Z kim by tu


Zaiskrzyło

Po pracowitym dniu w Paris za wcześnie jeszcze do domu. No to na piwko do les. Tam zmienili barmana. Ostatnio mi piwo podawał taki napakowany, że i w Coxie by przeszedł z tymi tatuażami. (…) No to staję w progu, rzucam okiem i od razu widzę ją. Przy barze w rogu pod ścianą. Ta gruba butch. O rany! Gada z inną, ale na mnie patrzymy. Wszystko jasne. Zamawiam piwo.

Znajoma mojej butch spływa. Ja bliżej orzysiadam się i gadamy. Ona maluje, ja piszę. Ma na imię Amy. Mówi, że widać od razu. Kiwam głową – muzyka zagłusza jej słowa. Przechodzi sprzedawca kwiatów. Amy kupuje mi różę. (Białą, ueee…) Całuję w podziękowaniu.
Jak z pracą? No, ja w tej chwili na bezrobociu po tych komputerach. Robiłam też u księgarza katalog jego zbiorów.

Ona pracuje w ochronie.

- Wow! Vraiment?

Je suis impressionnée. No, to by tlumaczyło jej wygląd. (Ja nigdy bym się tak nie ubrała!) Gruba, krępa, obcięta na tlenionego jeża i w glanach! Olbrzymie czarne szorty sięgają za kolana a na to biała koszula z naszywkami z US Army. No, skórzak z niej (tzn. damski odpowiednik).
Fajna. Iskrzy. Aż nie trzeba gadać. Od razu mogę z nią do łóżka i będzie bardzo fajnie. Jakbyśmy się znały od lat.

Ona tu wszystkich zna. Teraz całuje jakąś płową bestię pełną białych zębów. Czy to tenis daje tak ślicznie opalone mięśnie? Przesyła do jej stolika kieliszki szampana.

- Kto to?

- Stewardessa z Roissy. To ja ją wprowadziłam.

- Wspaniała. Jak dziki drapieżnik. Jak lwica z gepardzią smuklością. Dlaczego ona jest les?

- Nie wiem.

Rozłożyło mnie trochę to piwo i hałas. Teraz czuję to kilkugodzinne bieganie. Chcę już pójść.

Wymieniamy telefony. A gdy się zsuwałam ze stołka, Amy wzięła różę i wetknęła mi przez kołnierz koszulki, przez stanik, aż do majtek.

Te grube… Kiedy się z nimi zaczęło? Jeszcze w podstawówce jedna mnie tak opiekuńczo objęła… Potem w internacie ich wzruszające gniazdka i zapach na moich palcach. A każda pachniała inaczej. I z Elisabeth najwspanialszy sex (na czworakach wyłaziłam rano, LOL!)

Te grube… Jak przy nich jest bezpiecznie! Usuną każdy smutek. Można się w nich zatopić, jak dziecko wtapia się w matkę, jak do Matki Ziemi wraca zmarly…

A te szczupłe, chłopięce – to tylko estetyczna dekoracja i nic więcej. Obojętne.
(Sama z takich jestem.)

Prezenty. Tom of Finland.

Robię sobie prezenty. Olbrzymi filodendron za jedyne 4 euro. Kawa na tarasie w słońcu w gejowskiej kawiarni. I – w Bazarze – gay porn dla mojego Słońca. Przeglądam na miejscu. Dużo Toma of Finland. Ach, jest mój ulubiony: te 4 twarze co zdobią otwarcie galerii na necie. Ten rysunek, ściągnięty na drukarkę, wisiał wszędzie: u Thierrego w toalecie (chwilę tylko, bo klienci i dzieci), potem u mnie w Montreuil (tamże), potem jeszcze komuś. Tylko 4 twarze, ale co to za napięcie! Cela, przez kratę patrzy strażnik, wewnątrz drugi uśmiecha się, młody muskularny więzień krzyczy a trzeci strażnik… Mocne. Cały Tom. Całe gejowski hardcore. Odbieramy to.

Ten rysunek to test ! Na nas działa. A pokazałam to raz nie-gejowi:

- Co to? Plakat Amnesty International?

W domu oglądam: Homo Art – Gilles Néret. Wydał Taschen. Od malowanych talerzy z czasów starogreckich po współczesne. Japońskie i perskie miniatury. David Hockney. Zdjęcia Pierre & Gilles. Świetne rysunki Cocteau. I jest mój Tom. Te cztery obrazki tworzą ciąg. Ten strażnik zdziera z więźnia spodnie. Podkoszukek rozdarty – widać prawą pierś. Obok został z niego tylko strzęp a więzień, kajdankami gdzieś w górze przykuty, ma już pręgi od pejcza na udzie i dupie. Na trzecim – scena zbiorowa, to samo na czwartym (z drobna zmianą ról – dołączył drugi strażnik). Cały Tom! I te jego wspaniałe, rechoczące meny. To jest właśnie to, co lubimy w porn. Męskie gry bez kompleksów i wspaniałe ciała. Thank you, old man, for your ideas.

No, po prostu chłopcy. We bad boys.

Stary gej

Starość jest dla geja tragegią. Z jednym wyjątkiem: jestem wczoraj z Adasiem w Intermarche. W sąsiedniej kolejce tygrys: biały podkoszulek, silne mięśnie z kompletem typowych tatuaży, dyskretny kolczyk w lewym. No, neon nad głową (dla wtajemniczonych), gejowski hardcore SM. I oni wszyscy starsi, a energia wspaniała: oczy, mocna sylwetka, ruchy – a już dobrze po 50-tce. Na nich czas nie działa. A ciota przegięta czy hetero w tym wieku to już dawno wymięty, wyblakły, przykurzony życiem… Nie ma na co patrzeć…

Czy tylko ja tak odbieram, czy wy też to widzicie ?

Wczoraj

Wczoraj po pracy patronka dala mi zaliczkę: 160 euro. Aż mi się pysk roześmiał. Jestem dzisiaj bogata! Mogę urządzić święto. Przy Pont Neuf sprzedają rośliny do ogrodów i różne zwierzęta. Tu koty. Jakie drogie te sjamy! Nawet dachowce nie na moją kieszeń. Czy dziadek nie móglby tu dostarczyć tych swoich? Tu gady. To tu raz widziałam metrową anakondę za 3 000 franków. Największy wąż, może urosnąć do 11 metrów. Ale gdy urośnie – co robić? Już zamykają, już środek zastawiony. Tylko z ulicy kontempluję olbrzymią iguanę. Beżowa, masywna, waży jakieś 5 kilo. Ma irokeza od tyłu głowy po ogon i taką samą brodę. Pierwsze iguany to oglądałam w Krakowie, w domu Tarzana. Z tych zielonych wysmukłych co to najpiękniejsze. A jeszcze była iguana w tej kawiarni Terminus przy dworcu w Château. Tam były papierosy w niedzielę a stary Pierre zawsze mi piwo stawiał. Lubił posiedzieć, pogadać, „popatrzeć na ludzi”. A ten olbrzymi kameleon w Lozannie i prawdziwy dwugłowy żyjący wąż?

Już bardzo długo żyję. Już za dużo wspomnień.

(…) Już siódma, zamykają. Pora na Marais. Ale u les pustawo i nie ma mojej butch. Za to na końcu ulicy zaczyna się quartier żydowski. Od razu inna egzotyka: w księgarniach Talmudy i Biblie i siedmioramienne świeczniki. Napisy po hebrajsku. Szczupłe inteligentne dzieciaki. Niewiele tutaj rozumiem, ale mam paru przyjaciół, dla których święta ziemia to nie Indie lecz Izrael. Pysznie pachnie jedzeniem. Co tutaj sprzedają? Za 3,50 dostaję fallafel – stożek delikatnego blina wypełniony surówkami: ogórki, buraczki, marchewka. W tym 4 kulki delikatnego kotlecika, gdzie więcej bułeczki niż mięsa. Dobre. Lżejsze niż sandwicz grecki.

Teraz to popić. O, jakiś bar na rogu, z muzyką. Miło, jest ambiance! Staję w progu.

- Co pani taka zdezorientowana? – pyta barman.

- Czy mogę tu dostać kawę czy to tylko dla mężczyzn?

Dostaję przy bufecie na wysokim stołku. Przy mnie para młodych chłopców. Jeden drugiemu położył rękę na rozporku. A drugi podniósł tę rękę i pocałował w palce. Ładne. Uśmiechają się do mnie. Już odeszli. W niszy pod oknem chichoczą dwa rozkoszne cuby dość mocno przegięte. Łyse, silne, w podkoszulkach jak trzeba, ale te oczęta i usteczka! Na przegubie jednego – czy to nabijana skóra czy damska bransoletka? No, cudowni obaj i jacy weseli!

W drugim końcu baru młody chlopiec, bardzo ładny. Uśmiech, uroda, fryzura. Otoczony starszymi i któryś go pieszczotliwie targa za czuprynę. Geje między swoimi, gdy przez chwilę nie ma nacisku hetero i można się trochę odprężyć. Bar się nazywa Le Central i jest zaraz obok tej księgarni gdzie na wystawie Tom of Finland i albumy najpiękniejszych męskich aktów, a w środku 2 poziomy i tylko dla gays. My tu jeszcze wrócimy. Na razie pora spadać. Dzień był ciekawy i mily.

***

Ale ten inny skórzak, ten co to jest kanarem w autobusach przy dworcu, ten jeszcze wspanialszy. Łeb ma zawsze swieżo ogolony, zarys bródki, niebieskie oczy i uśmiech… (Choć tylko kanara, lecz…). Aż mi miękną kolana i przed oczami stają pornole oglądane w sieci. Eeech, pora na seksik. Ale z kim by tu? (I jak się potem odczepić?)



więcej tekstów: ciotolubka.blog.pl

Autorzy:

zdjęcie nina2

nina2

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 8; nazwa: nina2

9 komentarzy do:Z kim by tu




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa