Gaude Mater i amerykański musical

Nie udały się wczoraj NOP-owskie pikiety, spełzły na niczym starania dziarskich wszechpolaków, aby nie dopuścić do jedynego w naszym kraju występu Boston Gay Men's Chorus. Absens carens, nieobecny traci – tak myślałem w trakcie koncertu o rozwrzeszczanej grupie „prawdziwych Polaków” stojącej na chodniku przed Filharmonią Wrocławską. Stracili zresztą wszyscy, którzy przegapili okazję do wysłuchania świetnej muzyki w profesjonalnym wykonaniu. Bo poniedziałkowy koncert wart był poświęcenia dwóch godzin z całego dnia i 30 złotych na bilet.

Ucieszyła mnie postawa wrocławskich melomanów, którzy puścili mimo uszu pogróżki „patriotów” i poszli do filharmonii. Wśród słuchaczy widać było młodzież, pary, rodziny z dziećmi i „filharmoniczne babcie”, których twarze można wyłowić z tłumu na każdym koncercie muzyki poważnej. Myślę, że dla sporej części z tych ludzi przejście obok rozwydrzonych łysoli nie było łatwym doświadczeniem – aby zetknąć się ze sztuką, trzeba było wykazać się odwagą i przejść przez pewnego rodzaju czyściec na dziedzińcu filharmonii. Co ciekawe – znani z rzekomej troski o dzieci i moralność „wszechpolacy” nie oszczędzili nawet najmłodszych słuchaczy, których na koncert przyprowadzili rodzice czy dziadkowie: za każdym, kto wchodził do budynku, ciągnął się ogon niewybrednych inwektyw i wulagryzmów.

Ale nie o młodzieży wszech-coś-tam chciałem pisać, a o muzyce i przesłaniu koncertu. W końcu zwyciężyła przecież sztuka i prawo do słuchania muzyki, ktokolwiek by jej nie wykonywał. Mam nadzieję, że po zbliżających się wyborach nic się w tej materii nie zmieni… Gejowski chór z Bostonu zaskoczył znakomitym warsztatem – 110 artystów świetnie opanowało sztukę śpiewania. Utwory poważne wykonywane były z niesłychaną gracją i liryzmem, natomiast amerykańskie przeboje musicalowe porywały publiczność dynamizmem. Myślę, że Wrocławianom na długo zapadnie w pamięć interpretacja standardu „Down by the Riverside” – chór zamienił się po części w świetnie zgrany balet podkreślający gestami słowa piosenki. Jednym z najbardziej wzruszających momentów koncertu była pieśń „Gaude Mater Polonia” – publiczność wysłuchała jej na stojąco, a ja muszę przyznać, że dostałem z wrażenia gęsiej skóry. No bo czy zdarzyło się już kiedyś w naszym kraju, że gejowski chór wykonuje jedną z najświętszych pieśni w naszej kulturze, a słuchacze akceptują ten fakt i biją w podzięce brawo?!

Szkoda, że media w płytkich relacjach nie wspomniały o idei koncertu, ważniejszy był hot news o nopiarzach i prymitywnej przemocy przed Filharmonią Wrocławską. A przecież Boston Gay Men's Chorus nie powstał po to, by służyć za cyrkową sensację dla tych, którzy chcą zobaczyć, jak wygląda gej. Ideę koncertu świetnie streścił w krótkim przemówieniu dyrektor bostońskiego chóru Steven F. Smith. – Celem gejowskich artystów nie jest wywoływanie zgorszenia, budzenie sensacji czy też obrażanie kogokolwiek. Ideą koncertu jest bowiem wspólne przeżywanie muzyki – homofobi razem z lesbijkami i gejami, lewicowcy z prawicowcami, ludzie wierzący wspólnie z ateistami. Smith przywołał słowa prezydenta Johna F. Kennedy'ego (nota bene niegdyś obywatela Bostonu), który powiedział, że „muzyka nie jest propagandą”, należy do innej niż polityka dziedziny. Słuchanie muzyki jest aktem wspólnego przeżywania sztuki, bez względu na biegnące wzdłuż i wszerz podziały. I jeszcze raz Kennedy: „Może nas wiele dzielić, lecz łączą nas trzy rzeczy: żyjemy na jednej planecie, oddychamy tym samym powietrzem, wszyscy jesteśmy śmiertelni”.

Warto wspomnieć, że dochód z koncertu został przekazany w całości Stowarzyszeniu Plus Minus, które opiekuje się dziećmi – nosicielami wirusa HIV.

Boston Gay Men's Chorus

Autorzy:

zdjęcie Jerzy Piątek

Jerzy Piątek

Jeden ze współzałożycieli i redaktor portalu Homiki.pl, w stowarzyszeniu Otwarte Forum.
Zawodowo związany z branżą PR.
Prywatnie – zapalony fotograf, miłośnik poezji Rolfa Dietera Brinkmanna, dobrej kawy i rowerów.

6 komentarzy do:Gaude Mater i amerykański musical

  • dekatron

    [Re: Gaude Mater i amerykański musical]

    Cieszę się, że koncert się odbył. Natomiast wiadomi oponenci znów pokazali swe oblicze, co inteligentnym ludziom da do myślenia.

  • Radeck

    [Re: Gaude Mater i amerykański musical]

    Najśmieszniejsze jest to, że media jak hieny czekały na rozróbę, a rozróby nie było, nawet jajem nikt nie rzucił. Jeno same chamskie okrzyki, ale to takie mało medialne… zieeew… no to się telewizornia szybko zmyła spod filharmonii.

  • Walpurg

    [Re: Gaude Mater i amerykański musical]

    Odpowiedzialność chyba leży po stronie mediów. To one kreują różnych marginalnych kretynów na pełnoprawnych uczestników życia społecznego.

    Widziałem to tylko w telewizji, ale chyba się nie pomylę, gdy powiem, że tych demonstrujacych było o wiele mniej niz tych, którzy kupili bilet i byli na koncercie…

    A co było rok temu w Krakowie? Z mediów wynikało, że miasto jest podzielone na zwolenników i przeciwników pochowania Miłosza na Skałce. W rzeczywistości krzyczących przeciwników było kilkunastu (!), ale media poswięciły im tyle samo uwagi, co wszystkim normalnym ludziom.

    A kto wykreował Leppera? Normalnych przestępców się nie pokazuje. Akcje Leppera za każdym razem były obficie pokazywane w programach informacyjnych. W efekcie pomazany samoopalaczem rolnik jest w czołówce sondaży prezydenckich…

  • Jerzyk

    [Re: Gaude Mater i amerykański musical]

    Tak, siłą medió jest przeogromna – co w sumie jest dobrym zjawiskiem, jeśli chodzi o sprawowanie kontroli nad demokracją…. można jednak obrócić tę siłę ku złu i wykorzystać w złych celach. Pan Lep znakomitym tego przykładem: dzięki telewizji szybko awansował – „z chłopa król” :-(

    a protestujących pod Filharmonią rzeczywiście była garstka. Zresztą – nie oni najważniejsi, ale muzyka. W relacjach z wydarzenia muzyki było mało – dużo pyskówki.

  • wrocławianin

    [Re: Gaude Mater i amerykański musical]

    Koncert był <b> świetny<b> ! Mimo ze nie zawsze rozumialem slowa utworów, to wystarczylo spojrzec na kobiete, która wszystko tłumaczyła na język migowy. Byla rewelacyjna! Jej gesty, mimika, mowa calego ciała wyrazały czasami o wiele wiecej emocjii niz slowa…

  • Stanley

    [Re: Gaude Mater i amerykański musical]

    Jaka piekna recenzja, wpanialy język polski – brawo autor! A swoja droga to boje sie tych mlodych bolowkarza z MW.
    Pozdrawiam czytelników serdecznie.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa