Kwiatek dla Ewy

Rozmowa z feministką.
Piotr Bukowski: Ewo, lubisz dostawać kwiaty w Dniu Kobiet?
Ewa Tomaszewicz: Lubię dostawać kwiaty od ludzi, którzy są mi bliscy. Dzień nie ma znaczenia, choć nie ukrywam, że lubię być zaskakiwana. A dziś z pewnością dostanę kwiatek od taty – i będę szczęśliwa, widząc, jak on się cieszy, że o mnie pamiętał.

I nie przeszkadza Ci to, że przepuściłem Cię teraz w drzwiach.
Nie myślałam o tym. Wydaje mi się, że większość mężczyzn robi to odruchowo.

A gdy pocałowałem w rękę?
To przekroczenie moich granic intymności.

A to przepraszam… Ale jak sąsiad chce Ci pomóc nieść ciężkie torby to go walisz torebką po głowie.
Przyjmuję to jako zwykły objaw dobrego wychowania – podobnie jak ustępowanie miejsca starszym w autobusie, niemal zupełnie już dzisiaj zapomniane.

Tak samo zapomniane jak noszenie spódnic przez dziewczyny? Ty jesteś w spodniach. Czemu kobiety tak rzadko noszą spódnice?
Przyznaje się, nie noszę spódnic. Na szczęście wybór wśród „damskich” i „męskich” strojów jest dzisiaj tak duży, że każdy z nas może dostosować to, co nosi, do swojego temperamentu, nie będąc narażonym na docinki, że ubiera się zbyt „męsko” czy zbyt „kobieco”. Współczesna moda preferuje styl unisex – i mi to pasuje.
Czemu kobiety noszą rzadko spódnice? Nawet jeżeli uznalibyśmy, że rzadko to np. tylko w cieplejsze dni, to jakie to ma znaczenie? Noszą to, w czym im wygodnie, w czym się dobrze czują, co do nich pasuje – to chyba zupełnie normalny objaw, nieprawdaż?

Wydaje mi się, że jest to swoisty styl życia. A da się oddzielić styl życia od ideologii? Nie wypada by feministka nosiła spódnicę. A może to tylko wyznawana ideologia?
A da się oddzielić styl życia od ideologii? Jak dla mnie – jeżeli ktoś nie żyje zgodnie z tym, w co wierzy, to jest z nim zdecydowanie coś nie tak. Ale nie mieszajmy do tego strojów.

Wy wierzycie w wolność i równouprawnienie kobiet dlatego organizujecie Manify. Dla kogo one są? Co chcecie przekazać ludziom, wychodząc na ulicę?
Manify są dla nas, abyśmy poczuły własną siłę i jedność w wielości. Są dla wszystkich, którzy przyjdą na nas popatrzeć i/lub się dołączyć i dla tych, którzy przyjdą przeciw nim protestować. Mają w sobie coś z karnawałowej zabawy, choć wskazują na poważne problemy – w tym roku przede wszystkim na dyskryminację ekonomiczną i homofobię. Co chcemy przekazać? Że jesteśmy, że jest nas wiele i że jesteśmy wkurzone!

A co robi feministka, kiedy zakochuje się w facecie?
(śmiech) Nie może spać po nocach, na niczym się skoncentrować, wciąż wpatruje się w telefon, zamyśla w najnieodpowiedniejszych momentach… Oczywiście żartuję – nie musi tak być, każdy przeżywa swoje zakochanie na swój sposób – choć w moim przypadku ten opisany jest najbardziej prawdopodobny.

Później ślub, dzieci… Ostatnio czytałem felieton, z którego wynikało, że dla feministki prawie hańbą jest rodzenie dzieci. Czy można być feministką walczącą i jednocześnie matką, opiekującą się dziećmi?
A co to takiego – feministka walcząca?:-)
To, że w polski feminizm, bo nasze zachodnie siostry raczej już o tym nie myślą (nie muszą!) – wpisana jest walka o prawa reprodukcyjne, nie oznacza, że nie chcemy mieć dzieci. Chodzi jedynie o to, byśmy miały prawo wybierać, czy chcemy zostać matkami czy nie. I byśmy nie były z powodu naszych wyborów dyskryminowane.

Tymczasem znaczna część kobiet żyje „standardowo”, rodzi dzieci, wychowuje je. Wiele z nich nigdy nie pracowało zawodowo. W tym znalazły swój sens życia. One akceptują swoje życie, swoją pozycję i wykonywane obowiązki i jest im z tym dobrze. Nie chcą tego zmieniać.
Ależ nikt im nie każe! I jeżeli był to ich wolny, świadomy wybór – wszystko jest w porządku. Rzecz w tym, by kobiety wiedziały, że droga Matki Polki nie jest jedyną, którą mogą obrać, i że mają prawo do samorealizacji wbrew „oczekiwaniom społecznym”.

Jak nie Matka Polka, to kto? Jaki jest model rodziny według ideologii feministycznej?
Nie ma jednego modelu. Ważna jest dobrowolność i poszanowanie indywidualności drugiego człowieka.

Ekologów, alterglobalistów… A'propos, ekolodzy przypinają się łańcuchami do drzew, alterglobaliści wyżywają się na wystawach sklepowych. Organizacje kobiece działają również ostro i czasami bardzo kontrowersyjnie (np. Langenort). Nie boicie się etykietki oszołomek, wyrażając swoje żądania tak radykalnie?
W Polsce każdy, kto wykracza poza stereotyp Polaka-katolika, otrzymuje etykietkę oszołoma. Rzecz w tym, by się nie przejmować i robić swoje, a być może już niedługo (no, nie tak niedługo…) owo oszołomstwo stanie się normą. Langenort… Cóż, Polska, obok Irlandii i Malty, ma najbardziej surowe prawo antyaborcyjne w Europie, więc można by się zastanawiać, kto tu jest właściwie radykalny…

A później prasa pisze „alterglobaliści, feministki i geje…”. Jak się
czujesz w takim „towarzystwie”?

Genialnie. Wprawdzie grup wykluczonych, kontestujących „jedynie słuszny styl życia” jest znacznie więcej, ale jesteśmy na dobrej drodze.

…czyli „jedziemy na jednym wózku”…
Tak. Wszyscy żyjemy w rzeczywistości, która ustawiona jest pod białych heterosekualnych mężczyzn…

…a nie pod „feministyczny beton” jak powiedział o feministkach bp Pieronek.
To stwierdzenie było niekulturalne. Zresztą, mimo pozornej szarmanckości, większość antyfeministów uznaje, że „specjalne” traktowanie należy się jedynie „specjalnemu” typowi kobiet – młodym, ładnym i koniecznie niefeministkom! Zdeklarowanym najlepiej.

Krzyczycie, protestujecie, organizujecie Manify. Przyznam się, że trochę się boję feministek…
Ależ to jest wspaniałe – przez stulecia wpajano nam, że mamy być uległe, spokojne, nie odzywać się niepytane, a teraz tak wiele kobiet znajduje w sobie siłę, by głośno zamanifestować swoje przekonania. I mam nadzieję, że Twój strach nie jest przejawem kurtuazji.

Tak, ale od strachu do partnerstwa droga daleka…
Ale nie będzie partnerstwa, póki patriarchat nie zginie – nie oszukujmy się. A tylko patriarchat ma powody, by się nas bać…

Twoja imienniczka z Księgi Rodzaju powstała z żebra meżczyzny. Jak się czujesz z takim brzemieniem?
Obawiam się, że jest to niestety jeden z przejawów, a zarazem uzasadnień nierównego traktowania kobiet w religii katolickiej – całkiem serio.

A co z Maryją? W kulcie Kościoła Katolickiego Maryi poświęca się
ogromną część liturgii. To kobieta, niezamężna, kobieta odważna, wręcz kobieta sukcesu.

Żartujesz, prawda? To zdecydowanie nieortodoksyjne odczytanie biblii. Kultowi Maryi zawdzięczamy Matkę Polkę, której jedyną rolą życiową jest rodzenie dzieci dla ojczyzny. Gdyby spoglądano na Maryję tak, jak Ty na nią patrzysz, być może feminizm nigdy nie byłby potrzebny.

Ale Kościół Katolicki wiele pisze o szacunku do kobiet.
Wolałabym, żeby wiele pisał o szacunku do ludzi po prostu. A jeszcze więcej robił w tym kierunku. Bo jak na razie jest to najwyraźniej „szacunek pod warunkiem, że (będę dobrą żoną, matką, katoliczką…)” – spójrz chociażby na przywołane słowa bpa Pieronka.

Czy można zatem być feministką i katoliczką?
Jasne. Są różne rodzaje feminizmu, tak jak są różne rodzaje katolicyzmu.

Zmieńmy temat na bardziej przyjazny. Podoba ci się film „Seksmisja”?
Bardzo. Szczególnie państwo podziemne:-)

Gej jest najlepszym przyjacielem kobiety. A kobiety – feministki?
Strasznie nie lubię takich uogólnień. Choć gdyby akurat to stało się stereotypem, byłoby miło. Nic tak nie irytuje, jak konfrontowanie feministek z „normalnymi” kobietami, które uważają, że skoro one nie czują się dyskryminowane, to dyskryminacji nie ma.

Normalnością jest też mężczyzna metroseksualny. Mówi się nawet o słabnięciu roli mężczyzny. Przestał być w wielu przypadkach jedynym żywicielem rodziny, wychowuje dzieci… Co nas czeka w przyszłości – matriarchat?
Myślę, że na wyjściu poza role kulturowo uznawane za męskie czy kobiece wszyscy bardzo zyskujemy – chociażby przeświadczenie, że to, czego pragniemy, ma znaczenie i może być zrealizowane, nawet jeżeli kłóci się z tym, co „naturalnie” przyporządkowane określonej płci.
A co nas czeka? Mam nadzieję, że partnerstwo.

Ewa Tomaszewicz, ur. 1977, absolwentka filologii polskiej UG, studentka gender studies UW, członkini trójmiejskiej KPH od początku jej działalności; prowadzi dział Literatura wortalu Kobiety-Kobietom. W nielicznych wolnych chwilach pisuje wściekłe teksty, zgłębia tajniki queer theory i nawiedza homofobiczne portale internetowe.

4 komentarzy do:Kwiatek dla Ewy




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa