Przedświąteczne jaja, czyli jajecznica z aspiryną

Jak tam drogie siostry i koleżanki? Pościłyście sumiennie? Zachowałyście 40-dniową dietę, jak bozia przykazała? Dbałyście o linię, jak przykazał rozsądek? Zabaw hucznych nie urządzałyście, jak przykazywali dusz i ciał pasterze? Taaaak? – Akurat w to wierze!!!

No dobrze – a teraz nastąpi w pełni zasłużona nagroda: Wielkanoc za pasem! Czas kurczaków i baranków, czas, w którym się robi jaja, czas śmigusa dyngusa i ogólnej polewki, czas dni wolnych. Wiosna.

Złóż broń i poczekaj na wiosnę,
na majowy słońca, blask
na dni i wieczory radosne,
na ptasi śpiew i piskląt dziki wrzask
niech szkło, płyty i wolna chata,
zasłużony oddech ma,
niech mól lęgnie się na kanapach,
a Ty śpij zimowym snem dzikiego lwa

- śpiewał Jan Kaczmarek (ten z Wrocławia, który Oscara nie dostał! Sic!) Po Wielkiej Nocy przyroda budzi się do życia a kolorowe misie budzą się z zimowego snu.

Właściwie można by było prowadzić dysputy uczone o wyższości świąt Wielkanocnych nad świętami Bożego Narodzenia. Przed laty cyklicznie taką audycję prowadził Jan Tadeusz Stanisławski, zwany profesorem, w Programie Trzecim Polskiego Radia, ale kto dziś Trójki słucha i kto to dziś pamięta? Problem pozostaje jednak nadal nierozwiązany. Ja, jako senior wśród seniorów i seniorek, pamiętam jeszcze te czasy, gdy w święta – początek w Wielką Sobotę, koniec w Wielki Poniedziałek – spożywało się pierwszego dnia uroczyste wielkanocne śniadanko. W Wielki Piątek trwały przygotowania, każdy w domu pomagał. Prócz jedzenia i picia ze świątecznych rozrywek pozostawały jeszcze odwiedziny u znajomych i „świąteczne oglądanie telewizji” oraz spacery w gronie najbliższych. Dziś atmosfera wyjątkowości rozmywa się zupełnie, bo świąteczne gadżety tygodniami zalegają półki supermarketów, a wielkanocne króliczki kicają po ekranach telewizorów już od miesiąca. Pomijam tu z rozmysłem aspekt religijny, bo nie miejsce i nie portal ku temu! Atmosfery już takiej jak kiedyś nie ma, są natomiast jaja, i to często nieświeże.

Wolne dni ciurkiem: od Wielkiego Piątku do Lanego Poniedziałku to całe dni cztery, swoisty rekord rzadko w kalendarzu spotykany. W każdym razie jest to dobra okazja, by poobżerać się jajkami (pomalowawszy je najpierw w barwy tęczowe, a potem je drapać), które kładzie do koszyczka wielkanocny zajączek. Same jaja mogą przyprawić jednak o ból brzucha (a zwłaszcza głowy), zważywszy, że spotyka się je ostatnio wszędzie: jaja w komisjach sejmowych, jaja w aferach paliwowych, jaja w komnatach pałacowych, wreszcie fruwające jaja w kierunku byłego prezydenta RP. Śmigus też już spowszedniał i zdewaluował się. Codziennie ci sami politycy (jakby innych już w tym niby-sejmie nie było) uprawiają (pewnie dla zdrowia) sztafetę: od redakcji do redakcji, od talk show'u do talk show'u i oblewają się wzajemnie pomyjami. Zatem czysta, zimna, wiosenna, dyngusowa woda, przyda się każdemu, zwłaszcza tym, którzy poczuli się oczernieni i opluci. Baranów i osłów (choć to zwierzę mało wielkanocne, ale za to uparte) mamy na każdym kroku. Gdyby tak ktoś tych naszych baranów na baraninę przemienił, byłaby z tego świąteczna pieczeń barania i wreszcie jakiś pożytek. Nasi „wybrańcy narodu” wolą się jednak zagryzać na wizji w telewizji „na żywo” i bez przypraw. Przyprawia ich za to wszechobecny i „wszech–towarzyszący” (od słowa towarzysze) stres. Czym to się skończyć może, wiedzą zapewne czytelnicy przedostatniego numeru Polityki (nr 9, z 5 marca 2005). Otóż czytamy tam w artykule Doroty Czajkowskiej – Majewskiej o wpływie stresu i aspiryny na skłonności mężczyzn do homoseksualizmu. Czytamy tam między innymi o feminizującym wpływie stresu płodowego na zachowanie seksualne samców. – „Zauważono, że po drugiej wojnie światowej, która zakończyła się masowymi bombardowaniami niemieckich miast, urodziło się w Niemczech znacznie więcej mężczyzn przejawiających orientację homoseksualną, niż obserwuje się średnio w ludzkich populacjach”. Nasi kochani politycy stresując siebie, swoje żony stresują także, jest więc szansa, że szanowne małżonki będące przy nadziei, urodzą zastępy gejów i lesbijek. Publikacja pani Doroty nosi tytuł: „Męska klęska”. Klęska zatem może stać się zwycięstwem. Stresujcie się kochani lewicowcy i prawicowcy! Stresuj się Romku Giertychu, denerwujcie się Lechu i Jarosławie! Wkurzajcie LPR-owcy i wszelkiej maści „psychole od Rydzyka” i młodzieży wszech-giertychowskiej. Dzięki temu będzie jeszcze więcej „różowej zarazy” i kolorowych misiów. Przez swoją zajadłość pomnożycie Nasze szeregi! Czego sobie i Wam – drodzy czytelnicy przedświątecznie i przedwyborczo życzę.

Wasza Ciocia Juanitta

Wesołego jąderka!!!

Autorzy:

zdjęcie Ciocia Juanitta

Ciocia Juanitta

Siostra Juanitta, Pipilotta Viktualia Rogaldina Furia od Wszechkaczego Gniewu. Felietonistka homiczka. Teoretyczka amatorka. Erotomanka gawędziarka. Feministka męska. Miłośniczka filmów: „Priscilla królowa pustyni”, „To Wong Foo” oraz Dame Edna Show. Ciągle czeka na księcia i jest do wzięcia ;-)

1 komentarz do: Przedświąteczne jaja, czyli jajecznica z aspiryną

  • ebh

    [Re: Przedświąteczne jaja, czyli jajecznica z aspiryną]

    a, to ta pani Dorota, którą feministki wyzwały od seksistek i faszystek, hmm, trudno być prorokiem nawet w obcym kraju




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa