- homiki.pl - http://homiki.pl -

Nasz ład

Posted By PTT On 24 czerwca 2005 @ 10:50 In Na barykady | 13 Comments

W związku z dyskusją która wywiązała się po moim artykule „Poniżające miłosierdzie” pragnę wszystkim podziękować za interesujące głosy i opinie. Chciałbym się jednak ustosunkować do niektórych wypowiedzi mojego głównego adwersarza, Spectatora, ponieważ uważam, że reprezentuje on poglądy charakterystyczne dla tzw. konserwatywnego światopoglądu.

1. Twierdzisz, że Kościół ma prawo mieć swoje zdanie na temat tego, czym jest homoseksualizm.

Oczywiście, że ma. Ale problem w tym, że Kościół mówiąc o homoseksualizmie:
- sam sobie zaprzecza,
- toleruje absolutną dowolność interpretacji każdego duchownego w temacie czym jest homoseksualizm,
- traktuje to, co uważa w kwestii homoseksualizmu i tak to podaje szerokiemu społeczeństwu, jakby to była jedyna uniwersalna i jedynie obowiązująca na świecie prawdą na ten temat.
- przekracza swoje kapłańskie kompetencje.

To, że Kościół w wypowiedziach publicznych duchowieństwa zaprzecza sobie i stosuje dowolność interpretacji widać na każdym kroku, choćby w przytaczanych dwóch wypowiedziach dominikanów – o. Bartosika i o. Bosakowskiego.
Ponadto Kościół głosząc swoje prawdy o homoseksualizmie nie przyznaje wprost i uczciwie przed społeczeństwem że:
A. nie wie czym jest homoseksualizm, nie bierze nauki i jej prawd pod uwagę, ale wie, że zgodnie ze swoją doktryną grzechem jest homoseksualny akt płciowy, jednak nie jest nim miłość homoseksualna,
B. że są inne prawdy o homoseksualizmie, których Kościół nie uwzględnia ze względów czysto doktrynalnych, a nie dlatego, że inne prawdy nie istnieją /np. wypowiedz o. Bosakowskiego o tym, ze nie ma psychologicznych koncepcji/.

Czy nie uważasz więc, że Kościół przekracza w ten sposób swoje kompetencje głosząc publicznie, nie tylko na ambonach, że homoseksualizm jest zboczeniem? I czy nie uważasz, że to, do czego Kościół jest uprawniony, to trzymanie się doktryny i uświadamianie wierzącym, że grzechem jest akt seksualny między osobami tej samej płci, ale nie jest grzechem miłość?
Poza tym istotne jest to, jak Kościół definiuje pojęcia, którymi opisuje homoseksualizm.
Co to jest np. „nieuporządkowanie moralne”? Dla mnie jest to językowa manipulacja, pod którą kryje się „niemoralność”. Ale Kościół jest tak dobry dla nas, tak delikatny, że tego wprost nie mówi. Co to znaczy, że homoseksualizm nie jest „planem bożym? Czy czasem nie oznacza to, że jest „planem szatana”? Pod tym kryją się prawdziwe znaczenia, jakie Kościół przypisuje homoseksualizmowi i jakie nie wprost, ale czytelnie przekazuje społeczeństwu.
Mówią krótko: Kościół manipuluje „swoim zdaniem” na temat tego czym jest dla niego homoseksualizm, stosując niedomówienia, sprzeczne interpretacje, a nawet kłamstwa.

2. Twierdzisz, że Kościół ma ogromny wpływ na światopogląd obywateli, na politykę ale to z czegoś wynika i ma swoje uwarunkowania, jednak nie można czynić zarzutu, iż Kościół źle wykorzystuje ten wpływ.

Ten wpływ, ze względu na rangę autorytetu moralnego Kościoła, powinien być przede wszystkim zobowiązaniem i odpowiedzialnością. Zobowiązaniem do głoszenia prawdy doktrynalnej ale bez wykorzystywania kłamstwa i manipulacji, a także uznaniem prawa do istnienia innych prawd i światopoglądów. Ten wpływ powinien być wywierany z odpowiedzialnością za ludzi, o których Kościół się wypowiada, a nie poświęcaniem tych ludzi na ołtarzu doktryn, jak za starych, dobrych, średniowiecznych czasów. Nie wolno, nawet dla najwyższych religijnych celów, poniżać i wykluczać innych, tylko dlatego, że nie pasują do doktryny.
Jeśli Kościół nie wie czym jest homoseksualizm i jest on dla Kościoła tajemnicą, to powinna go obowiązywać szczególna ostrożność w wypowiadaniu sądów. Jest też odpowiedzialność za tych, którzy słuchają głosu Kościoła, ale to nie może znaczyć półprawd i kłamstw – i to właśnie ze względu na zaufanie wiernych i moralny autorytet.
Jaka jest np. konsekwencje publicznego głoszenia „prawdy”, ze homoseksualizm „nie jest planem bożym”, a w domyśle „jest planem szatana”? Jaki to ma wpływ na pogląd obywateli i ich stosunek do osób homoseksualnych?

3. Mówisz, że nie istnieje państwo naturalne światopoglądowo.

Oczywiście, że tak. Ale demokracja gwarantuje prawo do wielu światopoglądów. A respektowanie praw mniejszość świadczy o jej kondycji.

4. Powiedziałeś: Jezus kochał wszystkich ludzi nie dlatego, że akceptował grzech, ale pomimo niego.

Nie oczekuję, że zaakceptujesz mój grzech. Oczekuję, że zrozumiesz, iż dla mnie to co Ty nazywasz moim grzechem, nie jest grzechem, tak jak ja akceptuję i szanuję, że dla Ciebie to jest grzech. Ale on Ciebie nie dotyczy. Ty go nie popełniasz, więc czego się obawiasz? Matka Teresa z Kalkuty zapytana kiedyś co myśli o homoseksualistach powiedziała „nie obchodzi mnie co robią inni, obchodzi mnie to, co ja robię”.
Oczekuję też, że nie będziesz mnie nawracał, tak jak ja nie chcę Ciebie nawracać. Nie oczekuję też Twojej miłości, ale jeśli ją wobec mnie odczuwasz w swojej wierze, to szanuję to. Oczekuję tylko szacunku, jaki ja mam do Ciebie, jako do człowieka, a nie jak do zboczeńca /którym też mógłbyś dla mnie być/ i żądam dla siebie praw, jakie należą mi się jako pełnowartościowemu człowiekowi . Nie oczekuję, że powiesz „tak, jesteś taki sam jak ja”. Oczekuję, że powiesz „jesteśmy różni” i będziesz rozumiał, że różny nie oznacza gorszy.

5. Mówisz, że jak chcemy kochać osoby tej samej płci, to nasza sprawa, jest Ci to obojętne, pod warunkiem, że nie domagamy się z tego powodu przewartościowania całego społeczeństwa.

„Różny” nie oznacza zagrażający Twoim wartościom. Różny w tym przypadku znaczy żyjący inaczej niż Ty. Ty kochasz kobietę, jak kocham mężczyznę. Różnimy się tym kogo kochamy, a nie miłością, potrzebą szczęścia, odpowiedzialnością, czy wrodzonymi potrzebami seksualnymi. Z Twojego związku mogą narodzić się dzieci, z mojego nie. Ale to nie znaczy, że nie mogę być tak dobrym ojcem jak Ty i nie mogę płodzić dzieci. Nie domagam się „przewartościowania całego społeczeństwa”. Domagam się, by to społeczeństwo nie deprecjonowało mojej wartości, mojej miłości, mojego człowieczeństwa, tylko dlatego, ze kocham mężczyznę.
Nie jestem dzieckiem szatana, jak przedstawia mnie „nasz” Kościół – jestem dzieckiem heteroseksualnych, wierzących rodziców, których kocham i szanuję i którzy nauczyli mnie szanować ważne wartości i innych ludzi. Żyję tymi wartościami i będę żył i to iż kocham mężczyznę ani tego nie zmieni, ani nie odwróci mnie od nich. Twój strach przede mną, przed nami, osobami homoseksualnymi, jako przed zagrożeniem Twoich wartości świadczy moim zdaniem o tym, że to czego się boisz nie ma nic z nami wspólnego. To czego się boisz jest w Tobie, nie w nas. Twoje obawy są Twoimi myślami i przekonaniami, a nie faktami o nas, ale tak je traktujesz i nas nimi obciążasz.

6. Nie wnikasz w meandry psychologii gejów, lesbijek czy heteroseksualistów, ale twierdzisz, że socjologiczne kategorie kwalifikujące ludzi pozostają bez znaczenia w obliczu ładu publicznego, na którym wspiera się nasze społeczeństwo.

Sęk w tym, że ten „nasz” ład publiczny wyklucza mnie jako pełnowartościowego człowieka z „naszego” społeczeństwa,. Owszem, mogę w nim, z dużymi trudnościami, funkcjonować jako „zboczeniec”. To jest moje miejsce w „naszym” ładzie publicznym. A wiesz skąd się wzięło to wykluczenie? To „nasze” społeczeństwo dokonało klasyfikacji, czyli segregacji w pewien określony sposób, w który nie chcesz wnikać, a ja nie będę wnikał dlaczego. Ta segregacja, dokonana w imię „naszego” ładu społecznego, wsparta autorytetem „naszego” Kościoła, ustawiła mnie na pozycji „zboczeńca”, kogoś wypełniającego „plan szatana”.
Kiedyś „innych” i „inne” palono na stosach, potem w krematoriach, wyrzucano ich z osad, kamieniowano, zamykano w szpitalach psychiatrycznych, więziono. Wprawdzie dziś to mi już nie grozi, ale nadal „nasz” ład, tan który masz na myśli, czyni dokładnie to samo.

Opowiem Ci jeszcze o „naszym ładzie”. Przykładów na „nasz ład” mógłbym podać tyle, ile dni ma moje świadome życie, ale ograniczę się do paru zaledwie.

„Nasz ład” Tobie pozwala opowiadać komu chcesz o swojej młodości, pierwszych miłościach, fascynacjach – mi nie pozwala.
„Nasz ład” Tobie pozwala iść na spotkanie integracyjne w firmie z osobą, którą kochasz – mi nie pozwala.
„Nasz ład” Tobie pozwala przedstawić sąsiadom osobę, którą kochasz „to jest moja partnerka, czy żona” – mi nie pozwala, chociaż mieszkam z osobą, którą kocham i z którą zbudowałem dom od bardzo wielu lat.
„Nasz ład” Tobie pozwala trzymać na ulicy za rękę osobę, którą kochasz – mi nie pozwala, bo gdy ja to robię jest to dla Ciebie propagowanie seksualności.
„Nasz ład” Tobie pozwala zalegalizować cywilny związek – mi nie pozwala.
„Nasz ład” zakłada, że nie stanowi żadnego zagrożenia dla ładu fakt, iż np. zakładasz trzeci już związek małżeński, a w poprzednich napłodziłeś gromadkę dzieci, których teraz nie potrafisz utrzymać, bo kiepsko zarabiasz, albo regularnie tłukłeś poprzednie żony i dzieci – to ja stanowię dla „naszego” ładu zagrożenie, bo nie wyrządzając nikomu krzywdy, dobrze zarabiając, płacąc rachunki i podatki, chce zalegalizować swój wieloletni związek z mężczyzną.
Ty możesz być właścicielem burdelu, notorycznym złodziejem, niebieskim ptakiem czy psychopata i zgodnie z „naszym” ładem możesz żenić się i rozwodzić ile Ci dusza zapragnie, bez zakłócania „naszego ładu” – ja nie mogę się formalnie związać, nawet jeśli to ja z moich podatków utrzymuję Twoje dzieci, a Ty masz zapomogę, bo to ja zakłócam „nasz ład” kochając mężczyznę .
/mam nadzieję, ze nie weźmiesz tych przykładów osobiście do siebie, bo nie taka jest moja intencja/
W „naszym ładzie”, każda osoba heteroseksualna by formalnie zalegalizować cywilny związek może to zrobić bez względu na to kim jest, nawet jeśli jest skończonym draniem i bez względu na to, jakie stanowi faktycznie zagrożenie dla ładu publicznego, nie ma nawet wymogu płodności – wystarczy, że jest hetero.
W „naszym ładzie” żadna osoba homoseksualna, nawet jeśli jest najwartościowszą jednostką, nie może zalegalizować swojego związku, tylko dlatego, że jest homo.
W „naszym ładzie” Ty możesz bezpiecznie podpisać się pod swoimi wypowiedziami – dla mnie stanowi to realne zagrożenie.

Kogo więc miałeś na myśli pisząc „nasze społeczeństwo”?

Michał

WYPOWIEDZI SPECTATORA:
I.
Kościół ma prawo mieć swoje zdanie na temat tego czym jest homoseksualizm. Wy macie prawo miec swoje. Jeśli korzystacie z praw które przynależą wam z racji, ze jesteście obywatelami tego kraju – macie swoje kluby, gazety, portale internetowe itd, to dlaczego odmawiacie „czarnej mafii”, jak ją określacie, prawa do głoszenia swoich opinii?
Kościół ma swoje ambony, wy swoje.
Jedni za pisma objawione uznają księgi Starego i Nowego Testamentu, inni deklaracje WHO czy prof. Szyszkowskiej.
Czytając wasze enuncjacje dochodzę do wniosku, ze sami cierpicie na chorobę, którą zarzucacie swoim krytykom – na nietolerancję.

II.
Primo, oburzacie się na moje opinie i chętnie wpisujecie mnie w stylistykę MW. Jeśli, z waszego punktu widzenia wchodzenie w jakikolwiek spór z racjami tutaj prezentowanymi jest równoznaczne z sympatią wobec tej organizacji, to bądźcie logiczni: dlaczegóż ks. Oko nie mógłby wrzucić homoseksualizmu do jednego worka z zoofilami czy pedofilami? Jest to zabieg retorycznie identyczny.
Secundo, jeżeli „Kosciol ma ogromny wplyw na swiatopoglad obywateli i na polityke.” (cyt.) to chyba z czegoś to wynika, przecież nie z widzimisię Kaczyńskiego. Ano z historii i kultury tego kraju. Tej samej, która sprawia, że w szkole wykłada się Mickiewicza a nie Tahara Ben Jellouna, że jako dzień wolny obchodzimy niedzielę a nie szabas, a na wigilię jada się karpia a nie kawior z cynamonem. Nie wiem czy to dobrze czy nie ale tak jest. Jeśli komus się to nie podoba to niech zmieni kraj.
Tertio – dla osób, które nie spotkały się z czyms taki jak politologia – nieistnieje coś takiego jak państwo neutralne światopogladowo. Przykro mi. Każde państwo jest owocem własnej historii i urzeczywistnia określone wartości (albo antywartosci)
Quadro: do Marcina, Jezus kochał wszystkich ludzi nie dlatego, ze akceptował grzech ale p o m i m o niego. I nigdy nie rozmywał różnicy miedzy tym co dobre a co złe. Kochał Marie Magdalenę a nie nie prostytucję! Jako chrześcijanin jestem zobowiązany kochać osoby wszystkich orientacji seksualnych na równi (tak – nawet zoofili i pedofilii!). Jednoczesnie jednak nie wolno mi powiedzieć – „homoseksualizm? spoko…”

III.
Nie wnikam w meandry psychologii gejów czy lesbijek. Nie wnikam w nie również wtedy kiedy chodzi o heteroseksualistów, nekrofili, blondynów, szatynów, kucharek, tych, którzy kibicują Legii ani tych, którzy kibicują Cracovii… Kategorii socjologiczych podług których mozna kwalifikować ludzi jest, jak wiesz, tysiące. Stwierdzam jedynie, ze pozostają one bez znaczenia w obliczu ładu publicznego, na którym wspiera się nasze społeczeństwo (na jakimś chyba sie wspiera?). A ład ten, z kulturowych, religijnych, jakich chcesz innych, przyczyn zakłada rodzinę rozumianą jako zwiazek mężczyzny i niewiasty wychowujacych wspólnie potomstwo. Tak jest. Każdy inny model rodziny (tzw. związki partnerskie, rodziny rozbite, niezdolne do wychowania potomstwa itd itp) stanowią- odstępstwo od cywilizacyjnego fundamentu. Socjologicznie obserwowalne, nie zaprzeczę, ale tylko odstepstwo; nie normę. Chyba że uznamy ze od dzisiaj tworzymy nowe normy. Proszę bardzo, ale nie chcę życ w kraju w którym dokonuje sie społecznych eksperymentów na skalę wiekszą od tego co juz w historii przerabialiśmy. A chyba przyznasz, że zmiana oficjalnego modelu rodziny będzie miała dla społeczeństwa znaczenie o niebo wieksze niż budowa Nowej Huty…
Piszesz, że chcesz „kochać się z ukochaną osobą”. I bardzo dobrze! Brak potrzeby miłości stanowi, jak sadzę, dewiację najgorszą. Chcesz kochac osobę tej samej płci – Twoja sprawa, jest mi to obojetne tak długo jak nie domagasz się z tego powodu przewartościowania całego społecznego porządku…
Nie potępiam i nie rzucam kamieniami. Uważam jedynie, że za brzmieniem słowa „Polska” kryje się coś więcej niż kodeks norm cywilnych (jakiekolwiek by one nie były) uchwalony na potrzeby tej czy innej statystycznej sumy obywateli…

Autorzy:

zdjęcie Michał

Michał [1]

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 54; nazwa: MIchal


Article printed from homiki.pl: http://homiki.pl

URL to article: http://homiki.pl/index.php/2005/06/nasz-ad/

URLs in this post:

[1] Michał: http://homiki.pl/index.php/autorship/nuke_topic_54/

[2] Poniżające miłosierdzie: http://homiki.pl/index.php/2005/06/poniajce-miosierdzie/

Copyright © 2011 homiki.pl. Wszelkie prawa zatrzeżone.