Opinie: Spektakl życia i śmierci

Okrutny spektakl medialny dobiegł końca. Miliony telewidzów i internautów otrzymały upragniony finał historii o życiu i śmierci. Terri Schiavo została zagłodzona na śmierć. Została zamordowana w imieniu prawa.

O agonii Terri wiedział cały świat. Media huczały od kolejnych wieści z sal sądowych, w których rozgrywał się dramat. Ważyły się losy ludzkiego życia. O prawie do istnienia dyskutowali wszyscy – organizowano plebiscyty, sondy, dyskutowano o tym na forach internetowych.

W odbieraniu człowieczeństwa Terri Schiavo uczestniczyli także Ci, którzy o prawo do pełnego człowieczeństwa walczą – homoseksualiści.

Z nieskrywanym obrzydzeniem czytałem niektóre z komentarzy na gejowskich forach „Terry Schiavo. Czy decyzja o odłączeniu aparatury jest słuszna?” Zorganizowano sondę. Mogliśmy licytować się argumentami. Kto jest za, kto przeciw? Kto ma rację, kto wie lepiej? Tym samym odebrano Terri człowieczeństwo.

Uprzedmiotowiono ją i przekonywano, iż jest ona nic nie czującym warzywem.

Terii zabito. Nie mówmy eufemistycznie o eutanazji. Życie ludzkie zostało przerwane w skutek śmierci głodowej. Odrzucono moralność na rzecz prawa.

Skazano ją na 13 dni powolnego konania. W świetle refelktorów. Spektakl się skończył.

Autorzy:

zdjęcie Eliasz Walachniewicz

Eliasz Walachniewicz

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 76; nazwa: EliaszWlachniewicz

41 komentarzy do:Opinie: Spektakl życia i śmierci

  • Gayart

    [Re: Opinie: Spektakl życia i śmierci]

    Niestety. Zawiodły dotychczasowe systemy, zasady, wartości. Źwiat ulega przewartościowaniu. Wciąż i wciąż i wciąż… bez wytchnienia. Chcemy być postępowi, nowocześni, wznosimy wysoko flagi tęczowej rewolucji, rozdzieramy szaty w imię tolerancji… Ale pozwalamy na śmierć. Nie może być na to zgody. Nigdy. Pod żadnym pozorem. Każda śmierć jest zła. Tym bardziej ta. Społeczeństwa „Zachodu” wydały wyrok – śmierć. Dlaczego? Bo Terri była jednostką nieprzydatną. Przynajmniej wg większości. Dopóki nie nauczymy sie nie tylko żądać szacunku i tolerancji w stosunku do nas samych, dopóki nie nauczymy się nie stawiać w centrum naszej seksualności, dopóki nie uświadomimy sobie, że tak naprawdę jesteśmy WSZYSCY jedną wielką rodziną ludzką i że życie samo w sobie jest wartością najwyższą – flagi tęczowej rewolucji z pokorą opuśćmy.

  • KASSS

    [Re: Opinie: Spektakl życia i śmierci]

    Zupełnie nie rozumiem tego tekstu i zacietrzewienia autora. Uprzedmiotowienie Terry? Czy dyskusja o moralnych dylematach i wątpliwosciach w takich sytuacjach jest naganna? A co mieliśmy robić? Tupać nogami? Krzyczeć, rwać włosy z głowy?

  • contritio

    [Re: Opinie: Spektakl życia i śmierci]

    A ja sie chcialbym przedmowcy zapytac od kiedy skazywanie kogos na smierc jest dylematem moralnym, a nie zalosna gierka w decydowanie o tym, kto zyc powienien, a kto nie. Skoro srodowiska homoseksualne komponuja nieustajace litanie sprowadzajace sie do postulatu „chcemy szacunku i prawa do normalnego zycia”, to co uprawnia wlasnie gejow, by w oburzajacy sposob, pod plaszczykiem falszywie rozumianego wspolczucia, organizowac plebiscyt, na miare referendum wybudowania gminnej oczyszczalni sciekow, czy Terri zyc powinna czy nie?
    Czy teczowi bojownicy o rownosc zapomnieli o tym, ze w nazistowskich obozach traktowano gejow tak samo, jak od 2 tygodni traktowano sp. Terii? A moze pamiec historyczna jest wzgledna i nadaje sie tylko do ozdoby metnych wykwitow, gdy trzeba potupac nozka i sie wylansowac. Prosze Pana, ani wyrywac wlosy, ani krzyczec… po prostu sklonic glowe przed tajemnica zycia i smierci, i nad ludzkim okrucienstwem. A jesli jest Pan wierzacy proponuje pomodlic sie o spokoj Jej duszy i wiecej nadziei dla nas wszystkich.
    Panu Eliaszowi dziekuje za ten glos.

  • redkiller

    [Re: Opinie: Spektakl życia i śmierci]

    A ja się nie zgadzam. Według mnie nieludzkie było właśnie nie zgodzenie sie na wczesniejszą śmierć tej kobiety. Zresztą, wcześniejszą to nie jest dobre słowo. Gdyby nie aparatura, która oddychała za Nią i pompowała Jej krew do wszystkich komórek umarłaby już dawno.
    I wreszcie opinia Jej męża. Twierdzi On, że Terri nie chciała tak żyć. Rodzice twierdzili co innego. „Bo była katoliczką”
    Zastanówcie się, czy ważniejsza powinna być opinia ukochanej osoby, z którą spędzamy jednak najwięcej czasu, czy rodziców, którzy często postrzegaja swoje dzieci takimi, jakimi chcieliby aby były.
    Nie trzeba szukac daleko. My, geje możemy mieć podobną sytuację. A nawet gorszą. Bo opinia męża się liczy. Może być kontrowersyjna i dyskusyjna. Ale opinia partnera jest na samym początku odrzucana. Bo przecież to „obca osoba” i co on może wiedzieć.
    Nie wiem jak zareagowaliby moi rodzice w takiej sytuacji. A jestem z nimi naprawdę blisko. Ale to z moim chłopakiem rozmawiałem o tym, że jeśli coś mi się stanie to nie chcę funkcjonować jak „warzywo”, że „wszystko co może się przydać” ma zostać użyte do przeszczepów. Że nie chcę leżeć w trumnie i zajmowac mnóstwo miejsca -urna wystarczy. Ale na papierze tego nie spisałem. Bo jakoś nie bardzo podoba mi się myśl, że jutro mogę umrzeć.
    I może tu właśnie jest błąd.

  • KASSS

    [Re: Opinie: Spektakl życia i śmierci]

    Autor oburza się na sondy i dyskusje z forum poświęcone Terry. A czym jest ten artykuł, jeśli nie kolejną odsłoną tej samej dyskusji, przedstawienia własnego punktu widzenia?

    Czyli jeśli dyskutuje ktoś inny to jest BE, a jak ja to już dobrze? Filozofia Kalego sie kłania.

    Do Contritio: Przeczytaj najpierw wątek na forum dyskusyjnym, do którego „pije” autor artykułu a potem startuj do mnie z propozycjami modlitwy. Mniej ideologii, wiecej rozumu kolego.

  • contritio

    [Re: Opinie: Spektakl życia i śmierci]

    Drogi „Kolego”, za taki rozum, to ja serdecznie dziekuje. Artykul Walachniewicza jest wspomnieniem, refleksja nad najzwyklejszym i podlym morderstwem, tudziez brakiem szacunku dla zycia. Jesli Pan tego nie rozumie, to nie mamy o czym rozmawiac i mamy inne wyobrazenie rozsadku.

  • Eliasz_Walachniewicz

    [Re: Opinie: Spektakl życia i śmierci]

    Autor oburza się na sondy i dyskusje z forum poświęcone Terry. A czym jest ten artykuł, jeśli nie kolejną odsłoną tej samej dyskusji, przedstawienia własnego punktu widzenia?

    Czyli jeśli dyskutuje ktoś inny to jest BE, a jak ja to już dobrze? Filozofia Kalego sie kłania.

    Szanowny Panie,
    mój tekst nie jest pogonią za sensacją, jarmarcznym licytowaniem się o prawo prawo do życia Terri. Odróżnić go należy od chorej dyskusji na forum, gdzie Terri została, jak napisałem w tekście, uprzedmiotowiona, pozbawiona pierwistka ludzkiego. Ciężko zrozumieć? Widocznie machanie tęczowymi proporczykami przesłania logiczne myślenie.

  • Lexi

    [Re: Opinie: Spektakl życia i śmierci]

    Drogi autorze, uswiadom to sobie , ze ta kobieta nie zyla od 15 lat.O zyciu decyduje praca mozgu a nie bicie serca. Gdyby nie maszyny podtrzymujace ja przy zyciu to nie byloby jej od 15 lat. Uwazasz ze sztucznie podtrzymywanie kogos przy zyciu , wbrew jego woli jest moralne? To egoizm jej rodziny sprawil ze ta kobieta dogorywala 15 lat w jakims hospicjum. NIe sadze abys ty chcial podobnego”zycia”.

  • Ankh

    [Nie ma tylko bieli i czerni.]

    Są szarości… Tymczasem osoby wypowiadające się tutaj, jak również autor tekstu mają, jak odnoszę wrażenie, przed oczyma jednynie własne zdanie.
    Zacznijmy od tego, że Terri faktycznie nie żyła, ale wegetowała. Nie wiem czy jej mąż nie zmyślał o tym co mu powiedziała żona, ale nie wiem też czy mówił prawdę, dlatego to nie może być żadnym argumentem w dyskusji. Terri być może nie chciała tak żyć, ale pewnie też nie chciałaby umierać z głodu w męczarniach. Z drugiej strony lekarz nie ma prawa w myśl przysięgi Hipokratesa zabijać np. poprzez wstrzyknięcie trucizny; a więc nie ma prawa zabijać humanitarnie. Jedyne co mogli zrobić lekarze to zgodzić się na jej naturalną śmierć. Poza tym jeżeli ta kobieta naprawdę nie była świadoma, to nie była też świadoma własnego życia i własnego cierpienia, więc w czym tkwi sęk? Ano w tym, że my- ludzie chcielibyśmy postępować tak by było jak najlepiej. Wobec tego rację mają jedni i drudzy- ci co twierdzą, że miała prawo do godnej śmierci i ci, którzy mówią, że miała prawo żyć.

    Nie będę tutaj eksponował swojego zdania, bo to nie ma znaczenia co ja myślę i po której stronie się opowiadam. Uważam, że nawet jeśli ma się określone zdanie, trzeba spróbować zrozumieć argumenty strony przeciwnej.

    Istotną rolę odgrywa tutaj także światopogląd. Można by założyć, że skoro Terri była katoliczką, to nie chciałaby żeby tak postąpiono, ale czy skoro była katoliczką, to znaczy, że akceptowała ślepo całą naukę Kościoła? Mogła się przecież nie zgadzać z wieloma kwestiami, tak jak geje-katolicy nie zgadzają się z obecnym ich przez Kościół traktowaniem.
    Największym problemem zatem jest kwestia tego co chciałaby Terri, aby uczyniono. Tego już nigdy się nie dowiemy i nie powinniśmy wykorzystywać ostatnich zdarzeń do walki światopoglądowej. Mówmy o niej, zastanawiajmy się czy tak właśnie chciała, czy ta śmierć była zgodna z jej wolą, a nie nad tym czy to było słuszne z naszego punktu widzenia, czy nie, bo inaczej do niczego nie dojdziemy.

  • KASSS

    [Re: Opinie: Spektakl życia i śmierci]

    Eliasz_Walachniewicz napisał: Szanowny Panie (…) Ciężko zrozumieć? Widocznie machanie tęczowymi proporczykami przesłania logiczne myślenie. (koniec cytatu)

    Dziękuję za uwagę nt. wymachiwania przeze mnie „tęczowymi proporczykami”. Jest równie merytoryczna i prawdziwa co cały ten przesiąknięty jadem tekst.

    Eliasz_Walachniewicz napisał: mój tekst nie jest pogonią za sensacją, jarmarcznym licytowaniem się… (koniec cytatu)

    Wg mnie jest zwykłym czepianiem się i szukaniem „na siłę” wroga. Eutanazja od lat budzi spory, jest tematem dyskusji i gorących polemik. Dlaczego ta konkretna dyskusja miałaby być „jarmarczna” – tego nie wie chyba nikt poza p. Eliaszem.

    Wiele osób prawdopodobnie nie wie co konkretnie tak oburzyło autora, więc proponuję lekturę owego „sensacyjnego” wątku. To najlepszy sposób, żeby samemu wyrobić sobie zdanie. http://kasss.com.fc.pl/viewtopic.php?t=1084

  • bimbalimba

    [Re: Opinie: Spektakl życia i śmierci]

    moim zdaniem to sprawa jest jasna- terri byla zamezna- maz powinien zdecydowac- po to sa zwiazki formalne aby bylo wiadomo kto jest za co i za kogo odpowiedzialny- dylematy moralne to jedno, branie slubu ze wszystkimi tego konsekwencjami, takze dramtycznymi, drugie … inna sprawa, ze to ameryka, kraj gowna i syfu, oni nie maja za grosz godnosci i ze wszystkiego chca kase wycisnac i publicity i spektakl zrobic … mam nadzieje, ze ich los jakos ukarze, tych tlustych cwokow …

  • Eliasz_Walachniewicz

    [Re: Opinie: Spektakl życia i śmierci]

    Wg mnie jest zwykłym czepianiem się i szukaniem „na siłę” wroga. Eutanazja od lat budzi spory, jest tematem dyskusji i gorących polemik. Dlaczego ta konkretna dyskusja miałaby być „jarmarczna” – tego nie wie chyba nikt poza p. Eliaszem.

    Szanowny Panie, stwierdzę tylko jedno – nie mówmy tu o eutanazji. Źmierć Terri to zwyczajne morderstwo. Dyskusji na temat moralnych aspektów prowadzenia sondy o życiu lub śmierci Terri Schiavo nie mam zamiaru z Panem prowadzić. Podobnie nie będę Panu wyłuszczał dlaczego uważam wątek na Kasss.com za jarmarczny. Pozostawię to ocenię każdego z czytelników.

  • contritio

    [Re: Opinie: Spektakl życia i śmierci]

    Panowie mieszaja wiele spraw, a przy okazji wylewaja swoje zale do Kosciola (kazda okazja jest dobra). Terri zyla i maz ja zamordowal, nie dopuszczajac do katowni jej wlasnych rodzicow. Czula, usmiechala sie i nikt nie ma prawa decydowac o tym, czy jej zycie bylo zyciem, czy tylko pol-zyciem. Troche pokory przed misterium zycia – nie mowimy o kawalku miesa, a o czlowieku zaglodzonym na smierc. To moderstwo podobnie jak aborcja i czynna eutanazja.

  • Eliasz_Walachniewicz

    [Re: Opinie: Spektakl życia i śmierci]

    Amen, Panie Contritio!

  • Gregy

    [Re: Opinie: Spektakl życia i śmierci]

    Contritio,
    będąc w stanie Terri nie chciałbym żyć i cieszyłbym się gdyby wreszcie dano mi spokój i pozwolono umrzeć.
    Proste :)
    pzdr
    der Besser-Wisser

  • Lieber Besser-Wisser

    [Re: Opinie: Spektakl życia i śmierci]

    Moze bys i zdanie zmienil. Dziekuj Panu Bogu, ze nie byles w jej sytuacji. Problemem jest tutaj ochrona zycia: od poczecia do naturalnej smierci. Terri zostala zamordowana. I tyle na ten temat.

  • quetson

    [Re: Opinie: Spektakl życia i śmierci]

    Chciałbym się odnieść do wszystkich komentarzy niestety brak czasu mi na to nie pozwala. Ograniczę sięzatem do kilku kwesti, które od razu przychodzą mi na myśl. Po perwsze to telewizja uprzedmiotowiła tę kobietę, robiąc z dramatu tanią sensację. Po drugie uważam, że to mąż miał prawo zdecydować o przerwaniu jej wegetacji. Prawem człowieka jest nie tylko prawo do życia, ale także do godnej śmierci. Chciałbym, aby mój partner miał odwagę zrobić to damo dla mnie. Po trzecie, nie zgadzam się na porównanie obozów koncentracyjnych z 15sto letnią agonią Terri. Wynika to z punktu pierwszego, więc nie będę się powtarzał. Po czwarte, nie podoba mi się jednak sposób w jaki Terri została uśmiercona. Winić za to można tylko Amerykańskie prawo (obrońcy demokracji i prawaw człowieka, brzmi to trochę ironicznie). Co to za system, który pozwala umierać z głodu, a nie szybko i bez niepotrzebnego zadawania bólu w imię tych samych pryncypiów.
    Na koniec chcę tylko wyrazić nadzieję, że moje zdanie będzie szanowane tak samo jak ja szanuję wartości innych biorących udział w dyskusji.

  • Gregy

    [Re: Opinie: Spektakl życia i śmierci]

    Kochany Contritiusku,

    zdania bym nie zmienił. Stan warzywny nie leży w mojej naturze – zapewne jednak leży w Twojej:P

    Poza tym ferwowanie „wyroków” w tak etycznie niejednoznacznym temacie jest niezasadne.

    Moje zdanie znasz i do swojego mnie nie przekonasz :)

    pzdr sędziów sprawiedliwych :>

  • CONTRITIO

    [Re: Opinie: Spektakl życia i śmierci]

    NIE CHCE CIE PRZEKONYWAC – albo ma sie szacunek dla zycia albo nie. Albo jest sie czlowiekiem do konca albo nie. Tu nie chodzi o osad, a o skonstatowanie faktu zaglodzenia na smierc bezbronnej kobiety. Koniec dyskusji.

  • Gregy

    [Re: Opinie: Spektakl życia i śmierci]

    Kochany Contirtio,

    nie pierdol :-) ))

    znowu sie zacietrzewiles i trzeba cie do porządku doprowadzac.

  • Erico

    [Re: Opinie: Spektakl życia i śmierci]

    wstyd mi za was. wywlekacie nad trumną swoje zatęchłe idee i siekacie się jak dzieci w piaskownicy.

    najbardziej mnie gorszy fakt użycia Terry przez katolików do wojny ideowej. Gdyby nie histeryczne wrzaski „obrońców życia” a raczej obrońców wegetacji, Terry nie stałaby się marionetką.

  • Olzi

    [Re: Opinie: Spektakl życia i śmierci]

    Zastanawiam sie jak to jest mieć poczucie absolutnej racji, widzieć cały świat w jednoznacznie czarno – biały, nie mieć nigdy watpliwości, nie wybierać pomiędzy różnymi odcieniami szarości mając świadomość, że każda droga ma w sobie fragment zła? Napewno wtedy życie jest prostsze i rzadziej doznaje się męczarni wyrzutów sumienia i wątpliwości.
    W „przypadku Terri Schiavo”pojawiły się bardzo trudne pytania o granicę miedzy śmiercią a życiem. Tak naprawdęjedno z pytań brzmiało: jakie kryteria musi spełnić ciał, żeby można było je nazwać żywym człowiekiem. Pytanie okazało się bardzo istotne. Gdyby Terri np. spłonęła sprawa była by prosta. Wszystkie funkcje zyciowe zostały zatrzymane = nie żyje. Tutaj jednak tak się nie stało. Część funkcji zyciowych zanikła, inne pozostały. Należało sprawdzic jak wygląda stan faktyczny i podjąć decyzję. Sprawa była tak skomplikowana, ze zajęło to lata.
    A teraz moje pytanie. Kim jest autor artykułu (i wielu innych podobnych) który takie problemy potrafi rozwiazać „od ręki”? Który jednoznacznie i to na dodatek tylko na podstawie kilku doniesień prasowych jest w stanie wydać werdykt? Czy jest jednym z setek lekaży którzy ją badali, a może jednym z dziesiątków sędziów (podobno około 40) którzy latami zapoznawali się z faktami, aby podjąć decyzję?
    Z jednym się zgadzam, złym jest medialny show, w którym ludzie nie znający sprawy i nie mający z nią zupełnie nic wspólnego wypowiadali radykalne opinie. Niestety sam robi to samo. Wykorzystuje sprawę, by pokazać swije poglady, zamanifestować jakim to jest wielkim „zwolennikiem zycia” bardzo gładko przechodząc nad samą sytuacją. Po co setki ludzi (lekarzy i prawników) poswięciły lata pracy skoro po prostu można było spytać pana Eliasza Walachniewicza z Polski, który w pieć minut powiedziałby im co jest słuszne a co nie, nawet nie spogladajac na Terri (ewentualnie obejrzałby parę zdjęć w internecie).
    Nie wiem, czy podjęto decyzję słuszną, czy wybrano najlepiej jak można było. Nie ja musiałem rozsądzić tę sprawę. Wiem jedynie, że trzeba było odpowiedzieć na wiele trudnych i nieoczywistych pytań.
    A co do takich co zawsze znają „jedyną słuszną prawdę”, to właśnie przez nich płoną stosy i wierzowce (WTC). Podobno tylko bóg i idiota są pewni swojej racji.

  • bimbalimba

    [Re: Opinie: Spektakl życia i śmierci]

    wlasnie, w sprawie tak kontrowersyjnej odpowiedzialnosc spada na jej najblizszych – w tym wypadku na meza, i on powinien podjac decyzje- to moze byc zla decyzja, skrajnie odbiegajaca od norm ale to w koncu w umowie spolecznej najblizsza jej osoba! … dyskusja nad zyciem, smiercia itd, jest potrzebna ale bez ‚udzialu’ tej nieszczesnej kobiety ….

  • Ankh

    [No cóż.]

    Jak widzę apel z mojego poprzedniego postu nie skutkuje. Lepiej się przecucać jeden przez drugiego hasełkami w stylu „jej mąż miał rację, miał prawo” i „bzdura, rodzice wiedzieli lepiej, trzeba chronić życie”, niż prowadzić rzeczową dyskusję.
    To jest właśnie typowo polska specjalność- awanturnictwo.

  • Ankh

    [A! :) ]

    Przepraszam Olzi.
    Twoja wypowiedź nie jest awanturnicza :)

  • Malewicki

    [Re: Opinie: Spektakl życia i śmierci]

    Drogi Eliaszu, Twój artykuł wywołał prawdziwą burzę, oby nie ostatnią na naszym forum. W omawianej sprawie przychylam się do głosów użytkowników Enrico i Lexi, którzy zwrócili uwagę na wiele spraw związanych także z tym, w jaki sposób funkcjonuje internet i ogólnie współczesne media – które uprzedmiatawiają i trywializują świat. Dlatego rozumiem Twoje oburzenie w sprawie Terry (i masz rację, nazywając to spektaklem, bo toczącym się od pierwszych wyroków sądowych z 1998 roku! nakazujących zaprzestanie podtrzymywania ciała Terry przy życiu).

    Mam jednak pytanie do tych spośród użytkowników, którzy zabierali głos przeciwny odłączeniu Terry od rurki z pokarmem. Jak to się dzieje, że jako argument w tej dyskusji podaje się dążenia emancypacyjne homików? Zaczyna robić się niebezpiecznie, gdy ktoś porównuje moje dążenie do akceptacji przez społeczeństwo do spraw życia i śmierci, gdzie najbliźsi Terry toczą wojnę nad jej sparaliżowanym ciałem. Nagle słyszę od któregoś z Was, że wszyscy, którzy myślą inaczej, „muszą” się nauczyć czegoś (wedle użytkownika bardzo ważnego), bo inaczej nie zasługują na to, by walczyć o swoje prawa.Czy jest w nas coś, w czym jesteśmy gorsi od heteroseksualistów, że my się musimy uczyć zanim się odezwiemy, a np. rodzice Terry nie muszą? Czy brak wyważenia w ferowaniu wyroków moralnych zabiera nam prawo do istnienia? Czy to mój kompleks, czy Twoja utajona homofobia, Drogi Użytkowniku?

  • Malewicki

    [Re: Opinie: Spektakl życia i śmierci]

    O Chryste jeszcze jedno. Czy gdyby mąż Terry okazał się homoseksualistą, bardziej zasługiwałby na potępienie, wedle Ciebie, Eliaszu?

  • Czytelnik

    [Opinia nt Spektaklu życia i śmierci]

    Pan Walachniewicz używa argumentu o charakterze ad personam więc posługując się Jego retoryką uznaję powyższy artykuł za dzieło krzykacza i uczestnika jarmarcznej debaty.

    Zapewne do jarmarku nie należą tylko prezydenci, papieże i nobliści. Zdanie reszty jest nic nie warte.

    I nie jest ważne, że za kilka lat mogę i ja być podłączony do rurek. Że i mi „będzie pisane” spędzić swoje następne 40 lat życia na spijaniu w bólu kropel jadła i kropelkami go oddawaniu. Na niczym więcej.

    Zdanie żyjącego teraz się nie liczy. Lepiej dywagować i unosić się w swoich dociekaniach wtedy, gdy zostanie się postawionym przed faktem dokonanym.

    Na jarmarkach bywają różni ludzie. Sądy jednych są mądre, innych – trochę mniej. Ale uznanie jakiejkolwiek rozmowy za złą tylko dlatego, że różne są poziomy uczestników tejże dyskusji, wydaje się właśnie zwykłym brakiem szacunku.

    Na forum kasss.com wypowiadały się różne osoby. Ja jestem nikim, ale wśród dyskutantów są różni ludzie. Pracujący i nie. Posiadający mniejsze lub większe rodziny. Także studenci i naukowcy. Czyli ludzie, którzy tworzą nasze otoczenie. Czy rzeczywiście, zamiast rozmawiać, powinniśmy zamknąć usta naszemu światu?

  • reveal

    [Re: Opinie: Spektakl życia i śmierci]

    ja jestem ciekaw czy autor artykułu chciałby żyć hjako roślina przez pietnaście lat i wieccej bez szansy na uzdrowienie!!!! gdzie tu mordestwo bo niewiedze broni ani broniącej sie ofary jest tylko ciało pozbawine zdrowia i świadomości które mąż chce godnie pochować w imie pamięcie żony!!!!!!!!! jedne co jest oburzające ze zrobiono z tego spektakl telewizyjny zreszta podobny do tego który teraz dzieje sie przy okazji chorowania papierza……….. no ale cuż dla podbniesienia słópków oglądalności i jakiejś sławy ludzie wykorzystają każdego !!!!!!!!!

  • Eliasz_Walachniewicz

    [Re: Opinie: Spektakl życia i śmierci]

    Panie Malewicki,
    Trudno ustosunkowywac mi sie do paranoidalnych spekulacji z homoseksualnym posmakiem, a to nie tylko dlatego, ze Panskie pytanie przekracza granice absurdu, ale ze jest po prostu nie na miejscu. Swiat nie zyje homoseksualizmem i jego problemami, i nawet najbardziej krzykliwa grupa homoseksualistow nie zdola zmienic rzeczywistosci. Ze niby ja homofobem? Drogi Panie, a kto ustalal kanony homofilii? Czy nastala niewidzialna epifania homoseksuanych norm zachowan, a moze istnieje cos takiego jak jedynie sluszne przezywanie homoseksualnej orientacji. Jesli tak, to bylby paradoks, poniewaz to wlasnie nasze srodowiska (powtarzam nasze, bo geje to nie monolit antykleryalnych i pseudolitosciwych pyskowek)domagaja sie pluralizmu w kazdej jego postaci. Sprawa Terri jest ikona pewnej skomplikowanej problematyki, ktora w naszych czasach przestala byc oczywista: szacunek do zycia…. pokazuje sie to, co piekne i mlode, a to co starzejace sie, ulomne, slabe jest wysmiewane lub w najlepszym wypadku pomijane obojetnoscia.
    Prosze zrozumiec: tu nie chodzi o prawa gejow, a nawet nie o konkretny przypadek sp. Terri Schiavo, skazanej na smierc przez wlasnego meza, ktory brutalnie nie pozwolil jej rodzicom towarzyszec corce w ostatniej chwili. Tu chodzi o zycie, poniewierane na rozne sposoby. To dyskusja poza tradycyjnmi parolami antyklerykalizm-klerykalizm, tolerancja-nietolerenacja… chodzi o cos znacznie wiekszego, bezcennego i swietego (bez wzgledu na to, jakie kategorii swietosci Pan zaklada)… chodzi o nienaruszalny dar zycia.

  • [Re: Opinie: Spektakl życia i śmierci]

    Drogi Eliaszu, część mojego komentarza jest zaadresowana do innych użytkowników serwisu, nie personalnie do Ciebie jako autora. Dlatego nie zareaguję na wszystko, co powiedziałeś.

    Pomimo Twojego zrozumiałego wzburzenia, staram się zrozumieć Twoje racje. Odniosę się tylko do ostatniej części Twojego ostatniego komentarza: otóż uważam, że nie ma nic bardziej naruszalnego właśnie od daru życia (radzę przeczytać dwukrotnie to zdanie) i nie ma w dziejach człowieka epoki bardziej wyczulonej na wartość życia, niż współczesne czasy.

    Jesteś, Drogi Eliaszu, podobnie do nas wszystkich, dzieckiem tych czasów i, m.in. dlatego reagujesz przesadnie na to, co dzieje się wokół sprawy Terry. Mówiąc o „naszych czasach” myślę o epoce, w której komukolwiek pozwala się na utrzymywanie w stanie wegetatywnym zmarłej 15 lat wcześniej córki (co było nie tylko „nie do zrobienia” technicznie, ale i „nie do pomyślenia” moralnie jeszcze kilkadziesiąt lat temu) i czasach, gdy kogokolwiek obchodzi Terry zza oceanu z obumarłym mózgiem i skrajnie egoistycznymi rodzicami.

    Cały szum wynika tylko i wyłącznie z hipokryzji mediów i źle jest, że dajesz się wciągnąć w tę grę o news miesiąca.

    Tym samym oświadczam, że jest to moje ostatnie słowo pod Twoim artykułem. Na koniec mam radę: spożytkuj tę empatię i siłę moralną, które w Tobie kipią, na rodzinę i bliskich. Nigdy nie wiadomo, co może się stać.

  • Erico

    [Re: Opinie: Spektakl życia i śmierci]

    ej panny. Pazury do torebek.
    To nie bylejakie miejsce, tu sie rozmawia z kulturą.

  • Eliasz_Walachniewicz

    [Re: Opinie: Spektakl życia i śmierci]

    Panie Malewicki,
    Odnosze dosc niepokojace wrazenie, ze Pana wizja historii XX i poczatku XXI wieku jest „nieco” wykrzywiona. Byl Pan laskaw napisac: ” i nie ma w dziejach człowieka epoki bardziej wyczulonej na wartość życia, niż współczesne czasy.” Musze sie przyznac, ze zdanie przeczytalem dwa razy, bo niewiarygodne wydaje sie byc to stwierdzenie. Albo Pan uodpornil sie na komunikaty inne niz „ksieza na ksiezyc” albo z premedytacja tworzy Pan pseudoargumentacje, ktora bardziej przypomina konstrukcje lepianej chatki niz solidnej budowli… najwidoczniej udzielila sie Panu atmosfera remizy strazackiej, o ktorej wspominal moj przedmowca. Jesli bedzie mial Pan nadal trudnosci z dotarciem do informacji nt. poszanowania zycia w XX wieku ochoczo zapraszam do najblizszej ksiegarni osiedlowej (jesli takowa Pan napotka w swoim rewirze) i nabycie podrecznika do historii. Warto zainwestowac – ignorancja tez choroba.Przyjmujac do wiadomosci Panska „dymisje” rowniez dziekuje za dialog.

  • ted

    [Re: Opinie: Spektakl życia i śmierci]

    Miliony ludzi umieraja z glodu- a my widzimy ta jedna, zbedny spektakl- smierc jest nieuchronnym koncem kazdego z nas…Dylemat? Zycie jest dylematem- codziennym dokonywaniem moralnym wyborow, czasem lepszych, czasem gorszych. Wszak jestesmy tylko ludzmi i nikt z nas nie ma patentu na prawde.

  • lakis

    [Re: Opinie: Spektakl życia i śmierci]

    eutanazja jest aktem, który ostatnimi czasy „cieszy” się coraz większą popularnością. jeśli chodzi o moje osobiste odczucia dotyczące tego problemu muszę przyznać, że jestem raczej osobą postępową i osobiście wolałbym umrzeć z niewielką pomocą learza niż do końca swoich dni żyć jak Warzywko!jeśłi chodzio ostatnio bardzo nagłośnioną przez media historię Terri muszę przyznać, że to na co zgodził się Sąd USA nie nazwałbym aktem autanazji a poprostu zwykłym morderstwem.I to jest Fakt!”Chociaż byś się zesrał to nie zaprzeczysz…”- bo jak inaczej można nazwać sytuację, gdzie kobietę pozsotawia się „na pastwę losu” i pozwala umrzeć z głodu!!!musimy jednak zrozumieć fakt, że mąż Terri zapewne na tyle znał swoją żonę, że wiedział czego sobie życzyła, jednak sposób w jaki to zrobiono mnie całkowicie zaskoczył. błyskotliwa Ameryka powinna zastosować inną metodę skrócenia cierpień Terri.

  • lakis

    [Re: Opinie: Spektakl życia i śmierci]

    eutanazja jest aktem, który ostatnimi czasy „cieszy” się coraz większą popularnością. jeśli chodzi o moje osobiste odczucia dotyczące tego problemu muszę przyznać, że jestem raczej osobą postępową i osobiście wolałbym umrzeć z niewielką pomocą learza niż do końca swoich dni żyć jak Warzywko!jeśłi chodzio ostatnio bardzo nagłośnioną przez media historię Terri muszę przyznać, że to na co zgodził się Sąd USA nie nazwałbym aktem autanazji a poprostu zwykłym morderstwem.I to jest Fakt!”Chociaż byś się zesrał to nie zaprzeczysz…”- bo jak inaczej można nazwać sytuację, gdzie kobietę pozsotawia się „na pastwę losu” i pozwala umrzeć z głodu!!!musimy jednak zrozumieć fakt, że mąż Terri zapewne na tyle znał swoją żonę, że wiedział czego sobie życzyła, jednak sposób w jaki to zrobiono mnie całkowicie zaskoczył. błyskotliwa Ameryka powinna zastosować inną metodę skrócenia cierpień Terri.

  • Margo

    [Re: Opinie: Spektakl życia i śmierci]

    Małą uwaga. Terri oddychała sama. Nie wszyscy to dostrzegaja. Oddechała, była w stanie samodzielnie wykonywac niektore ruchy, wydawac dzwieki, wodzila oczyma za festami lekarza.

    Gdyby oddychala za nia aparatura, czy nie prostsze z technicznego i moralnego punktu widzenia byloby odlaczenie od respiratora, a nie karmiacej ja sondy?

    A kto ma gwarancje, ze nie czula glodu. Zanik ruchow robaczkowych wcale nie oznacza zaniku funkcji wegetatywnego (WŁAŹNIE!) ukladu nerwowego. Zaniku odczuwania bodxcow. Sam fakt, ze byla karmiona sondą dożołądkową, nie dojelitową – już o czyms swiadczy.

    Mam wrazenie, ze wiele osob myli stan wegetatywny ze spiaczka. Podczas gdy sprowadza sie do wygasniecia wiekszosci funkcji *osrodkowego* ukladu nerwowego, podczas gdy obwodowy, inaczej *wegetatywny* wlasnie pozostaje w pelni sprawny.

  • Marta

    [Re: Opinie: Spektakl życia i śmierci]

    to jest sprawiedliwoś zabic dziecię boże ja sie z tym nie pogodze niech zagłodzą tych co taki wyrok wykonali na tym świecie nie ma sprawiedliwości nawet nie moge pomyśleć o tym jak ona cierpiała bo dostaje szału co jak mozna kogoś zagłodzic na śmierć OBY CI WSZYSCY CI JĄ ZABILI ZPŁONELI W PIEKLE ŻYCZE IM TEGO!!!!!!!!!!!!:(:(:(:(

  • Marta

    [Re: Opinie: Spektakl życia i śmierci]

    to jest sprawiedliwoś zabic dziecię boże ja sie z tym nie pogodze niech zagłodzą tych co taki wyrok wykonali na tym świecie nie ma sprawiedliwości nawet nie moge pomyśleć o tym jak ona cierpiała bo dostaje szału co jak mozna kogoś zagłodzic na śmierć OBY CI WSZYSCY CI JĄ ZABILI ZPŁONELI W PIEKLE ŻYCZE IM TEGO!!!!!!!!!!!!:(:(:(:(

  • Morgiana

    [Re: Opinie: Spektakl życia i śmierci]

    dawniej Bóg sam decydował o życiu i śmierci. odebraliśmy Mu prawo decydowania o życiu — wynaleźliśmy leki i kroplówki. Nie bądźmy połowiczni, weźmy na siebie całą odpwiedzialność. Jeśli powiedziało się A trzeba też powiedzieć B. Kto się z tym nie zgadza, kto chce powierzyć swoje życe tylko naturze – porszę bardzo, niech od jutra odmawia przyjmowania lekó na grypę i transuzji krwii. Oto smutna strona postępu. Ale co pozostało – trzymać kobietę przez 40 lat w łóżku? pozwolić, by zgniła żywcem? Juz zagłodzenie jest szybsze niż gnicie.

  • Ja

    [Re: Opinie: Spektakl życia i śmierci]

    Wszyscy tu o bogu (świadomie z małej litery), a co jesli jego nie ma ?? Są tacy, którzy w niego nie wierzą, a mimo to chcą dla ludzi jak najlepiej.
    CAŁA medycyna jest przeciez sprzeczna z ideologia jakiegos tam boga – dawniej ludzi umierali na zapalenie pluc (bo bóg tak chciał?? jakby nie chciał – mógłby przecież ich uleczyć). Dzisiaj mało kto na ta chorobe umiera (w cywilizowanym świecie), bo mamy medycyne – bóg chciał zabic, człowiek mu nie pozwolił …
    Ale z drugiej strony, gdyby bóg jednak chciał zabić, to (jako że jest wszechmogący) nikt nie byłby w stanie mu sie przeciwstawić, no ale jednak na zapalenie płuc sie nie umiera :/ czyli nie jest to sprawka boga, który widocznie do medycyny sie nie miesza. I tak samo jest z każda inna chorobą i sposobem jej leczenia.
    Zatem jeśli o mnie chodzi, to nie powinno byc w ogole tematu boga, jako jakiegokolwiek argumentu w związku z tą decyzją.
    A tak na marginesie, to nie Ona żyła, to tylko sprzęt oddychał.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa