Grupa z Poznania (fragment ''Lubiewa'')

Mówią o sobie w rodzaju męskim. Są z „fazy emancypacyjnej” (my nie, więc granica przebiega przez plażę, jakoś tak na wysokości wymarłego radaru i czerwonej flagi). Chodzą do Scorpio Bar. Walczą o prawa do małżeństw i adopcji. W ogóle walczą, dążą. Mówią językiem z „Polityki” i „Wprosta”. Przyszli do nas z piłką plażową i tym swoim poznańskim akcentem unoszącym się, jeden męski z bokobrodami i innymi wzorkami z zarostu na twarzy.

- A byście z nami nie pograli?

- Błażej jestem – przedstawił się, rękę ścisnął mocno, po męsku, a łysy, ogromny!

(…) Zsunęłam okulary przeciwsłoneczne na czoło i leżąc popatrzyłam na dwa potężne uda, co nade mną wyrosły, jak kolumny. Usta tylko lekko rozchyliłam i już chciałam zaczynać akcję, kiedy te dwa uda się poruszyły niespokojnie, że nie, że adopcja, że emancypacja, prawa do małżeństw, partia Zielonych, a w ogóle to przyjaciel, stały partner, bezpieczny seks (przyjacielski), kondomy. Jesteśmy ludźmi kulturalnymi, którzy chcą to robić czysto, także moralnie, za społecznym przyzwoleniem, w białych rękawiczkach. I zaraz jął mnie uświadamiać, że przez takich to właśnie jak ja wizerunek geja w społeczeństwie jest tak fatalny, że my (tzn. ja i te Emerytki oraz Blondynek i inni z wydm) to robimy jak pieski w krzakach, a tymczasem oni tu do nas z piłką, ze sportem, z tężyzną fizyczną, bo wyswobodzić nas chcieli z tego upadku jeszcze post – pikietowego, przed – emancypacyjnego, słowem – chcieli nas zająć czym pożytecznym. Przegięci i grubi – nie odpisujcie. I że ja od razu usta otwieram, jak tylko co gołego zobaczę, a to trzeba miłości, zrozumienia, wzajemnego szacunku. Czasami liczą się inne rzeczy. Jakie? Przyjaźń, bliskość.

Ja oczy przetarłam, myślę sobie, Luuukrecja, ratunku! Ej, już widzę kątem oka, że zdrajczynie tam się na tych wydmach gżą, a mnie tu na taką pastwę zostawiły. Więc słucham dalej, co mówi ten napakowany i wydepilowany plastikowy bubek, że już mi się odechciało z nim seksu, bo ta cała przyjaźń i bliskość między nami wyskoczyła i ustawiła relacje jak na jakiejś pogadance u psychologa. Za blisko, za czule, jak w rodzinie, a z rodziną to jakoś tak nie wypada… I w ogóle – ja z przyjaźnią i bliskością nie chcę. Bo mi się to kojarzy z mamą. My chcemy nieznajomego, co nas sponiewiera, przejdzie jak tornado, zostawi mnie w takim stanie, że nawet nie będę miała siły wstać, zamknąć za nim drzwi, mokrą plamą na łóżku sponiewieranym będę… Włosy w nieładzie, kupa szmat ze mnie zostanie, splunie, rzuci ręcznik papierowy na tą plamę i pójdzie, drzwi nawet nie zamknie. Otwarte zostawi. A ja z twarzą w mokry jasiek wtuloną zasnę, zasnę, bez przyjaźni i bez bliskości!

On mówi: my, geje. My, Geje musimy to, musimy razem tamto, a i owo. Ptak przeleciał, mewa, słońce zaszło za chmurę. Nie tylko seks. Ale i sport, i ochrona środowiska, inne spojrzenie na cywilizację europejską i czy się nie zapiszę na jego listę dyskusyjną i portal jakiś tam. Gdzie, ja, dziadówka, do Internetu?! Jak ja cała jestem w przeszłość, w te wszystkie wczasy wagonowe, funduszowe zapatrzona, jakby wstecz. A jeszcze nikt z nich nie pali, tylko tą piłkę z napisem NIVEA rzucają i leżą parami wtuleni w siebie. Wzięłam dupę w troki, poszłam do nich. Aha! Widzę, co para wierna, wtulona, to ja coś zawsze z jednym z nich na wydmach miałam… Aha, a teraz udają, że mnie nie poznają. Taka to ich wierność! O, z tym młodym, tlenionym, co leży w ramionach starszego, na ręczniku Marlboro w zachód słońca, to przecież na samym początku, zaraz po przyjeździe byłam… A tamta krowa koślawa za mną mało razy łaziła, teraz wierna.

Tymczasem nowe utrapienie. Bo oto oni (reszta), nie będąc przy naszej rozmowie, a widząc, że młoda jestem dziewczyna, dobrze zbudowana, w ładnych okularach, jak do swego do mnie podchodzą i już jak do swego, wyemancypowanego mówią. A co to u was we Wrocławiu, w tej Scenie, w tym H2O, a że to teraz do Berlina na Paradę Miłości jadą, a czy ja jadę, włosy czy specjalnie na tę okazję farbuję, żeluję? Już nawet musiałam o sobie w rodzaju męskim mówić, ale tak cicho i niewyraźnie mówiłam. A gdzie to się wszystk… wszyscy tak w pary podobieraliście? – oni: na ogłoszeniach na gejowie peel. Że cześć, poszukuję miłego towarzysza życia bez nałogów, jestem uśmiechniętym dwudziestokilkulatkiem, mam psa, co się nazywa Filip. Albo student pozna fajnego gościa, z którym można pójść na piwo i zaszaleć. Numer gadu – gadu taki, a esemesy na numer sraki.

:: Inne fragmenty książki

:: Informacje o książce i o autorze

:: Spotkanie autorskie we Wrocławiu

Autorzy:

zdjęcie Michał Witkowski

Michał Witkowski

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 91; nazwa: Michal_Witkowski

22 komentarzy do:Grupa z Poznania (fragment ''Lubiewa'')

  • primo19

    [Re: Grupa z Poznania (fragment ''Lubiewa'')]

    Trąci gombrowiczem aż milo :-)

  • Crazy Mary

    [Re: Grupa z Poznania (fragment ''Lubiewa'')]

    :] Rozwala mnie to pisanie :) Wciąż niezmiernie mi się podoba :)

  • Qba

    [Re: Grupa z Poznania (fragment ''Lubiewa'')]

    Nie, no dla mnie rewelka!

  • CzarnaUkraina

    [Re: Grupa z Poznania (fragment ''Lubiewa'')]

    No właśnie, po co w gombrowiczowską formę to pchać, ja nie rozumiem? niech gombrowicz gombrowiczem będzie, a witkowski może by się witkowskim raczył?? bo się rozpłynie, a może szkoda by było…

  • Romek

    [Re: Grupa z Poznania (fragment ''Lubiewa'')]

    Ale Witkowski młody jest – musi trochę ponaśladować, póki nie dopracuje się włąsnej formy!

  • niunios

    [Re: Grupa z Poznania (fragment ''Lubiewa'')]

    po przeczytaniu ksiazki mam wrazenie, ze historia wroclawskiego gejowstwa dzieli sie na przed i po wybudowaniu galerii dominikanskiej

  • bimbalimba

    [Re: Grupa z Poznania (fragment ''Lubiewa'')]

    dwa mi sie nasuwaja spostrzezenia po lekturze
    - na razie ‚branza’ chyba tej ksiazki nie zalapala- ciesza sie, ze smieszne, ale to chyba nie o to chodzi?
    - witkowski bedzie chyba druga maslowska, jest cytowany, omawiany, byc moze zrobi niedlugo runde polityka- twoj styl- wysokie obcasy … trzebaby tylko jakiegos ‚pilcha’ do zarekomendowania /byleby nie dunin, bo odstrzaszy spoleczenstwo, moze janda ;] albo kto?/

  • bukowski

    [Re: Grupa z Poznania (fragment ''Lubiewa'')]

    Powieść WItkowskiego jest dla sporej czesci „branży”, dla mnie też hagiografią.
    Ja, ciotka wyemancypowana (w miarę) o pikietach, koszarach i polowaniach na luja dowiaduje sie z książek.
    Ten fragment – świadomie przeze mnie wybrany – pokazuje też stosunek Michała, mianującego się przedstawicielem tego pokoloenia „sprzed budowy Galerii Dominikańskiej” do emancypantów, czyli orgów, homików i innych …
    To, że książka mówi dużo o przeszłości i jest wciągająca, ale straszna nie polepszy wizerunku gejów. Ale może pomoże się nawzajem zrozymieć? Zrozumieć – tym sprzed i po?

  • Nemorino

    [Re: Grupa z Poznania (fragment ''Lubiewa'')]

    Dla mnie „Lubiewo” jest książką z kącika popularnonaukowego, a w zasadzie zpodkącika historycznego.
    Forma i sposób uzycia slowa bardzo mi sie podobają i nie jest moim zdaniem istotne, czy nawiązują do Gombrowicza, czy nie. Język i sposób narracji podzialal na mnie tak, ze trudno mi bylo odlożyć ksiazkę, aby sobie zrobić herbatę- czytalem z pasją i permanentnym pragnieniem pochlonięcia.
    Mimo, iż jak rozumiem, „Lubiewo” nie jest literaturą zaangażowaną w emancypację osób zorientowanych homoseksualnie, trochę mnie dziwi ta wrogość autora wobec wspólczesnego „umytego” geja i gloryfikacja nieaktualnej juz „brudnej” cioty. Czy homoseksualista musi mieć jakiegoś wroga wśród innych homoseksualistów, czy musi być jakaś struktura kast?
    Trochę szkoda, że nie można po prostru zauważyć, ze to niegdysiejsze mialo swoisty urok, tak jak i ma go to co obecne.

  • Slawek

    [Re: Grupa z Poznania (fragment ''Lubiewa'')]

    A mnie ten typ pisania bardzo zmeczyl ;-)

  • Robes

    [Re: Grupa z Poznania (fragment ''Lubiewa'')]

    Przeczytałem „Lubiewo” i muszę stwierdzić, że chyba nikt nie załapał, o co w tym szajsie chodzi. Otóż nie o jakieś porównania gejów przed i poemancypacyjnych, nie o hagiografie dawnych ciotek…. to jest po paszkwil na gejów polskich w ogóle: wszyscy są tam be – i lukrecje, paole i inne kraetury i ci „wygoleni i wymemancypowani” działącze (vide ‚grupa z Poznania’ na plaży w Lubiewie).

    Dawno nie czytałem książki, która wzbudziłaby we mnie tyle obrzydzenia – i do niej samej i do autora. I nie chodzi mi tu o język, bo przeczytałęm wiele „brudnych” i ostrych językowo powieści i żadna do tej pory nie doprowadziła mnie do rzygu.

    To, co wzbudziło moją niechęć, to pustka intelektualna – pod tekstem nie znajduje się nic ciekawego. Epatowanie ohydą niczemu nie służy, a poweiści brak jest szacunku dla kogokolwiek (swojego narratora autor też nie oszczędza). Nie twierdzę, że pan W. nie jest zdolny i niewrażliwy – wprost przeciwnie. Z tego jednak nic nie wynika. Napisał jednak coś, co jest puste, w efektownym opakowaniu, ale bez drugiego dna. I nic tu nie pomogą odwoływania się do Pasoliniego, Gombrowicza czy Białoszewskiego – treści to nie doda nic a nic.

    Poza tym nazywanie Lubiewa „powieścią” to nazywanie na wyrost. To zbiór obrazków. Takie blogopodobne coś udające powieść.

    Zastanawiam się, PO CO Witkowski napisał „Lubiewo” i… nie wiem. Może to taka literacka autoterapia? :-P A może chęć szokowania i wsadzania kija w mrowisko jak panna Masłowska (ktoś tu o niej wspomniał). Jeśli to drugie, to „Lubiewa II” już raczej nie będzie. Przyklejanie sobie etykietki „szok-mena” juz było, teraz się tym kariery nie zrobi. Nie te czasy. Trzeba mieć coś do powiedzenia.

    I jeszcze jedno – heteryk, któy przeczyta książkę, pójdzie się wyrzygać do kibla (oby zdążył!) i utwierdzi się w swojej niechęci do homików.

  • wojtek

    [Re: Grupa z Poznania (fragment ''Lubiewa'')]

    Robes: BRAWO!!!
    „Lubiewo” to dla mnie nie powieść ale zebrane w przeintelektualizowanej formie reportażu rozliczenie się z przeszłości – tej sprzed Galerii Dominikańskiej.

    Nie wiem czy pojawię się na spotkaniu z Autorem we Wrocławiu: poprosiłbym o ew. zapytanie – czemu ta książka ma służyć? I o zamieszczenie odpowiedzi ;-)

  • bukowski

    [Re: Grupa z Poznania (fragment ''Lubiewa'')]

    wojtek: zapytamy… odpiszemy…

  • bimbalimba

    [Re: Grupa z Poznania (fragment ''Lubiewa'')]

    hehe, jakby to napisal heteryk a opublikowala fronda juz by towarzystwo darlo halape- homofobia, homofobia …a tu prosze, nie wiadomo jak postapic- biedron ani niemiec nic nie powiedzieli, LGBTHFYGFRC glosu nie zabrala, szczuka ani dunin tez, to pewnie trudno tak samemu przed szereg wyskakiwac, co? ;]

  • bukowski

    [Re: Grupa z Poznania (fragment ''Lubiewa'')]

    >>> – bimbalimba: bo najpierw trzeba ksiazke przeczytac, a potem pisac. Pisanie na podstawie paru urywkow i kilku opini to jak seks oralny przez cedzak. A homiki juz pisza recenzje, wiec wszystko w swoim czasie:-)

  • Sławek

    [Re: Grupa z Poznania (fragment ''Lubiewa'')]

    Grafomański wytwór pana W. – 30. letniego tupeciarza jest dowodem naupadek kultury literackiej w Polsce, wespół z tą gówniarą-dresiarą Masłowską). Poza tym te dwie P.i L. nie są z Wrocławia tylko z Gliwic.

  • katowiczanin

    [Re: Grupa z Poznania (fragment ''Lubiewa'')]

    Wsty ze Witkowski sra w swoje własne ganiazdo, no ale pewnie mu chodzi by o nim tylko mówiono …

  • Lechu

    [Re: Grupa z Poznania (fragment ''Lubiewa'')]

    Mam tylko nadzieję,ze tego góna nie weźmie zadnen heteryk albo homofob… ani zaden młody gej ktory własnie wchodzi w gejowskie zycie …

  • Tomek

    [Re: Grupa z Poznania (fragment ''Lubiewa'')]

    To co napisal pan W. nie jest zadna literaturą … to taki zbiorniczek na śmieci, które postanowił upublicznić!

  • Karol

    [Re: Grupa z Poznania (fragment ''Lubiewa'')]

    Epatowanie wulgaryzmami i słownym brudem nie jest niczym nowym ani oryginalnym.

  • Paweł

    [Re: Grupa z Poznania (fragment ''Lubiewa'')]

    To jeszcze jedna pornograficzna chała wsrod innych…. Mozna sobie poczytac by utwierdzic sie w przekonaniu do czego mozna sie posunąć dla zaistnienia …. Żenujące to i biedne …

  • Milena.

    [Re: Grupa z Poznania (fragment ''Lubiewa'')]

    …nie wiem czy ten teks ma jakąś głębię … czy coś sie pod nim kryje?
    Wszystko można napisać ale to trochę nie smaczne… natknęłam się na to przez przypadek ..poszukuje tekstu na konkurs recytatorski… nie mam pomysłu.. chciałabym coś odważnego ale ze smakiem… to odpada może i odważne jest ale na pewno nie smaczne!!!!!!!!!!! :[




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa