Mamo!


Jest ciemna noc, wzięłam kartkę i długopis do ręki… Cała drżę… Za ścianą słyszę ciche podchrapywanie. To Ty i ojciec… w Waszym domu, w Waszym łóżku śpicie sobie spokojnie. Darzycie siebie uczuciem i choć nie zawsze jest dobrze – masz to wsparcie, tą jedną jedyną osobę, z którą jesteś już tyle lat, którą kochasz i w ramionach której możesz sie schronić. I wiesz? Mam do Ciebie ogromny żal, bo Ty odbierasz mi to samo… Też mam osobę, którą kocham, z którą pragnę żyć i tak cichutko w nocy podchrapytwać. Też mam osobę, przy której czuję się bezpiecznie i spokojnie.

Mam osobę, którą kocham i która kocha mnie. Dobrze wiesz, że skoczymy za sobą w ogień, że oddałam się jej bez reszty i właśnie to jest sens mojego życia. Dobrze wiesz, że przy Niej jestem szczęśliwa, że dla niej dążę do czegokolwiek… Ale wszystko byłoby do końca dobrze gdyby to nie była dziewczyna, nie? Tyle razy nazwałaś mnie „zboczeńcem”, „lesbą”… Tyle razy płakałam przez Ciebie, choć zawsze robiłam wszystko byś Ty tych łez nie widziała. Ale jednak… Widzisz jak bardzo mnie krzywdzisz. Dobrze widzisz co ze mną się dzieje, w końcu jesteś moją matką. Przynajmniej tak wypada Ciebie nazywać…



Pamiętasz, gdy były takie wielkie problemy? Gdy wydał się mój związek z Pauliną? Obiecałaś wsparcie, powiedziałaś, że jak będziemy ze sobą chciałby być to nic tego nie zmieni. Te wszystkie Twoje filozoficzne pogadanki, rola kochanej mamusi. Wszystko prysnęło niczym bańka mydlana. Po raz kolejny w życiu pokazałaś swoją prawdziwą twarz.



Czasem chciałabym, byśmy usiadły i po prostu porozmawiały, szczerze i prawdziwie, ale sądzę, że nigdy do tego nie dojdzie. Chciałabym byś mi powiedziała o co Ci chodzi… Popatrz na mnie! Czy ja robię coś źle? czy nie radzę sobie? Wręcz przeciwnie. Studiuję, znalazłam pracę, nie ma ze mną problemów… jestem w cudownym związku z osobą, którą przecież lubiłaś od samego początku. Teraz nagle jest źle… Co się stało?



Mamo! Przecież musi być jakiś kompromis… Wiesz dobrze, że nie zrezygnuję z tego związku. Nie zmienię siebie…



Pomyśl co by było gdybyś zmusiła mnie do związku z mężczyzną? Pomyśl, że Twoja córka nigdy by nie była szczęśliwa.. Może i założyłabym rodzinę, miała dzieci, „normalny” dom… wszystko tylko z zewnątrz wyglądałoby wspaniale, ale nie mogę sobie wyobrazić tych przepłakanych nocy… Nie moge sobie wyobrazić tego bólu. Myślisz, że to miałoby sens?



Mamo! Kocham Paulinę, nieraz Ci już to pokazałam… sama widziałaś jak walczymy o nasz związek. Więc dlaczego jesteś aż tak przeciwna? Dobrze wiesz, że od ponad roku – nic nie zrobiłam dla siebie, ale wszystko dla Niej. Dobrze wiesz, bo Ci o tym mówiłam.



Aha! Jeszcze jedno – nie odchudzam się! – te 10 kilogramów zżarły mi nerwy. Wszyscy mówią, że niknę w oczach. Przez ostatnie 4 miesiące nie potrafię jeść, normalnie funkcjonować… Wykańczam się psychicznie i fizycznie. Jesteś tego główną przyczyną, dlatego piszę właśnie do Ciebie.



Mamo! Czemu boisz sie tak bardzo przyjąć do wiadomości, że TWOJA CÓRKA JEST LESBIJKĄ?! Przecież doskonale o tym wiesz, sama Ci to powiedziałam i dzięki „życzliwości” teściów przeczytalaś nasze wyznania i wspomnienia. Dlaczego nie chcesz zrozumieć, że jestem SZCZĘŚLIWĄ lesbijką, ale to szczęście za wszelką cenę chcesz mi odebrać. Dlaczego? Przecież nie każę Ci na nas patrzeć, nigdy przy Tobie nawet nie trzymałam Jej dłoni.



Już tydzień sie do mnie nie odzywasz, bo wyszłam z Pauliną na noc. Ale wiesz, gdy położyłyśmy się do łóżka i mogłam się wtulić w nią, a potem tak cichutko podchrapywać byłam najszczęśliwsza na świecie. Byłam najszczęśliwszą „lesbą, zboczeńcem” na świecie, bo byłam przy ukochanej osobie. I właśnie tego chcę od życia, niczego więcej. Chcę tylko Jej obecności, którą Ty za wszelką cenę chcesz ograniczyć. Chcę tylko żyć swoim własnym szczęściem, którego ona jest uosobieniem. Czy wymagam za wiele?



Mamo! Przecież nie chcę nic od Ciebie. Za 3 lata skończę studia, mam już pracę, szybko sie wyniosę. Jedyne chyba czego chcę od Ciebie to tego abyś dała mi spokój, warunki do uczenia się i nic więcej. Bo ileż można się nauczyć gdy ktoś stale nade mną wrzeszczy, wyzywa… Ciężko jest żyć w takich warunkach, wiesz?



Mamo! Ciężko jest być „INNĄ” w dzisiejszych czasach, w czasach narastającej agresji i nienawiści… Dlaczego jeszcze Ty mi dokładasz balastu? Dobrze wiesz jak wiele mnie to wszystko kosztuje.



Zrozum… Proszę… Mamo!

23 komentarzy do:Mamo!

  • ebh

    [Re: Mamo!]

    Są blizny, które nigdy się nie zagoją, są matki, które nigdy nie zaakceptują Cię w całości takiej/takim jaka/jakim jesteś, ale zawsze można mieć nadzieję. Ja nie mam, ale innym życzę.

  • bimbalimba

    [Re: Mamo!]

    no to jak w koncu? nie odzywa sie ta stara do Ciebie’Już tydzień sie do mnie nie odzywasz’ czy ciagle wrzeszczy ‚Jedyne chyba czego chcę od Ciebie to tego abyś dała mi spokój’ ? Czy to moze jakies ‚nieme krzyki’ ???? ;-)

  • Crazy Mary

    [Re: Mamo!]

    Sedith… Wiele z nas przechodzi podobne piekło, bo to jest piekło… Gdy matka/ojciec odwraca się od dziecka, nienawidzi itd.
    Może wybierz się z mamą do psychologa (wczęśniej sprawdzonego), wtedy mama usłyszy, że to w niej jest problem, a nie w Tobie… I że to mama wymaga terapii.
    Pozdrawiam ciepło.

  • Kobieta :)))

    [Re: Mamo!]

    wiaty Droga Sedith :) wykazalas sie duza odwaga piszac to wyznanie .. ja jeszcze nie doszlam do jawnego wyjscia z ukrycia mojej „innosci” , jestem pewna tego ze inaczej moi rodzice zaraeaguja na fakt ze jestem Lesbijka, po malu wdrazam ich w swiat Homikow ..wiem tez jak zupelnie obcy ludzie patrza ,obmawiaja „dziwnie”komentuja . a co mowic o najblizszych?? mam nadzieje ze dasz sobie rade i bedziesz dzielnie wlaczyla o twoje szczescie zycze duzo opytymizmu – pozdrawiam :) )

  • niunioss

    [Re: Mamo!]

    Moje gejostwo dzieli sie na dwa etapy: przed comingoutem i po. Ten ulamek sekundy, w ktorym padly slowa „jestem gejem” to jak piorun, ktory razil z niewiarygodna, trudna do wyobrazenia sila, ktory pozostawil po sobie pogorzelisko i swad spalenizny. Rany po oparzeniach baaardzo dlugo sie leczy. Szczegolnie tych glebokich.

  • Mateusz

    [Re: Mamo!]

    OOOOOOO!
    Boshe, włos mi się jeży na głowie… gdy człowiek czyta takie rzeczy ze zdwojoną siłą zaczyna dziękować losowi za szczęście które go spotyka – moi rodzice są wspaniali. Rok temu, w styczniu, mama zagadała o mnie i dziewczyny… rozmowa potoczyła się na temat niebezpieczny, zaczęła naciskać i naciskać… po kilku straszliwych minutach wiedziała już wszystko. Czułem się tak, jakbym wbił jej nóż w plecy. Była załamana, ale zniosła to dzielnie, ojciec też. Rozmawialiśmy i zaoferowali mi pomoc. Kilka razy w przeciągu tego roku słyszałem od nich jak bardzo mnie kochają bez względu na wszystko. I że zawsze będę ich synem. Szalenie ich za to szanuję i kocham. Chciałbym żeby wszyscy mieli tyle szczęścia do rodziców. Wierzę, że wiellu je ma, ale są niestety i tacy, którzy gorzej trafili. Dlatego serdecznie pozdrawiam Cię Sedith, trzymaj się cieplutko… będzie dobrze, już nie długo. Pomyśl, że prawdziwe życie zaczyna się od wyjścia z rodzinnego domu. Powodzenia! No i wiele radości z pięknego związku w którym jesteś i którego Ci szczerze zazdroszczę :)

  • greenpoint

    [Re: Mamo!]

    nie tragizować. nie dramatyzować. żyć: życiem swoim, nie matczynym, ani niczyim innym. kochać :) ))

  • Sedith

    [Re: Mamo!]

    Greenpoint, bardzo łatwo się mówi. Widocznie nie jestes i nigdy nie byłeś w takiej sytuacji.

  • Ph...

    [Re: Mamo!]

    dlatego wlasnie boje sie powiedziec swoim rodzicom. wiem jaka moglaby byc ich reakcja. slysze swojego ojca wrzeszczacego na mnie ‚jak mogles mi to zrobic, przeciez ja nie moge miec syna pedala’. meczy mnie oklamywanie rodziny, najblizszych, brzydze sie prowadzeniem ‚podwojnego zycia’, mam dosc, ale… powiedzenie tego jest wielkim ryzykiem, ktorego konsekwencji narazie nie potrafilbym chyba poniesc.

    Sedith – gratuluje, i zycze szczescia

  • gosia

    [Re: Mamo!]

    Sedith,gratuluje odwagi i zyczę wszystkiego najlepszego Tobie i Twojej Ukochanej.Ja jestem w zwiazku juz prawie 4 lata i przygotowujemy się do powiedzenia o nas rodzicom mojej Kobietki…Ale bardzo się boimy…
    Pozdrawiamy ciepło,trzymamy kciuki

  • Ania

    [Re: Mamo!]

    Faktycznie!Trzeba miec wiele odwagi byc moc tak pisac, by miec w sobie tyle sily by moc oprzec sie wszelkim przeciwnosciom!Ja jestem w trakcie „tej wazne rozmowy” i przypuszczam ze moja mama sie domysla, choc czasem nie do konca…Poprostu znalazla liste „dziwnych” filmow na kartce…Moze TOjej dalo cos do zrozumienia.Ja osobiscie nie mam odwagi by jej to powiedziec,boje sie…nie wiem czego.Nie odrzuci mnie, nie wywali z chaty.Na poczatku byly jazdy,nie pootrzebne slowa,pretensje,chwile ciszy…ale z czasem to sie zmieni.Przynajmniej ja tak uwazam bo przeciez nie mozna tak zyc do konca.Jedyne slowa jakie mnie pocieszyly to te ze”mimo wszystko i tak mnie bedzie kochac i moge jej TO powiedziec(czyt.przyznac sie:)lecz mimo wszystko czasem wewnetrznie czuje ze ona wcale tak nie mysli.Owszem kochac mnie bedzie dalej lecz nie tak samo…Bedzie na mnie inaczej patrzec,myslec o tym co robilam czy co zrobie.Mnie takze to dobija bo nie chce by sie cokolwiek zmienilo w relacji pomiedzy mna a nia!Laczy(la?) mnie z nia wiez a teraz to wszystko-JA-jej mala coreczka zada jest cios wprost w serce i powie te straszna rzecz…Fakt,liczy sie moja..NASZA milosc-pomiedzy mna a moja ukochana lecz fakt ze moze sie zapasc moj kontakt z matka rowniez mnie przeraza bo nigdy wczesniej nie zaistniala taka sytuacja.Jakie to straszne, to uczucie bezradnosci wobec siebie/wobec niej-mojej mamy!Chcialabym cos zmienic…lecz czy to mozliwe?Nie mozna sie na to leczyc,to nie choroba ani wynaturzenie(jak niektorzy to nazywaja)to milosc do drugiego czlowieka,inna orientacja sexualna.Pytam sie:CO W TYM ZLEGO?!ZE sie kocha?Nie rozumie tego tak wiele ludzi,tej potrzeby milosci czy czulosci drugiego czlowieka i to nie jest nasz problem,tylko tych ktorzy nie sa wyrozumiali i tolerancyjni!!Chcialabym kochac przez reszte zycia tak jak teraz i byc kochana!Ale z tego co wiem i slysze czynie zle,to JA jestes zlem i wszystko co we mnie,to zle..NIE! Ja wcale tak nie uwazam.Czymze zawinilam?Nikt mi konkretnie nie jest w stanie wytlumaczyc ale mimo wszystko postepuje niezgodnie z wymaganiami spoleczenstwa.Ale tylko dlatego ze nikt mnie (nas)nie rozumie.A my poprostu jestesmy soba,kierujemy sie uczuciami..

  • Sedith

    [Re: Mamo!]

    Tak. Rozumie Twój strach, ja nigdy nie miałam dobrego kontaktu z rodzicami ale widzę, że od razu inaczej patrzą. Choć moich rodziców nie interesuje że się z nią spotykam, za każdy razem gdy wymawiam imię ukochanej w domu – głos mi drży, nie potrafię. Przyciszam głos, unikam tematu. Jest takie piętno, którego nie da się uniknąć. Choć oni nie reagują to ja wiem co myślą. Mówię, że wychodzę z nią na imprezę i wrócę rano, a oni wiedzą tylko tyle, że będę się z nią kochać. Nie to jest ważne, że ją kocham, że czuję się przy niej bezpieczena, że płaczę ze szczęścia gdy zasypiam w jej ramionach. Nie to jest dla nich ważne, ale to co robimy… Ludzie nigdy nas nie zrozumieją (moje zdanie)… nawet nie próbują…

  • Silenca

    [Re: Mamo!]

    Witaj. Gdy czytałam Twój list czułam jakbym to ja Go napisała.
    Ja niestety nie wygrałam z moją mamą. Sił wystarczyło mi jedynie na skończenie studiów ( drugiego fakultetu, żeby udowodnić, że nie jestem łajza ) i zaczęcie pracy.Zdaniem mamy zawsze mi czegoś brakowało i jak twierdzila – zakochiwałam się w nieodpowiednich mężczyznach, których skutecznie wliminowała z mojego życia.
    Jestem heteroseksualna.Z mamą walczyłam o każdą osobę, którą kochałam.Przegrałam…Teraz jestem żoną człowieka, którego nie kocham. Staram się być dobra, wyrozumiała i …uśmiechnięta. Płaczę w nocy gdy nikt mnie nie widzi bo nie chce krzywdzić moimi łzami innych.
    Jest mi ciężko dlatego prawie o tym nie mówię.
    Może mama bała się, że mnie straci gdy będę z kimś kogo naprawdę kocham, że nie starczy tej miłości dla Niej….nie wiem.
    Kocham Ją mimo wszystko i wmówiłam sobie, że nie chciała mnie skrzywdzić.
    Mam nadzieję, ze uda Ci się…życzę Ci tego z całego serca.
    Kochajacy człowiek, który jest obok oddaje nam swoje skrzydła byśmy mogli frunąć wyżej i wyżej.

    Pozdrawiam

    P.s.Od 10 lat mam przyjaciela, jest geyem i najwspanialszym człowiekiem jaki przy mnie był.

  • Sedith

    [Re: Mamo!]

    Droga Silenco!

    Bardzo Ci współczuję, nie rozumię takich zachowań rodziców, a spotykam się z tym nie pierwszy raz. Przecież powinno im zależeć na naszym szczęściu, pozwolić rozumieć SZCZĘŹCIE po swojemu. To dziwne, że tak bardzo chcą zdominować nasze życie, wyznaczać nam drogi. Ja się sprzeciwiłam, jak na razie skutecznie. Życzę tego każdemu, aby żył zgodnie ze sobą, a nie z tymi, którzy mało wiedzą o naszym szczęściu. Do tego potrzeba siły, mi tą siłę dała moja ukochana… To przykre, że ludzie decydują za nas… to smutne, że czasem są silniejsi od nas… :(

  • PABLOS

    [Re: Mamo!]

    Gratuluję odwagi i życzę powodzenia!!!
    Wszystko się ułoży,bo miłości nie zniszczy nikt, ona jest z innej planety. ;-)
    Buziaki i WSZYSTKIEGO DOBREGO!

  • Sedith

    [Re: Mamo!]

    P.S. Mamo! Zostawiła mnie.. wiesz? zostawiła mnie po 15 miesiącach naszego wspólnego szczęścia… Moje życie straciło sens.. zadowolona?????

  • sylwia

    [Re: Mamo!]

    To bardzo głebokie wyznanie!!! Ja też jestem w szczęsliwym związku! Moja mam też chciała i chce prawdo powdobie dalej to rozwalic. Ale ja ją kocham i nie pozwolimy na to by jakaś osoba zniszyczła Nasz związek. Kochamy cie i życia poza sobą nie widzimy!!!! Mówie Ci będzie dobrze!!!
    trzymam kciuki!!! Pamiętaj tylko ojednym warto kochać i walczyć o TA miłość!!!!!

  • Sedith

    [Re: Mamo!]

    My też mówiłyśmy, że się nie poddamy i chyba sięnie poddałyśmy… Nie wiem dlaczego, ale odeszła. Znalazł się ktoś lepszy. Ja też znalazłam kogoś… Życie!

  • XXX

    [Re: Mamo!]

    I ja nie mam najlepiej…moja mama zrobila mi kilka kazan. Ale najgorzej mam w szkole…jest tam taki jeden co mi dokucza. CO do Ciebie Sedith,to Twoa odwaga zafascynowala mnie. Malo takich odwaznych jest dzisiaj

  • ANDREA

    [Re: Mamo!]

    ” ciężko strasznie żyć na świecie kiedy płacze się i szlocha, jeszcze ciężej żyć bez kogoś kogo się tak bardzo kocha…” Coraz częściej dochodzę do wniosku że bycie lesbijką niesie ze sobą wielkie konsekwencje… rodzina moze sie od nas dosunac, przyjaciele zostawic, swiat moze nas wyalienowac ze srodowiska… za co?? za to ze potrafimy kochac? za to ze chcemy byc szczesliwe? chyba kazdy heteryk jak i homik chce byc szczesliwy… nie wazne z kim.. wazne jest to aby byc szczesliwym i dac to szczescie swojej drugiej polowie… moja mama nie wie ze jestem les.. i narazie nie powiem jej o tym. dla niej bylby to cios… zranilabym ja tym. ale jak ja mam normalnie zycz jesli ciagle musze klamac, musze udawac i musze na pokaz byc kims innym… to nie jest zycie, to agonia…
    Pozdrawiam, zycze powodzenia… na pewno się ułoży;)

  • Mar

    [Re: Mamo!]

    mam taką samą sytuację ale ze strony obojga rodziców i oni o mnie nie wiedzą, domyslają sie tylko i to im wystarczy. ja słyszę codziennie że jestem zboczeńcem, lesbą….kurwą,dziwką…ale to niewazne bo mam Ją^^

  • Twoje imięGOS

    [Re: Mamo!]

  • ANA

    [Re: Mamo!]

    BOZE POPLAKALAM SIE OKROPNIE TO BYLO PIEKNE. ZYCZE SZCZESCI Z CALEGO SERCA. JA SWOICH RODZICOW POWINNAM NA REKACH NOSIC. MAJA ZA ZLE ZE NIE DAM POTOMKA ALE ZYCZA MI SZCZESCIA Z CALEGO SERDUSZKA. MIESZKAM Z NIMI DO DZIS. I JEST OK. POKOCHALI (synawa)POZDRAWIAM ANA




Skomentuj: niunioss Anuluj odpowiedź

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa