Prawo do godnej śmierci

Chciałbym podjąć polemikę z opinią Eliasza Walachniewicza „Spektakl życia i śmierci” o Terry Schiavo, Amerykanki, której ciało niezdolne do samodzielnego funkcjonowania umarło podczas spektakularnej medialnej wrzawy podczas której toczono debatę o prawie do eutanazji. Nie zgadzam się z Autorem, który szafuje na wskroś demagogiczną retoryką religijną pisząc o „morderstwie”, „uprzedmiotowieniu” i „człowieczeństwie”.

Czy uszanowanie czyjeś autonomicznej decyzji dotyczącej własnego życia jest „odebraniem człowieczeństwa”, czy może afirmacją indywidualnej wolności i oznaką szacunku dla ludzkich wyborów, nawet w tak skrajnym przypadku jak decydowanie o swoim życiu?

Identyczny mechanizm można zauważyć w postępowaniu Kościoła katolickiego wobec projektów (l)egalizacji związków homoseksualnych. Kościół z pozycji dominującej blokuje ustawodawstwo, które nie zagraża bezpośrednio jego interesom, lecz poszerza pole wolności, a więc rozluźnia jego kontrolę nad jednostką. Kościół jako instytucja społeczna błędnie mniema, że ma prawo ingerować w życie każdego człowieka i kreować świecki ład społeczny w oparciu o swoją religijną doktrynę.

Nie zgadzam się absolutnie z twierdzeniem, że Terry Schiavo została zamordowana „w imieniu prawa”. Wyrokiem sądu nadano jej decyzji moc prawną, odrzucając definitywnie próby podważania jej „człowieczeństwa”, jej podmiotowości, a więc woli decydowania o sobie. Przypomnę, że rodzice Terry, gorliwi katolicy, w swoim zapale czy też religijnym uniesieniu starali się przeforsować własną wizję śmierci córki, czyli powolnego konania organizmu sztucznie podtrzymywanego przy życiu. To właśnie jej rodzice chcieli ją „uprzedmiotowić”, podważając jej prawo do decydowania o sobie. A batalia o Terry Schiavo była właściwie walką o jej ciało, czy pozwolić mu umrzeć w sposób naturalny – a więc odłączyć aparaturę, czy też wszelkimi metodami je ratować.

Ciało Terry znajdowało się w stanie wegetatywnym, po śmierci mózgu nie odczuwała żadnego bólu, tym bardziej emocji! Media dopuszczały się manipulacji pokazując Terry w lepszej kondycji, z początków choroby lub wyświetlając sugestywne ujęcia niekontrolowanych grymasów twarzy. Starała się stworzyć złudzenie, że na oczach telewidzów toczy się dramat o życie „zdrowej” ( jedynie trwale kalekiej ) osoby, która straciła możliwość komunikowania się ze światem. Nie dziwi mnie to w Polsce, w społeczeństwie o zdecydowanie konserwatywnych zapatrywaniach a, posądzana o służalczość względem lewicy, telewizja publiczna stwarzała sensację dostosowaną do poglądów widowni.

Eliaszowi Walachniewiczowi, obrońcy moralności, która rości sobie prawo decydowania w imieniu zbiorowości o czyimś życiu wbrew jego woli, chciałbym poinformować o sporadycznie zdarzających się przypadkach, kiedy aparatura podtrzymująca funkcje życiowe człowieka w stanie letalnym ( z nieodwracalnym uszkodzeniem genów ) lub wegetatywnym ( po śmierci mózgu, bez szansy na cud ) mogłaby uratować życie kogoś po wypadku, wymagającego intensywnej terapii. Ofiary wypadku przewożone są wówczas do innych szpitali, z braku specjalisytycznego sprzętu, co zmniejsza ich szanse na przeżycie. Czy skazywanie kogoś na pewną śmierć kosztem podtrzymywania innego życia siłami mechaniki jest etyczne?

13 komentarzy do:Prawo do godnej śmierci

  • Gayart

    [Re: Prawo do godnej śmierci]

    Życie to wartość najwyższa. Jest to kwestia bezsprzeczna. Życie zaczyna się w chwili poczęcia a kończy gdy Bóg je odbiera. Dopóki dysponujemy sprzętem i możliwościami dopóty człowieka należy utrzymywać przy życiu. To nie podlega żadnej polemice. Relatywizm moralny jest nie do przyjęcia. Muszą być wartości podstawowe, niezmienne i nienaruszalne. Życie taką włąśnie wartością jest.

    „Urodziłem się bo chciałeś, umarłem bo kazałeś”

  • magdalena

    [Re: Prawo do godnej śmierci]

    Nasunęła mi się taka refleksja….Papież podobno też nie życzył sobie podtrzymywania go przy życiu, mimo, że lekarze mogli to robić za cene dodatkowych dni, ale i dodatkowych cierpień. Czyżby nie miał do tego prawa Gayart ?

  • Twoje imię dluhomil

    [Re: Prawo do godnej śmierci]

    Wspolczesny sprzed medyczny przedluzajac zycie pacjentowi moze tez przedluzac agonie pacjenta, do czego lekarz, ani inny czlowiek nie ma prawa!

  • ondansetron

    [Re: Prawo do godnej śmierci]

    Życie to wartość najwyższa. Jest to kwestia bezsprzeczna.

    I tu bym się nie zgodził … może są ludzie, którzy mają inny system wartości.. może dla kogoś miłość jest najważniejsza… może ktoś ceni sobie najbardziej wartości materialne… może dla kogoś ważny jest wygląd… może ktoś najbardziej ceni sobie poczucie wolności i dokonywania wyborów…
    czy dla tych ludzi życie jest wartością najwyższą?? nie sądzę …
    wyczuwam w tym osąd wartościujący, że rzekomo, kto wyznaje ideę najwyższej wartości życia nad wszystkim innym jest lepszy niż ci co tego nie czynią… a nie powinni tak czynić np chrześcijanie i wielu z nich tak właśnie czyniło – wspomnijmy ascetów, dla których życie było tylko etapem do wartości najwyższej – miłosci w Bogu….

    Życie zaczyna się w chwili poczęcia a kończy gdy Bóg je odbiera.
    Po co do tego mieszać Boga??


    Może relatywizm moralny nie, ale alternatywne moralności istnieją bezsprzecznie….
    Muszą być wartości podstawowe, niezmienne i nienaruszalne. Życie taką włąśnie wartością jest.
    należałoby dodać – DLA MNIE, a nie dla wszystkich … każdy człowiek jest inny, każdy ma własny system wartości…

    „Urodziłem się bo chciałeś, umarłem bo kazałeś”
    a te słowa zakrawają na predystynację… a ja predestynacji, krasnolódków i istot wyższysz nie pojmę nigdy…

  • magdalena

    [Re: Prawo do godnej śmierci]

    Musze dodać : miałam na myśli prawo do takiej decyzji oczywiście.

    Co do wartości nadrzednej zgadzam się, że nie dla wszystkich jest ona tym samym.

  • [Re: Prawo do godnej śmierci]

    nie moze byc dyskusji bez checi zrozumienia drugiej strony. gdy dochodzi do konfliktu przekonan, a jedna ze stron wierzy w swa moralna wyzszosc, nie ma szans na porozumienie. stara to prawda

  • Olzi

    [Re: Prawo do godnej śmierci]

    Jak ja nie lubię tekstów „Życie to wartość najwyższa. Jest to kwestia bezsprzeczna.” (Gayart) Jest to stara sztuczka polegająca na sprowadzeniu dyskusji do emocjonalnego sloganu. Chwyt ten stosują między innymi politycy – populiści. Na przykład polityk, nazwijmy go L., pyta: „Czy chciałby pan, żeby emeryci żyli dostatnio? Jeżeli tak to czemu mnie pan nie popiera?” I w tym momencie oponent jest w półapce: albo poprze pana L. (z którego poglądami się nie zgadza), albo okaże się ostatnią świnią i wyzyskiwaczem chcącym bogacić się kosztem biednych emerytów. Podobnie działa hasło o nadrzędnej roli życia, po którym następują jakieś szczególowe stwierdzenia (najczęściej na temat uznania „przewodniej roli kościoła”) Po tak ciężkim argumencie jak świętość (nadrzędność) życia praktycznie dalsza dyskusja jest niemożliwa. Albo oponent przyzna pokornie rację albo stanie w roli mordercy, zbrodniarza (oczywiście takiego jak hitlerowcy, pojawić się może też Oświęcim), dla którego życie innych nie ma znaczenia i liczy się tylko „pieniądz”.
    A co do samego hasła, śmiem twierdzić, że jest to nic nie znaczący slogan. Dla uproszczenia przymijmy, że życie oznacza „biologiczne funkcjonowanie osobnika gatunku Homo sapiens” i przejdźmy do porządku nad faktem, że pod pojęciem „życie” można rozumieć dużo wiecej. Niestety problem polega na tym, że nie ma ostrej (0-1) granicy zarówno pomiędzy życiem a smiercią a tym co człowiekiem (osobnikiem) jest a nie jest.
    Niestety, łatwiej jest rzucić emocjonalne hasło a potem wygłosić jakąś arbitralną opinię niż rozstrzygać subtelne biologiczne i etyczne zawiłości granicy pomiędzy życiem a smiercią.

  • szkapka85

    [Re: Prawo do godnej śmierci]

    W Oświęcimiu i innych obozach ludzie też wegetowali… też im ograniczano porcje żywnościowe, modrowano …. w imię prawa?!

  • Olzi

    [Re: Prawo do godnej śmierci]

    Dokładnie takie stwierdzenia miałem na myśli. Kilka silnie nacechowanych emocjonalne haseł złożonych w pozornie logiczną wypowiedź (logiczną – złożoną za pomocą logiki i podlegającą jej prawom).
    Jako przykład pozwolę sobie ułozyć podobną implikację: w obozie koncentracyjnym i w szpitalu umierają ludzie, spora część umiera w cierpieniach. Z tego wynika, że lekarze = kapo. Bzdurne, prawda? A jednak czym różni się to od wypowiedzu szkapki85 (nie licząc znacznie mniejszego dramatyzmu)?
    Stwierdzenie, że w obozach ludzie też wegetowali na dodatek jest całkowicie fałszywe. Jeżeli bowiem pod pojęciem „wegetacja” rozumiemy „utrwalony stan wegetatywny organizmu – konkretne pojęcie medyczne” (a w takim znaczeniu mówimy o wegetacji Terri – bo cyba z nią porównujemy) to oczywiście w KL ludzi w takim stanie nie było (a przynajmniej przez czas dłuższy niż pare minut), jeżeli zaś używamy tego słowa w innym znaczeniu (na dodatek metaforycznym) to w żaden sposób nie możemy znajdować analogii. Podobnie możnaby stwierdzić, że pies mojego kolegi (suka) i znajoma z pracy (też s…) to to samo. Podobnie ma się sprawa z „ograniczeniem porcji żywnościowych” i całą resztą wypowiedzi.
    Tak więc ponawiam apel: nie (nad)urzywajmy silnie nacechowanych emocjonalnie sloganów, bo to przenosi dyskusję na płaszczyznę, na której nie mozna wypracowywać kompromisów i dochodzic prawdy, a jedynie walczyć kto ma „świętszą rację”.




Skomentuj: ondansetron Anuluj odpowiedź

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa