- homiki.pl - http://homiki.pl -

Ton nieco romansowy

Posted By PTT On 25 kwietnia 2005 @ 09:37 In Świadectwa | 13 Comments

Za parę godzin minie 28 lat odkąd jestem gejem. I było to prawie dwadzieścia osiem lat chowania tajemnicy przed najbliższą rodziną. Z czasem zaczynałem kojarzyć pewne fakty swojego życia. Wyobraźcie sobie, że mając 5-6 lat miewałem piękne sny, w których jakiś ciepły i pogodny chłopak trzymał mnie na rękach. Do dziś pamiętam uczucie, jakie tym snom towarzyszyło. Wtedy tego nie rozumiałem. Cieszyłem się nimi i lubiłem je wspominać. Dziś wiem dlaczego i chyba nie muszę tego Wam tłumaczyć.

To, że jestem gejem uświadomiłem sobie mając piętnaście lat. I wtedy zaczął się mój stres. Dość łatwo zaakceptowałem siebie i właściwie nie miałem z tym problemu. Po prostu taki byłem i jestem. Oglądałem się za chłopakami. W ukryciu kupowałem gejowskie pisemka. Ale musiałem udawać kogoś, kim nie byłem. Dziś żałuję, że nie powiedziałem o wszystkim rodzicom wtedy, kiedy to sobie uświadomiłem. Ale w Tamtych Czasach było jeszcze gorsze podejście społeczeństwa do tego tematu jak dziś. Bałem się, nie byłem gotowy, w sumie ukrywanie w niczym nie przeszkadzało na co dzień. Jednak dorastałem. Zaczęły pojawiać się chucie, zaczęły padać pytania o dziewczyny… Próbowałem poszukać sobie dziewczyny. Poznałem Magdę. Spotykaliśmy się. Jednak nie potrafiłem nic więcej poza spotkania. Niedługo potem Magda zmarła. Problem niejako się rozwiązał. Od tamtej pory zacząłem poznawać chłopaków, innych gejów. I wtedy zacząłem kłamać. Że dzwonił kolega z klasy, że pojechałem do kolegi ze szkoły itd. Dziś chyba jestem mistrzem kłamstw. Wiem, nie ma się czym chwalić!

Po maturze wyjechałem na studia. Zamieszkałem w wielkim mieście, poczułem się wolny i niekontrolowany. Poszedłem do gejowskiego klubu. Strasznie się bałem. Wypiłem szybko drinka, popatrzyłem trochę na tańczących i uciekłem stamtąd. Na początku drugiego semestru poznałem swojego pierwszego chłopaka. Spotykaliśmy się regularnie. Po paru miesiącach przeżyłem z nim swój Pierwszy Raz. Będąc daleko od domu nie musiałem nikomu mówić, co i z kim robię. Problem Odkrycia znów się odsunął. Na wakacjach moja rodzina poznała tego chłopaka. Był to oczywiście Kolega-ze-studiów. Kiedy go poznali, trochę mi ulżyło. Nie musiałem ukrywać, że z nim przebywam. Znali go i lubili. A. był starszy ode mnie. Szybciej ode mnie skończył studia i się usamodzielnił. Wtedy to poczułem niesamowite bezpieczeństwo. Wiedziałem, że gdyby co, jest on i będę miał w nim zupełne oparcie.

To był wiosenny dzień. Musiałem mieć wolne od zajęć, bo siedziałem w laboratorium komputerowym i buszowałem w sieci. Rozmawiałem z kuzynką przez GG. Była świeżo po ślubie i z głupia frant spytałem, kiedy będę w końcu wujkiem? Na to ona odpowiedziała analogicznym pytaniem… Zapadła chwila ciszy. Odpisałem: Nigdy! Jak to??? Po prostu, geje zwykle nie mają dzieci! Ubyło ze mnie wtedy parę kilogramów. Jej reakcja z totalnego zaskoczenia przechodziła w zupełną akceptację i zrozumienie. Zaczęły się pytania o A., o rodziców, czy wiedzą itp. Parę dni po tym, napisał do mnie kuzyn. Napisał, że kuzynka mu wszystko powiedziała i że nic to między nami nie zmienia. I nie zmieniło do dziś.
Minęło dwa lata. A. nie był już moim chłopakiem. Zakochałem się jak szczeniak w małolacie. To stało się po moim powrocie ze studiów. Znów byłem w domu, przy rodzicach i znów musiałem kłamać. Z D. zupełnie się nie udało. Musiałem wszystko trzymać w tajemnicy. Musiałem w ukryciu płakać i uśmiechać się na użytek mojej rodziny…

Wszystko było we mnie i nie mogłem tego wyrzucić. Napisałem list do drugiej kuzynki. „Już dawno powinienem to był powiedzieć, jestem gejem!”. Bardzo szybko nadeszła odpowiedź: Czekałam, kiedy to wreszcie powiesz, chyba zawsze to wiedziałam, chyba bym się zdziwiła, gdybyś miał dziewczynę!”. Ulżyło mi. Od tamtej pory wiedziałem, że są osoby bliskie, którym mogę zaufać we wszystkich swoich problemach. Poczułem ulgę. Życie nabrało barw. Od tamtej pory kuzynki zaczęły nalegać, żeby wyjaśnić wszystko rodzicom. Że raz kozie śmierć, że w końcu muszą się dowiedzieć. Bałem się bardzo. Zupełnie nie wiedziałem jak to zrobić. Mam niestety dość słaby kontakt z rodzicami. Nasza rodzina jest sucha. Nie mówi się o swoich problemach, w ogóle mało mówi. Często brak jest zrozumienia i porozumienia. Bałem się, że przeze mnie wszystko się rozleci, bo i tak więzy nie są najmocniejsze. Do tego odzywało się moje fobiczne absurdalne poczucie winy. Takie zawieszenie i roztrząsanie trwało prawie rok.

Piątego października dwa tysiące czwartego roku moje życie diametralnie się zmieniło. Poznałem swoje Szczęście. Znów zacząłem kłamać. Zaraz potem Wydarzyło się Coś. Był to dla mnie ogromny cios. Wtedy powiesiłem Jego zdjęcie nad swoim biurkiem. W ciągu paru dni moje życie musiało się zmienić w dość kardynalnych filarach. Potrzebowałem pomocy i rady. Poszedłem do swojej ciotki. Po drodze kupiłem wódkę. Wypiliśmy po jednym i powiedziałem jej o wszystkim. Tak jak kuzynka wszystkiego się domyśliła i brakowało jej tylko kropki nad i. Postawiłem tą kropkę. Usłyszałem od niej najważniejsze słowa: „Kocham Cię jak własnego syna, wiesz o tym, i to nigdy się nie zmieni!”. Od tamtej pory mówimy sobie o wszystkim. Ja opowiadam o swoim Szczęściu, ona o swoim. Ciotka również pomogła mi przemóc się w stosunku do rodziców.

Parę dni po tym, gdy wydarzyło się Coś, stało się coś gorszego. Szczęście musiało wyjechać, a ja byłem zrozpaczony i przekonany, że to koniec. Płakałem, podarłem zdjęcie… Poraz pierwszy niczego nie ukrywałem. Mama to zauważyła. Nic mi jednak nie powiedziała. Poszła do ciotki… Początek ich rozmowy wyglądał tak: „Marek jest zakochany, prawda? Tak! Ale to nie jest dziewczyna? „. Polały się wtedy łzy, pojawiły się wyrzuty, groźby. Jestem ogromnie wdzięczny ciotce, że wzięła to wszystko na swój karb. Ale to wszystko miało dla mnie niesamowity koniec. Stosunek mojej matki do mnie zupełnie się nie zmienił. Zachowywała się tak jak dotychczas. I wydaje mi się, że nawet w tych trudnych chwilach pomagała mi drobnymi rzeczami. Wytworzyła się ciekawa sytuacja. Mama nic nie powiedziała mi o swojej rozmowie z ciotka. Ja matce też niczego bezpośrednio nie powiedziałem. Ale od ciotki wiedziałem o ich rozmowie. Tak więc mama wszystko wiedziała, a ja wiedziałem, że wie.

Nadszedł też ten moment, że Szczęście miało wrócić. Nigdy zawczasu nie znamy, co za chwilę przyniesie nam los. Znów w ciągu kilku dni musiało zmienić się moje życie. Do powrotu został tydzień. Tylko tydzień. Wyjeżdżałem w delegację. Dzień wcześniej wydrukowałem kilka artykułów o gejach, homoseksualizmie, comming-outach. Wychodząc z domu wręczyłem je mamie: „Tu są artykuły, o mnie, o nas. Poczytaj sobie.” Wyjechałem na kilka dni. Wracałem z sercem na ramieniu. Przywitanie było, jakby nic się nie stało. Żadne z nas nie podjęło tematu. Minęły trzy dni. Dopiero wtedy, kiedy łupaliśmy oboje orzechy, mama zaczęła: „Chcę porozmawiać o tych artykułach!” Rozmowa potoczyła się bez żalów, wyrzutów, płaczu. Wszystko się dla niej wyjaśniło. Mnie niesamowicie ulżyło. Widziałem i wiedziałem, że jest jej ogromnie trudno z tym się pogodzić i oswoić. „Jesteś moim synem” – wtórowała za ciotką – „Tylko proszę cię, uważaj!”. Niedługo potem spłynął na nią kolejny cios. Zamieszkało u nas na jakiś czas moje Szczęście. Nie zdążyła oswoić się ze mną, kiedy musiała Jemu spojrzeć w oczy. Pierwszy ich kontakt był straszny. Ale jej miłość musi być wielka. Niedawno powiedziała mi, że ma teraz przecież dwóch synów… Kocham ją! Kocham moje Szczęście! To przez Niego i dla Niego wreszcie uprzątnąłem i naprawiłem swoje życie. Nie muszę już kłamać, nie musze ukrywać Jego i swoich chęci. Mogę normalnie żyć.

Wiem, nie wspomniałem tu żadnym słowem o ojcu. Nie wiem, czy się domyśla, nie wiem, czy wie, kto to jest W. Nie wiem, czy kiedyś zdobędę się, żeby mu to powiedzieć. Na razie postanowiłem nie mówić nic. Tak będzie lepiej.

Autorzy:

zdjęcie Marek

Marek [1]

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 11; nazwa: Marek


Article printed from homiki.pl: http://homiki.pl

URL to article: http://homiki.pl/index.php/2005/04/ton-nieco-romansowy/

URLs in this post:

[1] Marek: http://homiki.pl/index.php/autorship/nuke_topic_11/

Copyright © 2011 homiki.pl. Wszelkie prawa zatrzeżone.