Między wierszami …


HISTORIA:
Da się szybko streścić. V. spotyka Ja albo Ja spotyka V. W każdym razie spotykają się. Rodzi się namiętna miłość. Trwa cztery lata, chociaż początkowo była mowa o całym życiu. Trzy lata rozgrywają się między Zurychem a Paryżem. Jeden rok, ten ostatni, tylko w Paryżu. V. rozstaje się z René i chce się rozwieść. Dziesięć dni przed terminem rozwodu opuszcza Ja, żeby powrócić razem z dziećmi do René. Jest to historia, którą napisało życie.

Ponieważ jednak życie nie potrafi pisać, Ja wzięłam to zadanie na siebie. Ta historia jest tak prawdziwa, jak tylko prawdziwa może być historia opowiedziana przez jedną osobę. Ewentualnych czytelników muszę jednak przestrzec: historia ta da się szybko streścić, ale to, co najważniejsze, jest między wierszami.

1.

Kolejność jest dowolna. Wspomnienia nie znają niczego takiego jak chronologia. Ich cechą jest rów-noczesność, właściwa snom.

2.

Każda historia ma swój początek, swój koniec i coś pomiędzy nimi.

3.

Raz V. przyłapała mnie, kiedy się zamyśliłam. Stałyśmy w konserwatorium w kolejce do bufetu. O czym myślisz? – spytała. Odpowiedziałam: – Oto kobieta, z którą spędzę życie.

4.

Po raz pierwszy zobaczyłam ją, jak szła przede mną na tej ponurej stacji metra. Miała na sobie szary damski garnitur z krótkim żakietem. Do tego żółte polo. Prawa noga, lewa noga. Jej trochę za duża pupa kołysała się przede mną w tę i we w tę. Byłam wstrząśnięta beztroską, z jaką wystawiała na pokaz swój tyłek. Ja schowałabym go pod długim żakietem.

5.

Najstraszniejsi są ludzie nie mający wątpliwości.

6.

Kłóciłyśmy się od samego początku. Na przykład o to, czy mówi się „nie zasypiać gruszek w popiele”, czy „nie zaszywać gruszek w popiele”. Poszłyśmy razem do biblioteki. To ja miałam rację.

7.

Rozkład jej zajęć stał się częścią mojej duszy. W poniedziałki od tej do tej. We wtorki, czwartki, piątki tak samo. Środę ma wolną. Koniec tygodnia tak czy owak. Najgorsza jest godzina 16.30. Wtedy odbiera dzieci ze szkoły. Odtąd beze mnie.

8.

Monachium. Świat jest kolorowym cieniem. Chodzę zawsze prosto przed siebie. Stawiam stopy na płytach chodnika, nie następując na szpary pomiędzy nimi.

9.

Torbę podróżną zapakować, torbę podróżną rozpakować. Jak ja tego nienawidzę. Najwięcej jeżdżą chyba ci, którzy najsilniej odczuwają pragnienie, żeby nie ruszać się z miejsca.

10.

- Ej – zawołałam, gdy widziałam go po raz ostatni
- co to jest?

Ray klęczał na podłodze i zawiązywał sobie but. Po raz pierwszy miał na nogach coś innego niż buty sportowe. Śmiał się przez nos.

11.

Pierwszy raz w życiu napisałam coś na drzwiach toalety: „VOGLIO UNA DONNA!” – dużymi literami i z wykrzyknikiem. Teraz wreszcie wiem, kim są ludzie, którzy bazgrzą w toaletach.

12.

- Są rzeczy, z których trzeba rezygnować – powiedziała V., kiedy widziałyśmy się po raz ostatni. Mówiąc „rzeczy”, miała na myśli mnie.

13.

Gorszące w autobiografiach nie jest „ja”. To, że ktoś sam się obnaża, można by jeszcze wybaczyć. Ale że obnaża przy tym jeszcze kogoś innego bez jego zgody, to jest dla czytelnika nie do zniesienia. Czytelnik utożsamia się z rolą, którą gra „ty”, albo z trzecią osobą liczby pojedynczej.

14.

Dwa lata trwało, zanim odzwyczaiłam się od mycia zębów wieczorem. V. nie znosiła zapachu pasty do zębów. Nawet tej o smaku malinowym. Zanim na nowo przyzwyczaję się do wieczornego mycia zębów, myślę, upłynie równie dużo czasu.

15.

W jednym ze swoich ostatnich listów napisała: „Lęk przed wzięciem na siebie odpowiedzialności: myślałam dzisiaj o mojej pozycji jako tej starszej. Każdy ma swoje problemy, na pewno, ale zadaję sobie pytanie, czy utrata miłości rodzicielskiej na rzecz młodszego brata lub młodszej siostry nie powoduje urazu, który ich starszy brat czy też siostra potrafią przezwyciężyć tylko z największym trudem. Ilekroć boję się wziąć na siebie odpowiedzialność – a nie znaczy to wcale, że nie miałabym na to ochoty – to zawsze wydaje mi się, że tamto pierwsze doświadczenie, zdrada, jakiej moi rodzice dopuścili się wobec mnie, jest czymś nieodwracalnym. Wierzyć w kogoś z konieczności musiałoby znaczyć: narażać się na najgorsze rozczarowania. Dlatego lepiej być przygotowanym na najgorsze. Bo wtedy można przeżyć tylko miłe niespodzianki. Kochanie, rób mi miłe niespodzianki. Nic innego, tylko miłe niespodzianki”. Ale to ONA mnie opuściła. Zemściła się za swój własny los?

fragmenty książki
„Bo to jest w miłości najstraszniejsze”

przekład Alicja Buras,

posłowie Maria Janion,

Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2004,

135 x 205 mm, oprawa twarda, 122 s.

Autorzy:

zdjęcie Nicole Muller

Nicole Muller

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 101; nazwa: NicoleMuller

3 komentarzy do:Między wierszami …

  • Nina2

    [Re: Między wierszami ...]

    O, ch… Mocne!

  • Kazimierz Malewicki

    [Re: Między wierszami ...]

    świetne, naprawdę świetne

  • sylvek

    [Re: Między wierszami ...]

    Dzisiaj przeczytałem tę książkę. Wywarła na mnie spore wrażenie i serdecznie polecam ją wszystkim. Jako homik przemycam ją całej rodzinie do przeczytania, ciekawe czy zrozumieją intencję, jak narazie 2 siostry nic nie wyczuły. też podobała im się, choć żyją w związkach heteroseksualnych. Jeszcze raz polecam, bo tą historię warto przeczytać, szczególnie że jest cekawie napisana.
    Pozdrowionka :-)




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa