''Lubiewo'' (fragmenty)


Narzekania Głuchej Baby

- Pan tu przyjeżdża, pan tu u nas wynajmuje, podnajmuje, dobrze. Ale czy pan wie, że tu wciąż sami samotni panowie u mnie wynajmują, podnajmują kwaterę, od maja do października?

- Na przykład kto?

- Co?

- Na przykład kto!!!

- Słucham?

- KTO NA PRZYKŁAD?!

- No na przykład ten pan z Bydgoszczy, co go ten artysta znany odwiedza…

- Jaki artysta?!

- Co?

- Jaki artysta?

- Jak?

- Który?

- Ej, panie, wy tu wszyscy jesteście po jednej wodzie, wy tu wszyscy na tą plażę nudystów, wy tu wszyscy artyści…

- Ja też jestem artysta, wie pani? Wie pani?

- A wiem, a to przecież mówię – wy tu wszyscy artyści…

Fryz intim…

- Pionowo: inaczej „atak”, pierwsza „en” i sześć liter to „napaść”, zgadza się…

Budzę się powoli, chcę się przewrócić na drugi bok, ból. Ból, spiekłem się, cały bok, tu i tu, aż przez ramię. Piecze. Emerytki zaraz krzyżówki odkładają i zaofiarowują się mnie wysmarować, ale nawet najlżejsze dotknięcie boli, boli. Szczypie i piecze. Wstaję, idę sam w cień, na wydmy, do lasku tego Bulońskiego chyba. Koszulkę sobie ze swoją twarzą na plecy narzuciłem i idę. Ano i ruszają się krzaki, gdzie nie spojrzeć, wbrew grupie z Poznania (poznaję kilku z nich), a wszyscy wygoleni, już mi jeden taki Zbyszek (co to nie wiadomo: ciota czy nie) powiedział, weź się ty, ogól, nie rób wiochy.

Więc po powrocie na kwaterę, do głuchej baby, u której wynajmuję, jak najbliżej Lubiewa, zamykam się na zasuwkę, bo ona mnie bardzo ciekawa: gdy tylko wyjdę, we wszystkim mi grzebie, dziennik czyta, to i wszystko o mnie wie. Odmówiłem jej, bo chciała mi okłady ze zsiadłego mleka na te bolące plecy robić, poszła. Nastrojowo sobie zrobiłem, muzyczkę puściłem, światła przygasiłem, ściągam majtki, biorę nożyczki, grzebień i zaczynam sobie przycinać, bo wymyśliłem, że najpierw lepiej to wszystko skrócić, a dopiero potem piankę i golić. Ale co to włosów zaraz czarnych, kręconych, i to na całą poduszkę, bo na tapczanie rozgrzebanym siedziałem, oparty o kilimek – słomiankę z pocztówkami. Dmucham w to, leci na wszystkie strony, a jak za krótko przystrzygę, tam, gdzie uda dotykają się, to kłuje, kłuje. Już mnie wszystko tam kłuje, wszystko zupełnie inne, jakby nie moje. Te genitalia. Same sobą zdziwione, gołe, kłujące. Myślę sobie: inaczej, będę oryginalny i sobie zrobię asymetryczną jakąś fryzurę. Sam widziałem kiedyś w Niemczech napis zakładu: Intim Friseur, tlenił, kolczykował, na punka, na zielono, na cukier…

Zaraz za drzwiami mojego pokoju jest wspólny salon z telewizorem, gdzie zbierają się inni goście głuchej baby. Leżę kołysany tymi ich gadaniami:



- Dziś „07 zgłoś się” będzie po dzienniku, z kapitanem Borewiczem, ja tam patrzę…

- A wie pani, że ten Borewicz teraz…

- …

- kradną, kradną, wszystko dla siebie…



- Ile pani już autografów ma z Promenady?

- Od tej z „Klanu”…

- Ja wczoraj widziałam Błaszczyk, to skromnie siedziała w kawiarni, na czarno, skromnie ubrana, bez żadnych tam ochroniarzy, nie powiedziałaby pani, że to wielka gwiazda.

- Ja Jacka Cygana widziałam…

- Ale powiem pani, że to też trzeba mieć coś z małpy, żeby aktorem być, no, tak myślę sobie, żeby na widok publiczny się wydawać…

- Ale ja bym chciała…

Powieść Michała Witkowskiego „Lubiewo” ukazała się nakładem Wydawnictwa „Ha!art”. Więcej informacji o książce znajdziesz na naszych stronach.

Autorzy:

zdjęcie Michał Witkowski

Michał Witkowski

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 91; nazwa: Michal_Witkowski

6 komentarzy do:''Lubiewo'' (fragmenty)




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa