Dzika plaża w środku zimy

Mieliśmy prawdziwą plażę. Z parasolem, ze staromodnymi ręcznikami, z wiaderkami, foremkami do babek i łopatką, w tle było słychać morskie fale. Było ciepło i przytulnie. A wszystko to w klubie Paradise Lost, w centrum Wrocławia, w środku niezwykle deszczowej zimy.

Główna postać całego zamieszania – Michał Witkowski – przybył na spotkanie w czarnym mundurze w obstawie dwóch umundurowanych kolegów. Sala była wypełniona do ostatniego miejsca. Na spotkaniu nie zabrakło studentów i studentek filologii Uniwersytetu Wrocławskiego, pojawili się wielbiciele Michała i, jak wieść gminna niesie, byli także bohaterowie „Lubiewa”. Nie zawiedli goście specjalni – socjolożka dr Dorota Majka – Rostek, filolog dr Ryszard Ziobro oraz politolog dr Robert Tonder.

Spotkanie z autorem „Lubiewa” rozpoczął Janusz Boguszewicz, nasz homiczy redaktor. Przeczytany przez Janusza pikantny cytat z „Lubiewa” od razu wcisnął heteroseksualną część widowni w fotele a także wprowadził w osłupienie część homiczą. Jedna z czytelniczek oburzona, a może tylko przestraszona opuściła salę. A szkoda! Bo to był dopiero początek.

Całe spotkanie było przede wszystkim poszukianiem odpowiedzi na pytanie czy książka jest za pedałami, czy przeciw nim?

Michał Witkowski: Piszę dla siebie. Jestem egoistą. Piszę książki, które chciałbym znaleźć na półkach w księgarni, a których do tej pory nie znajdywałem. Ta książka nie jest ani za pedałami, ani przeciwko nim. Być może trochę za. Jednak starałem się być poza wartościowaniem. W Lubiewie wszyscy się gną, ale nie w znaczeniu negatywnym.

Janusz Boguszewicz: Ale czy książka nie jest utrwalaniem stereotypów?

Michał Witkowski: Ale Inny ma być Inny! Nie można akceptować Innego. Geje kopiujący heteryckie wzory, zakładający małżeństwa, kupujący kosiarkę do trawy, nadający imię swojemu kotkowi są łatwiejsi do zaakceptowania przez społeczeństwo. Ale nie są Inni. Ja pisałem o gejach z marginesu. Innych gejach.




Dorota Majka-Rostek, znana z socjologicznych badań mniejszości seksualnych w Polsce wyraziła zdanie, że autor nie przemycił nic pozytywnego, nic miłego. Dzieło jest literacko wspaniałe, ale jest to bardziej etnografia, opowieść o wymierającym gatunku. Ludzie, którzy sięgną po tą książkę, nie dowiedzą się nic miłego o gejach, tylko utrwalą stereotypy.

Autor „Lubiewa” odpowiedział, że Literatura jest sztuką dla sztuki i jej zadaniem nie jest utrwalanie sterotypów ani walka z nimi.

Inny z czytelników Lubiewa, zauważył, że książka jest o końcu PRLu. O czasach kryształów, meblościanek i pisuarret. Michał chciał uderzyć groteską w groteskę.

Z tą opinią nie zgodził się filolog Ryszard Ziobro Ja nie widzę tutaj przesłania politycznego. Heca hecą, to jest dowcipne. Czytamy o bohaterach „Lubiewa” i mówimy: my tacy nie jesteśmy. Myślimy, że Lubiewo to sygnał czasu, to pogrobowce. Ale to pokolenie jest nadal. Z „ciotek idiotek” wszyscy się śmieją. Ze zniewieścienia, egzaltacji. Kultura camp to pokazanie, że życie to żart, dowcip. Ale jeśli pokaże się tą samą ciotkę idącą do pracy, sprzątającą, idącą na zakupy, ten żart matowieje. Książka to nie to samo co życie. To literacka fantazja, a nie opis rzeczywistych postaci.

Politolog Robert Tonder zastanawiał się, na ile jest to oswajanie brudu śmiechem.

Michał Witkowski: Nie będę pisał o geju z klasy średniej. Interesuje mnie ciota – opowieść o wariatce uciekającej w szaleństwo, w camp.

Przez chwilę bohaterem spotkania był też luj – facet heteroseksualny, o którego poderwaniu marzyły wszystkie bohaterki z pikiet.

Michał Witkowski: Chciałem pokazać przemijający obraz polskiego luja. Niedomytego, zgrzebnego, źle ubranego. W odróżnieniu od zachodniego luja, którego kształtuje siłownia i solarium. Jego męskość jest kupiona i wypracowana, skrojona na miarę. Jego ciało stworzone do pokazywania. O ile na zachodzie przystojny mężczyzna jest już przedmiotem pożądania, to w Polsce przedmiotem pożądania nadal jest kobieta.

Pytano też, czy postaci i historie opisane w książce są prawdziwe.

Michał Witkowski: jest to prawda literatury. Jest tam oko jednej ciotki z Kalisza, włosy drugiej. Lubiewo to taki fotomontaż z osób, chociaż sytuacje i historie są wzięte z życia. Można powiedzieć, że jest to prawda wyższego rzędu.

Ze strony licznie obecnych członków wrocławskiego odziału Kampanii Przeciw Homofobii padło oskarżenie: Czemu ci ludzie siedzą w domach? Czemu nie chcą działać? Wiekszość działaczy w organizacjach to młodzi ludzie. Czy starsi nie czują potrzeby działania?

Michał Witkowski: Oni nie chcą działać, nie czują takiej potrzeby. Im jest dobrze na tym ich dnie. Dno jest przytulne. W końcu niżej już spaść nie mogą. Im zostały tylko marzenia, żyją bez przyjaźni i bliskości.

Na potwierdzenie tych słów Michał przeczytał znany już czytelnikom homików fragment o Grupa z Poznania, drwiący z wyemancypowanych gejów.

To nie był zresztą jedyny fragment z Lubiewa, jaki usłyszeliśmy. Było o Marii zbierającej relikwie, było o duchownym szukającym bratniej duszy, aktywnej, z włosami na klatce, było o ciotkach chodzących pod więzienia i drażniących się z wyglądajacymi przez okna więźniami.

Piotr Marecki, redaktor naczelny Ha!Artu i wydawca ksiażki był zadowolony ze spotkania. Było inaczej niż na spotkaniu w Krakowie. Tam było literaturoznawczo i poważnie; we Wroclawiu bardziej zabawowo, ironicznie. Tu publiczność nie bała się zadawania pytań a także spontanicznie reagowała na fragmenty z Lubiewa. I dobrze! Bo taka jest właśnie proza Michała – spontaniczna i pogodna.




Organizatorami spotkania byli: wrocławski oddział Kampanii Przeciw Homofobii, portal homiki.pl oraz Korporacja Ha!Art. Specjalne podziękowania składamy właścicielkom klubu Paradise Lost za udostępnienie sali i za cierpliwość.

foto: Justyna, KPH Wrocław

15 komentarzy do:Dzika plaża w środku zimy

  • Erico

    [Re: Dzika plaża w środku zimy]

    „Dno jest przytulne” …. nie wiadomo, czy smiac sie czy plakac :/

  • bimbalimba

    [Re: Dzika plaża w środku zimy]

    jestem w szoku- po raz pierwszy czytam o jakims fajnym , inteligentnym geju /mam na mysli witkowskiego/! nie pierdoli o jakichs queerach genderach itp, nie robi w gacie przed ‚gej-les organizacjami’ jak kazdy normalny chlop ma swoje zdanie i nikt mu nie naskoczy! witkowski- po raz pierwszy w zyciu poczulem cos co moge nazwac gejowska wspolnota emocjonalna hahaha !

  • Jenny

    [Re: Dzika plaża w środku zimy]

    heh..bylam na tym spotkaniu…co sie usmialam, to moje…ale ogolnie rzecz biorac nieco zbulwersowalo mnie podejscie głównych bochaterow do swojejsexualnosci i postepowania w zyciu……..aczkolwiek ksiazka sama w sobie bardzo ciekawie i interesujaco napisana.. :-) pozdrawiam :-)

  • Eliasz_Walachniewicz

    [Re: Dzika plaża w środku zimy]

    Niestety miałem okazję zapoznać się z książką. Żenada – jedyne słowo jakie odzwierciedla to „dzieło”.

  • niunios

    [Re: Dzika plaża w środku zimy]

    zycie jest doprawdy kolorwe – choc w tym kontekscie powinienem napisac: szare i brudne :-) a nawet jesli ta czesc swiata istnieje to warto pamietac, ze w prownaniu z brudem lepiej widoczna jest biel (lub tecza)

  • Jerzyk

    [Re: Dzika plaża w środku zimy]

    Nie ma sensu oburzać się na książkę Witkowskiego – ksiązka jak książka, jest taka, jak ją chciał widzieć i napisać autor.

  • Moje imię

    [Re: Dzika plaża w środku zimy]

    Książka nie jest wcale taka straszna. A kto głodny bardziej współczesnego świata, niech dobrze poszuka w sieci. Istnieje kilka bardzo sprawnie napisanych blogów. Na przykład polcard.ownlog.com. Radzę przejrzeć, bo idę o zakład, że niedługo wyjdzie drukiem.

  • Crazy Mary

    [Re: Dzika plaża w środku zimy]

    ‚Ze strony licznie obecnych członków wrocławskiego odziału Kampanii Przeciw Homofobii padło oskarżenie’

    to nie bylo oskarzenie a zwykle pytanie.

  • Nina2

    [Re: Dzika plaża w środku zimy]

    Kto pisze to polcard.ownlog.com ? !!
    Tam dobre pioro i talent a rynsztokowa tresc. Czy teraz moda na to jest?

  • bimbalimba

    [Re: Dzika plaża w środku zimy]

    kto polcarda pisze to nie wiem- rynsztokowy to moze i on jest, ale taka jest wspolczesna polska, na to nic nie poradzisz … w ogole w necie jest od zajebania utalentowanych pedziow piszacych ‚o sobie’ mam nadzije, ze choc czesc z nich to normalnie na papierze opublikuje …

  • Erico

    [Re: Dzika plaża w środku zimy]

    ale co z tego, ze ten polcard pisze fajnie, jak gówno mówi?
    czy jak podadzą gówno na talerzu, przyozdobione bitą śmietaną i rodzynkami, mam się zachwycać?

  • bimbalimba

    [Re: Dzika plaża w środku zimy]

    nie rozumiem … polcaed dobrze posluguje sie jezykiem /w tym wypadki akurat potocznym polskim/ jak opowiada- to chyba idea literatury?

  • Rosomak

    [Re: Dzika plaża w środku zimy]

    Nawet jakby Michał napisał superdzieło to i tak zawsze by sie ktos znalazl kto by to skrytykował… a tak przynajmniej napisal tak jak chciał i nie BAŁ SIE wydac.

  • jantarka

    [Re: Dzika plaża w środku zimy]

    JEDNO JEST PEWNE:historia pedalstwa
    wrocławskiego zakończyła się wraz z
    wyjazdem wojsk radzieckich.
    co wam młode i głupie cioteczki pozostaje:
    SAMOOSZUKIWANIE SIEBIE-sama zaliczyłam
    ponad 2000 sołdatów od BRZEŚCIA PO
    WŁADYWOSTOK……………………
    lesbijczcie się wię na zdrowie!.
    JA MAM WSPOMNIEŃ NA RESZTĘ ŻYCIA————-wY NIGDY NIE POZNACIE UROKÓW
    KOCHANIA SIĘ Z CHŁOPEM.

  • Hetero

    [Re: Dzika plaża w środku zimy]

    Jantarka, faktycznie jest sie czym chwalić. Nie wiem co jest gorsze, to że dawałaś dupy najeżdzcy czy to że przelecialo cie 2000 facetów




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa