzi o demaskację bajki która w tym filmie jest zawarta, ale o to by uświadomić że do polski lat 80 przeniknęły, w nie całkiem oczywisty sposób wpływy zachodnioeuropejskiej kultury campowej i nie tylko . A przez to dla pewnej grupy badaczy film (podkreślam film) jest całkiem ciekawym źródłem kulturowym. Sam artykuł Kosińskiej wydaje mi się bardzo pobieżny a przez to słaby, chciałbym przeczytać pełną szczegółową analizę antropologiczną i historyczno sztuczną, a tekst ten jest bardziej wyliczeniem zgromadzonego materiału badawczego, ale być może zbyt dużo wymagam od artykułu gazetowego.

  • michał

    [Re: Tęczowa Akademia Pana Kleksa]

    zabawne – autorka artykułu, do którego odnosi się tekst homików posługiwała się postmodernistycznymi narzędziami dekonstrukcji i tropienia odniesień. czy miała rację – tego nie da się jednoznacznie ocenić. mówić można raczej o tym, w jakim stopniu wydają się być racjonalne jej skojarzenia.

  • Marek

    [Re: Tęczowa Akademia Pana Kleksa]

    A ja chciałbym wiedzieć czyje tłumaczenie przechrzciło Vanyela na Vaynella???

  • Marek

    [Re: Tęczowa Akademia Pana Kleksa]

    wrrrrrrrrrrrr a Van nie był żadnym księciem!!!! Czytałeś całość????

  • Mahoney

    [Re: Tęczowa Akademia Pana Kleksa]

    Nie należy mylić wątków homoseksualnych z wątkami na które reagują quasi-homoseksualiści.To co ludzkie i wartościowe może być odbierane przez wszystkich,chociaż może nie tak samo,a nawet przeciwnie.

  • paula

    [ Akademia Pana Kleksa]

    super ksiąrzka

  • mateusz m

    [Re: Tęczowa Akademia Pana Kleksa]

    fajna bajka

  • Judyte

    [Re: Tęczowa Akademia Pana Kleksa]

    ta książka jest ciekawa




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa