Coming out

Coming out w moim przypadku trwał pięć lat. Na początku dowiadywali się przyjaciele, potem rodzina. I coraz trudniej przychodziło mi udawanie orientacji heteroseksualnej przed obcymi. Więc przestałam. W związku z ogromem wolnego czasu oraz z wewnętrznym poczuciem walki o wolność i tolerancję, zaangażowałam się w walkę z homofobią pod sztandarami Kampanii Przeciw Homofobii. Wzięłam udział w akcji „Niech Nas Zobaczą”. Ania (moja Ukochana) i ja byłyśmy jedną z sześciu par (wśród wszystkich trzydziestu), które zdecydowały się na całkowite ujawnienie – dałyśmy zgodę KPH na użytkowanie naszej fotografii we wszystkich mediach.

Udział w akcji „Niech Nas Zobaczą” był dla nas samych dużym zaskoczeniem, gdyż wypadł zupełnie nieoczekiwanie. Ktoś nam nieznany nagle zadał pytanie, czy znajdzie się chętny do udziału w sesji fotograficznej w ramach walki z homofobią. Nawet specjalnie nie wierzyłyśmy w ten anons, nie ufałyśmy… Tak swoją drogą, mało kto znał wtedy pojęcie „homofobia”…

Obie potrzebowałyśmy jakiegoś bodźca do działania. Nic wcześniej się nie działo konkretnego na polskiej scenie politycznej oraz medialnej. Media właściwie bardzo rzadko poruszały temat orientacji homoseksualnej, rzadko kiedy był on obiektywnie rozpatrzony. A my byłyśmy już wtedy ze sobą pięć i pół roku, wciąż bez jakichkolwiek praw, po przejściach z lekarzami, od których nie mogłam uzyskać żadnej informacji o stanie zdrowia Ani podczas Jej pobytu w szpitalu. Nasze najbliższe rodziny już wiedziały o nas, podobnie jak przyjaciele. Dusiłyśmy się społeczeństwem, hipokryzją, dulszczyzną. Chciałyśmy zacząć działać i chciałyśmy móc na głos powiedzieć, że jesteśmy lesbijkami. Że istniejemy w tym kraju i że jesteśmy normalnymi młodymi kobietami, które każdy mija na ulicach. Chciałyśmy się sprzeciwić wylansowanym przez media stereotypom lesbijek. Chciałyśmy przestać się ukrywać.

Wraz z ujawnieniem się tylu osób w ramach akcji „Niech Nas Zobaczą”, pojawiły się propozycje wywiadów w czasopismach, gazetach codziennych (także w radiu) oraz propozycje udziału w różnych programach telewizyjnych, w tym wzięcie udziału w reportażu. Nie byłyśmy przygotowane w żaden sposób na tego typu wywiady, nie przechodziłyśmy żadnych szkoleń – po prostu mówiłyśmy prosto z serca, co nas nurtuje i męczy, w jakich sferach życia czujemy się dyskryminowane. Do tego wszystkiego byłyśmy bardzo banalne i bardzo zwykłe.

Ania była bardziej rozpoznawana na ulicy, ja mniej, jednak to ja zaczęłam po jakimś czasie bać się wychodzić z domu. Nie wiem jednak, dlaczego zaczęłam się bać. Bałam się spojrzeń, ewentualnego rozpoznania. Nie spotkałyśmy się przecież z żadną agresją fizyczną. Raz tylko jakiś nieznajomy chłopak rozpoznał nas na ulicy we Wrocławiu i krzyknął za nami „O, te lesby”. Wiele razy z kolei spotkałyśmy się z bardzo dużą serdecznością – ktoś krzyknął: „Jesteśmy z wami!”, wiele osób mówiło nam, że nas podziwia, że jesteśmy odważne. Nie wiem czy byłyśmy odważne biorąc udział w akcji „Niech Nas Zobaczą”, może raczej nieświadome ogromu homofobii w Polsce. A może homofobia dopiero w Marszu Krakowskim weszła w etap agresji? Byłyśmy obie na tym marszu. Nie mogłyśmy siedzieć z założonymi rękami we Wrocławiu, chciałyśmy w tym uczestniczyć… Byłam przerażona, podobnie jak Ania i nasi przyjaciele z Krakowa, tym co się tam wydarzyło.

Po publicznym coming oucie wyczuwam chłód ze strony mojej dalszej rodziny, której osobiście nie poinformowałam o swojej orientacji, a która dowiedziała się o mnie z prasy czy telewizji. Czasami czuję wręcz żal do mnie, za to, „co im zrobiłam”. Nikt nie powiedział mi niczego wprost (ani złego ani dobrego), z kolei jeden raz jeden z wujków użył mojej orientacji jako broni – wykrzyczał mojemu ojcu: „bo twoja córka jest lesbijką”, tak jakby te słowa miały powalić przeciwnika…

Teraz już mogę powiedzieć, że udział w akcji „Niech Nas Zobaczą” był przełomem i to nie tyko dla mnie, ale także dla polskiego społeczeństwa. Wywołał potrzebne debaty. Mnie zaś dał wewnętrzny spokój i świadomość, że nie jestem sama i że nie jestem jedyną idealistką w tym kraju. Od udziału w tej akcji minęły już prawie dwa lata. Wraz z Anią założyłyśmy wrocławski oddział KPH. :)

Faza publiczna coming outu była mi bardzo potrzebna. By zasymilować się na nowo ze społeczeństwem oraz z samą sobą. Co jeszcze wspanialsze, publiczny coming out pomógł także mojej Mamie, która przestała się bać stawać w obronie mniejszości seksualnych oraz podobnie jak ja, zaczęła orientację traktować zupełnie naturalnie i bez zbędnego unoszenia się. Mama staje w kuchni i mówi sama do siebie „Mój syn jest gejem, a mój syn ma ciemne włosy”. To zdanie idealnie ukazuje proces akceptacji, do której prowadzi coming out i to nie tylko u nas, ale także u naszych najbliższych :)

Ewa

8 komentarzy do:Coming out

  • Sedith

    [Re: Coming out]

    Brawo, jestem z Wami. Nie wiem czy odważyłabym sięna publiczny comming out, mimo że otoczenie moje, łącznie z rodziną wie. Nie wiem czy pokazałabym twarz w telewizji, na billboardzie… może dlateo, że nieraz spotkałam się z agresją ze strony ludzi na ulicy. Myślałam też na takie krok z moją ówczesną partnerką, ale nie zdecydowałyśmy się. Też jestem idealistką i wiem, że każda osoba z naszych znajomych, przyjaciół, rodziny, która poznała i zaakceptowała naszą orientację jest naszym osobistym sukcesem. Jak na razie działam tylko w ten sposób – mówiąc otwarcie o sobie, mówiąc naturalnie… Ludzie się przekonują, są z nami. Może kiedyś zacznę działać w sposób bardziej sformalizowany. Mam taką nadzieję, że wystarczy mi siły i nadziei, że przyjdzie taki czas… A Tobie życzę dalszej wytrwałości i siły. Podziwiam, mocno podziwiam… i pozdrawiam bardzo cieplutko :)

  • Faeton

    [Re: Coming out]

    No to i tak macie fajnie, bo Wasze rodziny sa normalne, moj ojciec nachetniej wyslalby wszystkich pedalow do Auschwitz:P. Urocze prawda? Alez by sie zdziwil ilu ma pedalow w najblizszej rodzinie:P

  • Roxie

    [Re: Coming out]

    Gratuluję! Ja początkowo również ukrywałam swój związek z moją Ukochaną, jednakże przyszedł taki czas kiedy obie stwierdziłyśmy, że jest w nas tyle miłości, że nie możemy jej już ukrywać przed calym swiatem. Od tamtej pory każdy wie, że jeżeli zaproszenie na urodziny itp. to tylko dla dwojga, kiedy idę z kimś za rękę, to może być tylko moja Jedyna i Ukochana Dziewczyna :*-nikogo już nie dziwi widok nas idących za rękę itd. Kocham Ją..i nie będę tego ukrywała..to jest zbyt piękne :)

  • Lady Violet

    [Re: Coming out]

    Mój ojciec właśnie niedawno powiedział, że wszystkich „kochających inaczej” by osobiście pozabijał. Także nie bardzo mi się śpieszy z poinformowaniem go, że kocham kobiety i mam wspaniałą dziewczynę.
    Póki co, jeszcze mi się na „tamten świat” nie spieszy ;) Będę dyplomatycznie milczeć, wyprowadzę się, zamieszkam razem z moją Ukochaną (oficjalnie – najlepszą przyjaciółką ;) ) a ojciec może się domyślać. Chyba tak będzie najlepiej? Sama nie wiem…

  • Faeton

    [Re: Coming out]

    Ja nie odmowie sobie przyjemnosci powiedzenia temu nietolerancyjnemu hmofobowi co i jak, ale dopiero jak sie uniezaleznie:P. Mimo wszystko nie zamierzam spedzic jeszcze tych kilku-kilkunastu miesiecy na ulicy:P

  • seBa

    [Re: Coming out]

    ja też tak myśle :) powiedzieć dopiero jak się uniezależnię, czyli chyba po studiach. i jeszcze jedno : czy to tylko portal les?? bo jak na razie widze tylko wypowiedzi kobiet :|

  • Kasia

    [Re: Coming out]

    Ja mam 17 lat wiec jeszcze kupe lat się bede ukrywać:( ale nie chce wylecieć na ulice ani wylądować w psychiatryku;) wiec niech sobie żyją w słodkiej niewiedzy..:P

  • Agnieszka

    [Re: Coming out]

    Ja się tylko domyślam ,dlaczego mi tak trudno odnaleźć spokój -zburzyć swój wizerunek?Uwięziona umęczę się nim wypowiem jej imię(miłości).
    Kochajmy się siostry i bracia!




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa