Sztuka moralizatorstwa


Od momentu, kiedy człowiek zaczął używać szarych komórek do innych celów niż zdobycie żarcia, czy też zdobycie innego przedstawiciela gatunku celem bzykania, zaczął wymyślać różne kombinacje jak obrzydzić życie nie tylko sobie, ale i współbliźnim. Z czasem kombinacje te zyskały miano moralności, sztucznego tworu równie tajemniczego jak prawo naturalne.
Z początku moralność się tylko uprawiało, potem do niej przymuszało, a następnie pojawili się antymoralizatorzy.

Wraz z pojawieniem się tych ostatnich, przymuszanie z każda chwilą jest coraz bardziej w odwrocie, choć nie zniknie zupełnie do czasu aż przymuszający nie wyparują z powierzchni ziemi. Wtedy też znikną i antymoralizatorzy, albowiem bez przymuszających stracą rację bytu.



Pozostanie wtedy jedynie naczelna zasada zaczerpnięta z mądrości ludu, „nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”, Czynienie zaś miłego bliźnim będzie wręcz patriotycznym obowiązkiem. Ja już się ślinię na samą myśl tego, jak będę czuł się spełniony czyniąc miłe swoim współplemieńcom. Samcom ma się rozumieć, samicom niekoniecznie albowiem dla mnie samego byłaby to czynność niemiła, stojąca, zatem w sprzeczności z przysłowiem ludowym wspomnianym już wyżej. A te przecież są mądrością narodu, dodam na koniec komunał, ale dla istoty sprawy i ze względu na szacunek dla narodu nie sposób tego nie uwypuklić.



Ale to będzie za czas jakiś, jutro można by rzec. A dziś?


Dziś jeszcze moralizatorzy trwają w swych okopach i walczą z ogólnym amoralizatorstwem. Przy czym w walce tej wykorzystują całe spektrum broni; jedni posyłają swych poddanych naszpikowanych materiałami wybuchowymi celem wysłania amoralizatorów na drugi, ponoć lepszy świat jak twierdzą niektórzy, drudzy zaś (będący zresztą konkurencją tych pierwszych) wykazując niewątpliwie większy humanitaryzm czerpany zapewne z dorobku oświecenia, grożą tylko ogniem piekielnym i kąpielą w wyciągu smoły i związków siarki. Przy czym, wielce prawdopodobne jest to, że samo piekło nie istnieje, albowiem dowody jego istnienia są tylko werbalne.



Polska jest pełna jeszcze owych moralizatorów, przy czym występują tu tylko Ci grożący słowami. Na razie, bo jest szansa, że za sprawą eksportu naszych dzielnych wojaków do Iraku, dla wyrównania bilansu zostaną do nas zaimportowani ci pierwsi.



Moralizatorzy są nieukami. Widać poważne zaniedbania z ich strony w lekturze kuchennych kalendarzy zrywakowych, w których oprócz wielkiej obfitości receptur kulinarnych, znaleźć można wspomnianą już wyżej zasadę, nie robienia rzeczy niemiłych bliźnim. Z tego też powodu, moralizatorzy ganią np. picie wódki. Nie dociera do nich prosty fakt, że wiele osób tylko po spożyciu tego napoju doświadcza wyższych stanów duchowych.



Tak samo źle zapatrują się na używanie prezerwatyw, które to może i same w sobie przyjemności nie niosą, ale wyraźnie redukują poziom stresu u ich użytkowników. Bo to i prawda mniejsza szansa na złapanie trypra, i niewielka możliwość spłodzenia potomka. A przecież nie każdego musi miło łaskotać po chuci wizyta u lekarza od narządów intymnych, jak i niekoniecznie każdy chciałby mieć na utrzymaniu wielką jak PKiN gromadę potomków.



Seks jest zresztą dziedziną szczególnie będącą w niełasce u moralizatorów, dlatego też wg nich są be, następujące rzeczy: układy męsko-męskie, układy damsko-damskie, układy wieloosobowe, antykoncepcja, masturbacja, „świerszczyki”, czaty o tematyce innej niż filozofia i mechanika kwantowa. Czyli wszystko to, co może dać jedna osoba drugiej, a nawet i trzeciej i czwartej jednocześnie dobrego.



Widać nie są świadomi tego, iż miło jest dawać, przyjemniej brać, a najprzyjemniej dawać i brać jednocześnie.

Autorzy:

zdjęcie Marek Krupski

Marek Krupski

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 96; nazwa: marekkrupski

4 komentarzy do:Sztuka moralizatorstwa




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa