Nie jestem tolerancyjny!


Znany pisarz Ryszard Kapuściński w głośnej książce Imperium pisał, ze obecnie światu grożą trzy plagi:
Pierwsza to plaga nacjonalizmu, druga, to plaga rasizmu. Trzecia to plaga religijnego fundamentalizmu. Te trzy plagi mają tę samą cechę, wspólny mianownik- jest nim agresywna, wszechwładna, totalna irracjonalność. Do umysłu porażonego jedną z tych plag nie sposób jest dotrzeć. W takiej głowie pali się święty stos, który czeka na ofiary. Wszelka próba spokojnej rozmowy, będzie mijać się z celem. Nie o rozmowę mu chodzi, tylko o deklarację. Żebyś mu przytaknął, przyznał rację, podpisał akces.

Plagi te mają jeszcze jeden wspólny wyznacznik, jest nim niechęć i nienawiść do innych, obcych, różniących się od tak zwanej większości. Obcych narodowej, „zdrowej” wspólnocie, rasie czy religii.

W dzisiejszych czasach wypada być tolerancyjnym. Tolerancję się przybiera, bo jest to politycznie poprawne, tolerancję się nosi, często jak kwiatek do kożucha.


Nikt o zdrowych zmysłach nie powie o sobie: jestem nietolerancyjny. Nawet, jeśli głosi się po takiej deklaracji coś zupełnie przeciwnego.


Tolerancja (od łac. tolerare = znosić, wytrzymywać) oznacza cierpliwość i wyrozumiałość dla odmienności. (tolerancja.pl) Czyli reasumując, jeśli musimy, albo możemy kogoś znosić; jeśli jesteśmy skazani by z kimś wytrzymywać, kiedy nam każą lub tylko potrafimy kogoś ścierpieć – będziemy wtedy tolerancyjni. Stan tolerancji, może zachodzić zasadniczo w dwóch przypadkach. W pierwszym możemy sobie na tolerancję pozwolić, kiedy czujemy się silni i mamy mocną i nie zagrożoną pozycję. Z pozycji siły odmieńców się nie dostrzega. Możemy sobie na to pozwolić patrząc na nich z pogardą, bądź wyższością. Przybieramy wtedy postawę pełną lekceważenia. Mówimy: niech sobie będą, jacy chcą, mnie to nie szkodzi, ja nawet tego nie zauważam. Czujemy się zbyt silni, by walczyć, z wróblami, pyłem, lub niewidzialnymi, niemymi i pozbawionymi praw przeciwnikami.


W drugim przypadku jesteśmy tolerancyjni, kiedy jesteśmy słabi. Nie znosimy wprawdzie odmieńców, ale nie mamy możliwości by zamanifestować naszą do nich nienawiść.


Tolerancyjni być musimy! Ta nienawiść i bezsilność mogą połączyć się w niezwykle łatwopalną mieszankę wybuchową.


W drugim rzędzie za tolerancją stoi więc często pogarda w parze z nienawiścią. Nie są to bezpieczne i przyjazne uczucia. Bo nigdzie nie jest powiedziane tez, że tolerancja jest cnotą! Chociaż pragnie często za taką uchodzić.

Tolerancja każe nam znosić inność. Inność zaś ukazuje nas takimi, jakimi moglibyśmy być, gdybyśmy poszli odmienną, tak niechcianą i nieakceptowaną przez nas drogą. Inność pokazuje nasze potencjalne możliwości i ograniczenia. Odmienność okrada nas z iluzorycznego, lecz jakże przyjemnego poczucia wyższości. Takiej, jaką przeżywają przedstawiciele „cywilizowanego” zachodu w kontaktach z plemionami ludzi pierwotnych, jak żołnierze amerykańscy skonfrontowani z jakże obcą dla nich rzeczywistością irackich wiosek. Poczucie wyższości- mieszanina zainteresowania, udawanej troski i z trudem skrywanego często obrzydzenia. Jeśli mamy batonik, to możemy dać biednemu dzikiemu dzieciakowi, jeśli go dotkniemy, to najlepiej w rękawiczce!



Jeżeli kościół pochyla się z wyrazem bólu oraz zaniepokojenia nad biednym gejem czy lesbijką, to tylko z powodu ich grzechów, zranienia czy też nieuporządkowania.
Cały nasz „kulturalny i cywilizowany” stosunek zawiera się w słowach: dziki, inny, barbarzyńca, terrorysta, zboczeniec, grzesznik, odmieniec.

Odmienności trzeba się uczyć, trzeba ją studiować, poznawać powoli, przyswajać i należy ją lubić! Wyobraźmy sobie czarną utopię, marzenie wszystkich przeciwników tolerancji. Świat wypełniony tylko przez podobnych nam osobników. W tysiącach luster odbija się zwielokrotniona nasza gęba. Taki świat prowadzi prostą drogą do obłędu.
Były czasy, kiedy podobne wizje ujednoliconego świata próbowana wcielić w życie.

Wieszczono nadejście kresu historii, kiedy zapanuje: ein Volk, ein Reich und ein Führer. Inni twierdzili, że historia się skończy wieczną idyllą, gdy wygrany zostanie „bój nasz ostatni” Jeszcze inni pragną, by wszyscy słuchali Ojca Dyrektora Prałata Henryka, Wiceprzewodniczącego Komisji Sejmowej czy też Prezydenta Warszawy i myśleli tak jak oni.


Według teorii Darwina świat podlega zmianom, które mają charakter postępowy. Czyli krótko mówiąc, ze gatunki po zmianach są lepsze od tych przed zmianami. Zmiany dokonują się na zasadzie doboru naturalnego i ograniczonej selekcji. Do postępu u zwierzaków służą kły i pazury. Aby coś zyskać, ktoś inny musi coś stracić. To widzenie świata zakłada też pewną wizje człowieka i jego działań. Człowiek także kosztem innych będzie dochodził swoich praw i roszczeń. Rodzi się wtedy pokusa, by dobór naturalny zastąpić innym: kły i pazury przedłużyć o kamienie, noże karabiny, pałki czy nawet czołgi.


Europa pod koniec XX wieku stała się wbrew internacjonalistycznym i europocentrycznym pragnieniom kontynentem nacjonalistów. Dobra i wartości dla swojego narodu można zdobyć jedynie kosztem innego narodu. Narzędziami dominacji może być szkoła, wojsko, media i prawo! Pozornie zaczęto wycofywać się z darwinowskiego pojmowania biologii, lecz mechanizmy te przeniosły się niepostrzeżenie na grunt antropologii. Z telewizyjnego ekranu emanują nacjonalizm, rasizm, i fundamentalizm religijny. Widmo Darwina krąży pod świecie. Bo przecież człowiek, to w gruncie rzeczy niby bardziej rozumne zwierzę, co zresztą potwierdzają niektóre fakty z prasy codziennej. Ludzkość zachowuje się jakby cofnęła się do stadium zezwierzęcenia.


Są moim zdaniem dwie drogi, na których może nastąpić rozwój człowieka. Pierwsza to introspekcja, wniknięcie w siebie i samopoznanie. Druga to otwartość na innych, ciekawość świata i jego wieloaspektowości i odmienności.


Inność poszerza naszą wiedzę o człowieku. Ukazuje nasze możliwości i ograniczenia. Odmieniec uświadamia nam odrębną drogę rozwoju, uczy nas o zawartych w nas możliwościach i potencjale.


Szanujmy odmienność. Nie tolerancja, która jest w potocznym i podstawowym rozumieniu wyjściem błędnym i wiodącym ku pysze, lecz właśnie szacunek jest dla współczesnego człowieka najwłaściwszym rozwiązaniem. Inność jest warunkiem postępu, wzbogaca nas i jest twórcza. Społeczności izolowane wegetują w sanie skostnienia.


Więc nie tolerancja, nie znoszenie inności z pycha lub nienawiścią, ale otwarcie na odmienność, chęć jej poznania, ciekawość i szacunek. Banalnym jest stwierdzenie, że ludzie są różni. Prawdy banalne zasługują jednak często na refleksję. Niestety są tej refleksji rzadko poddawane.



Tolerancja jest także poszanowaniem cudzych uczuć, poglądów, upodobań, wierzeń, obyczajów i postępowania choćby były całkowicie odmienne od własnych, albo zupełnie z nimi sprzeczne. Współcześnie rozumiana tolerancja to szacunek dla wolności innych ludzi, ich myśli i opinii oraz sposobu życia. Szacunek ten przybiera formy wyrozumiałości i życzliwości dla tego, co nie musi być naszym udziałem, ale co cieszy się naszą akceptacją istnienia w imię demokratycznej wolności
(tolerancja.pl)

Autorzy:

zdjęcie Janusz Boguszewicz

Janusz Boguszewicz

tłumacz, belfer, germanista, publicysta, gej, komunista, ateista, czasami „mason” i anty-kaczysta. Ostatnio feminista i antyglobalista. WYKSZTAŁCIUCH. Współpraca z portalami homiki.pl, innastrona oraz magazynem Replika.

5 komentarzy do:Nie jestem tolerancyjny!

  • bimbalimba

    [jak tu byc tolerancyjnym]

    dla takiego Pana Boguszewskiego, ktory chyba sam nie wie co pisze?
    najpierw nazywa tolerancje pojeciem rzekomo negatywnym, wyplywajacym z niskich pobudek na koniec przytaczajac cytat , ktory zaprzecza jego slowom … ludzie …zal to czytac …zreszta ostatnio zauwazylem, ze geje, lesbijki i queery uznaja ‚tolerancje’ za pzryklad zachowania homofobicznego- heteryckiej litosci czy laski a niehomofobiczna i zadawalajaca ma byc tylko akcepacja…

  • zawsze wierny

    [Re: Nie jestem tolerancyjny!]

    Panie Boguszewicz, artykul zapowiadal sie bardzo ciekawie, ale kiedy zaczal pan wplatac w to darwinizm to zrobilo sie ciemno. Zeby o czyms pisac to trzeba miec o tym chocby podstawowe pojecie. A pan wymieszal wszystko co kiedys zaslyszal o darwinizmie, ewolucji, z wlasnymi interpretacjami i wyszedl belkot.
    1. Darwinizm nie zaklada, ze zmiany maja charakter postepowy (to zakladal Lamark), tylko ze zmiany sa bezkierunkowe i te nowe cechy dopiero sa weryfikowane przez czynniki selekcyjne srodowiska, co nazywa sie wlasnie doborem naturalnym. A wiec to co sie utrwala jest cecha zwiekszajaca zdolnosci adaptacyjne, nowe gatunki sa lepiej przystosowane do warunkow srodowiska, a nie ogolnie lepsze. Czasem nowe „lepsze” przegrywalo ze starszym „gorszym”, i to co zyje dzisiaj jest mieszanka starych i nowych rozwiazan. Gina tylko te gatunki, ktore nie potrafia sie zaadoptowac do nowych warunkow (lub oststnio rowniez te wytrzebione przez czlowieka). To co kiedys bylo swietnym rozwiazaniem, po wielu tysiacach lat moze sie okazac juz nie tak dobre w nowym srodowisku dla jednych, albo nadal wysmienitym dla innych, mimo postepujacych zmian. Zatem darwinizm zaklada pojawianie sie wielkiej roznorodnosc cech i utrwalanie tych korzystnych adaptacyjnie. Nie wszystko co jest utrwalane, jest obiektwynie lepszym rozwiazaniem, tylko subiektywnie lepszym, w damych warunkach. A z pana wywodow wynika, ze jakoby darwinizm promuje jedno najlepsze rozwiazania i zestawia to pan jako przeciwstawnosc to wielosci, roznorodnosci i innosci. Nic bardziej mylnego.

    2. Kly i pazury to tylko jeden z bardzo wielu czynnikow selekcyjnych i wcale nie najwazniejszy i mowienie, ze sa one gwarantem postepu u zwierzakow to upraszczajace naduzycie. Ewolucja to nie jest postep. Postep zaklada kierunkowosc, a ewolucja nie zaklada zadnych kierunkowych zmian – tylko utrwalanie sie cech korzystnych adaptacyjnie. To nie jest to samo.

    3. Nikt rozsadny w biologii nie wycofal sie z darwinizmu, wrecz przeciwnie, darwinizm jest ciagle rozwijany i uzupelniany. Za to od lat darwinizm jest przenoszony na grunt antropologii, socjologii, psychologii, polityki z oplakanymi skutkami. To jest wylacznie teoria biologiczna, wyjsniajacy procesy zachodzace w skali tysiecy i milionow lat. Niezrozumienie darwinizmu i twierdzenie, ze dobor naturalny oznacza, ze silniejsi wygrywaja, bylo przyczyna wielu politycznych i spolecznych tragedii w XXw. A ta teoria wcale nie opisuje dzialania spoleczenstw i mechanizmow nimi rzadzacyh, i powolywanie sie na nia w tym kontekscie jest najdelikatniej mowiac nieuprawnione. A takim naduzyciom w stosowaniu tej teorii sprzyjaja wlasnie takie bekotliwe wywody niedouczonych humanistow, o ignorancji wprost proporcjonalnej do braku pokory wobec rzetelnej wiedzy.

    Co do sedna artykulu, ze szacunek zamiast tolerancji to sie zgadzam. Jednak ten belkot pomiedzy wstepem i koncem jest irytyjacy.
    Na poczatek proponuje okazywac szacunek czytelnikom i pisac rzetelnie, bo to sa myslacy i posiadajacy pewna wiedze czytelnicy. Im wiecej bedzie takich powierzchownych artykul tym mniej takich czytelnikow bedzie tu zgladac. Nie kompromitujmy sie i piszmy o tym na czym sie znamy. Od publikowania bzdurnych wynurzen sa inne gejowskie portale.

  • primo19

    [Re: Nie jestem tolerancyjny!]

    Jedyną osobą, która nie wie co pisze, a pisze jest niestety pan bimbalimba, który bardzo często wypowiada sie na łamach homików w sposób zupelnie hybiony. Ostatni cytat nie jest zaprzeczeniem lecz potwierdzeniem słów autora artykułu. Odnosi sie do współczesnej tolerancji jako szacunku dla drugiego człowieka – chodziło własnie o ten szacunek – to takie słowo klucz pani bimbalimba! Na przyszłośc zyczę większych sukcesów w czytaniu ze zrozumieniem!

  • bukowski

    [Re: Nie jestem tolerancyjny!]

    Jerzy Bralczyk w artykule „Przewaga tolerancji” („Charaktery 5/2004) pisze:
    Tolerowanie oznacza przewagę. Można się wprawdzie wzajem tolerować, znosić, ale mamy tu raczej do czynienia z dwoma równoległymi stosunkami, nie z jednym zwrotnym, a w każdym z nich tolerujący jakoś dominuje nad tolerowanym. I. co najważniejsze, tolerowanie zakłada coś niedobrego, niekorzystnego, niepożądanego. Mogę tolerować czyjeść kłamstwa, czyli godzić się z nimi – niezbyt chętnie.
    Nie mogę natomiast tolerować na przykład prawdomówności, tak jak zresztą nie mogę jej akceptować, znosić, wybaczać. Ona jest ponad to, do niej tego odnieśc się nie da.
    NIe lubię mówić o tolerancji, tak jak nie lubię być jej przedmiotem ani podmiotem. (…)
    Nie mogę być serdeczny wobec tego, kogo toleruję, i wobec tego, przez kogo jestem tolerowany. (…)

  • ebh

    [Re: Nie jestem tolerancyjny!]

    Pomieszanie z poplątaniem.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa