- homiki.pl - http://homiki.pl -

Nie jestem tolerancyjny!

Posted By PTT On 19 listopada 2004 @ 00:00 In Na barykady | 5 Comments


Znany pisarz Ryszard Kapuściński w głośnej książce Imperium pisał, ze obecnie światu grożą trzy plagi:
Pierwsza to plaga nacjonalizmu, druga, to plaga rasizmu. Trzecia to plaga religijnego fundamentalizmu. Te trzy plagi mają tę samą cechę, wspólny mianownik- jest nim agresywna, wszechwładna, totalna irracjonalność. Do umysłu porażonego jedną z tych plag nie sposób jest dotrzeć. W takiej głowie pali się święty stos, który czeka na ofiary. Wszelka próba spokojnej rozmowy, będzie mijać się z celem. Nie o rozmowę mu chodzi, tylko o deklarację. Żebyś mu przytaknął, przyznał rację, podpisał akces.

Plagi te mają jeszcze jeden wspólny wyznacznik, jest nim niechęć i nienawiść do innych, obcych, różniących się od tak zwanej większości. Obcych narodowej, „zdrowej” wspólnocie, rasie czy religii.

W dzisiejszych czasach wypada być tolerancyjnym. Tolerancję się przybiera, bo jest to politycznie poprawne, tolerancję się nosi, często jak kwiatek do kożucha.


Nikt o zdrowych zmysłach nie powie o sobie: jestem nietolerancyjny. Nawet, jeśli głosi się po takiej deklaracji coś zupełnie przeciwnego.


Tolerancja (od łac. tolerare = znosić, wytrzymywać) oznacza cierpliwość i wyrozumiałość dla odmienności. (tolerancja.pl) Czyli reasumując, jeśli musimy, albo możemy kogoś znosić; jeśli jesteśmy skazani by z kimś wytrzymywać, kiedy nam każą lub tylko potrafimy kogoś ścierpieć – będziemy wtedy tolerancyjni. Stan tolerancji, może zachodzić zasadniczo w dwóch przypadkach. W pierwszym możemy sobie na tolerancję pozwolić, kiedy czujemy się silni i mamy mocną i nie zagrożoną pozycję. Z pozycji siły odmieńców się nie dostrzega. Możemy sobie na to pozwolić patrząc na nich z pogardą, bądź wyższością. Przybieramy wtedy postawę pełną lekceważenia. Mówimy: niech sobie będą, jacy chcą, mnie to nie szkodzi, ja nawet tego nie zauważam. Czujemy się zbyt silni, by walczyć, z wróblami, pyłem, lub niewidzialnymi, niemymi i pozbawionymi praw przeciwnikami.


W drugim przypadku jesteśmy tolerancyjni, kiedy jesteśmy słabi. Nie znosimy wprawdzie odmieńców, ale nie mamy możliwości by zamanifestować naszą do nich nienawiść.


Tolerancyjni być musimy! Ta nienawiść i bezsilność mogą połączyć się w niezwykle łatwopalną mieszankę wybuchową.


W drugim rzędzie za tolerancją stoi więc często pogarda w parze z nienawiścią. Nie są to bezpieczne i przyjazne uczucia. Bo nigdzie nie jest powiedziane tez, że tolerancja jest cnotą! Chociaż pragnie często za taką uchodzić.

Tolerancja każe nam znosić inność. Inność zaś ukazuje nas takimi, jakimi moglibyśmy być, gdybyśmy poszli odmienną, tak niechcianą i nieakceptowaną przez nas drogą. Inność pokazuje nasze potencjalne możliwości i ograniczenia. Odmienność okrada nas z iluzorycznego, lecz jakże przyjemnego poczucia wyższości. Takiej, jaką przeżywają przedstawiciele „cywilizowanego” zachodu w kontaktach z plemionami ludzi pierwotnych, jak żołnierze amerykańscy skonfrontowani z jakże obcą dla nich rzeczywistością irackich wiosek. Poczucie wyższości- mieszanina zainteresowania, udawanej troski i z trudem skrywanego często obrzydzenia. Jeśli mamy batonik, to możemy dać biednemu dzikiemu dzieciakowi, jeśli go dotkniemy, to najlepiej w rękawiczce!



Jeżeli kościół pochyla się z wyrazem bólu oraz zaniepokojenia nad biednym gejem czy lesbijką, to tylko z powodu ich grzechów, zranienia czy też nieuporządkowania.
Cały nasz „kulturalny i cywilizowany” stosunek zawiera się w słowach: dziki, inny, barbarzyńca, terrorysta, zboczeniec, grzesznik, odmieniec.

Odmienności trzeba się uczyć, trzeba ją studiować, poznawać powoli, przyswajać i należy ją lubić! Wyobraźmy sobie czarną utopię, marzenie wszystkich przeciwników tolerancji. Świat wypełniony tylko przez podobnych nam osobników. W tysiącach luster odbija się zwielokrotniona nasza gęba. Taki świat prowadzi prostą drogą do obłędu.
Były czasy, kiedy podobne wizje ujednoliconego świata próbowana wcielić w życie.

Wieszczono nadejście kresu historii, kiedy zapanuje: ein Volk, ein Reich und ein Führer. Inni twierdzili, że historia się skończy wieczną idyllą, gdy wygrany zostanie „bój nasz ostatni” Jeszcze inni pragną, by wszyscy słuchali Ojca Dyrektora Prałata Henryka, Wiceprzewodniczącego Komisji Sejmowej czy też Prezydenta Warszawy i myśleli tak jak oni.


Według teorii Darwina świat podlega zmianom, które mają charakter postępowy. Czyli krótko mówiąc, ze gatunki po zmianach są lepsze od tych przed zmianami. Zmiany dokonują się na zasadzie doboru naturalnego i ograniczonej selekcji. Do postępu u zwierzaków służą kły i pazury. Aby coś zyskać, ktoś inny musi coś stracić. To widzenie świata zakłada też pewną wizje człowieka i jego działań. Człowiek także kosztem innych będzie dochodził swoich praw i roszczeń. Rodzi się wtedy pokusa, by dobór naturalny zastąpić innym: kły i pazury przedłużyć o kamienie, noże karabiny, pałki czy nawet czołgi.


Europa pod koniec XX wieku stała się wbrew internacjonalistycznym i europocentrycznym pragnieniom kontynentem nacjonalistów. Dobra i wartości dla swojego narodu można zdobyć jedynie kosztem innego narodu. Narzędziami dominacji może być szkoła, wojsko, media i prawo! Pozornie zaczęto wycofywać się z darwinowskiego pojmowania biologii, lecz mechanizmy te przeniosły się niepostrzeżenie na grunt antropologii. Z telewizyjnego ekranu emanują nacjonalizm, rasizm, i fundamentalizm religijny. Widmo Darwina krąży pod świecie. Bo przecież człowiek, to w gruncie rzeczy niby bardziej rozumne zwierzę, co zresztą potwierdzają niektóre fakty z prasy codziennej. Ludzkość zachowuje się jakby cofnęła się do stadium zezwierzęcenia.


Są moim zdaniem dwie drogi, na których może nastąpić rozwój człowieka. Pierwsza to introspekcja, wniknięcie w siebie i samopoznanie. Druga to otwartość na innych, ciekawość świata i jego wieloaspektowości i odmienności.


Inność poszerza naszą wiedzę o człowieku. Ukazuje nasze możliwości i ograniczenia. Odmieniec uświadamia nam odrębną drogę rozwoju, uczy nas o zawartych w nas możliwościach i potencjale.


Szanujmy odmienność. Nie tolerancja, która jest w potocznym i podstawowym rozumieniu wyjściem błędnym i wiodącym ku pysze, lecz właśnie szacunek jest dla współczesnego człowieka najwłaściwszym rozwiązaniem. Inność jest warunkiem postępu, wzbogaca nas i jest twórcza. Społeczności izolowane wegetują w sanie skostnienia.


Więc nie tolerancja, nie znoszenie inności z pycha lub nienawiścią, ale otwarcie na odmienność, chęć jej poznania, ciekawość i szacunek. Banalnym jest stwierdzenie, że ludzie są różni. Prawdy banalne zasługują jednak często na refleksję. Niestety są tej refleksji rzadko poddawane.



Tolerancja jest także poszanowaniem cudzych uczuć, poglądów, upodobań, wierzeń, obyczajów i postępowania choćby były całkowicie odmienne od własnych, albo zupełnie z nimi sprzeczne. Współcześnie rozumiana tolerancja to szacunek dla wolności innych ludzi, ich myśli i opinii oraz sposobu życia. Szacunek ten przybiera formy wyrozumiałości i życzliwości dla tego, co nie musi być naszym udziałem, ale co cieszy się naszą akceptacją istnienia w imię demokratycznej wolności
(tolerancja.pl)

Autorzy:

zdjęcie Janusz Boguszewicz

Janusz Boguszewicz [1]

tłumacz, belfer, germanista, publicysta, gej, komunista, ateista, czasami „mason” i anty-kaczysta. Ostatnio feminista i antyglobalista. WYKSZTAŁCIUCH. Współpraca z portalami homiki.pl, innastrona oraz magazynem Replika.


Article printed from homiki.pl: http://homiki.pl

URL to article: http://homiki.pl/index.php/2004/11/nie-jestem-tolerancyjny/

URLs in this post:

[1] Janusz Boguszewicz: http://homiki.pl/index.php/autorship/nuke_topic_68/

Copyright © 2011 homiki.pl. Wszelkie prawa zatrzeżone.