''Korydon'' A. Gide’a

Korydon, lekarz i erudyta, opowiada swemu anonimowemu rozmówcy w pierwszym z czterech dialogów swą własną homoseksualną historię, obramowaną garścią ogólniejszych uwag o naturze „miłości, która nie śmie wypowiedzieć swego imienia”, by w kolejnych trzech dialogach przejść do bardziej szczegółowych na jej temat rozważań.

Najobszerniejszy z nich – drugi, zapowiedziany już jako przedstawienie poglądów na historię naturalną, rozpocznie się jednak od przytoczenia kilku powszechnie znanych (Montaigne, Pascal, La Rochefoucauld) maksym o miłości i o skomplikowanych relacjach między naturą a zwyczajem.

Wszystko po to, by dowieść (w dalszej części tego dialogu), że połączenie dwóch przeciwnych płci nie wynika z natury, lecz z kultury i narzucanych wzorców zachowań.
Teza zostaje postawiona, kolejne partie dialogu będą poświęcone mniej czy bardziej przekonującemu, opartemu jednak na dyskursie naukowym epoki (Darwin, Lester Ward, H. Bergson, Malthus), dowodzeniu.
Nieco ironicznie przez autora traktowany dyskutant Korydona, prawdziwy bourgeois, wstrząśnięty zostanie jego twierdzeniem, że nie istnieje instynkt seksualny jako pęd do rozmnażania się. Ów instynkt – twierdzi Korydon – to pozbawione określonego kierunku (a więc niekoniecznie skierowane ku przeciwnej płci) pragnienie rozkoszy. „To nie zapłodnienia szuka zwierzę, tylko rozkoszy. Szuka rozkoszy i tylko przypadkowo się rozmnaża.”

Szczegółowe rozważania na temat stosunku ilości samców do samic u poszczególnych gatunków a poziomu skomplikowania aktu seksualnego doprowadzają do sformułowania pewnej reguły. Posługując się terminami Bergsonowskimi, anagenezy i katagenezy, dowodzi Korydon, za autorem „Ewolucji twórczej”, że samicy przypisana jest ta pierwsza – anageneza – polegająca, mówiąc skrótowo, na utrzymaniu osiągniętego poziomu (energetycznego, ewolucyjnego), na powielaniu w nieskończoność tego samego; ta druga – przynależna pierwiastkowi męskiemu – jest siłą wariantywną, twórczą, polega na wydatkowaniu energii na cele pozaewolucyjne, co już w świecie ludzkim skutkuje powstaniem i rozwojem kultury.

By skłonić samca do zbliżenia, samica wydziela zapach i to właśnie on, a nie samica sama, pociąga osobnika męskiego. Samica wybiera sobie samca, stąd w świecie zwierzęcym to osobniki męskie są piękniejsze, większe, obdarzone głosem (śpiew ptaków), a samice szare, nie do odróżnienia jedna od drugiej. Świat ludzki – to on jest przedmiotem dialogu trzeciego – odwraca tę sytuację. Mężczyzna wybiera partnerkę, bodźce węchowe nie mają większego znaczenia (stąd Gide’owska gra słów, że miłość w świecie ludzkim toczy się hors des règles[1]). Zatem kobieta, by przyciągnąć mężczyznę musi być piękna – oddziaływać na zmysł wzroku, tyle tylko, że taką nie jest. Korydon stwierdza to dowodząc (za Goethem), że ciało męskie bliższe jest klasycznemu ideałowi piękna (dowód: sztuka grecka pokazuje nagiego mężczyznę i odzianą kobietę). Na pomoc „brzydkim” kobietom przychodzą artefakty: tkaniny, kamienie, pióra, futra zwierząt, metale szlachetne. Ubrana, a właściwiej powiedzieć, obwieszona tym wszystkim kobieta jest tworem kultury (to, co pociąga mężczyzn nie jest naturalne). Kobieta jest bytem dekadenckim w tym sensie, że gdy sztuki piękne biorą ją za swój obiekt jest to sygnał ich degeneracji; inaczej niż, gdy tym obiektem staje się mężczyzna, jego nagie ciało; fascynacja nim skutkowała w dziejach sztuki okresami jej największego rozkwitu: „Musi pan również przyznać – mówi Korydon – że te okresy uranizmu (les periodes uraniennes), jeśli można tak powiedzieć, nie są w żaden sposób okresami dekadencji (…), przeciwnie, to okresy wielkiego rozkwitu artystycznego – greckiego w czasach Peryklesa, rzymskiego w wieku Augusta, angielskiego w czasach Szekspira, włoskiego w czasie renesansu, francuskiego z renesansem i później pod rządami Ludwika XIII, perskiego w czasach Hafiza, itd.”

Pomimo wszystkich nakłaniających do kobiet sztuczek kultury, zdarzają się jednak tacy – twierdzi dalej Korydon – którzy pożądają młodzieńców, gdyby nie zwyczaj (coutume) byłoby ich z pewnością więcej, lecz nawet ci, którzy są, świadczą, że miłość homoseksualna jest jakby naturalniejsza, pierwotniejsza, bardziej naiwna od tej, która promowana jest jako kulturowy wzorzec, wcale nieosadzony w naturze tak silnie, jak to się zazwyczaj przyjmuje.

Czwarty – kluczowy – dialog jest w istocie namiętną tyradą – prezentuje w niej Korydon swój projekt społeczny. Punktem wyjścia doń jest idealizowany system grecki. Grecka pederastia jest w nim fundamentem państwa, tak jak wśród Spartan (opowieść Plutarcha o parach wojowników – towarzyszy wzajem potęgujących swą waleczność), którzy choć nie wydali wybitnych artystów – rzeźbiarzy, dostarczali im materiału – najpiękniejszych, najszlachetniejszych młodzieńców. Tylko starszy wiekiem amant – twierdzi Korydon – potrafi w młodzieńcu (między 13 a 22 rokiem życia, kiedy to orientacja seksualna nie jest jeszcze określona – twierdzi za La Bruyèrem) wzbudzić cnoty obywatelskie, nauczyć go męskości. Miłość między mężczyznami jest idylliczna – uwiecznili ją poeci (Teokryt, Wergiliusz) w sielankach, inaczej jest z miłością do kobiet – daje ona impuls tragedii (o niej opowiadają wielcy tragicy).[2]

Paradoksalnie, wyzwolenie pederastii z gorsetu nałożonego jej przez chrześcijaństwo, a później przez cywilizację burżuazyjną, wywinduje niską pozycję kobiety: z obiektu pożądania, wartości wymienianej między mężczyznami stanie się ona wzniosłą strażniczką domowego ogniska; istotą, której przeznaczeniem będzie macierzyństwo, podczas gdy energia męska (katagenetyczna) skierowana będzie na kwestie państwowo- i kulturotwórcze.
Taka edukacja spowoduje zanik seksualnej hipokryzji i ograniczenie występowania takich zjawisk jak prostytucja, aborcja, etc.

Przedstawienie utopijnego projektu wieńczy dzieło, rozmówca Korydona: „nie mając nic do dodania poza adieu wziął kapelusz i wyszedł, pewien, że na niektóre stwierdzenia milczenie odpowiada lepiej niż wszystko inne, co by się powiedziało.”

przypisy:
[1] Słowa te mogą znaczyć: „poza regułami” – co może się odnosić do tego, że świat ludzki nie podlega prawom natury (prawom rui, podążania za zapachem samicy). Hors des règles może znaczyć: „nie w czasie miesiączki” – współżycie podczas krwawienia miesięcznego przez tradycyjne kultury jest wzbronione, a jeśli krwawienie potraktować jako cechę dystynktywną kobiety (myślenie nieobce Korydonowi) miłość w świecie ludzkim toczy się „poza kobietami”.

[2] Zatem „niemiecka ułomność” brana za oznakę słabości sygnalizuje witalność, siłę, energię kreacyjną, należy się bać przeciwnika – tak ustami Korydona twierdzi Gide. „Niemiecką ułomnością” przed pierwszą wojną Francuzi nazywali homoseksualizm. Było to wynikiem szeregu afer (Eulenburg, Krupp, Moltke) na tym tle po drugiej stronie Renu. Po traumie 1870/71 r. i w kontekście napiętej sytuacji politycznej homoseksualne skłonności części niemieckiej elity brano za oznakę słabości i zniewieścienia sąsiada. Nietrudno w tym określeniu odczytać nacjonalistyczną nutę.

Fragment eseju „Korydon” A. Gide’a – „Grecka pederastia” przeciw „trzeciej płci”, który ukazał się w 19. numerze czasopisma Ha!Art.
Dziękujemy za zgodę na publikację tekstu.

Autorzy:

zdjęcie Wojciech Śmieja

Wojciech Śmieja

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 116; nazwa: WojciechŚmieja

3 komentarzy do:''Korydon'' A. Gide’a

  • Przemysław Kryniewicz

    [Re: ''Korydon'' A. Gide’a]

    Dość mętne… :-/ Źmieszne jest stwierdzenie jakoby to, co w kobiecie było faktycznie pociągające stanowilo jedynie wytwór kultury, a więc nie okazało sie naturalne. Czy którakolwiek orientacja seksualna może być naturalniejsza od innej?!Cóż…taki już byl Gide, który choć od dekadentyzmu tak chętnie sie odżegnywał, pozostawal nim w każdej sferze życia.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa