- homiki.pl - http://homiki.pl -

Wierność


Przez wielu wyśmiewana; przez innych schowana w kartonie p.t. „przeżytek przeszłości”, dość ochocza wyśmiewana prze licznych postępowych ideologów wierność. Konfrontując rzeczywistość z odległymi czasami „przedinternetowymi”, nie trudno pokusić się o stwierdzenie, że postępująca informatyzacja, idąca w parze z globalizacją, zachwiały niegdyś podstawowym fundamentem szczęśliwego związku – wzajemną wiernością partnerów.

Daleki jestem w tym miejscu od twierdzenia, że historia ludzkości wolna była od zdrad, skoków w bok, czy jednorazowych incydentów seksualnych. Owszem, zdarzały się one – jednym częściej, innym rzadziej, nielicznym nigdy. Nie mniej, na pewno skala rozwiązłości seksualnej nie była nigdy tak ogromna jak w dzisiejszych czasach. Powód tego zjawiska jest dość prozaiczny i nie wymaga zbytniego argumentowania nie występująca nigdy wcześniej łatwość w nawiązywaniu kontaktów, którą zawdzięczamy informatyzacji globalnej wioski. Skoro nie jest choćby najmniejszym problemem zawiązanie znajomości z kimś oddalonym o tysiące kilometrów, to jeszcze łatwiej przychodzi odnalezienie np. za pośrednictwem licznych czatów czy serwisów ogłoszeniowych kogoś chętnego na seks, kto zamieszkuje w przysłowiowym „sąsiedztwie”. Nie wymaga więc dużych nakładów czasowych, ani tym bardziej organizacyjnych „wyrwanie” kochanka, który – będąc na wyciągnięcie ręki – spełni szybko i sprawnie nasze seksualne fantazje.
Jest w dużym stopniu prawdopodobne, że sytuacja taka jest istotnym czynnikiem zniechęcającym do budowania stałych, monogamicznych relacji między ludźmi. Nie jest więc przypadkiem, że wraz z popularyzacją internetu maleje liczba związków, a coraz więcej ludzi decyduje się na życie w modnym standardzie „singlowym”. Widząc niestabilność „znajomych” związków; obserwując ból zdrady wśród bliskich, a przede wszystkim mając świadomość, że „jak będę chciał pobyć z kimś jakiś czas, czy wyrwać kogoś na seks, to zrobię to bez problemu poprzez czat czy ogłoszenie”, głównie młodzi ludzie nie biorą pod uwagę perspektywy odszukania gdzieś w świecie tego jedynego. Problem ten szczególnie intensywnie został wkodowany w specyfikę życia gejowskiego. Żyjąc w stanie społecznej ułomności, na którą składa się brak nałożonych na osoby homoseksualne ról społecznych – przede wszystkim rodzicielstwa, które tak silnie zespala pary heteroseksualne; odczuwając dyskryminację ze strony współobywateli, a przede wszystkim będąc wyposażonym przez naturę silnym popędem seksualnym, większość gejów nie widzi sensu w poszukiwaniu stałego partnera.
Jeśli już jednak dwaj mężczyźni zawiązują w naszym kraju związek, z czasem borykają się z problemem dochowania tytułowej wierności. Kiedy po pewnym czasie opada czar pierwszej fascynacji i dopada partnerów znużenie, a rutyna wkrada się w codzienne bycie razem, pogrążając związek w nudzie, nieuchronnie zaczyna dostrzegać się innych mężczyzn. Pary heteroseksualne radzą sobie w tym momencie rodzicielstwem – wychowywanie dzieci buduje między małżonkami więź, która niczym łańcuch ściśle przywiązuje mężczyznę i kobietę do siebie, utrudniając wzajemne zdrady. Natomiast związki gejowskie wolne od obowiązków rodzicielskich, dochodzą prędzej czy później do fazy nudnej stagnacji, którą niezmiernie trudno zwalczyć. Nie wiedzieć czemu, mimo ogromnej wzajemnej miłości, partnerzy zaczynają wtedy coraz intensywniej obserwować potencjalnych kochanków. W tym też okresie następuje większość zdrad. Część związków rozpada się więc wówczas jako rezultat zawiedzionego zaufania, inne pogrążają się w letargu pustego trwania.

Najbardziej charakterystyczne dla większości ostatnio wspomnianych związków jest jednak seksualne otwarcie się partnerów na wspólnych kochanków. Stąd taka ogromna popularność trójkątów i innych form seksu zbiorowego wśród homoseksualnych mężczyzn. Tu jednak czyha kolejne zagrożenie – zazdrość. Duża część związków zdecydowanych na seksualne otwarcie, kończy się już po „pierwszym razie” z tym trzecim. Jeśli zazdrość jest potężniejsza od miłości, siłą rzeczy staje się uczuciem dominującym w takim związku, wypiera pozytywne emocje odczuwane względem partnera i w pewnym momencie gasi żar miłości.

Jeśli już jednak partnerzy zdusili w sobie zazdrość, bądź ogrom miłości ucisza ją w samym zarodku, wtedy związek rozwija się najczęściej w jednym z dwóch kierunków. Po pierwsze, partnerzy czują się spełnieni w nowym modelu wzajemnych relacji i kontynuują wspólne podboje seksualne; druga możliwość – decydują się na powrót do monogamii. Prędzej czy później wspólne podboje seksualne przestają być możliwe. A dzieje się tak, gdyż partnerzy na tyle rozluźnili łączące ich więzi uczuciowe na rzecz seksualnych eksperymentów, że pewnego dnia zauważają, że są z kimś kogo już niestety nie kochają, albo wybudzają się z rozpustnego snu i chwyciwszy się silnie za ręce budują wspólnie „nowy dzień”. Ta druga ewentualność możliwa jest do osiągnięcia tylko przez pary, które łączy niezmiernie silne uczucie i w których tli się jeszcze wiara na wspólne szczęście. Rezygnacja z trójkątów następuje czasem po długim okresie. Wiele par gejowskich miesiącami czy latami próbuje zabić związkową rutynę poszukiwaniami wspólnych kochanków. Nieliczni dojrzewają razem do stanu, w którym odbierają poligamię jako minione doświadczenie, które uświadomiło im co tak naprawdę w życiu jest najważniejsze. Nieliczni potrafią uświadomić sobie, że ich związek dotarł już naprawdę nad przepaść, która oznacza koniec wspólnego szczęścia jeśli zrobi się jeszcze choć jeden mały, ale niewłaściwy krok. I nawet wciąż tętniąca miłość już wtedy nie pomoże …

Wierność jest piękna, jeśli jest odkryta. Dlatego pojąć jej wartość może najpełniej ten, kto żył przez jakiś czas jak wolny ptak, ale w pewnym momencie założył gniazdo, do którego dopuszcza tylko swojego partnera. Konfrontacja życia w wierności z tym, które było od niej dalekie jest budującym odczuciem, jeśli decydujemy się w końcu na bycie tylko z tym, którego kochamy.
Wierność pozwala, by miłość wzbijała się na nie poznane dotąd wyżyny; daje poczucie duchowego bezpieczeństwa, umożliwia skupienie się na rozwoju duchowych, intelektualnym, artystycznym partnerów. Wierność czyni człowieka kreatywnym.
Od strony materialnej, wierność to jedyna metoda na uniknięcie licznych chorób. Tylko wzajemne zaufanie i monogamia mogą uczynić seks bezpiecznym. A seks ten jest zawsze po wielokroć piękniejszy i bardziej namiętny niż zabawa z przypadkowym ognistym kochankiem. Najgorszym co spotkało moich licznych znajomych mających na liczniku przebytą drogę związku otwartego jest współodpowiedzialność za zarażenie często śmiertelną chorobą najukochańszej osoby. Niewiele osób wytrzymuje wówczas trwanie w związku z osobą, której współofiarowali HIV L Poczucie winy zabija choćby największe uczucie. Szczególnie gdy przychodzi patrzeć na powolne umieranie partnera, za które jesteśmy odpowiedzialni.

Nie bójcie się odkrywać życia. Nie odmawiajcie sobie przyjemności. Ale życzę Wam byście pewnego dnia umieli odkryć piękno wierności i zbudowali lub odbudowali na niej swoją miłość. Ja już odkryłem.

Rafał Kownacki

Le Papillon

Autorzy:

zdjęcie Rafał Kownacki

Rafał Kownacki [1]

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 81; nazwa: RafałKownacki