Björk. Pod mocną Medúllą


Przeglądając ostatnio strony muzyczne natrafiłem na ciekawe zestawienie. Autor zarzekał się, że wie, czego słuchają homoseksualiści. Kliknąłem, o ja głupi, i ujrzałem nagi tors Justina Timberlake’a, zaraz niżej wirowała pierś Janet Jackson wraz z resztą właścicielki. Gdzieś na odleglejszych orbitach kręciły pupcią Britney i Christina. Ta rozśpiewana i roztańczona ferajna byłą jednak wyjątkowo uboga, gdyż zabrakło niekwestionowanej gwiazdy, czyli Madonny…
Poruszony do głębi zdecydowałem się ratować wizerunek gustów muzycznych gejów i lesbijek.

Znudzona instrumentami Björk postanowiła zrobić coś nowego. Nagrała najmocniejszą i najlepszą płytę w swej karierze. Nazwała ją „szpik”, bo chciała dotrzeć do źródła ludzkiej fascynacji dźwiękiem, melodią, muzyką – osiągnąć „pierwotne brzmienie”. To kolejny album oddalający ją od muzycznego mainstreamu.



„Schiznięte” chórki


Bezkompromisowość wokalistka pokazała otwierając „Oceanią” ateńskie igrzyska olimpijskie. Utwór promujący „Medúllę”, pozbawiony jednorodności, wyrazistego rytmu i łatwej melodii, zmroził miliard telewidzów i setki tysięcy słuchaczy zebranych na Stadionie Olimpijskim. Wokalistka nie wyskoczyła zza makiety Olimpu z mikrofonem w dłoni, gotowa rozhuśtać imprezę, nie – wyłoniła się z teatralnie zaaranżowanego oceanu w sukni przypominającej spienioną falę. Abstrakcyjna, hermetyczna, totalna.

Björk odlepiła się od niedojrzałych wyobrażeń fanów na swój temat – i dobrze. Słychać głosy rozczarowania brakiem klubowych rytmów, czy ascetyzmem aranżacji. Ale artystycznie album się broni. Human beatboxing (legendarny Rahzel), śpiew alikwotowy, chóralne tło, a także kombinacje z melodyką i harmoniami budują pełnowartościowy album – dowód na to, że głos ludzki jest samowystarczalny i – jako nośnik emocji – najnaturalniej przyswajalny. Wielogłosowa tessytura, odważnie apopowa i niejednorodna, bezlitośnie modeluje emocje odbiorcy, każąc zajrzeć świadomości w sferę pierwotnych znaczeń.

Już tradycyjnie nowe wydawnictwo Björk otrzymało nominację do MTV Europe Music Awards w kategorii „Best Alternative”, ale to nie szefowie wytwórni muzycznych są zachwyceni najbardziej. Znawcy muzyki chóralnej polifonicznie wpadają w zachwyt nad partiami chóru, które przygotowywała sama wokalistka. Björk przypomina słuchaczom, że wciąż jest tą samą genialną jedenastolatką, która za namową i z pomocą babci nagrała płytę z coverami, m.in. The Beatles, zdobywając islandzką platynę (5000 egzemplarzy). Po raz kolejny wykazała się zdumiewającą intuicją.



Odrażająco piękna płyta


Innowacyjność Björk nie polega na rezygnacji z instrumentów, niecodziennym programowaniu perkusji, czy kreowaniu alternatywnych brzmień ludzkimi strunami głosowymi, ale na umiejętnym łączeniu wszystkich tych elementów w służbie własnej wrażliwości. Artystka korzysta z dorobku operowego Philipa Glassa, z zawiłych eksperymentów Bobby’ego McFerrin’a i Yoko Ono, muzycznych potworków Richarda D. James’a, czy wreszcie z pieśni Meredith Monk. W przeciwieństwie do swoich poprzedników nie porusza się w nowym świecie po omacku – nie jest prekursorką, niosącą pochodnię, ale sprawną szefową w nowoczesnej firmie.

Materiał został zarejestrowany w osiemnastu miejscach na świecie. Głosów użyczyli, m.in. naśladujący dźwięki basu i automatu perkusyjnego japoński mistrz śpiewu a capella – Dokaka, eskimoska wokalistka Tagaq, raper Rahzel i oraz chóry z Londynu i Islandii. Za programowanie muzyki odpowiadali członkowie duetu Matmos, Valgeir Sigurdsson, Olivier Alary oraz Jake Davies.

Dopracowane do granic perfekcji teledyski to zasługa znanej z ilustracji muzyki Björk firmy Lynnfox , która odpowiadała także za wizualizację trasy koncertowej z roku 2003. Ze świecą szukać innego alternatywnego wykonawcy, który daje tak szerokie pole do popisu specom od grafiki komputerowej. Z niecierpliwością czekam na kolejne klipy – objawienia.
Największym zaskoczeniem jest jednak sama wokalistka, która dała z siebie więcej, niż kiedykolwiek.

Jej głos znów brzmi jak sopel lodu


Björk zbudowała własny świat chcąc dotrzeć do istoty muzyki – do dochodzących z głębi puszczy nawoływań małpoludów, dudniących z pasją gardeł samców (już wiem, skąd moje uwielbienie dla „beatów”), łoskotu burzy odbijającego się od pokrytych wizerunkami bawołów ścian jaskini… Totalnie introwertyczna występuje w swym świecie jako wyrocznia, matka natura rozprawiająca o sobie i o nierealnościach swego umysłu. Gdybym wcześniej nie znał dokonań Björk, uznałbym, że Islandczycy to rozszalałe plemię kanibali, przemierzające dziewicze płaskowyże w poszukiwaniu gejzerów, by odprawiać tam swoje sadystyczne rytuały.
W „Ancestors” („Przodkowie”) dźwięki rodzą się w bólach, wokalistka rzęzi, skowyczy, porykuje i wzdycha, z ulgą finiszując utwór (i – wbrew głosom nieprzychylnych – na tym koniec atawistycznych porykiwań na najnowszym wydawnictwie Björk).

W „Submarine” namawiana przez natrętne męskie wycie, odśpiewuje im krystalicznie zimnym, otwierającym naraz nowe przestrzenie, głosem – akustyczna mozaika.

„Vökuró” to pieśń zaśpiewana w całości po islandzku, o życiu zgodnym z naturą, blisko ziemi. Dla tych nielicznych, nie znających języka, pozostaje wrażenie naturalności, budowane zręcznie mocnym akcentem Björk połączonym z nieznanymi poza Skandynawią głoskami.
„Mouth’s cradle” to maestria samplu (podobnie jak „Where Is The Line”, „Who Is It”, “Triumph Of A Heart”), zaskakująca zwrotami akcji pieśń o miłości i… polityce.

„Desired Constellation” to ambientowa ballada, wcześniej znana z brawurowych koncertowych wykonań. Ballada o blaskach i cieniach tworzenia, metafora „Medúlli” i punkt zwrotny całego albumu.

Poprzednie płyty Islandki to supernowoczesne, antyseptyczne kreacje z tworzyw sztucznych. Nowy album jest przy nich jak uszyty rzemieniem z płatów karbowanej skóry waciak. Wrażenie naturalności jest silne, na przekór zdrowemu rozsądkowi, każącemu sceptycznie podejść do eksperymentów formalnych. Trudno wskazać na „Medúlli” miejsca lepsze i gorsze, oswajanie się z tą płytą to proces intymny, nie ma miejsca na łatwe oceny.

Odzwierciedlają to statystyki oficjalnej polskiej strony wokalistki, gdzie żadnej z pozycji nie udało się wyjść na prowadzenie (to pierwszy taki przypadek w dyskografii Björk – zawsze był jeden „hit”, choćby „Pagan Poetry” z poprzedniego albumu).


Islandce najnowszym albumem udała się nie lada sztuka – wszyscy o niej mówią i każdy co innego. Robert Sankowski z „GW” uznał, że przestało ją interesować tworzenie zwykłej, ale dobrej muzyki i do płyty nie wróci. Mirosław Pęczak w „Polityce” zachwyca się tym „laboratorium dźwięku”. A Agusia Drotkiewicz z „Lampy” zajrzała do słownika i znalazła tam „rentgen epifanii”. Forumowicze za to polecają ją DUŻYMI LITERAMI.
JA TEŻ



Asura

Autorzy:

zdjęcie Asura

Asura

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 9; nazwa: Asura

7 komentarzy do:Björk. Pod mocną Medúllą

  • Ko.

    [Re: Björk. Pod mocną Medúllą]

    Mam całą dyskografię Björk. Jest wspaniałą wokalistką. A odnośnie pedalskich gustów muzycznych, to oprócz Björk ja słucham: Nightwish, Liv Kristine i ogólnie pojęty gotyk, Hedningarnę, Enyę, Nosowską (solo, a nie Hey), Przemykową i trochę by się jeszcze tego uzbierało. Wszelkie „klubowe granie” od Reni Jusis po Britney mi się nie podoba. :)

  • bukowski

    [Re: Björk. Pod mocną Medúllą]

    Tak. Bjork jest wielka.
    Ogromne wrażenie wywarła na mnie także jako Selma w filmie „Tańcząc w ciemnościach”.

  • Oshin

    [Re: Björk. Pod mocną Medúllą]

    nie przepadam za biork nie dlatego ze zle spiewa bo ma bardzo piekne piosenki ale z przyczyn osobistych ale szczerze powiem ze tych wymienionych we wstepie zespolow tez nie lubie.Dlaczego homoseksualisci maja ograniczac sie tylko do wokalistow wystepujacych w cukierkowych ubrankach i machajacych bioderkami nonsens heh

    Polecam Theatre of Tragedy -Sweet Art Thou

    albo nowa plyte Anatheny :) choc stare tez sa boskie :) ))

  • homme25@o2.pl

    [Re: Björk. Pod mocną Medúllą]

    Bjork słucham od wielu lat, śledzę jej dokonania; cenię poszukiwania i eksperymenty. Jestem pod wrażeniem ekspresji emocji jakie niesie jej muzyka a szczególnie śpiew. Nie wyciszone odgłosy nabierania powietrza podczas śpiewu dodają naturalności. Szczególnie lubię wersje koncertowe jej utworów. Nowa płyta robi wrażenie, gdy pomyśli się o tym że to tylko ludzki głos. Jest to muzyka dla wymagających słuchaczy, lecz piękna bo bliska natury.

    Latem na polskim forum dyskusyjnym rozgorzała dyskusja. Wywołał ją artykuł który ukazał sie w jedym z europejskich czasopism. Zastanawiano się w nim czy Bjork jest muzyczną ikoną gejów, tak jak np. Madonna. Na wspomnianym forum można spotkać wiele osób homoseksualnych. Mam wrażenie że homoseksualizm wiąże się z wrażliwością. Osoby wrażliwe często słuchają Bjork, homoseksualiści to często osoby wrażliwe.

    Co o tym myślicie ???

    Na koniec chciałbym Was zachęcić do zapoznania się z dyskografią Bjork,
    pozdrawiam

    Tomek

  • Mati

    [Re: Björk. Pod mocną Medúllą]

    słucham: Bjork, Nosowskiej, Moloko
    i myślę, że to bardzo ‚gejowskie’ ;)
    ponadto polecam:
    Pogodno (rewelacyjny polski zespół) no i wiele innych, ale co się będę rozpisywał :)

  • olka

    [Re: Björk. Pod mocną Medúllą]

    nie rozumiem stwierdzenia ‚muzyka gejowska’ i ‚muzyka hetero’ . to chyba osobiste prawo każdego człowieka, żeby wybiera to, co podoba mu się zajbardziej. płeć, czy orientacja seksualna nie ma wpływu na nasze gusta. choć kocham bjork błagam o jedno: nie uogólniajmy.
    pozdrawiam :)

  • janek

    [Re: Björk. Pod mocną Medúllą]

    co racja to racja:
    1. Bjork jest boska.
    2. To co śpiewa jest boskie.
    3. Tańcząc w ciemnościach było boskie.
    4. Ale nie tylko dla gejów i lezbijek.

    Mam wspaniałych przyjaciół którzy nie są homo a uwielbiają Bjork jak ja… Niemniej jednak, przyznaję rację Tomkowi co do wrażliwości…

    Ja oprócz Bjork słucham SDM, Małżeństwo z Rozsądku, Przemykowej, Turnała, a i jeszcze miliona różnych innych rzeczy…

    Oshin!!! Theatre jest wspaniały, Therion godny polecenia i Bathory – Blood on Ice.

    Pozdrawiam

    Janek




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa