Przeobrażanie codzienności

Codzienność jest wielowymiarowa. Dosterzga się to nieczęsto. Bywa, że żyjemy tylko na jednej z jej możliwych płaszczyzn. Inne, wzbogacające, tkwią w nas samych. Trzeba uświadomić możliwości, które w sobie nosimy. Poruszanie się w codzienności, jeżeli nie ma ona nas przygniatać – wymaga wysiłku wyobraźni, zdolności reagowania emocjonalnego, wrażliwości. Na ogół nakreśla się cele, wybiegając w przyszłość, rozpamiętuje przeszłość, i w rezultacie z pola widzenia i świadomego kształtowania umyka teraźniejszość wraz z jej codziennym wymiarem.

Nie jest łatwo odpowiedzieć na pytanie, co to znaczy codzienność, jekkolwiek nic nie jest tak bezustannie doświadczane przez każdego, jak właśnie ona. Codzienność łączy nas, chociaż psozczególne jednostki odmiennie ją odczuwają. Z codziennością pod pewnym względem jest tak, jak ze smakami czy zapachami: trudno o zgodę, o ujednolicone oceny.
Już starożytny filozof, Demokryt, dowodził, że te jakości zmysłowe, podobnie zresztą jak i na przykład barwy, są subiektywne, są rezultatem sposobu reagowania naszych ludzkich zmysłów jest bezsporna. Prawdopodobnie w analogiczny sposób trzeba wyjaśniać niemożność jednoznacznego określenia codzienności; jej obraz zależy od stopnia naszej wrażliwości i uczuciowości, od intensywności przeżywania, od naszej indywidualności, umysłowości, tęsknot, nadziei, fantazji, wyobraźni, upodobań i skali wartości.

Sposób patrzenia na codziennośc jest uwarunkowany przez świat, w którym dana jednostka wzrastała. Mianowicie, od wczesnego dzieciństwa podlegamy kształtowaniu przez najbliższe otoczenie i w rezultacie widzimy i odczuwamy codzienność przez pryzmat zaszczeopnych poglądów i wyobrażeń. W miarę wzrastania coraz bardziej tracimy zdolność spontaniczności, bowiem wciąż mocniej ciąży w nas wiedza o tym, co powinno nas cieszyć, smucić, czy też, na przykład, co powinno nas zachwycać, co powinniśmy uznawać za słuszne i właściwe. Ale nie musimy poddawać się temu procesowi.

Czy na codzienność składa się jedynie praca zarobkowa, podróż w zatłoczonym tramwaju, zakupy, sprzątanie, słowem, wiele zajęć, których nieodmienny tok zaczyna się wraz z każdym dniem? Schemat codzienności się powtarza, lecz każdy powinien odnajdywać w sobie siły do świadomego kształtowania codzienności. Właśnie w niej, o czym nie można zapominać, dzieją się wszelkie sprawy zasadniczej wagi. W neij rpzełamuje się to, co drobne, i to, co znaczne.
Obserwując różnorodne kierunki ucieczki człowieka od codzienności, można zapytać: czy nie lepiej ten sam zasób energii i uporu przeznaczyć na jej przeksształcenie, wzbogacenie? Tadeusz Różewicz stara się wyjaśnić, iż koloryt codzienności dojrzeć mogą tylko ci, którzy w obozach i na wojnie przeżyli stan zagrożenia życia, miesiącami trwając w strachu, że każda chwila może być ostatnia. Tylko wtedy – gdy w przeszłości to się rpzeżyło – można w pełni pojąć, czym jest woda, czym jest pwoietrze…

Umiejętnośc dostrzegania piękna w tym, co zwykłe, zależy w dużej mierze od nas samych. Cehca ta nie tkwi w przedmiotach, lecz jest przejawem naszego stosunku do nich. Jest dodatkową charakterydtyką rpzedmiotu, zbędną, na przykład, dla przyrodnika w jego pracy, lecz nieodzowną w życiu codziennym, w którym wciąż wartościujemy.
Umiejętność dostrzegania w codziennych sprawach i zdarzeniach czegoś niemałego nie wyraża minimalizmu. Warto podjąć wysiłek odnajdywania kolorytu w tym, co określamy mianem szarzyzny życia. Warto posiąść umiejętność radowania się zwykłymi czynnościami. Nawet palenie w piecu – czynność w powszechnym mniemaniu męcząca i uciążliwa – może stać się źródłem radosnych wzruszeń; płonący ogień zaspokaja atawistyczne poczucie bezpeiczeństwa, koi trzask drewna obejmowanego rpzez płomienie. Codzienności tylko my nadajemy znazcenie i wartość, podporządkowując ją neszej wyobraźni i innym cechom osobowości.

Codzienność łączy, zbliża. Ale prawdą jest również , że każdy tworzy swoją własną codzienność. Stąd odczucie izolacji. Stąd trudnośc porozumiewania się z innym człowiekiem. Wprawdzie wzajemnie do siebie mówimy, lecz rzadko się słyszymy. Nawiązując do słynnego obrazu Powidok słońca Władysława Strzemińskeigo i jego teorii unizmu, można powedzieć, że jednostki różnią się między sobą powidokami codzienności. Malując powidok słońca – a nie jego widok – Strzemiński chciał oddać wnętrze oka spoglądającego ku słońcu. O codzienności decyduje właśnie jej obraz w człowieku, jak również stopień dynamizmu, jaki w sobie uruchamiamy.

Nie mogę zgodzić się z interesującą skądinąd psotawą wobec codzienności, która wyłania się z Dziennika Anais Nin: „Zawsze uważałam, że w szaleństwie jest coś świętego, poetyckiego, wręcz mistycznego. Obłę to przecież negacja codziennego życia, próba wyzwolenia się, wyniesienia ponad nie, oderwanie się od Doli Człowieczej”.
Odległa od mojej jest ta postawa pisarki. Stwierdza ona, że codzienność jej nie interesuje. Szuka tylko momentów niezykłych. Odwracając się od codzienności, Anais Nin ujawnia jednak jej bogactwo i tajemnicę.

Codzienność, a raczej jej powidok w nas, ilega zmianom i rozwojowi, w miarę jak przekształcamy a nawet porzucamy nasze wczorajsze „ja”, podlegając rozwojowi. Jej obrazu w nas nie możemy konstruować dowolnie. Kąt widzenia zależy od nas samych, tj. od właściwości naszej struktury psychicznej.
Nie łączy jednostek jedynie to – mówiąc słowami W.J Kasińskiego (Na jednym pionie) – że „dymy swych ognisk odprowadzają do jednego komina. Że piją wodę z jednego źródła, z tej samej rury wodociągowej. A inną rurą, też wspólną, odpływają ścieki. Że swoje odpadki wyrzucają na wspólny śmietnik. Że żyją pod jednym dachem krytym blachą”. Łączy je codzienność, której wspólnie nadają kształt w wymiarze społecznego życia.

Brak wyobraźni jest dotkliwym niedostatkiem, zmusza bowiem do prozaicznego bytowania, w którym nie ma miejsca na wielowymiarowość. Stany neurotyczne komplikują obraz codzienności, ale zarazem sprowadzają ją głównie do jednego wymiaru (neurotycznego). To samo – z większym nasileniem – dzieje się w przypadkach obsesji.
Trzeba pamiętać o trudnościm, jaką niesie ze sobą przekładanie spraw przekraczających wymiar potocznego doświadczenia na język zwykłego dnia. W nadawaniu głębszego sensu codzienności jesteśmy podobni do Pigmalniona; pełnimy rolę stwarzającą. W tym procesie, angażującym emocje i wyobraźnię, tzw. zdrowy rozsądek nie powinien stanowić instanacji odwoławczej. Nie możemy pozwolić sobie na onieśmielenie wobec jego racji.

Od nas zależy kształt codzienności. Stąd wynika zobowiązanie do czynnej postawy wobec życia. Nie wystarcza postawa obserwatora. Nic nie stoi na przeszkodzie, by tworzyć odświętny rytuał zwykłego dnia. Zwykłą kolejność powszednich obowiązków i czynności nasycać troskliwym przeżywaniem. Wymaga to wyrwania się ze stagnacji. Warto zastanawiać się nad sobą i nad kształtem swej codzienności.
Jeśli komuś brak wyobraźni iż dolności inspirowania własnej płaszczyzny codzienności, to oczuwa czasem niedosyt bodźców. W każdym razie,wrażliwość większa od przeciętnej wymaga dużej dozy wrażeń ze świata. Nowych napięć psychicznych.
Wojna tym, którzy ją przeżyli, przyniosła nowe problemy. Potrzebę wielkich czynów, zarazem sprawdzianów, i niezdolność do trwania w przeciętnych „normalnych” warunkach. Bo jak pogrążyć się bez reszty w drobiazgach teraźniejszości, gdy przeżyło się bombradowanie Warszawy, Zieleniak pełen nacjonalistów ukraińskich czy ucieczkę na Wschód, aż gdzieś po Ural?

Nawet wówczac, gdy zdarza się coś niezwykłego, pozostajemy w naszej codziennosci, z której nie jesteśmy w stanie się wyrwać. Wszystko, co przżywamy – w niej się zamyka. Pozostaje więc nam ćwiczyć się w prawidłowym jej dobiorze, w patrzeniu na rzeczy codzienne tak, jakby widziało się je po raz pierwszy. Pomaga to w utrzymaniu pożądanego stanu psychicznego, którym można by okreslić jako zdziwienie tym, co nas otacza.
Nie sposób przekroćzyć codzienności; można ją tylko widzieć wielobarwnie bądź jednobrawnie. Zależy to od umiejętności. I każdy w tej nauce jest dla siebie zarazem uczniem, i mistrzem.

Fragmet książki prof. Marii Szyszkowskiej „Twórcze niepokoje codzienności”, wydanej nakładem Wydawnictwa Łódzkiego, Łódź 1985.

Dziękujemy Autorce za zgodę na publikację tekstu.

Autorzy:

zdjęcie Maria Szyszkowska

Maria Szyszkowska

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 58; nazwa: MariaSzyszkowska

48 komentarzy do:Przeobrażanie codzienności

  • viktor

    [Re: Przeobrażanie codzienności]

    i po co ta publikacja?

  • mirabelek-->victor

    [Re: Przeobrażanie codzienności]

    Jak to po co ?
    Dla mnie ta publikacja. Wlasnie mi doskwiera codziennosc

  • Sławcio

    [Re: Przeobrażanie codzienności]

    polecam „weronika postanawia umrzeć” Paulo Coelho, bardzo zbliżone tematycznie :) Nie bójmy sie być wariatami :) burzyć rzeczywistość ale jednocześnie nie wyróżniac sie z tłumu. Pozdrawiam.

  • Arnak

    [Re: Przeobrażanie codzienności]

    Podoba mi się. Właśnie dlatego, że nie jest to wariackie burzenie rzeczywistości. To odczuwanie zwykłych zdarzeń na swój własny sposób. Wrażliwość, lecz nie niekontrolowana emocjonalność na skraju obłędu.
    Publikacja ta to elementarz cieszenia się chwilą, rzeczy istotnej w życiu. Można przecież nie przetasowując ‚fizycznie’ swojego życia, zmienić je o 180 stopni. Kwestia nastawienia i umiejętności czerpania z codzienności przyjemności, piękna.

    To, co napisano powyżej to podstawy, oczywistości. Wydaje się jednak, że wielu dopiero je odkryje. Dla nich właśnie jest ta publikacja. Pozdrawiem. A.

  • Twoje imię Halszka Szyszko

    [Re: Przeobrażanie codzienności]

    czerpanie radości z codzienności to jest to czego doświadczam każdego dnia-to palenie w kominku,głaskanie kotów psów,przygotowywanie im i sobie posiłków czytanie, praca wykonywana w sobie tylko dogodnym czasie,grabienie liści…..majsterkowanie-extra.Pani Szyszkowska jest moją ulubienicą.Brawo za odwagę poglądów w innych sprawach!!!!!!!

  • Lidia

    [Re: Przeobrażanie codzienności]

    bardzo interesująy tekst, przyda mi się do pracy licencjackiej! jeśli ktoś zna jakies teksty o kreacji codzienności bardzo prosze o kontakt lidia_podlasin@tlen.pl

  • Aleksandra

    [Re: Przeobrażanie codzienności]

    Idealny tekst… Skorzystam z niego w mojej pracy maturalnej! :)

  • krzsz1986

    [Re: Przeobrażanie codzienności]

    Upewnij się najpierw, jaką opcję reprezentują członkowie komisji egzaminacyjnej…

    Z podobnych powodów obawiam się o maturę naszej Sonii – zdolna jest, ale jak zacznie opowiadać o seksie na maturze, to ciała pedagogiczne zaczną się pocić, wydzielać różne substancje, itp. Takie poruszenie jest niewskazane.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa