I wszystko szeptem

i wszystko szeptem

po cichu
z małych liter na początku zdania
powstanie z popiołów
feniks
a formy nie będzie

czysta prawda…
widzieliście kiedyś prawdę?
czy można dotknąć abstrakcji?
a czy ja potrafię ją z siebie wydobyć?

jest godzina dwudziesta pierwsza trzydzieści – po prostu – zwykła godzina jakich wiele, na zwykłym zegarze, wyłudzonym zresztą od mojej przyjaciółki, którą oczywiście pragnę gorąco pozdrowić. tak się robi w telewizji…
pozdrawiam mamusię, tatusia, całą moją rodzinę, klasę i kochanych nauczycieli z ósmego liceum gdzieś tam.
biorę zatem przykład ze szklanego ekranu i pozdrawiam a.b.

za to, że jesteś
jak ten rzep
od siedmiu lat
i trwasz przy mnie
i nie opuścisz aż do śmierci…

i jeszcze a.m.
moją pierwszą miłość.
ciebie też pozdrawiam przyjacielu
i chcę ci powiedzieć – tutaj, przed milionami…
kocham cię.

a teraz pora na blok reklamowy.

to celowy zabieg stylistyczny
odrobina uczucia i nagła trywialność
kontrast
to po prostu symbol dzisiejszych czasów
tristan jest alfonsem
a izolda dziwką w podrzędnym motelu

obnażenie

wysokie, niebosiężne, niepojęte dziesiąte piętro wyobrażeń,
marzeń – szalone i ekstrawaganckie w swojej prostocie – smukłości, nieosiągalności.
całe to piętro dziesiąte – osiedlowe, betonowe – uśpione.
i noc wspaniała, gwieździsta, ciepła.
i my.
one i ja – one dwie, ja jeden… malutki jakiś taki, mniejszy -
młodszy przecież szesnastoletni ja – i one szesnastoletnie.
i ten alkohol, i te przestrzenie bez mebli, dywanów – oceany prawdziwe, ściany, podłogi – sufity, farby – świece na podłogach i muzyka ze starego radia.
i cisza chwilami, i słowa – rozmowy jak to w małym towarzystwie, w miarę pustoszenia butelki, coraz śmielsze.
i sen w końcu jednej – mniej ważnej, tej drugiej.
i w końcu – na palcach, cichaczem, przyczajeni za drzwiami, wymykamy się.
ona (ta ważniejsza) i ja.
i siadamy przy piwie, na posłaniu dla psa – porzuconym – i tak… przytuleni jednako, do siebie, w bliskości – dalej to – rozmowę, dla niej samej, dla słów, zdań, sformułowań – dla siebie tak, po przyjacielsku.
i myśl objawiona i jej palce – spłoszone, niezdarne,
i my w końcu – i znowu – we dwoje, półnadzy,

- nie mogę – mój głos cichy – ja jestem gejem, kochanie.

spotkałem anioła, matko

spotkałem anioła matko,
na parapecie okna.
ty wiesz – on palił papierosa.
anioły mają tak czasem, że palą.

ten anioł patrzył w niebo i widział chmury
te, które i my widujemy czasem gdy spoglądamy w niebo,
i jak one chciał poszybować ponad kominami.
i wiesz…
miał problem – połamane skrzydła,
chował je w plecaku.
takim zwykłym, szkolnym, pomiędzy książkami.

kiedy patrzyłem na tego anioła matko,
pokochałem go,
bo i ja w plecaku noszę poranione skrzydła.

i tak sobie myślę.
może usiąść z nim przy piwie,
i posklejać je jakoś,
razem,
przy stoliku,
a pan bóg przyniesie nam czystą popielniczkę.

Autorzy:

zdjęcie Michał Nowacki

Michał Nowacki

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 59; nazwa: MichałNowacki

4 komentarzy do:I wszystko szeptem

  • Maciek Majer

    [Re: I wszystko szeptem]

    ładne

  • MAciek Majer

    [Re: I wszystko szeptem]

    co za szmira:) lol żartuje nie czytałem jeszcze wiec sie nie martw pozdro ziom

  • DevilBoi69x

    [Re: I wszystko szeptem]

    Swietne. Sczegolnie „Poznalem Aniola, matko”
    Chcialbym potrafic tak pisac.

  • piont@wp.pl

    [Re: I wszystko szeptem]

    Bardzo nowoczesne,choć można znależć pesymizm,tą piękną dekadencję….Bardzo ciekawe i intymne.Gratuluję odwagi,a także umiejętności poetyckich.
    PS>>>Zapraszam na toya.net.pl,tam też ktoś porusza podobny problem co ty….życzę sukcesów.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa