Moja historia

Moja historia zaczęła się w podstawówce. Wtedy powoli zacząłem odkrywać, kim jestem, z kim chciałbym dzielić przyszłe życie, kto tak naprawdę mnie interesuje. Zaczęło się całkiem niewinnie, tradycyjnie od szatni na wf-ie. To chyba każdy z nas przechodził. Niby jeszcze młodzi, ale już zainteresowani własnym ciałem, wszystkim, co wiąże się z seksualnością, z dojrzewaniem. Wiadomo, że w tym okresie przychodzi zainteresowanie własną płcią, ale ja chyba w ogóle nie zastanawiałem się, czy to przypadkiem nie jest dziwne i anormalne. Zawsze uważałem to za coś zwykłego, choć była to moja słodka tajemnica.

Owszem, w podstawówce było wielu ładnych chłopaków jak na swój wiek, ale mimo to nie byłem jakoś nastawiony na bliższe znajomości i kontakty. Miałem przyjaciela, a w zasadzie bliskiego kolegę, z którym gadałem o wszystkim, oprócz tego jednego tematu. On zawsze podkreślał swoje negatywne odczucia względem gejów, a ja nie chciałem tracić tej znajomości. Poza tym nie byłem gotowy na tak wczesny coming-out. Tak przeżyłem sobie całą podstawówkę do tej szóstej klasy, pod koniec której byłem pewien, że jestem gejem, że wolę chłopaków. Uczyłem się dobrze, wiele czasu spędzałem ze znajomymi, często to były dziewczyny, więc w niczym nie podpadałem, nikt nie podejrzewał nic. Może też dlatego, że to nie był jeszcze wiek na podobne odkrycia, na domniemania, co pociąga kolegów. Owszem, było wiele rozmów na tematy związane z seksem, jak to u podlotków w tym wieku, ale z góry były one nałożone na kontakty między dziewczyną a chłopakiem, nie dopuszczało się innych form miłości.

Dopiero w gimnazjum trafiłem na innych ludzi, część klasy była nowa, nie znaliśmy się na początku. Ja miałem to szczęście, że trafiłem do klasy z moim kumplem z podstawówki, trwało to całe 3 lata gimnazjum. Pierwsze dwa lata upływały spokojnie, stworzyłem sobie paczkę składającą się z naszej dwójki i dwóch dziewczyn, które nie miały nic przeciwko tematom związanym z seksualnością. Ja nie chciałem się afiszować z moją orientacją, więc milczałem, po prostu rozmawiałem o seksie między heterykami. Stwarzałem pozory.

W drugiej klasie zaczęło się kilka przełomowych wydarzeń. Odrzuciłem część klasy z mojej podstawówki, oprócz tych trzech osób z paczki i zawiązałem znajomości z pozostałą częścią klasy. Lubiłem ich, spędzałem z nimi sporo czasu, imponowali mi poniekąd, byli moim zdaniem lepszymi ludzi, kolegami, znajomymi niż moja była klasa. Wtedy ci, którzy znali mnie z podstawówki zaczęli batalię przeciwko mnie. Lubili się popisywać przed samymi sobą, prześcigali się w sposobach na dokuczenie mi, bo przecież od nich odszedłem. Momentami potrafili zranić, ale trawiłem to, bo wiedziałem, że nie są warci głębszych znajomości, więc nie zważałem na nich. Potrafili zepsuć mi każdą wycieczkę, oszczerstwa były z dnia na dzień coraz bardziej wymyślne, zaczęli wyzywać mnie od pedałów, ciot, do tego można było przywyknąć, choć nie ukrywam, ze nie należało to do przyjemnych. Ale ja wiedziałem, że to nie potrwa długo, że nie mają co robić i na kim się wyżywać, więc wybrali sobie mnie na ofiarę, być może dlatego, że w ich mniemaniu ich zdradziłem, odszedłem do innej bandy. Nie żałuję tej decyzji do dzisiaj, bo wiem, że mnie umocniła i pomogła wyrobić w sobie silną wolę.

W ostatniej klasie przyszła pora na pierwsze zauroczenia, miłostki, pierwsze obiekty westchnień. Może dopiero wtedy do tego dorosłem, może poprzednie wydarzenia spowodowały jakąś blokadę przed kontaktami z innymi chłopakami, a nóż pomyśleliby sobie, że jednak jestem ciotą. Więc unikałem tego. Przynajmniej w taki sposób, aby oni nie widzieli tego.

Pierwsza poważniejsza historia zaczęła się na początku trzeciej klasy. Zapisałem się na kurs, gdzie chodził również pewien Jarek z równoległej klasy, który wydawał mi się bóstwem, był przystojny, inteligentny, wyluzowany, poza tym miał takie słodkie tiki twarzy, na które mogłem patrzeć cały czas. Siadałem tak w sali, żeby móc go widzieć, często patrzyłem na niego, jednak starałem się to robić ukradkiem. Uważałem wtedy, że go kocham, mówiłem znajomym, że zakochałem się, ale nie chciałem podać w kim. Na szczęście nie drążyli usilnie tego tematu. Choć teraz wiem, że nie można tego było nazwać miłością, to było zwykłe zauroczenie, to pierwsze, więc może wydawało mi się miłością, bo wcześniej nie czułem nic podobnego. Choć był bliski memu sercu, to kontakty między nami nie były zbyt silne, on miał swoją paczkę, z którą uczęszczał na kurs, byli to jego znajomi z klasy, chyba nawet z podstawówki. Nie wnikałem w to, nie wnikałem w ich środowisko, zawsze stałem z boku, bo miałem też swoją paczkę na tym kursie. Mimo to on był bardzo ważny, często spacerowałem korytarzami, żeby go zobaczyć. Praktycznie nie miałem okazji pogadać z nim sam na sam, więc nasze kontakty nie były doskonałe. Pamiętam, jak raz on siedział sam i ja też, a przyszło nam robić zadanie w parach, wtedy to był pierwszy raz, gdy mogłem z nim pogadać oko w oko, a inni nie zwracali na to uwagi, bo byli zajęci swoimi parami. Obserwowałem go, jak mówił, jak na jego twarzy co jakiś czas pojawiały się te tiki, które tak u niego lubiłem. Udawałem, że tego nie widzę, ale mimo wszystko było to bardzo fajne. Tak mijały dni. Powoli przychodziło zwątpienie, że może nie warto się tym łudzić, przejmować, bo przecież to nie ma sensu. Powoli zainteresowanie jego osobą malało, aż pewnego dnia, gdzieś koło maja, na troszeczkę przed końcem roku szkolnego, przyszedłem trochę wcześniej na kurs. Tak się złożyło, że on też przyszedł wcześniej i zaczęliśmy gadać. W trakcie tej rozmowy uświadomiłem sobie, że to już na pewno koniec, ta rozmowa była przełomem, milowym krokiem ku zakończeniu tej farsy. Im bliżej było końca rozmowy, tym bardziej byłem szczęśliwy, że to koniec, że już będę mógł spokojnie sobie żyć, nie myśląc o nim. Nie poszedłem na te zajęcia. Pożegnałem się z nim, powiedziałem, że nie idę, bo nie chce mi się już na to chodzić. Od tamtej pory byłem może 2 razy, nie więcej. Jarku, dziękuję ci, dzięki tobie udało mi się wiele zrozumieć.

W międzyczasie trwała inna niby miłosna farsa z moim udziałem. Tym razem z dziewczyną. Poznałem ją na kółku geograficznym, spodobała mi się, bo mimo wszystko posiadam także gust do dziewczyn. Postanowiłem, że taka znajomość może znieść ze mnie podejrzenia, zresztą raczej bezpodstawne. Więc po prostu zacząłem działać. Rozmawiałem z nią, chodziłem na te same kółka, odprowadzałem ją kilka razy. Na okładce jej zeszytu napisałem, że ją kocham, dałem jej też 2 listy, w których pisałem, że ją kocham. Wiem, że może się to wydawać głupie, ale dla mnie było to ważne. Poniekąd czułem do niej sporą sympatię, choć wolałem, żebyśmy zostali przyjaciółmi niż parą. Zresztą nic z tego nie wypaliło, zaczęliśmy się unikać, odwracaliśmy spojrzenia na korytarzu. Przestaliśmy chodzić na kółka. Przyszedł koniec tego.

Pod koniec maja wraz z klasą wyjechałem na wycieczkę 6-dniową do Zakopanego wraz z klasą o rok młodszą od nas. Był tam pewien Jarek (znowu :]), który spodobał mi się i bardzo lubiłem spędzać z nim czas. On widocznie też lubił moje towarzystwo, bo staliśmy się nierozłączni w trakcie wycieczki. Widywano nas często razem, razem chodziliśmy po sklepach w wolnym czasie, razem spędzaliśmy czas w pensjonacie, sporo gadaliśmy, razem piliśmy, bo to nieodzowny element wycieczki. Ale pamiętałem, żeby nie przeholować, bo wtedy mógłbym za dużo powiedzieć. Wiedziałem, że on jest hetero, ale mimo wszystko zależało mi bardzo na znajomości z nim. Jednak wycieczka się skończyła, wróciliśmy do własnego życia, każdy do swojej paczki, swojej klasy, swoich znajomych i nie mieliśmy czasu na spotkania. Ja starałem się przychodzić wcześniej, bo on dochodził do szkoły pieszo, więc ja przychodziłem na przystanek i czekałem, aż on się zjawi, żeby iść razem do szkoły. Ale to już nie było to samo, nie to, co było na wycieczce. Być może tam, w Zakopanem pełniłem rolę zastępczego materiału przyjaciela, a potem znowu byłem tylko zwykłym znajomym z widzenia. Nie wiem, nie winię go za to. Wiem tylko, że pierwszy raz w tak krótkim czasie związałem się tak emocjonalnie z jakąś osobą, a wiem, że on też mnie lubił, bo gdy podczas zwiedzania ja odszedłem na chwilę od niego, dosłownie na kilka minut, on mi powiedział: „gdzie byłeś, bo cię szukałem”. To było dla mnie tak silne i mocne wrażenie, że nie zapomnę tego nigdy. Dziękuję mu za to, że był, że pozwolił mi na prawdziwe szczęście przez te kilka dni. Podchodzę bardzo emocjonalnie do wszystkiego, więc później sporo płakałem, widziałem, że to wszystko się kończy, a ja nie mogłem temu zaradzić. Wtedy przyszedł koniec roku. Ciągle za nim tęskniłem, ale powoli zapominałem, z czasem przychodziło ukojenie bólu, z czasem też zapomnienie. Ale to też nie była prawdziwa miłość.

Podczas wakacji odnowiłem znajomość z dziewczyną z klasy z podstawówki. Sporo razem spacerowaliśmy, zaczęliśmy się sobie zwierzać, aż wreszcie nastąpił pierwszy element mojego coming-outu. Powiedziałem jej. Sama idea zrobienia tego była prosta, gorzej z realizacją. Ale przełamałem się i powiedziałem jej, że osobą, w której byłem zakochany był Jarek. Nie musiałem więcej dopowiadać, bo to wyjaśniało wszystko, ale ona się tym nie przejęła. Stwierdziła, że jest OK i rozeszliśmy się do domów. Dopiero przy następnym spotkaniu jakiś tydzień później, zaczęliśmy o tym rozmawiać, okazało się, że Anka znała już 2 gejów i nie jest to dla niej niczym nowym i dziwnym. Byłem jej za to strasznie wdzięczny. Pierwsza akceptacja i pierwsze koty za płoty. Wynik pozytywny.

Po wakacjach przyszedł czas pójścia do liceum. Miałem dobre osiągnięcia w nauce, więc poszedłem do dobrej szkoły na profil biologiczno-chemiczny. Już pierwszego dnia wpadł mi w oko pewien chłopak, siedział niedaleko mnie w rzędzie obok i rzucaliśmy sobie ukradkowe spojrzenia. Od tamtego momentu poczułem, że muszę go poznać bliżej. Ze wszystkich twarzy tego dnia z nowej klasy, w której nie było nikogo ze starych znajomych z byłej klasy gimnazjalnej, jego twarz wydawała mi się najbardziej przyjemna. Od tamtej pory regularnie odprowadzałem go na przystanki, starałem się nawiązać jak najlepszy kontakt. Nasze kontakty były coraz lepsze, mimo że Arek, bo tak się nazywał, nigdy nie wydawał mi się w jakimś stopniu pociągający fizycznie. Dla mnie przyjaciel, czy dobry znajomy stanowił barierę, przez którą nie przedzierały się myśli o tematyce seksualnej. Stawał się dla mnie kimś bardzo ważnym, kimś, kto pełni ważną rolę w życiu. Ale jednocześnie pod koniec pierwszego miesiąca w liceum zacząłem dostrzegać, że chyba nie warto się zbytnio angażować, tak też uczyniłem. Na wycieczce się od niego oddalałem, nie przebywałem z nim w tym samym pokoju, spałem zawsze gdzieś indziej, nie gadałem z nim. Zacząłem dostrzegać pewnego Grześka. Dopiero wtedy zrozumiałem, że w klasie jest mój ideał, który sobie kiedyśtam wymarzyłem, wysoki blondyn o niebieskich oczach, cudownym charakterze…

Z dnia na dzień coraz silniej zakochiwałem się w Grzesiu, nie potrafiłem na to nic zaradzić. Początkowo nie potrafiliśmy jakoś nawiązać wspólnych tematów, bo oboje bardzo się różnimy, znajomość z nim wydawała mi się niemożliwa. Ale po kilku rozmowach stwierdziłem, że może warto spróbować. Spotkałem go na mieście i zacząłem z nim się przechadzać po uliczkach naszego centrum. Sporo dowiedziałem się o nim, on o mnie zresztą też, rozmowa się kleiła, było naprawdę super, wyszło w rozmowie, że jestem zakochany. Zaczęliśmy gadać na gg, stosunkowo często, on powoli zaczął się dopytywać, kim jest ta osoba. Dowiedziałem się, że on jest zakochany w jakiejś dziewczynie. To był dla mnie cios, mimo że na nic nie liczyłem, to i tak mnie to dotknęło, siedziałem przed kompem, gadałem z nim o tym, a łzy spływały mi po policzkach. Z każdym dniem, coraz bardziej nalegał, żebym mu powiedział, choćby ze względu na to, że on mi wyjawił, w kim jest zakochany. Nie chciałem stracić jego przyjaźni i chciałem być szczery, choć wiedziałem, że przez ten sposób możliwe jest, że go utracę, to jednak wyjawiłem mu wszystko. Powiedziałem, że o niego chodzi. To musiał być dla niego szok, w rozmowie na gg tego nie było tak widać, ale czułem, że to nie jest dla niego przyjemne doświadczenie. Dałem mu czas, w szkole nie podchodziłem, nie pisałem do niego, po prostu zostawiłem go, żeby na spokojnie mógł to rozważyć. Ale on też przestał zwracać na mnie uwagę, przestaliśmy gadać, uśmiechać się, odwracaliśmy wzrok, czułem, że jest coś nie tak. Ale ja go tak kochałem, chciałem jego szczęścia, a sam mu je poniekąd odebrałem. To on jest moją pierwszą miłością, teraz wiem to na pewno. Nie chciałem, żeby się z tym źle czuł, poza tym cierpiałem, miesiąc unikania się, to długo, serce już tego nie znosiło. Płakałem prawie cały czas w domu, popsuł mi się nastrój, chodziłem przybity. Podjąłem decyzję o przeniesieniu się do innej szkoły, żeby tylko on nie musiał już się głupio czuć, żeby nie musiał na mnie patrzeć. Postawiłem jego szczęście nad moje własne, bo czym byłbym z dala od niego. Niczym… Ogłosiłem to wszystkim, że chcę się przenieść do innej szkoły na inny profil, bo chcę zdawać na psychologię, uwierzono mi, poza kilkoma osobami, które wiedziały, czemu się przenoszę, w tym Arka, który wtedy był już moim najlepszym przyjacielem i wiedział o wszystkim, co mu zupełnie nie przeszkadzało; i Grzesia. Tego wieczoru, gdy podjąłem tą decyzję napisałem do niego, czy mu taka sytuacja, jaka jest między nami nie leży i czy czuje się głupio. Odpowiedź była znacząca: tak!! To było dla mnie jak cios, zawładnął mną taki płacz, szlochałem, trząsłem się, łzy płynęły strumieniami, nie potrafiłem tego zatrzymać, mogłem tylko płakać, płakać i płakać… I stało się, on napisał do mnie. Chciał sprostować sytuację, prosił, żebym został. Cóż innego mogłem zrobić, kochałem go, wszystko, co robiłem, było uwarunkowane nim. Chciałem tylko jego szczęścia, za które oddałbym wszystko. Zostałem. Choć niepewnie, ale znowu dla niego. Stwierdził, że źle zareagował, że miał odpowiedzieć: „sorry, nie kocham cię, bądźmy przyjaciółmi.” Postanowiliśmy spróbować zostać przyjaciółmi, ale ja w to powątpiewałem, czy to coś da, czy to ma sens. Starałem się, staram się nadal dążyć do przyjaźni, ale jest ciężko, bo boję się do niego pisać notorycznie, zresztą i tak zostawiam mu wiadomości codziennie, piszę dłuższe monologi, jak bardzo to jest dla mnie ciężkie, jak bardzo chcę tej przyjaźni, jak bardzo go kocham. Od samego początku nie okłamałem go ani razu, nie potrafiłbym chyba, mówię mu wszystko, czasami nawet więcej niż powinienem, ale na tym chyba polega szczerość w przyjaźni. Kocham go, on jest moją pierwszą miłością i nigdy nie przestanę. Grzesiu, jeśli pokusiłem się, by dać ci link, lub przesłać ci to pocztą, to wiedz, że jesteś moim najcenniejszym skarbem, światełkiem w tunelu, które prowadzi mnie do szczęścia, rozjaśniasz mi smutki życia, mimo iż wiem, że nigdy nie będzie nic z tego, ja cię kochać nie potrafię przestać i będę zawsze cię kochać. Możesz na mnie liczyć w każdej sytuacji…

Powoli dowiadywało się coraz więcej osób, do tej pory wie 9 osób. Najbliżsi znajomi, przyjaciele, którym mogę ufać. Dziękuję wam za to, że jesteście w moim życiu i pozwalacie mi żyć dobrze, akceptujecie i jesteście przy mnie w trudnych chwilach: Grzesiu, Arku, Andziu, Aniu, Sylwio, Kamilo, Maćku, Madziu i Simi, dziękuję wam.

Największe podziękowania dla ciebie, Madziu, bo to ty jako pierwsza i na razie jedyna sama odkryłaś, że jestem gejem i że kocham Grzesia. Dziękuję ci za to, bo to mi pomaga naprawdę dobrze przygotować się do batalii, w której będę musiał ogłosić całemu światu, kim jestem i chodzić z podniesionym czołem.

Autorzy:

zdjęcie Goryś

Goryś

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 106; nazwa: Goryś

228 komentarzy do:Moja historia

  • Erico

    [Re: Moja historia]

    szkolne platoniczne miłosci sa bardzo romantyczne…
    ja jednak nigdy sie nie odkrylem w taki sposob, jak Ty.
    Gratulacje za odwage!

  • sylvek

    [Re: Moja historia]

    dzięki. Teraz i tak szaleję za pewnym Tomkiem o 2 lata starszym i mi się powodzi… Grzesio spadł na dalszy plan… odważyłem się już powiedzieć 2 chłopakom, że cos do nich czułem, teraz pozostał mi Tomek, też mu powiem… :] Goryś

  • sylvek

    [Re: Moja historia]

    mój nick to sylvek, a podpisuję się jako Goryś, jakby co… :]

  • sylvek

    [Re: Moja historia]

    I mała poprawda, do tej pory wie 11 osób… :] poszerza się to grono strasznie szybko… Goryś

  • Stała bywalczyni

    [Re: Moja historia]

    Sylvek..gratulacje ..za odwage ..wyobraz sobie ze cala twoja sytuacja jest odzwierciedleniem ..sytuacji mojego przyjaciela – a ja jako pierwsza tez dowiedzialam sie o jego seksualnosci – i tez jestem Madzia :) zbieg okolicznosci !!! zycze wytrwalosci i powodzenia – badz soba !!!

  • El amigo

    [Re: Moja historia]

    Witaj Przyjacielu toja historia jest naprawde wzruszająca i przepiękna… lecz dopiero sie rozpoczyna…. to jest zacżatek tego co dopiero nadziejdzie… takie jest moje zdanie, bede z tobą w każdej trudnej chwili jeżeli bedziesz tego chcial i pomoge na tyle ile bede umiał ;-) trzymaj sie i napisz wkońcu swoją ksiązke! trzymam kciuki i gratuluje! Siemka El Amigo
    PS Gratulacje za wygranie konkursiku wiedzailem że wygrasz ;-)

  • młoda gandzia

    [Re: Moja historia]

    Gorys jesteś boski i odważny! szczerze to ja wątpie czy bym się odważyła. Podziwiam Cię:*:*:*

  • sylvek

    [Re: Moja historia]

    El Amigo, dzięki… wiem, że zawsze będziesz przy mnie i możesz liczyć na to samo, w końcu po to się ma przyjaciół. A ty jesteś tym the best. :] dzięki, naprawdę dzięki.. ja też mam nadzieję, że to dopiero zaczątek… oby, bo wtedy to bym był szczęśliwy… thx wielkie jeszcze raz… Madziu, tobie też wielkie dzieki za komentarz – będę sobą. Zawsze jestem. :]
    Goryś

  • BIBI

    [Re: Moja historia]

    HIA TO GORYŹ TO MÓJ FRIEND NO I BA!! ON WYMIATA JAK ZAWSZE..TAKŻE NIE DZIWCIE SIE ŻE WYGRAŁ,BO ON JEST NAJLEPSZY!!!!!yo ziom…Eh wiesz jak czytam tą historie to jakoś mi tak smutno..z całego serca chciałabym, aby w końcu Ci wyszło Tomusiem =)))))) w sumie…nawet bardzo dobrze,że coraz więcej osób sie dowiaduje o tym ze jesteś geyem…w końcu poznajesz reakcje..jak na razie pozytywne ;) …ale wiesz jaki jest nasz p********** świat…więc nastaw sie na różne opcje…pamietaj, że jestem twoja Fiuciurką :P (więc chyba nic nie musze dodawać:D ) fakt faktem ja sie już książki nie umiem doczekać tak jak EL Amigo..:)…yh…komentując..styl,środki, Twoje zdania..emanuje od nich emocja…napięcie…( I’m humanistka :P ) Goryś tak jak opisałeś tą historie==pięknie..!!!!!! mam nadzieje ze dojdzie temat Tomeczka ( uhm może być gorąco :D ) tak trzymaj!!!!! pozdro

  • sylvek

    [Re: Moja historia]

    Bibi, jesteś great! kocham cię, (jak siostrę oczywiście) :p dzięki, dzięki, dzięki. :]
    Goryś

  • gumisiowa-kamelka

    [Re: Moja historia]

    Podziwiam Cię za odwagę. Serio. Ja bym się chyba nigdy nie zdobyła na coś takiego… Życzę Ci z całego serducha, żeby Ci wyszło z Tomkiem. No i czekam na ciąg dalszy Twojej o opowieści;)
    Pozdrowionka:)

  • ́za Anioła

    [Re: Moja historia]

    Wielu ludzi na świecie… Tych na których trafiłeś byl fantastyczni- byli/są tolerancyjni, ale… Przed nami dorosłe życie, brak akceptacji. Im więcej osób dowie się kim jesteś tym masz większe szanse stać się wyrzutkiem społeczeństwa, bo bądźmy szczerzy ale tak wygląda zwyczajowy scenariusz przyszłości. Jedyne co mogę Ci teraz powiedzieć to życzyć wytrwałości i cholernie dużego wyczucia co do ludzi. Żebyś nigdy nie przekroczył granicy zaufania co do innych. Trzymam kciuki… Z resztą wiesz, że zawsze jestem i zawsze Ci pomogę, wysłucham, czasem jak będę potrafiła- doradzę. Tekst fantastyczny (z resztą napewno zdajesz sobie z tego sprawę). Buźka- tzrymaj tak dalej:D

  • Simi

    [Re: Moja historia]

    Gratuluję Goryś. Zawsze uważałam, że jesteś super. Cieszę się, że mam takiego wspaniałego przyjaciela, takiego, na którym zawsze można polegać. Dziękuję Ci. Twoja historia jest wspaniała, przede wszystkim realna i dlaego zachwyca. Masz wielki talent. Rozwijaj go dalej, bo szkoda go zmarnować. Czekam na twoją książkę, mam nadzieję, że będę mogła ją pzreczytać :p Jeszcze raz gratuluję. Życzę Ci powodzenia z Tomkiem i mam nadzieję, że się nie zawiedziesz. Życzę Ci wszystkeigo najlepszego, należy Ci się to od życia, tyle przeszedłeś. Pamiętaj, że masz wielu wspaniałych przyjaciół, na których możesz polegać w każdej sytuacji :*

  • grey

    [Re: Moja historia]

    Nie chce bagatelizować ani odwagi, ani znaczenia pierwszych zauroczeń i miłości, nie mniej lepiej zejść z linii wzroku autora, bo jeszcze wpadnie mu się „w oko” i będzie potem kolejne rozczarowanie gotowe. Mi ze względu na wiek pewnie już to nie grozi, bo jestem poza kręgiem zainteresowań. Pozdrawiam.

  • sylvek

    [Re: Moja historia]

    żeby wpaść w oko autorowi nie wystarczy tylko znaleźć się na jego linii wzroku, ale mieć to coś, co powoduje, iż się wpada „w oko”. :] a to miały osoby, o których mianuje ten tekst. przynajmniej tak mi sie wydaje… to w zasadzie są same zauroczenia, ale silne. W końcu warto je przeżywać, bo każde czegoś uczy, nieprawdaż?
    Pozdrowionka, Goryś :]

  • sylvek

    [Re: Moja historia]

    A co do tych rozczarowań, to pierwsze dwa przypadki normalnie zafinishowały, bez większych ekscesów, przypadek 3 jest moim najlepszym przyjacielem (El Amigo :D ), w przypadku Grzesia było trochę gorzej, ale patrząc na to z boku, to teraz się zakończyło nagle i bez emocji. A co do Tomka, to nie wiem, jak to się zakończy ani kiedy się zakończy, a to jest w tym najlpesze. Nie znam dnia ani godziny. :] Szczerze mówiąc, gorzej by chyba było, gdy do tej pory nie zainteresowała mnie żadna osoba, pomijając fakt, czy to było mniej czy bardziej dramatyczne. A tak na marginesie, to wiek nie gra roli, grey’u tylko pewna cząstka, która mówi, że to akurat ten, na którego warto zwrócić uwagę, więc nie dyskryminuj się od razu wiekiem. :p
    Gorące pozdrowionka, Goryś. :]

  • Bibi

    [Re: Moja historia]

    ODNOŹNIE DO GREYA jakie to patetyczne ..jakie dramatyczne… czyżby jakaś nuta zazdrości?? starość nie radośc prawdaż :] widze, że Ciebie omineła frajda z zauroczeniami i jakimiś miłostkami?? dlatego bluzgasz tego zajebiście kofanego Bananowego Gorysia????? ojeje strasznieeeeeeeee mi smutno, że nic nie przeżyłeś.. po prostu mam depresje!!!!!!!!najlepiej kogoś zbluzgać za to ze ma wiekszą frajde w życiu????o yeah… czasem zastanów sie co pisze :P POZDRAWIAM CIE SERDECZNIE I GORĄCO =)))))))))

  • Bibi

    [Re: Moja historia]

    witaj kofany Gorysieńku ;] jak widzisz czasem lubie sobie popisać ;) no więc : po 1)to najbardziej uczuciowy koleś jakiego znam po 2) można z nim pogadać o wszystkim po 3) to naprawde dla każdego może być dobrym przyjacielem..;] (za dużo Cie wychwalam popadniesz w samozachyt ;) …jeżeli kolejna osoba ma zamiar go zbluzgać niech najpierw sie poważnie zastanowi…ponieważ…uhm…jakby nie było….każdy w życiu ma złe chwile..ale występują tak zwane PRZECIWIEŃSTWA ( tym był zafascynowany Galileusz,który jak wiadomo był i katolikiem i illuminatim.. no,ale mniejsza z tym..) życie to także pasmo dobrych chwil…szczęścia..radości…ble ble itepe..Pan Bananowy Goryś właśnie wchodzi w taki etap…;]..mowa o Tomusiu (jeżeli to czytasz masz serdeczne ode mnie pozdrowienia…bo dzięki Tobie uśmiech z tej gorylowej twarzy nie schodzi…hmmm…nie uwierzysz jaką ma tapete na pulpicie ;]…zapytaj go…) TOMASZ przełomowa postać ..chłopak niczym nie wyróżniający sie wśród innych..STOP…aaaaa jednak sie wyróżnia!! :) no bo jakby Pan Bananowy zrócił na niego uwage?? no baaaa!!!! mam nadzieje ze to dopiero początek jego szczęścia ..jego (hm..sory za określenie)prawdziwej drogi do geyowatości…i niech mi nikt tu nie chrzani ( szcz.PAN NIESZCZĘŹLIWY GREY==>przez którego mam doła..;) że on nie może kochać ani być kofanym!) Tomuś bo Ty jesteś jego słoncem na niebie.promykiem w ciemnym tunelu…i mam nadzieje,że tak pozostanie..każdy ma prawo do szczęścia ..każdy ma prawo kochać..a jeżeli ktoś nie ma serca (patrz:PANI NIESZCZĘŹLIWY) to już jego problem..ale dla mego Fiuciura chce aby to szczęscie było na stałe…bo on na to zasługuje..jeszcze z takim chłopakiem jak Tomuś..DZIEKUJE ZA WYSŁUCHANIE..JESZCZE RAZ POZDRAWIAM TOMUSIA I GORYSIA…i życze tu wszystkim co to czytają aby też doświadczyli szczęscia..bo jak M.mówi .(znaczy śpiewa :P ) „..nie ma takiej burzy która nie przeminie….”

  • sylvek

    [Re: Moja historia]

    BIBI, ja cię kocham, bliźniaczko ty moja kochana!! Nawet nie wiesz, ile te słowa dla mnie znaczą… Dziękuję, i obiecuję, że za niedługo Tomuś przeczyta to wszystko. :D dziękuję ci, zawsze wiedziałem, że staniesz w mojej obronie. Jesteś moim skarbeczkiem :] to są naprawdę wzruszające słowa, dobrze, gdy ma się takich przyjaciół, jak ty i El Amigo, wtedy jest prosto żyć i chce się żyć!! Thank you :*:*:*:*:*:*:*:*:*:*
    Goryś

  • / widziałeś tego trzemiela ?

    [Re: Moja historia]

    no ładnie.
    talentu nie pokażę.
    nagana za ekshibicjonizm.
    potrzebny ?

  • sylvek

    [Re: Moja historia]

    Jak zawsze pełna oryginalność… :] Strasznie cie za to lubię. Uwierz, w moim przekonaniu, warto było – jest potrzebny.
    Z pozdrowieniami dla cudownego pisarza artysty M., Goryś ;)

  • primo19

    [Re: Moja historia]

    Czy to jakies kółko wzajemnej adoracji??? Tekst ciekawy emocjonalnie, ale stylistycznie …średni, a literacko – słaby. Pozdrawiam!

  • sylvek

    [Re: Moja historia]

    Kącik przyjaciół Gorysia, witam serdecznie. :] Przynajmniej jedna osoba wreszcie napisała to, co chciałem usłyszeć, że to jest słabe, dzięki. Przyjaciele nie potrafią, a może nie chcą spojrzeć krytycznie, a o to mi chodzi. Dlatego wielkie dzięki za te podsumowanie. I szczerze, to się z tobą zgadzam. Ale nie chodziło o o styl, czy to, jak zostało to napisane, tylko o wyażenie emocji, jakie towarzyszyły tej historii. To jest najważniejsze w tym tekście i na tym się skupiłem.
    Pozdrawiam, Goryś. :] muchos gracias

  • sylvek

    [Re: Moja historia]

    M. prosiłeś o wypowiedź na temat tego, w jakim stopniu pociągasz mnie fizycznie. Powiem ci, ze jest to temat do roważań, dość głębokich rozważań. Ale skupię się na konkretach, więc słuchaj:
    po 1) wyglądasz niczego sobie, więc w pewnym stopniu mnie pociągasz, jak większość tobie podobnych
    po 2) nie poznałem cię na tyle, żeby w pełni powiedzieć, że to jest ten, na którego zwrócę uwagę na pewno, jednak fajnie się na ciebie patrzy, gdy szalejesz, gdy grasz (Pana Przeznaczenie – gratuluję kunsztu scenicznego :D ), gdy mówisz, opowiadasz, to wyrażasz się bardzo ekspresywnie, mimika, gesty, to mi się w tobie podoba…
    po 3) twoja fryzura mi się nie podoba. :] wybacz, ale mówię szczerze
    po 4) widziałem cię jedynie rozebranego z….
    kurtki, :] więc cóż ja mogę powiedzieć… :p
    po 5) podobają mi się twoje oczy, są bystre i coś w nich jest na pewno na dnie…
    po 6) mam troszeczkę inny gust, ale w ewentualności można powiedzieć, że się mieścisz w dolnej granicy :D (ach, ta szczrość, ale ci ją obiecałem).
    To chyba wszystko, co chciałem ci napisać odnoście tego. Podsumowując, jesteś całkiem całkiem, ale nie do końca :p
    Pozdrawiam cię serdecznie, M.
    Goryś

  • Erico

    [Re: Moja historia]

    primo19 – ale w tym przypadku chodzi bardziej o przedstawienie emocji i autentycznosc-) ale ze sie wpisala przy okazji prawie cala klasa:-) ciekawie

  • sylvek

    [Re: Moja historia]

    prawie cała klasa nie… ;-) a szkoda… :p bo nie wiedzą wszyscy w klasie, jeszcze. wpisał się tylko 7 najlepszych znajomych, którzy i tak czytali tę historię jakiś czas temu, gdy powstała. Poza tym, jeszcze kilku znajomych mam, którzy wyjechali na narty, więc będzie jeszcze kilka wpisów, mam nadzieję. :)
    Pozdrowionka, Goryś :-)

  • primo19

    [Re: Moja historia]

    Przeciez wyraźnie napisalem, że tekst jest bardzo ciekawy od strony emocjonalnej, bo moim zdaniem zawiera znamiona szczerego wyznania czym borni sie w oczach czytelników!

  • sylvek

    [Re: Moja historia]
    ;-) napisałeś wyraźnie. Ja nic nie mówię… mi się podobał twój komentarz… ;)
    Pozdrawiam, Goryś ;-)

  • rh+

    [Re: Moja historia]

    Ja myslałem, że tu jakas mega-dyskusja! 28 wpisów..no no no… a tu sie okazuje, że autorem 13 z nich jest autor samego artykułu…Dyskusja na poziomie – tak jak sie spodziewałem ;-) Pozdrawiam!!!

  • sylvek

    [Re: Moja historia]

    Każdy ma prawo pisać tyle, ile mu się podoba… :] wiesz, takie słowa od przyjaciół, jakie tu padają, nie słyszy się codziennie, więc warto im podziękować za to, że zawsze są przy mnie. Poza tym ta historia była poniekąd hołdem dla nich, żeby mogli poznać mnie od korzeni, bo większość z nich zna mnie od początku roku szkolnego… więc, podsumowując, witaj, jak już napisałem, w Kąciku Przyjaciół Gorysia ;-) , gdzie oni piszą komentarz, ja odpowiadam… na twój też odpowiadam ;-)
    Pozdrawiam Cię, Goryś!

  • Sister :p:p:p

    [Re: Moja historia]

    Dzięki braciszku… ja jestem tolarancyjną osobą:) wiedz, że we mnie zawsze będziesz miał wsparcie… we wszystkim co uznasz za słuszne… a jak mnie wkurzysz, to powiem Ci to wprost… ostatnio trudno utrzymać mi język za zębami… lubię Cie takim jakim jesteś… podziwiam Cię za Twoją odwagę… mało jest ludzi, którzy potrafią się przyznać do siebie samych… którzy nie grają, tylko po prostu… są sobą… życzę Ci wiele szczęścia… trzymaj się cieplutko… cmok cmok…

  • ́za Anioła

    [Re: Moja historia]

    do zobaczenia w ferie ;)

  • sylvek

    [Re: Moja historia]

    Tomek nie jest gejem………… nie jest………… it’s over…………

  • Gaffron

    [Epilog burzy]

    Chyba każdy z nas przeżył swą emocjonalną iluminację mniej więcej w ten sam sposób – koniec podstawówki – liceum, rozbudzone pragnienia, całkowita otwartość na uczucia i stojąca w kontrze heteronormatywna obyczajowość z wulgarnym językiem rówieśników opisującym rzeczywistość – całkowicie nie naszą rzeczywistość. Staramy się jednak temu podporządkować, zachowywać tak samo jak inni, rozmawiać o podobnych, czyli banalnych rzeczach, jedyne co nas zdradza, to spojrzenie – przeciągłe i tęskne – żebrzące o zrozumienie … Dobijam trzydziestki, kilka dni temu otrzymałem kartkę z Brazylii od Piotra, który swego czasu przyspieszał rytm bicia mego serca. Pisze, że jest mu dobrze z żoną Beatą w szalonym gorącym kraju. Kilka lat temu pewnie pobiłbym listonosza za takie wieści, lecz dziś nic mnie to już nie obchodzi. Piotr nie wygląda już jak James Dean, przytył i stracił znaczną część włosów ja zaś poznałem zastępy innych aniołów. Wiem jak skonstruowany jest świat, i nawet tę wiedzę przekazuję innym, i choć nie mogę powiedzieć żebym był szczęśliwy, to mimo wszystko fantastycznie jest być tym, kim się jest …

  • sylvek

    [Re: Moja historia]

    Właśnie zakończyłem rozmowę z Tomkiem, wyznałem mu wszystko, całą prawdę, to, że jestem gejem, że coś do niego czuję, że nr gg od jego kolegi był tylko pretekstem do zagadania, o zakładzie… Podziwiam go za reakcję, za tolerancję, za to, że nie zadał mi jedengo prostego ciosu, który by mnie zabił… Jeszcze w pełni nie doszło do mnie to, co się stało. Największe marzenie na dzień obecny legło w gruzach, nie wiem, co myśleć, co robić… nie zasnę teraz, jest 2.28, ale ja dzisiejszej nocy nie zmrużę oka, będzie do mnie powoli docierać szara rzeczywistość… Snuję się po pokoju, myśli kłębią się… Chcę uciec, zniknąć, cofnąć czas… a jednak nie mogę… wybrałem drogę przez prawdę, gdybym się nie przyznał, dalej zapewne byśmy gadali, dalej po cichutku bym coś do niego czuł, minęłoby te kilka miesięcy do zakończenia roku szkolnego, skończyło by się na zwykłej znajomości; ja jednak wybrałem prawdę, która zakończyła wszystko, teraz uznaliśmy, że do końca ferii nie będziemy pisać, zobaczymy się w szkole… gdzieś na korytarzu, gdzieś… skończyło się… nie wyzdradzi mnie, nie powie kim jestem, jak wyglądam, z której klasy jestem, jednak jego przyjaciele mają prawo poznać historię, bo to JEGO przyjaciele. Rano dotrze do mnie to, co się stało, co mu powiedziałem, co on powiedział, a teraz będę siedzieć i patrzeć na jego zdjęcie… pozostało mi już tylko zdjęcie… tylko… a nawet tego nie powinienem posiadać… ale nie potrafię szybko skończyć, może znowu spotkam kogoś, kto mi się spodoba, ale w każdym bądź razie Tomek chyba był przełomem w życiu… sam nie wiem, co piszę… już nie będę tutaj pisał, kończę, nie chcę, nie mogę, nie potrafię…
    Przyjaciele, dajcie mi trochę czasu, by ochłonąć, najlepiej ten tydzień do końca ferii… proszę…
    Goryś…

  • lisek

    [Re: Moja historia]

    Apeluję do wszystkich przyjaciół Gorysia alias sylvka, aby powściągali swój niewybredny język lub pisali na priva, bo strona powoli traci swój merytoryczny poziom.

  • Bibi

    [Re: Moja historia]

    dzisiaj mnie kochasz jutro nienawidzisz..

  • PIK

    [Re: Moja historia]

    Rzeczywiście miłe, czułostkowe opowiadanko z życia podrostka. Każdy coś takiego najczęściej musi przeżyć (na szczęście). Gorzej z poziomem polszczyzny (bo niestety nie napisze, że z poziomem „literackim”). Styl często kanciasty, błedy leksykalne i gramatycnze (vide;podlotek, oboje, itp.), a co najgorsze, ortograficzne błędy też się znalazły. Nagroda może i by się należała, ale chyba tylko w konkursie gimnazjalnym. A może moderator portalu by się trochę postarał, sprawdził, poprawił i nie kompromitował laureta?

  • PIK

    [Re: Moja historia]

    Stwierdzam raz jeszcze, że ładne, tylko naiwne, a ponieważ sam porobiłem kilka błędów klawiaturowych w poprzednim komentarzu – więc już się więcej nie będę czepiał laureata :-)

  • bukowski

    [Re: Moja historia]

    Drogi PIK!
    To był konkurs na coming-out. Dlatego nie traktujmy go jako Nike:-). Liczyła się szczerośc wypowiedzi.
    A moderator dostanie w pupę:-)

  • grey

    [Re: Moja historia]

    Bibi, ani patetycznie, ani dramtycznie się nie wypowiedziałem, choć Ty to tak odebrałaś – Twoje prawo. Nie mniej pisząc coś trzymaj się faktów – nigdzie nie „bluzgam” na autora tekstu, choć taki zwrot mi przypisałaś. Nie mam również poczucia, bym coś w życiu stracił lub coś mnie ominęło, ale jako znawczyni mego życiorysu wiesz to tak samo dobrze jak i ja.

  • sylvek

    [Re: Moja historia]

    Dawno mnie tu nie było…
    Kilka rzeczy:
    1) Bibi, z łaski swojej nie klnij, a jak już chcesz to na gg bezpośrednio do mnie…
    2) i nie pisz, że mógł pomyśleć, że to żart, bo to była najszczersza rozmowa, jaką w życiu odbyłem. Nie wiem, czemu Simi stwierdziła, że jest gadem i jak tak mógł… jak ja mogłem go oszukać, zagrać na jego zaufaniu… szczegółem jest, że w między czasie coś do niego poczułem… nie wiem, czy to sympatia czy coś więcej, bo ja już się gubię w tym wszystkim… a on zachował się dojrzale i podziwiam go.
    3) PIK, dzięki. Wiesz, szkoda, że ty nie brałeś udziału w tym konkursie, a może tak, a nie jesteś laureatem… nie wiem, nie wnikam… ale z drugiej strony, to nie ma na tym portalu żadnego twojego tekstu, a chętnie bym przeczytał, oczywiście nie taki, który nadawałby się na nagrodę NIKE, ale taki o emocjach, przeżyciach, pisany kanciastym językiem, ale szczery, wyrażający rozterki… może po prostu się wstydzisz, albo boisz, że jakiś znajomy to przeczyta, a nie powinien. Sam się sobie dziwię, że napisałem to, bo gdyby któryś z moich znajomych wpisał w wyszukiwace „goryś & moja historia” to wszystko by mógł sobie przeczytać, a znają moje pseudo, miałem na opisie: „moja historia”. Możliwe że przez to wpadnę, ale nie żałuję…
    4) bibi i grey’u – bo się jeszcze pobijecie…
    5) Aniu, do zobaczenia w twoje ferie, bo moje już się kończą
    6) bibi, nie pisz: „dzisiaj kochasz, jutro nienawidzisz”, bo wiesz, że to nie możliwe. Nawet gdyby powiedział całemu światu wszystko, co mu wyznałem, to nie potrafiłbym mu mieć tego za złe, bo ma do tego prawo…
    7) i tak nie mam wspaniałego humoru, staram się jakoś nie myśleć, tylko żyć, ale trudno jest, przeżywam to mocniej niż poprzednie przypadki, nie opisuję tego, możecie sobie wyobrazić, jeśli sie da… :p
    No, to by było na tyle…
    Pozdrowienia, Goryś

  • Bibi

    [Re: Moja historia]

    grey: ja też Cie lubie :] Hia pozdrawiam Cie ..i wszystkich :)

  • primo19

    [Re: Moja historia]

    Wiesz co Sylwku? Załóż sobie bloga :-P Tam będziesz mógl najlepieij realizować swój „literacki” talent, a reszta towarzystwa znajdzie miejsce na zamieszczanie serii najbardziej nawet wulgarnych komentarzy. Szczerze radzę – zastanów się jeżeli „sprzedawanie” (lub ładniej – dzielenie sie swoim…) swojego życia przynosi Ci przyjemność. I nie bulwersuj się tak z powodu słów krytyki np pana PIK’a – publikując swój tekst na homikach powinineś zdawac sobnie sprawę z tego, iż czytelnicy mają prawo do konstruktywnej krytyki.

  • sylvek

    [Re: Moja historia]

    Czy udział w konkursie jest sprzedawaniem życia?? A czy tobie to przeszkadza?? Mi nie… Bloga nie mam, nie chce mi się codziennie pisać… Nie bulwersują mnie słowa krytyki… nic takiego nie powiedziałem, chętnie ich wysłuchuję. A ten tekst jest czymś zupełnie innym niż sprzedawaniem własnego życia na homikach. Przykro mi, że tak uważasz.
    Pozdrawiam

  • sylvek

    [Re: Moja historia]

    Powiem ci tak, jeszcze kilka dni temu przejmowałbym się tymi wszystkimi komentarzami… ale nie teraz… mam kilka o wiele ważniejszych spraw, które mnie zajmują dużo bardziej niż fakt, czy komuś się spodobała „literacka” strona mojego tekstu, czy nie. Piszcie, co chcecie… komentujcie, jak chcecie… przeczytam… ale szczerze, nie będzie mnie to zbytnio obchodzić. wchodzę na tę stronę po to tylko, żeby zobaczyć, czy któreś z moich przyjaciół nie napisało czegoś… tylko tego tu szukam… nic więcej… nie mam głowy do reszty komentarzy…

  • Szymon

    [Re: Moja historia]

    Mam 15 lat jestem biseksualny. Żal mi, że Twój coming out jest tak trudny. Mój nie był i już się odbył, bo ak widzisz piszę w czasie przeszłym. Może to dlatego że w szkołach artystycznych, a szkoła muzyczna do takich należy, są bardzo tolerancyjni ludzie. O mnie wie cała szkoła i nawet niektórzynauczyciele i mało którym ludziom to przeszkadza. Pozdrawiam.

  • primo19

    [Re: Moja historia]

    Jakto nie chce Ci sie pisać codziennie skoro każdego dnia wzbogacasz swój tekst o nowe komentarze odautorskie!!! To już jest blog kolego!!! Przemysl to! Tez pozdrawiam :-P

  • arkh

    [Re: Moja historia]

    Przepraszam że to powiem, ale czytając tekst poczułem się jakbym oglądał program „Zerwane więzi..” – tandetna emocjonalność. Gratuluję ekshibicjonizmu, ja bym sie nie odważył, poza tym ujawnianie swojej orientacji znajomym to nie żaden wyścig! Czytając komentarze mam wrażenie ze osoby udzielające się podzielone są na 2 grupy: dzieciaki i tacy którz są już dużo bardziej dojrzali i zorientowani na sprawę tożsamości; po tym co przeczytałem jestem pewien że dzieci nie powinny brać się za miłość… To tyle:)
    Pozdrawiam gorąco [mimo tych słów krytyki:)]!

  • Goryś

    [Re: Moja historia]

    Powiem tylko jedno: teraz pięknie, ładnie krytykujesz, ale chyba zapominasz, że w młodości przeżywałeś podobne historie, chyba że do tej pory nie spotkało cię coś takiego.

  • Goryś

    [Re: Moja historia]

    Poza tym, ujawnianie się przed znajomymi nie jest wyścigiem, ale pozwala się przygotować do szerszego ujawniania się..
    P.S. to jeszcze nie są miłości, pierwsze zauroczenia raczej… ale myśl, jak uważasz.. pozdrawiam

  • Goryś

    [Re: Moja historia]

    Emocjonalność jest cechą własną…jeśli ta ci nie pasuje, to nie ma sprawy… ale taki jestem, tak to napisałem… zawsze mogłeś przerwać lekturę…

  • Krzysiek

    [Re: Moja historia]

    Bardzo piękna historia posiadająca w sobie tyle ciepła ile romantyzmu. Należy także rozważyc kwestię cierpienia w imię mióści ,przyjaźni i uczucia. Jest też miejsce dla osób mądrych i tolerancyjnych. Wielkie uznanie dla autora.

  • Goryś

    [Re: Moja historia]

    Dzięki, Krzyśku. O to chyba mi chodziło, fajnie że zauważyłeś, ale trochę za bardzo chwalisz. Jednak cieszę się, że doceniłeś to. ;-)
    Serdeczne pozdrowionka :-) dzięki

  • arkh

    [Re: Moja historia]

    Na szczęście nie miałem podobnych przeżyć… A już na pewno nie zmieniałem miłostek tak często:)
    Po drugie o co chodzi z tym szerszym ujawnianiem się?? Sprawa własnej seksualności to rzecz typowo osobista, nie ma powodu do rozgłaszania że jest się gejem, czy do wywyższania się nad innymi preferencjami.

  • arkh

    [Re: Moja historia]

    A co do przerywania lektury to nie powinno się zabierać głosu w sprawie o której się nie wie, także tak czy inaczej musiałem dokończyć:)

  • Goryś

    [Re: Moja historia]

    A więc, już tłumaczę ;-)
    1) Nie mam najmniejszego zamiaru wywyższania się nad inne preferencje, jak to ładnie ująłeś.
    2) Mówię o tym gronu przyjaciół, bo chcę, żeby wiedzieli, kim jestem. Liczy się szczerość.
    3) Ale w moim przykonaniu, żebym był szczęśliwy liczy się to, by nie ukrywać się z tym, że jestem gejem Skoro mi to nie przeszkadza, nie obchodzi mnie, co myślą inni. Chcę być szczęśliwy, być cały czas tym, kim jestem. Niech wiedzą, niech widzą, że też mogę być szczęśliwy nie żyjąc w związku na zasadzie partner-partnerka. To jest rzecz typowo osobista, ale wieczne ukrywanie sie przed światem nie jest w moim przekonaniu czymś dla mnie. Mam zamiar być fair przede wszystkim w stosunku do siebie, nie chcę żyć w wąskim światku, ciągle sie kryjąc. Po co?
    4) MOŻE WRESZCIE TERAZ ROZEGRA SIĘ TU JAKAŹ INTELIGENTNA DEBATA PO TYCH 2 KOMENTARZACH… TEMAT : CZY WARTO SIĘ UJAWNIAĆ NA SZERSZĄ SKALĘ? :D
    ZAPRASZAM DO DYSKUSJI :D
    ;p
    Arkh, pozdrawiam serdecznie ;-)
    P.S. Miłostki… hmmm… wiesz, w życiu spotyka się wielu ludzi. Często poznaje się kogoś na tyle ciekawego, by się zainteresować jego osobą, wyglądem. Tak się rodzą zauroczenia, ale one też szybko ulegają zmianom. Szkoda, że nie przeżywałeś takich sytuacji, bo naprawdę warto.

    Acha, i apel do przyjaciół. Z Tomkiem koniec. To była tylko kwestia zakładu, zauroczyłem się w nim, ale to wszystko. Może i dalej jestem, bo w końcu Tomuś jest naprawdę bosssski :p ale to wszystko. Nie mam już nic, co się z nim kojarzy, oprócz kilku wspomnień. I nie zmieniajcie tak nagle tematu, gdy chodzi o niego. Nic się nie stało, nie traktujcie tego, jakby było to dla mnie cios, o którym nie chcę rozmawiać. Wszystko. Pozdrawiam.

  • arkh

    [Re: Moja historia]

    OK, a więc niech będę pierwszy.
    ad. 4) Wg. mnie nie warto -Polska to nadal zaściankowy, pełen uprzedzeń kraj.

  • Goryś

    [Re: Moja historia]

    wiem, że moje przekonania są złudne jak na nasz kraj, ale chyba warto mieć nadzieję, że kiedyś się to zmieni. A nie zmieni się, jeśli my nie będziemy wychodzic na przeciw homofobii i walczyć z nią, choćby przez samo pokazywanie, że jesteśmy takimi samymi szczęśliwymi ludźmi. Wielu może uznać, że to jest nierealne, ale warto mieć choćby nadzieję, mimo iż to matka głupich. Jednak zawsze to ona towarzyszy do końca. Mi też będzie zawsze towarzyszyć w przekonaniu, że kiedyś wszystko się zmieni.
    Pozdrawiam ;-)

  • primo19

    [Re: Moja historia]

    Co to w ogole jest ujawnienie sie na szerszą skalę??? Dziwaczny termin. Czymś zupełnie innym jest poinformowanie przyjaciół i bliskich o naszej orientacji a czym innym epatowanie własną seksualnością. Uważam to za intymną sprawę i powiedziałem o tym tylko 10 osobom, gdyz przede wszystkim ta wiedza im się nalezy. NIe sądze, aby ludziom, z ktorymi moje kontakty maja charakter zwyczajnej znajomości, taka wiedza była do czegokolwiek potrzebna.

  • Puer Prodigius

    [Re: Moja historia]

    Ta historia to przykład twej nadwrażliwości, infantylności, marzycielstwa i całkowitego braku dojrzałości. Na miejscu twoich kolegów w czasie twoich idiotycznych wyznań, rodem z „Pamiętnika z zakompleksionego histeryka”, dałbym ci w pysk i kazał zejść na ziemię. Życzę byś dorosnął i nie stawiał ludzi w tak stresujących i deprymujących sytuacjach z powodu swych budzących litość wynaturzeń i homoseksualnych imaginacji.
    Pozdrawiam

  • Emptyman

    [Re: Moja historia]

    Gorysia alias sylvka nie ma już wśród nas.

  • Puer Prodigius

    [Re: Moja historia]

    Emptyman poziom twojej wypowiedzi, świadczy o tobie. Nic dodać, nic ująć. Odniósłbym się, gdybym miał do czego, ale widzę niestety same bluzgi jakiegoś frustraty, które nie są warte odpowiedzi, którą ci jednak z przyzwoitości daje.
    Pozdrawiam

  • Ania

    [Re: Moja historia]

    Nie będę jakaś oryginalna. Jak większość osób komentujących Twoją historię chcę Ci pogratulować (czyt. zazdroszczę Ci) odwagi. Ja nigdy w życiu nie odważyłabym się powiedzieć osobie w twarz co do niej czuje. Chciałabym Ci również podziękować. Po przeczytaniu zaczęłam się zastanawiać nad wieloma rzeczami. I wiesz co, ułatwiło mi to rozwiązanie kilku problemów…Dziękuje :* Życzę ci, abyś zawsze był pogodną, pełną życia osobą. I żebyś nigdy nie tracił wiary w siebie i w innych, bo bez niej niezbyt wiele można zdziałać :-)

  • Rafalizator

    [Re: Moja historia]

    No, no… dopiero po przeczytaniu tej twojej historii stwierdzam że jesteś równy gość. W sumie to nie znam cię zbyt dobrze ale szanuję ludzi tak szczerych. Zarąbiście piszesz historie. Hehe wydawaj tą książke:P:P

  • Puer Prodigius

    [Re: Moja historia]

    No tak, kolejne wypociny sfrustrowanego histeryka na rynku..o zgrozo…Rafalizator nie dawaj takich rad, bo jeszcze posłucha.

  • Emptyman

    [Re: Moja historia]

    No tak, kolejne wypociny sfrustrowanego geja na portalu… o zgrozo… Puer Prodigus czy ty dasz sobie spokój z gnojeniem innych i zajmiesz się wreszcie swoimi sprawami? jak chce, to niech pisze. nikt nie każe ci nic czytać… :/

  • Puer Prodigius

    [Re: Moja historia]

    Emptyman ja nikogo nie gnoje. Zresztą moje wypowiedzi są w tonie niezwykle łagodnym jeśli przystawić je do twojej parlamentarnej riposty (patrz wyżej). Goryś sam się przedstawił jako rozhisteryzowny, nadwrażliwy pełen kompleksów człowiek o nienaturalnych skłonnościach do osob tej samej płci. Powiedz mi emptyman co miała oznaczać stwierdzenie:

    „Gorysia alias sylvka nie ma już wśród nas. „

    Brzmi niejednoznacznie.

  • Emptyman

    [Re: Moja historia]

    Łaskawie mozesz się domyślić. Nie mnie jest dane udzielać info o nim, bo to jego życie. Sam postanowił opisać jego skrawek tutaj, nie wiem sam czemu, ale zrobił to, bo chciał by inni mogli to trochę zrozumieć. to wsio.

  • Puer Prodigius

    [Re: Moja historia]

    Niech ci będzie. Tak, czy inaczej ma opinia jest obiektywna i to co zrobił ten człowiek o dziwacznych skłonościach nie interesuje mnie więcej.

    pzdr

  • [UZURPATOR]

    „Re: Moja historia
    przez Szymon dodano: 25-01-2005
    (Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) http://szymona.blog.onet.pl/
    Mam 15 lat jestem biseksualny. Żal mi, że Twój coming out jest tak trudny. Mój nie był i już się odbył, bo ak widzisz piszę w czasie przeszłym. Może to dlatego że w szkołach artystycznych, a szkoła muzyczna do takich należy, są bardzo tolerancyjni ludzie. O mnie wie cała szkoła i nawet niektórzynauczyciele i mało którym ludziom to przeszkadza. Pozdrawiam.”

    KIM DO CHOLERY JESTEŹ I DLACZEGO SIE PODEMNIE PODSZYWASZ. WIDZE, ŻE ZNASZ MOJE HASŁO, NIE NA DŁUGO. POZATYM JA MAM 20, A NIE 15 LAT.

  • lothriel

    [Re: Moja historia]

    Bardzo dobrze napisant tekst. Pamiętam moje „miłostki” ze szkoły…..teraz wiem, że były to raczej zauroczenia ;-)

  • Sheeshka

    [Re: Moja historia]

    Piękne…
    Świeczki mam w oczach…

  • marta

    [pedał]

    nie toleruje homosexualistów!!!

  • moje imie

    [Re: Moja historia]

    stanal mi

  • patrycja

    [Re: Moja historia]

    wejdź na http://www.inna-strona.pl, portal dla ludzi o odmiennej orientacji seksualnej, tam na pewno poznasz kogoś, kto odwzajemni Twoje uczucia :)

  • Ewka

    21  Przeto, iż znając Boga, przedsię go nie chwalili jako Boga, ani mu dziękowali. Owszem próżnemi się stali w myślach swych i zaćmione jest głupie serce ich.
    22  Którzy mieniąc się być mądrymi, głupimi się stali.
    23  Gdyż odmienili chwałę nieśmiertelnego Boga, sprawiwszy obraz człowieka śmiertelnego i ptaków i źwierząt o czterech nogach i gadziny.
    24  A przetoż podał je Bóg pożądliwościam serc ich na nieczystość, aby między sobą ciała swe lżyli.
    25  Dlatego, iż oni prawdę Bożą odmienili w kłamstwo i chwalili a służyli rzeczam stworzonym, mimo stworzyciela, który jest błogosławiony na wieki. Amen.
    26  A przetoż podał je Bóg pożądliwościam sromotnym, gdyż niewiasty ich odmieniły używanie przyrodzone w to, które jest przeciw przyrodzeniu.
    27  Także i mężczyzny opuściwszy przyrodzone używanie niewiasty, zapalili się pożądliwością swoją jeden ku drugiemu. Mężczyzna z mężczyzną sromotę popełniając, a zapłatę słuszną błędu swego na się biorąc.

    Biblia Brzeska List do Rzymian 1, 21-31.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa