Nasz ład

W związku z dyskusją która wywiązała się po moim artykule „Poniżające miłosierdzie” pragnę wszystkim podziękować za interesujące głosy i opinie. Chciałbym się jednak ustosunkować do niektórych wypowiedzi mojego głównego adwersarza, Spectatora, ponieważ uważam, że reprezentuje on poglądy charakterystyczne dla tzw. konserwatywnego światopoglądu.

1. Twierdzisz, że Kościół ma prawo mieć swoje zdanie na temat tego, czym jest homoseksualizm.

Oczywiście, że ma. Ale problem w tym, że Kościół mówiąc o homoseksualizmie:
- sam sobie zaprzecza,
- toleruje absolutną dowolność interpretacji każdego duchownego w temacie czym jest homoseksualizm,
- traktuje to, co uważa w kwestii homoseksualizmu i tak to podaje szerokiemu społeczeństwu, jakby to była jedyna uniwersalna i jedynie obowiązująca na świecie prawdą na ten temat.
- przekracza swoje kapłańskie kompetencje.

To, że Kościół w wypowiedziach publicznych duchowieństwa zaprzecza sobie i stosuje dowolność interpretacji widać na każdym kroku, choćby w przytaczanych dwóch wypowiedziach dominikanów – o. Bartosika i o. Bosakowskiego.
Ponadto Kościół głosząc swoje prawdy o homoseksualizmie nie przyznaje wprost i uczciwie przed społeczeństwem że:
A. nie wie czym jest homoseksualizm, nie bierze nauki i jej prawd pod uwagę, ale wie, że zgodnie ze swoją doktryną grzechem jest homoseksualny akt płciowy, jednak nie jest nim miłość homoseksualna,
B. że są inne prawdy o homoseksualizmie, których Kościół nie uwzględnia ze względów czysto doktrynalnych, a nie dlatego, że inne prawdy nie istnieją /np. wypowiedz o. Bosakowskiego o tym, ze nie ma psychologicznych koncepcji/.

Czy nie uważasz więc, że Kościół przekracza w ten sposób swoje kompetencje głosząc publicznie, nie tylko na ambonach, że homoseksualizm jest zboczeniem? I czy nie uważasz, że to, do czego Kościół jest uprawniony, to trzymanie się doktryny i uświadamianie wierzącym, że grzechem jest akt seksualny między osobami tej samej płci, ale nie jest grzechem miłość?
Poza tym istotne jest to, jak Kościół definiuje pojęcia, którymi opisuje homoseksualizm.
Co to jest np. „nieuporządkowanie moralne”? Dla mnie jest to językowa manipulacja, pod którą kryje się „niemoralność”. Ale Kościół jest tak dobry dla nas, tak delikatny, że tego wprost nie mówi. Co to znaczy, że homoseksualizm nie jest „planem bożym? Czy czasem nie oznacza to, że jest „planem szatana”? Pod tym kryją się prawdziwe znaczenia, jakie Kościół przypisuje homoseksualizmowi i jakie nie wprost, ale czytelnie przekazuje społeczeństwu.
Mówią krótko: Kościół manipuluje „swoim zdaniem” na temat tego czym jest dla niego homoseksualizm, stosując niedomówienia, sprzeczne interpretacje, a nawet kłamstwa.

2. Twierdzisz, że Kościół ma ogromny wpływ na światopogląd obywateli, na politykę ale to z czegoś wynika i ma swoje uwarunkowania, jednak nie można czynić zarzutu, iż Kościół źle wykorzystuje ten wpływ.

Ten wpływ, ze względu na rangę autorytetu moralnego Kościoła, powinien być przede wszystkim zobowiązaniem i odpowiedzialnością. Zobowiązaniem do głoszenia prawdy doktrynalnej ale bez wykorzystywania kłamstwa i manipulacji, a także uznaniem prawa do istnienia innych prawd i światopoglądów. Ten wpływ powinien być wywierany z odpowiedzialnością za ludzi, o których Kościół się wypowiada, a nie poświęcaniem tych ludzi na ołtarzu doktryn, jak za starych, dobrych, średniowiecznych czasów. Nie wolno, nawet dla najwyższych religijnych celów, poniżać i wykluczać innych, tylko dlatego, że nie pasują do doktryny.
Jeśli Kościół nie wie czym jest homoseksualizm i jest on dla Kościoła tajemnicą, to powinna go obowiązywać szczególna ostrożność w wypowiadaniu sądów. Jest też odpowiedzialność za tych, którzy słuchają głosu Kościoła, ale to nie może znaczyć półprawd i kłamstw – i to właśnie ze względu na zaufanie wiernych i moralny autorytet.
Jaka jest np. konsekwencje publicznego głoszenia „prawdy”, ze homoseksualizm „nie jest planem bożym”, a w domyśle „jest planem szatana”? Jaki to ma wpływ na pogląd obywateli i ich stosunek do osób homoseksualnych?

3. Mówisz, że nie istnieje państwo naturalne światopoglądowo.

Oczywiście, że tak. Ale demokracja gwarantuje prawo do wielu światopoglądów. A respektowanie praw mniejszość świadczy o jej kondycji.

4. Powiedziałeś: Jezus kochał wszystkich ludzi nie dlatego, że akceptował grzech, ale pomimo niego.

Nie oczekuję, że zaakceptujesz mój grzech. Oczekuję, że zrozumiesz, iż dla mnie to co Ty nazywasz moim grzechem, nie jest grzechem, tak jak ja akceptuję i szanuję, że dla Ciebie to jest grzech. Ale on Ciebie nie dotyczy. Ty go nie popełniasz, więc czego się obawiasz? Matka Teresa z Kalkuty zapytana kiedyś co myśli o homoseksualistach powiedziała „nie obchodzi mnie co robią inni, obchodzi mnie to, co ja robię”.
Oczekuję też, że nie będziesz mnie nawracał, tak jak ja nie chcę Ciebie nawracać. Nie oczekuję też Twojej miłości, ale jeśli ją wobec mnie odczuwasz w swojej wierze, to szanuję to. Oczekuję tylko szacunku, jaki ja mam do Ciebie, jako do człowieka, a nie jak do zboczeńca /którym też mógłbyś dla mnie być/ i żądam dla siebie praw, jakie należą mi się jako pełnowartościowemu człowiekowi . Nie oczekuję, że powiesz „tak, jesteś taki sam jak ja”. Oczekuję, że powiesz „jesteśmy różni” i będziesz rozumiał, że różny nie oznacza gorszy.

5. Mówisz, że jak chcemy kochać osoby tej samej płci, to nasza sprawa, jest Ci to obojętne, pod warunkiem, że nie domagamy się z tego powodu przewartościowania całego społeczeństwa.

„Różny” nie oznacza zagrażający Twoim wartościom. Różny w tym przypadku znaczy żyjący inaczej niż Ty. Ty kochasz kobietę, jak kocham mężczyznę. Różnimy się tym kogo kochamy, a nie miłością, potrzebą szczęścia, odpowiedzialnością, czy wrodzonymi potrzebami seksualnymi. Z Twojego związku mogą narodzić się dzieci, z mojego nie. Ale to nie znaczy, że nie mogę być tak dobrym ojcem jak Ty i nie mogę płodzić dzieci. Nie domagam się „przewartościowania całego społeczeństwa”. Domagam się, by to społeczeństwo nie deprecjonowało mojej wartości, mojej miłości, mojego człowieczeństwa, tylko dlatego, ze kocham mężczyznę.
Nie jestem dzieckiem szatana, jak przedstawia mnie „nasz” Kościół – jestem dzieckiem heteroseksualnych, wierzących rodziców, których kocham i szanuję i którzy nauczyli mnie szanować ważne wartości i innych ludzi. Żyję tymi wartościami i będę żył i to iż kocham mężczyznę ani tego nie zmieni, ani nie odwróci mnie od nich. Twój strach przede mną, przed nami, osobami homoseksualnymi, jako przed zagrożeniem Twoich wartości świadczy moim zdaniem o tym, że to czego się boisz nie ma nic z nami wspólnego. To czego się boisz jest w Tobie, nie w nas. Twoje obawy są Twoimi myślami i przekonaniami, a nie faktami o nas, ale tak je traktujesz i nas nimi obciążasz.

6. Nie wnikasz w meandry psychologii gejów, lesbijek czy heteroseksualistów, ale twierdzisz, że socjologiczne kategorie kwalifikujące ludzi pozostają bez znaczenia w obliczu ładu publicznego, na którym wspiera się nasze społeczeństwo.

Sęk w tym, że ten „nasz” ład publiczny wyklucza mnie jako pełnowartościowego człowieka z „naszego” społeczeństwa,. Owszem, mogę w nim, z dużymi trudnościami, funkcjonować jako „zboczeniec”. To jest moje miejsce w „naszym” ładzie publicznym. A wiesz skąd się wzięło to wykluczenie? To „nasze” społeczeństwo dokonało klasyfikacji, czyli segregacji w pewien określony sposób, w który nie chcesz wnikać, a ja nie będę wnikał dlaczego. Ta segregacja, dokonana w imię „naszego” ładu społecznego, wsparta autorytetem „naszego” Kościoła, ustawiła mnie na pozycji „zboczeńca”, kogoś wypełniającego „plan szatana”.
Kiedyś „innych” i „inne” palono na stosach, potem w krematoriach, wyrzucano ich z osad, kamieniowano, zamykano w szpitalach psychiatrycznych, więziono. Wprawdzie dziś to mi już nie grozi, ale nadal „nasz” ład, tan który masz na myśli, czyni dokładnie to samo.

Opowiem Ci jeszcze o „naszym ładzie”. Przykładów na „nasz ład” mógłbym podać tyle, ile dni ma moje świadome życie, ale ograniczę się do paru zaledwie.

„Nasz ład” Tobie pozwala opowiadać komu chcesz o swojej młodości, pierwszych miłościach, fascynacjach – mi nie pozwala.
„Nasz ład” Tobie pozwala iść na spotkanie integracyjne w firmie z osobą, którą kochasz – mi nie pozwala.
„Nasz ład” Tobie pozwala przedstawić sąsiadom osobę, którą kochasz „to jest moja partnerka, czy żona” – mi nie pozwala, chociaż mieszkam z osobą, którą kocham i z którą zbudowałem dom od bardzo wielu lat.
„Nasz ład” Tobie pozwala trzymać na ulicy za rękę osobę, którą kochasz – mi nie pozwala, bo gdy ja to robię jest to dla Ciebie propagowanie seksualności.
„Nasz ład” Tobie pozwala zalegalizować cywilny związek – mi nie pozwala.
„Nasz ład” zakłada, że nie stanowi żadnego zagrożenia dla ładu fakt, iż np. zakładasz trzeci już związek małżeński, a w poprzednich napłodziłeś gromadkę dzieci, których teraz nie potrafisz utrzymać, bo kiepsko zarabiasz, albo regularnie tłukłeś poprzednie żony i dzieci – to ja stanowię dla „naszego” ładu zagrożenie, bo nie wyrządzając nikomu krzywdy, dobrze zarabiając, płacąc rachunki i podatki, chce zalegalizować swój wieloletni związek z mężczyzną.
Ty możesz być właścicielem burdelu, notorycznym złodziejem, niebieskim ptakiem czy psychopata i zgodnie z „naszym” ładem możesz żenić się i rozwodzić ile Ci dusza zapragnie, bez zakłócania „naszego ładu” – ja nie mogę się formalnie związać, nawet jeśli to ja z moich podatków utrzymuję Twoje dzieci, a Ty masz zapomogę, bo to ja zakłócam „nasz ład” kochając mężczyznę .
/mam nadzieję, ze nie weźmiesz tych przykładów osobiście do siebie, bo nie taka jest moja intencja/
W „naszym ładzie”, każda osoba heteroseksualna by formalnie zalegalizować cywilny związek może to zrobić bez względu na to kim jest, nawet jeśli jest skończonym draniem i bez względu na to, jakie stanowi faktycznie zagrożenie dla ładu publicznego, nie ma nawet wymogu płodności – wystarczy, że jest hetero.
W „naszym ładzie” żadna osoba homoseksualna, nawet jeśli jest najwartościowszą jednostką, nie może zalegalizować swojego związku, tylko dlatego, że jest homo.
W „naszym ładzie” Ty możesz bezpiecznie podpisać się pod swoimi wypowiedziami – dla mnie stanowi to realne zagrożenie.

Kogo więc miałeś na myśli pisząc „nasze społeczeństwo”?

Michał

WYPOWIEDZI SPECTATORA:
I.
Kościół ma prawo mieć swoje zdanie na temat tego czym jest homoseksualizm. Wy macie prawo miec swoje. Jeśli korzystacie z praw które przynależą wam z racji, ze jesteście obywatelami tego kraju – macie swoje kluby, gazety, portale internetowe itd, to dlaczego odmawiacie „czarnej mafii”, jak ją określacie, prawa do głoszenia swoich opinii?
Kościół ma swoje ambony, wy swoje.
Jedni za pisma objawione uznają księgi Starego i Nowego Testamentu, inni deklaracje WHO czy prof. Szyszkowskiej.
Czytając wasze enuncjacje dochodzę do wniosku, ze sami cierpicie na chorobę, którą zarzucacie swoim krytykom – na nietolerancję.

II.
Primo, oburzacie się na moje opinie i chętnie wpisujecie mnie w stylistykę MW. Jeśli, z waszego punktu widzenia wchodzenie w jakikolwiek spór z racjami tutaj prezentowanymi jest równoznaczne z sympatią wobec tej organizacji, to bądźcie logiczni: dlaczegóż ks. Oko nie mógłby wrzucić homoseksualizmu do jednego worka z zoofilami czy pedofilami? Jest to zabieg retorycznie identyczny.
Secundo, jeżeli „Kosciol ma ogromny wplyw na swiatopoglad obywateli i na polityke.” (cyt.) to chyba z czegoś to wynika, przecież nie z widzimisię Kaczyńskiego. Ano z historii i kultury tego kraju. Tej samej, która sprawia, że w szkole wykłada się Mickiewicza a nie Tahara Ben Jellouna, że jako dzień wolny obchodzimy niedzielę a nie szabas, a na wigilię jada się karpia a nie kawior z cynamonem. Nie wiem czy to dobrze czy nie ale tak jest. Jeśli komus się to nie podoba to niech zmieni kraj.
Tertio – dla osób, które nie spotkały się z czyms taki jak politologia – nieistnieje coś takiego jak państwo neutralne światopogladowo. Przykro mi. Każde państwo jest owocem własnej historii i urzeczywistnia określone wartości (albo antywartosci)
Quadro: do Marcina, Jezus kochał wszystkich ludzi nie dlatego, ze akceptował grzech ale p o m i m o niego. I nigdy nie rozmywał różnicy miedzy tym co dobre a co złe. Kochał Marie Magdalenę a nie nie prostytucję! Jako chrześcijanin jestem zobowiązany kochać osoby wszystkich orientacji seksualnych na równi (tak – nawet zoofili i pedofilii!). Jednoczesnie jednak nie wolno mi powiedzieć – „homoseksualizm? spoko…”

III.
Nie wnikam w meandry psychologii gejów czy lesbijek. Nie wnikam w nie również wtedy kiedy chodzi o heteroseksualistów, nekrofili, blondynów, szatynów, kucharek, tych, którzy kibicują Legii ani tych, którzy kibicują Cracovii… Kategorii socjologiczych podług których mozna kwalifikować ludzi jest, jak wiesz, tysiące. Stwierdzam jedynie, ze pozostają one bez znaczenia w obliczu ładu publicznego, na którym wspiera się nasze społeczeństwo (na jakimś chyba sie wspiera?). A ład ten, z kulturowych, religijnych, jakich chcesz innych, przyczyn zakłada rodzinę rozumianą jako zwiazek mężczyzny i niewiasty wychowujacych wspólnie potomstwo. Tak jest. Każdy inny model rodziny (tzw. związki partnerskie, rodziny rozbite, niezdolne do wychowania potomstwa itd itp) stanowią- odstępstwo od cywilizacyjnego fundamentu. Socjologicznie obserwowalne, nie zaprzeczę, ale tylko odstepstwo; nie normę. Chyba że uznamy ze od dzisiaj tworzymy nowe normy. Proszę bardzo, ale nie chcę życ w kraju w którym dokonuje sie społecznych eksperymentów na skalę wiekszą od tego co juz w historii przerabialiśmy. A chyba przyznasz, że zmiana oficjalnego modelu rodziny będzie miała dla społeczeństwa znaczenie o niebo wieksze niż budowa Nowej Huty…
Piszesz, że chcesz „kochać się z ukochaną osobą”. I bardzo dobrze! Brak potrzeby miłości stanowi, jak sadzę, dewiację najgorszą. Chcesz kochac osobę tej samej płci – Twoja sprawa, jest mi to obojetne tak długo jak nie domagasz się z tego powodu przewartościowania całego społecznego porządku…
Nie potępiam i nie rzucam kamieniami. Uważam jedynie, że za brzmieniem słowa „Polska” kryje się coś więcej niż kodeks norm cywilnych (jakiekolwiek by one nie były) uchwalony na potrzeby tej czy innej statystycznej sumy obywateli…

Autorzy:

zdjęcie Michał

Michał

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 54; nazwa: MIchal

13 komentarzy do:Nasz ład

  • wmraf

    [Re: Nasz ład]

    Bardzo mądry tekst.

  • ondansetron

    [Re: Nasz ład]

    NIE MOŻNA przypisać JAKIEJKOLWIEK DODATKOWEJ cechy osobie o określonej orientacji seksualnej, z tej orientacji wynikającej.
    Jeśli ktoś zaczyna przypisywać JAKIEKOLWIEK cechy osobom homoseksualnym z samego faktu, że są homoseskualne, to już jest tworzenie stereotypu, a co za tym może iść wstęp do dyskryminacji…

  • ebh

    [Re: Nasz ład]

    Wyrazy uznania za tekst i podziwu za wytrwalosc w tlumaczeniu, ze jestesmy normalni i dlaczego mamy prawo do rownego traktowania. Straszna to orka po raz nie wiadomo ktory powtarzac to samo, odpowiadac na te same zarzuty, a w tym tekscie dodatkowo bardzo ladnie wyeksponowana roli milosci, uczuciowosci czy jak kto woli duchowosci w wymiarze homoseksualnym. Jak dotad ten motyw byl dosc nieporadnie wykorzystywany w polemice z kosciolem, a przeciez stanowi on centrum chrzescijanskiej doktryny.

  • heretyk?

    [Re: Nasz ład]

    Odkryj jakimi kartami gra dziś w Polsce Kościół? O tym ZNAKOMITY wywiad z prof. Barbarą Stanosz :”Co wolno wolnomyślicielowi ? ” na http://www.przeglad-tygodnik.pl w dziale WYWIAD z nr-u 24. Serdecznie polecam!

  • Kuba

    [Re: Nasz ład]

    A ja chce tylko kochać i być kochany i gówno mnie obchodzi co o tym myślą inni bo to ja mam być szczęśliwy!!!!

  • ondansetron

    [Re: Nasz ład]

    –> Kuba: takie podejście jest dobre do czasu kiedy postanowisz miec dzieci… ty się obronisz przed społecznym ostracyzmem, ale nasze dzieci niekoniecznie mogą z tym się uporać…

  • grzes

    [Re: Nasz ład]

    do Kuby:
    Kazdy chec kochac i byc kochnym.
    I ludzi homoseksualni sa szczesliwi pomimo tego co sie dzieje wokol. Tego nikt nam nie moze zabrac – nie moze, nie jest w mocy, bo milosci nie mozna zniewolic.
    Ale ja nie chce kochac jak niewolnik niewolnika, zboczenic zboczenca, wykluczony wykluczonego.
    Nie mam zamiaru miec dzieci. Ale nie moge pozwolic by w opini spolecznej sterowanej przez K Katolicki traktowano mnie jak kogos niebezpiecznego dla dzieci. Dla kogokolwiek.
    Nie dajmy z siebie zrobic ofiar – nie ksztalcmy w sobie mentalnosci ofiary. Czyli pokory i zgody na ponizanie, niesprawiedliwosc i klamstwa.
    I szanujmy tych ktorzy sa naszymi sojusznikami.

  • różowy81

    [Re: Nasz ład]

    „Gdzięś w mroku niepewności wciąż jeszcze tli w Tobie nadzieja że będziesz żyć że pokochasz wielką miłością…”
    Włoch@ty

  • różowy81

    [Re: Nasz ład]

    „Gdzięś w mroku niepewności wciąż jeszcze tli w Tobie nadzieja że będziesz żyć inaczej że pokochasz wielką miłością…”
    Włoch@ty

  • spectator

    [Re: Nasz ład]

    Michale…

    Cieszę się, że zrozumiałeś moje podejście i miałeś ochotę na nie, choćby polemicznie, zareagować.

    Uważam jednocześnie, że dyskusja, którą prowadzimy, wymaga metodologicznego sprostowania. Inaczej zapętli się w ideologiczny supeł, prowokujący retoryczne wykrzykniki.
    Na jej potrzeby pozwolę sobie wyróżnić pięć odrębnych kwestii:
    1. stosunek Kościoła ( i wiary chrześcijańskiej w ogóle) wobec zjawiska homoseksualizmu
    2. wpływ owego Kościoła na życie społeczne
    3. stanowisko Państwa wobec osób o orientacji homoseksualnej
    4. stanowisko społeczeństwa (społeczne przyzwolenie) wobec tego zjawiska
    5. wewnętrzny psychologiczny komfort (dyskomfort) osoby o orientacji homoseksualnej, żyjącej w danym społeczeństwie
    Kwestie te, choć związane w pewien sposób, wymagają odrębnego naświetlenia.
    Jeśli chodzi o Twój artykuł – i jeśli dobrze go zrozumiałem:
    Jego pkt. 1 i 4 odnoszą się do Kościoła i tego co wiara chrześcijańska mówi o współżyciu dwojga osób jednej płci
    Pkt.2 traktuje o sposobie, w jaki KK wykorzystuje swoje społeczne miejsce
    Pkt. 3 mówi o miejscu, jakie osoby o orientacji homoseksualnej zajmują w Państwie
    pkt.6 – o psychologicznych dylematach takich osób w społeczeństwie, w którym większość stanowią osoby o orientacji heteroseksualnej
    Pkt.5 mówi o stosunku jakie jeden przedstawiciel tej społeczności (w tym przypadku charakteryzowany przez socjologiczną kategorię heteroseksualnej większości) żywi wobec innego przedstawiciela tej samej społeczności (a należącego do innej kategorii socjologicznej: mniejszości seksualnej).
    Odpowiadam:
    ad 1 i 4
    Wiara chrześcijańska, ta, której strażnikiem jest Jeden Źwięty i Apostolski…., nie jest ciepłą papką grupki publicystów. Jest tym, co ojcowie kościoła nazywali ‘filarem i podporą prawdy’.. ; jest głosem Najwyższego skierowanym do człowieka. Kiedy Bóg rozmawiał z Mojżeszem nie pytał się o jego upodobania, przemyślenia itp… Prawda wiary nie wymaga sankcji socjologicznej, politycznej czy dowolnej innej; również eksploatowanie kontrowersji miedzy nauką a światopoglądem religijnym stanowi raczej przeżytek xix wiecznego pozytywizmu. Człowiek wierzący nie ma potrzeby uzgadniania swojej wiary z tym co napisali akurat w jakimś naukowym periodyku… Tak się składa, że trudno akurat z Ewangelii wydedukować akurat takie określenie miłości, które zawierałoby zgodę na związki osób jednej płci. I Ty i inni czytelnicy tego portalu wiecie o co chodzi wiec nie będę Was epatował odpowiednimi cytatami z Biblii. Chrześcijaństwo nie wyraża swojego possumus wobec związku homoseksualnego, na prawdę nie ma się o co spierać w tej kwestii.
    Jest i druga strona medalu.
    Rzecz w tym, że mamy na myśli Kościół rzymsko-katolicki, który, ze względu na doktrynalizowanie wszystkich możliwych tematów, ma poważny problem z pogodzeniem swojego nauczania zarówno z osiągnięciami współczesnej nauki, jaki i z potocznym widzeniem świata przez przeciętnego wiernego, jak i z podaniem swoich racji „na zewnątrz”. Stąd biorą się tak dramatyczne różnice w stylistyce i w treściach wypowiedzi, jakie Ty obrazujesz przykładami o.Bartosika i o.Bosakowskiego, a jaki przeciętnemu widzowi kojarzą się chociażby ze sporami miedzy środowiskiem Tygodnika Powszechnego i Radiem Maryja. Obserwacja wydarzeń w obrębie samego KK wskazuje nawet nie tyle na, naturalna przecież wśród ludzi, wielość stanowisk, co na fakt, że ta wielość rozsadza instytucję, w której każda głoszona prawda pretenduje do roli ostatecznego objawienia.
    Rozbudowana w KK, do rozmiarów przekraczających czasami zdrowy rozsądek, tzw. etyka seksualna, nie zmienia jednak faktu, że trudno pozostać chrześcijaninem i usprawiedliwiać związki homoseksualne (podobnie jest z aborcją, stosunkami przedmałżeńskimi czy zdradą małżeńską). Siłą rzeczy, każdy z tych faktów może stać się doświadczeniem chrześcijanina; jak wierzymy – żyjemy po grzechu pierworodnym, w kondycji upadłej. Czymś innym jest jednak doznawać słabości, a czymś innym publicznie przypisywać jej cechy cnoty.
    ad 2
    Nie mam zamiaru odnosić się do erystycznych zabiegów, które stosujesz. Przypisujesz Kościołowi posługiwanie się takimi terminami jak „zboczenie” czy „plan szatana”. Nie wiem co one oznaczają. Nie wiem również co to znaczy „jak za starych średniowiecznych czasów”. Nie wiem i już na pewno nie traktuję informacji znalezionych na http://www.racjonalista.pl za źródło wiedzy na ten temat. Zakładam, że jest to terminologia mająca w zamierzeniu odwołać się do emocjonalności czytelnika. Do mnie nie trafia, może mam tę stronę osobowości za słabo rozwiniętą.
    Ad rem. Nie pretenduję do roli rzecznika prasowego KK, nie odpowiadam ani za to co głosi ani za skutki tego co głosi. Ale, tak na zdrowy rozsądek, nie odmawiam mu prawa zabierania publicznie głosu w sprawach, w których uznaje za stosowne go zabrać. Z pewnych, historycznych i kulturowych przyczyn, jest to głos dla tego kraju ważny. Z pewnych , tych samych notabene powodów, brzmi bardziej doniośle aniżeli głos innych ośrodków opiniotwórczych. Podobnie jak Ty, nie utożsamiam się z tym głosem w stu procentach. Ale go nie podważam. I fakt, ze mogę się uważać w tym kraju za przedstawiciela mniejszości wyznaniowej nijak nie pobudza mnie do tego by domagać się, żeby podczas uroczystości państwowych prezydent kraju występował obok mormońskiego pastora czy też, żeby zacząć nagle obchodzić święta wg kalendarza juliańskiego… Religia ma swój wpływ na życie społeczne. Religijnie dominująca rola przypada wyznaniu dominującemu: Czy jest w tych stwierdzeniach coś kontrowersyjnego?
    ad 3
    Stwierdzasz, ze respektowanie praw mniejszości świadczy o kondycji instytucji państwowych. Otóż nie zgadzam się; i to nie dlatego, ze nie szanuję owych praw. Po prostu rolą państwa nie jest ani gwarantowanie praw jakieś większości ani praw jakiejś mniejszości. Rolą państwa jest sprawić, że nie pobiją mnie czy nie zabiją w ciemnym zaułku (bez względu czy należę do jakiejś grupy, którą statystycznie pod jakimś względem można by ująć jako większość czy jako mniejszość). Rolą państwa jest sprawić, żebym miał maksymalnie dobre warunki rozwoju i mógł współtworzyć dobro wspólne jako jednostka wolna i odpowiedzialna.
    Państwo to nie jest, jak tego chcecie, suma heteroseksualnej większości plus jakieś stowarzyszenia mniejszości seksualnych. Dokładnie z tego samego powodu dla którego nie stanowi jakiejś syntezy osób płci męskiej i żeńskiej (jak tego chcą współczesne feministki) albo interesów burżuazji oraz wykorzystywanego przezeń proletariatu (jak tego chcieli marksiści). Społeczeństwo stanowi organiczną całość i państwo istnieje dla obrony tej całości; w żadnym wypadku dla równoważenia i poszukiwania kompromisów pomiędzy jakimiś ideologicznie wydumanymi, rzekomo sprzecznymi, interesami rozmaitych grup społecznych. Myślenie o życiu społecznym w kategoriach dominującej większości i zdominowanej przez nie – a wiec pewnie wymagającej szczególnej opieki i troski – mniejszości (bez względu przez pryzmat jakich kategorii jej nie określimy – ekonomicznych, płciowych itp.) stanowi tylko, pokutujący niestety po dziś dzień, zabobon.
    Otóż nie oczekuję od instytucji państwa tego, że zaczną stawać w obronie heteroseksualnej większości, ponieważ, w relacji do nich, znajduję się – podobnie jak Ty – w stosunku obywatela, a nie przedstawiciela jakiejś grupy seksualnej. Źciśle rzecz biorąc, mój heteroseksualizm nabiera znaczenia wyłącznie w momentach kiedy spotykam się ze swoją dziewczyną… Z jakiej racji uważasz, że Twoja orientacja seksualna powinna stanowić przedmiot szczególnego zainteresowania i „obrony” ze strony instytucji państwowych?
    Fakt, że ja mogę zawrzeć związek małżeński z osobą, którą kocham, a Ty nie, nie świadczy o tym, ze państwo chroni przywilejów heteroseksualnej większości tylko o tym, że moja miłość mieści się w pewnych kulturowych ramach, a Twoja raczej w kontrkulturowych. Zresztą mógłbym równie dobrze zakochać się w mężatce ale nie stanowi to przecież powodu dla którego państwo miałoby zezwolić na bigamię. Nawet moja heteroseksualna orientacja nic by tutaj nie pomogła…
    ad 5
    Twierdzisz, że „deprecjonuję Twoją wartość, miłość, człowieczeństwo”. Otóż nie deprecjonuję, bo nie mogę. A nie mogę, bo ich nie znam. Nie znam Cie osobiście i nic nie mogę na Twój temat powiedzieć. Rezerwuję sobie jednak prawo nazywania homoseksualizmu dewiacją. Skłonnością głęboko niezgodną z naturą człowieka.
    Nie boję się Was, homoseksualistów – nie wydaje mi się, żebyscie mogli mnie czegoś istotnego pozbawić. Obawiam się raczej prób dekonstruowania rzeczywistosci społecznej przez ugrupownia posługujące się całym katalogiem żądań emancypacyjnych. Na codzień bowiem obserwuję jak spóźnieni przedstawiciele pokolenia ’68, próbują zaaplikować społeczeństwu nową, specyficzno-uniwersytecką, mutację marksizmu, która w zespoleniu z postępową psychoanalizą a la Erich Fromm i Herbert Marcuse, obiecuje wyzwolenie absolutne: ku swobodnej ekspresji własnej autentyczności, wolnej niekrępowanej żadnymi normami seksualności itp. itd…
    Możesz powiedziec, ze kierują mną stereotypy i resentyment. Wolę jednak swoje stereotypy od Waszego nowatorstwa.
    Ad 6
    Twierdzisz, ze czujesz się „wykluczony” i usunięty poza nawias społeczeństwa. By uwiarygodnić i przedstawić swoją krzywdę stosujesz cały arsenał scenek rodzajowych zbudowanych na retoryczym kontraście: dobra osoba homoseksualisna-zła heteroseksualna. Otóż Ty chciałbys pójść z osobą, którą kochasz na spotkanie integracyjne, a nie możesz; w tym samym czasie mężczyzna heteroseksualny „kiepsko zarabia” i „regularnie tłucze poprzednie żony i dzieci”. Ty od wielu lat „mieszkasz z osobą, którą kochasz i z z którą zbudowałeś dom”, tymczasem mężczyzna heteroseksualny jest co najwyzej „właścicielem burdelu”. Ty płacisz podatki, a ja dostaję z nich zapomogę. Hmm… rozumiem i wyznam, że sam czasami daję się porwać barokowemu stylowi literaciemu…
    Ad rem.
    Tak się składa, i tutaj się z Tobą zgodzę, ze żyjemy w społeczeństwie, w którym zjawisko homoseksualizmu nie posiada społecznej akceptacji. Czy jednak uważasz, że organizowanie przemarszów gejów i lesbijek zmieni ten stan rzeczy? Czy gdyby nawet uchwalono w palamencie ustawę o związkach partnerskich wtedy wybrałbyś się z swoim partnerem na spotkanie integracyjne? Zapytam retorycznie: Wybacz pytanie może brutalne ale chyba zasadne: Czy zmiany, które forsuje Twoje środowisko sprawią, że utracisz etykietkę „pedała”?
    Znam osobiście przynajmniej jednego geja, jest moim przyjacielem. Nie przeszkadza mi klub gejowski kilkadziesiąt metrów od miejsca, w którym mieszkam ani para całujących się dziewczyn, którą w drodze do pracy zobaczyłem dzisiaj rano na przystanku tramwajowym. Jeśli społeczność homoseksualna jest w tym kraju w jakis sposób dyskryminowana czy – w skrajnym przypadku – narażona na fizyczną napaść, to nie znaczy, ze należy zmienić obowiazujące prawodawstwo cywilne. Wystarczą dobre obyczaje. Trzeba promować kulturę i takt w relacjach międzyludzkich. I kupić policji nowe radiowozy. Bo masz takie samo prawo do ochrony i bezpieczństwa jak ja.

    Wybaczcie mi gadulstwo,
    pozdrawiam

  • marcinmichal

    [Re: Nasz ład, do spectatora]

    Kategorycznie nie zgadzam sie z Twoim stwierdzeniem, że rola państwa nie jest ochrona mniejszości. Wręcz przeciwnie, rację ma Michał, gdy pisze, że stosunek do mniejszości jest papierkiem lakmusowym jesli chodzi o kondycję państwa. spójrz na historie dwudziestego wieku. Ile razy „poszło” o mniejszości narodowe? Dlaczego w statucue Rady Europy czy Karcie Praw Podstawowych UE mówi się do znudzenia o mniejszościach, i to już nie tylko narodowych, ale rozmaitych? O mniejszościach i konieczności ich ochrony?

    Twój przykład – o roli państwa, które obroni cię przed zbirami, jest zły. Państwo to nie tylko suma jednostek, to także suma grup, wspólnota grup. A grupy też mogą dostać po dupie w ciemnym zaułku niewiedzy, głupoty i braku akceptacji.

    Od siebie dodam – dobre obyczaje niewiele załatwią. Edukacja na szeroka skalę, praca u podstaw, budowanie postw akceptacji – NGOsy to robią, państwo też powinno dołączyć. A najdoskonalszym nardzędziem jest prawo. Kultura, takt – raczej puste słowa. Czy osoby homoseksualne postrzelono ostatnio w Katowicach mają bronić się kulturą i taktem?

  • ondansetron

    [Re: Nasz ład]

    Jedną z podstawowych zasad demokracji i wykładnikiem jej dojrzałości jest ochrona praw mniejszości… (zaraz po głosie większości, oczywiście)… państwo w którym mniejszości nie są w żaden sposób choronione nie może zostać nazwane demokratycznym. Rolą Kościoła Katolickiego w Polsce jest jak widać powolne, konsekwentne niszczenie tej podstawowej zasady demokracji.
    Kościół powinien wpływać na katolików i obywateli katolickich i tymże próbować ograniczać prawa w kwestii związków, adopcji itp dotyczących osób homoseksualnych. Ma do tego prawo, ale TYLKO w odniesieniu do swoich wyznawców… od ateistów, agnostyków, Żydów, Jehowitów i wszystkich innych wyznań niech się serdecznie odpierdoli… (brakowało mi adekwatnego i równie nacechowanego emocjonalnie słowa, dlatego użyłem wulgaryzmu, za co wrażliwszych serdecznie przepraszam… ale czasem trzeba…)

  • ebh

    [Re: Nasz ład]

    Oswiecony rasizm rowniez glosil poglady ze wystarczy czarnych niewolnikow dobrze traktowac, a jednak sie cholerka sypnal.
    Jestem dobrej mysli, to tylko kwestia czasu, chociaz milo by bylo doczekac. :)




Skomentuj: spectator Anuluj odpowiedź

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa