Oni byli homo, ale nie za to ich kochamy

Safona, Buonarotti, da Vinci, Rafael, Brahms, Schubert, Ravel, Szekspir (o ile zresztą to nie był Marlow), Mann, Kawafis, Baldwin, Yourcenar, Wolf, Iwaszkiewicz, Lechoń, Visconti, Passolini, etc… etc… Nazwiska przykładowe, wybrane na chybił trafił z pamięci. Co je łączy poza tym, że to artyści i pisarze? Co mają wspólnego ze sobą oprócz tego, że są to postacie powszechnie znane i w jakiś sposób pozostawiły trwały ślad w kulturze? Nietrudno na to odpowiedzieć, że chodzi o orientację psychoseksualną.

Jednak czy fakt, że każde z nich mniej lub bardziej udowodniło w swoim życiu, że owa „druga strona natury” nie jest mu obca ma w ogóle jakiekolwiek znaczenie? A jeśli ma to dla kogo lub czego? Dla ich działań? Dla ich twórczości? Dla odbiorców? Dla historii?

Często słyszy się głosy, że życie prywatne twórcy nie powinno być mieszane do jego twórczości. Nie sądzę jednak, żeby było to aż tak proste. Daleka jestem od radykalizmu Larry'ego Kramera w tej kwestii, który powiedział, że nie szanuje pisarzy gejowskich nie piszących na ten temat. To gruba przesada, bo wena bywa uzależniona od wielu złożonych czynników i niekoniecznie orientacja musi być tym determinującym. Jest bardzo indywidualną kwestią czy i na ile twórca sam rozpoznaje swoją tożsamość jako homo lub biseksualną i na ile kontroluje czy dystansuje się od niej w działaniu twórczym. Zgadzam się jednak, że pozbawione całkowicie osobistego pierwiastka dzieło byłoby pustą pozbawioną wartości fałszywką.

Na szczęście nawet stojące na drugim biegunie całkowite wyparcie, też niekoniecznie zawsze jest pod kontrolą. Nigdy jednak tak naprawdę nie można do końca przekroczyć, będąc odbiorcą, owej granicy intymności jaka łączy twórcę i jego dzieło.

Ale od czego są badacze? Zwłaszcza zaś „drążyciele” którzy potrafią dwadzieścia lat poświęcić na udowodnienie, że Chopin jednakowoż nie miał stosunku seksualnego z George Sand lub odwrotnie (co tutaj jest nieistotne, bo chodzi tylko o przykład). Wiele osób twierdzi, że próba przekroczenia tej granicy jest żałosnym usiłowaniem podparcia samoakceptacji. Świadomość, że jakiś wielki kompozytor lub autor był homoseksualny ma według nich służyć drążycielowi jako swoista deska ratunku. Służyć tylko i wyłącznie jemu oraz jemu podobnym, podczas gdy dla kwestii wartości literackich, muzycznych, malarskich orientacja twórcy tak naprawdę nie ma znaczenia.
Czy rzeczywiście?

Zastanawiałam się nie raz i nie dwa, czy Michał Anioł nie będąc tym kim był z równą pasją i widocznym zachwytem przedstawiałby owych gigantycznych Ignudi na sklepieniu kaplicy? Czy Czajkowski nie będąc oczarowany librettem Jeziora Łabędziego, gdzie niemal utożsamił się z Zygfrydem włożył by w tę muzyczną opowieść o miłości niemożliwej tyle czułości i namiętności? Czy książki Thomasa Manna byłyby przesiąknięte tym swoistym erotycznym uniwersalizmem gdyby nie jego idea erotyzmu o której tak pisał w liście do Carla Marii Webera (*) „Z instynktu i przekonania jestem synem i ojcem, głową rodziny. (…) Sprawy przedstawiają się jednak inaczej, jeśli mowa o sferze erotyki, niemieszczańskiej, duchowo-zmysłowej przygodzie. (…) W „Rozważaniach” mówię: (…) Dwa światy, które łączy stosunek erotyczny, mimo iż nie występuje tu przeciwieństwo płci, mimo iż jeden nie uosabia pierwiastka męskiego, drugi żeńskiego: oto życie i duch. Dlatego nie ma między nimi połączenia, tylko chwilowe upajające złudzenie połączenia, wieczne napięcie bez możliwości rozwiązania”? Czy „Zmierzch bogów” Viscontiego miałby dokładnie ten sam mroczny urok bez Helmuta Bergera, w końcu kochanka i dłogoletniej muzy reżysera?

Jeszcze tylko wspomnę o oczywistych zupełnie postaciach gdzie w ogóle o zrozumieniu nie ma mowy jeśli pominie się realia, jak choćby w przypadku Safony, Passolliniego, Gide'a czy Baldwina. Osobiste przeżycia twórcy są niezbędnym determinantem jego twórczości. Zaś potwierdzenie szczerości można znaleźć tylko w faktach.

Pewne klucze, wątki, elementy, nawiązania czy nawet konkrety będą całkiem nieczytelne jeśli nie pokusimy się o poznanie biografii twórcy. A jeśli tak, to nie możemy pomijać jednego z tych determiantów i traktować go z góry jako zbędny. Tak naprawdę wszystko ma znaczenie. Chciałabym doczekać momentu, kiedy na przykład w Historii Polskiej Literatury bez zażenowania i owijania w bawełnę ktoś będzie pisał o pewnych istotnych wątkach w życiu powiedzmy Hłaski czy Iwaszkiewicza, tak jak robią to Francuzi pisząc choćby o Verlainie i Rimbaudzie, bez sensacji, bez podtekstu – jasno i wyraźnie, z punktu widzenia faktografa, a nie brukowca.

(*) podaję za A.Rogalski „Między fascynacją a krytycyzmem”, PAX 1988

Autorzy:

zdjęcie Mag Da

Mag Da

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 128; nazwa: Mag Da

7 komentarzyOni byli homo, ale nie za to ich kochamy

  • JakeNYC

    [Re: Oni byli homo, ale nie za to ich kochamy]

    Źwietny artykuł….

  • ...

    [Re: Oni byli homo, ale nie za to ich kochamy]

    Hłaski?
    Jest biografia i to wcale nie taka nowa „Milośne gry Marka
    Hłaski” gdzie jest cały dośc długi rozdział pod tytułem jeśli dobrze pamiętam „męskie zaloty” gdzie mozna znaleśc listy miłosne jakie dostawał od Andrzejewskiego i innych panów literatury(naprawde warto przeczytać ten rozdział nawet jeśli sie nie lubi Hłaski!!!!!!). Tylo że problem jest w tym że się również zachowały listy Hłaski jakie słał w odpowiedzi które w żaden sposób nie wskazują na to aby on chciał panów. Więc, nie wiem o co chodzi z umieszczeniam Hłaski tutaj. Sam bardzo lubię jego twórczość i przeczytałem ponad 90% jego wydanej tworczosci i jakoś nie widzę wskazuwek na to aby on wolał panów, gdy tym czasem u innych tworców z naszego środowiska można takie wskazówki spokojnie znaleść:/ Może autorowi chodzi o coś innego? I tam mnie ciekawi skąd się bierze te ciągłe wrzucanie do tego worka Hłaski, czy ma ktoś ku temu jakieś ciekawe argumenty, czy też chodzi o to że Hłasko nie pluł na takie zaloty, tylko mu one schlebiały/bawiły? Jak ktoś wie coś ciekawego i wiarygodnego to prosiłbym o podzielenie sie:)

  • Mag Da

    [Re: Oni byli homo, ale nie za to ich kochamy]

    No to gwoli wyjasnienia……nic nie zostalo tu wrzucone do jedenego worka. Nie jest tematem artykyłu na ile i czy rzeczywiście wymienione osoby były orientacji takiej czy innej. Rzecz w tym, żeby o ewentualnych przesłankach pisano bez zażenowania nie tylko w książkach, które czyta nikły procent Polaków, ale o to, żeby wątki tego rodzaju nie były skrzętnie pomijane w szerszych opracowaniach takich jak Historia Literatury czy Encyklopedia.
    Faktycznie nazwisko Hłaski zostalo tu nadużyte z pewnego pośpiechu. Absolutnie nie twierdzę, że byl homoseksualny. A nawet wręcz przeciwnie. Nazwisko użyte zostalo jako przykład „co by było gdyby” bo cokolwiek byłoby, to i tak PWN o tym nigdy nie napisze.
    Rzeczywiście jednak zabrakło w nawiasie owego „gdyby”, co duch Hłaski i jego fani niechże mi wybaczą 😛 😉

  • Ser

    [Re: Oni byli homo, ale nie za to ich kochamy]

    heh… w zupełności zgadzam się z artykułem! Nie tak dawno na języku polskim omawialiśmy twórczość Verlaine i Rimbauda. W podręczniku (do liceum, gdzie raczej każdy wie, co to jest homoseksualizm i nie jest to raczej pojęcie gorszące) przeczytać mogłam jedynie o kontrowersyjnej PRZYJAŹNI obu Panów. Wdałam się z Polonistką (wspaniała nauczycielka) w dyskusję, w której zgodnie sprostowałyśmy niedopowiedzenie. Do tego czytając biografie poetów (i nie tylko ich) w kilkunastu źródłach, tylko w jednym opracowaniu charakter ich związku jak i preferencje Oscara Wilde i kilku innych artystów zostały jasno i wyraźnie określone jako homoseksualne.

  • Lukasz

    [Re: Oni byli homo, ale nie za to ich kochamy]

    Ktos przeczytal ‚100kochajacych inaczej ktorzy mieli najwiekszy wplyw na dzieje udzkosci’ paula russela.

  • P.

    [Re: Oni byli homo, ale nie za to ich kochamy]

    artykulik taki tylko zaznaczający problem (?), zagadnienie powiedzmy, bo z drążenia niewiele tu zostało…a szkoda, bo temat psychoanalitycznie ciekawy 🙂

  • W.

    [Re: Oni byli homo, ale nie za to ich kochamy]

    O ile wiem Rafael nie był homoseksualny, wręcz przeciwnie.

Skomentuj

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa