Wierność


Przez wielu wyśmiewana; przez innych schowana w kartonie p.t. „przeżytek przeszłości”, dość ochocza wyśmiewana prze licznych postępowych ideologów wierność. Konfrontując rzeczywistość z odległymi czasami „przedinternetowymi”, nie trudno pokusić się o stwierdzenie, że postępująca informatyzacja, idąca w parze z globalizacją, zachwiały niegdyś podstawowym fundamentem szczęśliwego związku – wzajemną wiernością partnerów.

Daleki jestem w tym miejscu od twierdzenia, że historia ludzkości wolna była od zdrad, skoków w bok, czy jednorazowych incydentów seksualnych. Owszem, zdarzały się one – jednym częściej, innym rzadziej, nielicznym nigdy. Nie mniej, na pewno skala rozwiązłości seksualnej nie była nigdy tak ogromna jak w dzisiejszych czasach. Powód tego zjawiska jest dość prozaiczny i nie wymaga zbytniego argumentowania nie występująca nigdy wcześniej łatwość w nawiązywaniu kontaktów, którą zawdzięczamy informatyzacji globalnej wioski. Skoro nie jest choćby najmniejszym problemem zawiązanie znajomości z kimś oddalonym o tysiące kilometrów, to jeszcze łatwiej przychodzi odnalezienie np. za pośrednictwem licznych czatów czy serwisów ogłoszeniowych kogoś chętnego na seks, kto zamieszkuje w przysłowiowym „sąsiedztwie”. Nie wymaga więc dużych nakładów czasowych, ani tym bardziej organizacyjnych „wyrwanie” kochanka, który – będąc na wyciągnięcie ręki – spełni szybko i sprawnie nasze seksualne fantazje.
Jest w dużym stopniu prawdopodobne, że sytuacja taka jest istotnym czynnikiem zniechęcającym do budowania stałych, monogamicznych relacji między ludźmi. Nie jest więc przypadkiem, że wraz z popularyzacją internetu maleje liczba związków, a coraz więcej ludzi decyduje się na życie w modnym standardzie „singlowym”. Widząc niestabilność „znajomych” związków; obserwując ból zdrady wśród bliskich, a przede wszystkim mając świadomość, że „jak będę chciał pobyć z kimś jakiś czas, czy wyrwać kogoś na seks, to zrobię to bez problemu poprzez czat czy ogłoszenie”, głównie młodzi ludzie nie biorą pod uwagę perspektywy odszukania gdzieś w świecie tego jedynego. Problem ten szczególnie intensywnie został wkodowany w specyfikę życia gejowskiego. Żyjąc w stanie społecznej ułomności, na którą składa się brak nałożonych na osoby homoseksualne ról społecznych – przede wszystkim rodzicielstwa, które tak silnie zespala pary heteroseksualne; odczuwając dyskryminację ze strony współobywateli, a przede wszystkim będąc wyposażonym przez naturę silnym popędem seksualnym, większość gejów nie widzi sensu w poszukiwaniu stałego partnera.
Jeśli już jednak dwaj mężczyźni zawiązują w naszym kraju związek, z czasem borykają się z problemem dochowania tytułowej wierności. Kiedy po pewnym czasie opada czar pierwszej fascynacji i dopada partnerów znużenie, a rutyna wkrada się w codzienne bycie razem, pogrążając związek w nudzie, nieuchronnie zaczyna dostrzegać się innych mężczyzn. Pary heteroseksualne radzą sobie w tym momencie rodzicielstwem – wychowywanie dzieci buduje między małżonkami więź, która niczym łańcuch ściśle przywiązuje mężczyznę i kobietę do siebie, utrudniając wzajemne zdrady. Natomiast związki gejowskie wolne od obowiązków rodzicielskich, dochodzą prędzej czy później do fazy nudnej stagnacji, którą niezmiernie trudno zwalczyć. Nie wiedzieć czemu, mimo ogromnej wzajemnej miłości, partnerzy zaczynają wtedy coraz intensywniej obserwować potencjalnych kochanków. W tym też okresie następuje większość zdrad. Część związków rozpada się więc wówczas jako rezultat zawiedzionego zaufania, inne pogrążają się w letargu pustego trwania.

Najbardziej charakterystyczne dla większości ostatnio wspomnianych związków jest jednak seksualne otwarcie się partnerów na wspólnych kochanków. Stąd taka ogromna popularność trójkątów i innych form seksu zbiorowego wśród homoseksualnych mężczyzn. Tu jednak czyha kolejne zagrożenie – zazdrość. Duża część związków zdecydowanych na seksualne otwarcie, kończy się już po „pierwszym razie” z tym trzecim. Jeśli zazdrość jest potężniejsza od miłości, siłą rzeczy staje się uczuciem dominującym w takim związku, wypiera pozytywne emocje odczuwane względem partnera i w pewnym momencie gasi żar miłości.

Jeśli już jednak partnerzy zdusili w sobie zazdrość, bądź ogrom miłości ucisza ją w samym zarodku, wtedy związek rozwija się najczęściej w jednym z dwóch kierunków. Po pierwsze, partnerzy czują się spełnieni w nowym modelu wzajemnych relacji i kontynuują wspólne podboje seksualne; druga możliwość – decydują się na powrót do monogamii. Prędzej czy później wspólne podboje seksualne przestają być możliwe. A dzieje się tak, gdyż partnerzy na tyle rozluźnili łączące ich więzi uczuciowe na rzecz seksualnych eksperymentów, że pewnego dnia zauważają, że są z kimś kogo już niestety nie kochają, albo wybudzają się z rozpustnego snu i chwyciwszy się silnie za ręce budują wspólnie „nowy dzień”. Ta druga ewentualność możliwa jest do osiągnięcia tylko przez pary, które łączy niezmiernie silne uczucie i w których tli się jeszcze wiara na wspólne szczęście. Rezygnacja z trójkątów następuje czasem po długim okresie. Wiele par gejowskich miesiącami czy latami próbuje zabić związkową rutynę poszukiwaniami wspólnych kochanków. Nieliczni dojrzewają razem do stanu, w którym odbierają poligamię jako minione doświadczenie, które uświadomiło im co tak naprawdę w życiu jest najważniejsze. Nieliczni potrafią uświadomić sobie, że ich związek dotarł już naprawdę nad przepaść, która oznacza koniec wspólnego szczęścia jeśli zrobi się jeszcze choć jeden mały, ale niewłaściwy krok. I nawet wciąż tętniąca miłość już wtedy nie pomoże …

Wierność jest piękna, jeśli jest odkryta. Dlatego pojąć jej wartość może najpełniej ten, kto żył przez jakiś czas jak wolny ptak, ale w pewnym momencie założył gniazdo, do którego dopuszcza tylko swojego partnera. Konfrontacja życia w wierności z tym, które było od niej dalekie jest budującym odczuciem, jeśli decydujemy się w końcu na bycie tylko z tym, którego kochamy.
Wierność pozwala, by miłość wzbijała się na nie poznane dotąd wyżyny; daje poczucie duchowego bezpieczeństwa, umożliwia skupienie się na rozwoju duchowych, intelektualnym, artystycznym partnerów. Wierność czyni człowieka kreatywnym.
Od strony materialnej, wierność to jedyna metoda na uniknięcie licznych chorób. Tylko wzajemne zaufanie i monogamia mogą uczynić seks bezpiecznym. A seks ten jest zawsze po wielokroć piękniejszy i bardziej namiętny niż zabawa z przypadkowym ognistym kochankiem. Najgorszym co spotkało moich licznych znajomych mających na liczniku przebytą drogę związku otwartego jest współodpowiedzialność za zarażenie często śmiertelną chorobą najukochańszej osoby. Niewiele osób wytrzymuje wówczas trwanie w związku z osobą, której współofiarowali HIV L Poczucie winy zabija choćby największe uczucie. Szczególnie gdy przychodzi patrzeć na powolne umieranie partnera, za które jesteśmy odpowiedzialni.

Nie bójcie się odkrywać życia. Nie odmawiajcie sobie przyjemności. Ale życzę Wam byście pewnego dnia umieli odkryć piękno wierności i zbudowali lub odbudowali na niej swoją miłość. Ja już odkryłem.

Rafał Kownacki

Le Papillon

Autorzy:

zdjęcie Rafał Kownacki

Rafał Kownacki

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 81; nazwa: RafałKownacki

20 komentarzyWierność

  • krzytom

    [Re: Wierność]

    co to jest? jakis pseudo-moralitet-rzyg!
    tekst jest tak absurdalny, że właściwie nie wiadomo do czego sie odnieśc. jakieś idiotyczne zalożenia, nie wiadomo na czym oparte.
    Nie jest choćby udowodnione, że ludzie częsciej dzis mają skoki w bok niż kiedys, na pewno jednak mniej w tym jest hipoktyzji.

    Nie mowiąc już choćby o tym, ze przekonanie o tym, ze monogamiczny zwiazek to ideał dla każdego jest po prostu przezabawne.

  • Gość

    [Re: Wierność]

    Rzeczywiście… Jak ktoś sie urodzi prostytutką to nią zostaje… ja się z autorem zgadzam – monogamiczny związek to zwiazek szczęśliwy – ale nie pojmie tego ten, któremu hedonizm przesłania całe jego beznadziejne życie !!!

  • bukowski

    [Re: Wierność]

    A mi się tekst bardzo spodobał. Rafał pisze odważnie, ja mam podobne zdanie na temat wierności i monogamii.
    Wprawdzie każdy jest kowalem własnego losu, więc rezyseruje sobie życie jak lubi, ale moim zdaniem monogamia świetnie wpływa m.in. na cerę.

  • Gość

    [Re: Wierność]

    Wiernośc to naturalny wynik miłości.

  • prawiebrunet

    [Re: Wierność]

    Całkiem niedawno odkryłem, że straciłem już resztki wiary w to, że dzięki Internetowi poznam wiernego faceta, z głową tam, gdzie mi zależy. Od dziewięciu miesięcy powiększyłem grono ‚singli’, ale dopiero teraz dociera do mnie, że wreszcie powinienem się z tym pogodzić. Nie chcę trafiać więcej nawet na wiernych, w których po kilku latach ‚uczucie umiera’ i sobie odchodzą. Wszystko ma swoje wady i zalety — w samotności świetne jest to, że omija człowieka większość skrajnych emocji (przynajmniej w mojej tak jest).
    Tekst — ja lubię takie moralitety, choć nie mogę się nie zgodzić z tym, żeby zbytnia pewność autora miała jakoś szczególnie dobrze temu artykułowi służyć. Oby więcej takich było — niech lansowicze patrzą i otwierają szeroko oczy ze zdziwienia.

  • zawsze wierny

    [Re: Wierność]

    Co za pseudointelektualny i belkotliwy artykul. Mialo byc o wartosciach a wyszlo znowu o d… . Jak wszystko w tym wywodzie jest wyrachowane i obliczone na wlasna prywatna korzysc. A wiernosc to nie jest cos co ma sie oplacac. To jest wartosc etyczna, a nie wskaznik ekonomiczny. Konstelacje, opcje, spolki, i choroby to przeciez konsekwencja niewiernosci, a nie powod do zachowywania wiernosci. Jedynym powodem do zachowywania wiernosci jest MILOSC!!!. Kochasz to jestes wierny. Nie jestes wierny to znaczy, ze albo nie kochasz, albo masz problemy z wlasna seksualnoscia ( nie dojrzales do milosci, badz jestes seksoholikiem).
    Nuda??? Tam gdzie jest milosc nie ma nudy. Na Boga! Tam gdzie jest nuda to nie ma milosci. Co to ma byc za milosc, ktora sie od razu wyklada na codziennej trywialnosci zycia? To nie milosc tylko chuc, zakochanie, zauroczenie. Milosc jest ponad codziennoscia i nuda. Lekiem na nude w zwiazku ma byc zdrada i robimy ja sobie bo tak sie kochamy i chcemy byc nadal razem??? Wszystko tu stoi na glowie jak u Mrozka!!!
    Wiernosc mozna wyprowadzac tylko z milosci bo to jedna z wielu form w jakich milosc sie wyraza. I jest sie wiernym, bo sie nie widzi swiata poza ukochanym, bo jest tak drogi, ze nie chce sie go krzywdzic, tak czy inaczej. A nie dlatego, ze wiernosc ma sie nam samym oplacic w ogolnym rachunku zyskow i strat.
    I co to za okropne przylizywanie sie hedonistom w ostanim akapicie: „nie odmawiajacie sobie przyjemnosci”. Przeciez to nie o swoja wlasna przyjemnosc w milosci i wiernosci chodzi. Z jakich dziwnych racji autor ta wiernosc wywodzi?!? Jakby sie wstydzil wywodzic jej z milosci! Po co te uniki? Czy w imie branzowej poprawnosci politycznej i zwyklego tchorzostwa nie mamy odwagi pisac o milosci i wiernosci. Nie bedziemy wypowiadac oczywistych prawd tylko dlatego, zeby ktos sie nie poczul urazony kategoria rozwiazlosci. To, ze geje przestana sie przed soba przyznawac do rozwiazlosci nie oznacza, ze ta kategoria przestanie istniec, ze takimi nie beda, tylko dlatego ze tak sie umowia. I nie oznacza rowniez, ze wiernosc przestanie byc wyrazem milosci. Zdrada czy rozwiazlasc nie sa wpisane w gejowska milosc, nie sa jej nierozlaczna czescia. Jesli sie pojawiaja to tylko przez nas samych. Geje tez moga byc wierni, bo przeciez tez moga kochac. Jesli my sami w to watpimy, to jak chcemy do tego przekonywac heterykow?
    Przestanmy wmawiac sami sobie, ze dla nas dobra jest wylacznie bylejakosc, ze nie jestesmy warci przezywania prawdziwych wartosci z drugim czlowiekiem, ze pogon za wlasna przyjemnoscia seksualna to wszystko na co nas stac, i ze to w zupelnosci wystarczy. Nie, nie wystarczy. Nie niszczmy sobie tymi bredniami zycia. Chciejmy dla siebie czegos wiecej, prawdziwj milosci i wiernosci, mamy prawo przezywac wlasne zycie pieknie i w pelni uczuc, bo przeciez jestesmy tego warci. A moze nie?

  • magdalenka

    [Re: Wierność]

    Dopiero teraz zauwazylam, ze wpisalam sie jako gosc 🙂 Przepraszam.
    Re: Wierność
    przez Gość dodano: 05-10-2004
    Wiernośc to naturalny wynik miłości

  • barti

    [Re: Wierność]

    krotko – uwazam ze artykul sie swietny!
    ps. sam doswiadczam opisanej w nim wiernosci i milosci! 🙂

  • lucas

    [Re: Wierność]

    „Pary heteroseksualne radzą sobie w tym momencie rodzicielstwem – wychowywanie dzieci buduje między małżonkami więź, która niczym łańcuch ściśle przywiązuje mężczyznę i kobietę do siebie, utrudniając wzajemne zdrady. Natomiast związki gejowskie wolne od obowiązków rodzicielskich, dochodzą prędzej czy później do fazy nudnej stagnacji”

    Ale bzdury! Rodzicielstwo jako lekarstwo na niewiernosc i rutyne… To ciekawe, dlaczego przykladni tatusiowie lataja po burdelach? Dlaczego sa rozwody? I dlaczego sa rodzny, gdzie mamusia i tatus spia w osobnych sypialniach, bo nie moga na siebie patrzec, nie mowiac juz o fizycznym zblizeniu? Ten artykul to stek bzdur!

  • szarak

    [Re: Wierność]

    Szczera prawda – lucaszu, mylisz sie!! Proponuje zreszta sprawdzic te tezę w praktyce. Czy chesz zatem mieć ze mna dziecko??? – rzecz jasna dla dobra nauki 😛 😛 😛

  • kotka

    [Re: Wierność]

    Podbudowal mnie ten tekst i niektore komentarze, nawet te z nim polemizujace bardziej lub mniej. Znaczy to, ze istnieja ludzie, ktorzy chca byc wierni, chca kochac. Ja tez bym chciala. Zdradzilam juz raz. Co prawda zwiazek byl martwy juz od dlugiego czasu i rozpadl sie wkrotce po tym zdarzeniu, ale dlugo nie moglam sobie wybaczyc tego pocalunku na boku. Teraz juz sobie wybaczylam, bo zrozumialam, ze nigdy nie chce tego powtorzyc. Jak sie wtedy czulam? okropnie. Mimo, ze sie szczerze podkochiwalam od dawna w tym „drugim”, pograzajac sie jego ustach, pograzalam sie w jakiejs potwornej otchlani. Nigdy nie czulam sie tak pusta jak wtedy. Kiedy zdradzasz kogos, zdradzasz siebie. Tracisz czastke siebie, ktorej nigdy nie odzyskasz. Przynajmniej ja stracilam. To niewarte niczego.
    Teraz ten „drugi” jest moim obecnym chlopakiem. Czasem oblatuje mnie strach, ze los sie odwroci i ze to ja tym razem zostane zdradzona. Ale odrzucam od razu te mysli. Koncentruje na milosci, milosci do niego, do innych, do siebie samej. To uzdrawia, to daje wolnosc.
    pozdrawiam zawsze wiernego 🙂

  • pablo

    [Re: Wierność]

    w 100 % podzielam zdanie autora!!!! pozdrawiam

  • zagarmistrz

    [Re: Wierność]

    Moim zdaniem tekst jest bardzo ciekawy i szczery. Podoba mi się to, że nie tylko ja wierzę w prawdziwe, oparte na miłości, a nie seksie związki homoseksualne. A niestety wchodząc na większośc portali o mniejszościach seksualnych, widzimy co innego, wszędzie liczy sie tylko stosunek i wielkośc penisa.

    Tekst naprawdę bardzo dobry, szukajmy miłości 🙂

  • Miletos

    [Miałem dużo pytań]

    W trakcie lektury na usta cisnęły mi się dziesiątki pytań, tak wiele wątków zostało ledwie muśniętych. Z tej przyczyny w niektórych punktach autor mnie nie przekonał.

    Gdy skończyłem czytać, nasunęło mi się pytanie zgoła natury raczej polemicznej, niż wyjaśniającej:

    Co autor powie w tej sprawie dziś, po upływie prawie 2 lat?? Powtórzy to samo? Zmienił część poglądów?

  • Arek.

    [Re: Wierność]

    Treść artykułu to:
    Założenia: istnieją ludzie którzy żyją w związkach monogamicznyc. Zwiąski monogamiczne są popierne społecznie.
    Wniosek: Tylko takie zwiąski są prawdziwe i szerer i w ogóle naj.

    Bezsens. Argument w stylu: jedzmy gówno miliony much nie może się mylić. Aż prosi się, żyj i dać żyć innym. tobie się podoba w monogami to tak żyj. Ale nie wmawiaj innym że to jedyna dorga szczęścia.
    Komu zależy na monogamii? słabym facetom i kobietom. Dowód tego twierdzenia pozostawiamy czytlenikowi 😀

    Założenia: Zawsze pojawia się stagnacja w zwiąsku monogamicznym
    Wniosek: hetero mają na to lekarstow: Dziecko

    po pierwsze to założenie jest sprzeczne z wnioskiem z porzedniego wywodu po drugie dziecko conajwyżej zmienia obiekt miłości (z partnera na właśnie dziecko).

    Założenie: monogamizm był bardzie powszchny niż dzisiaj
    Wniosek: Szenśliwy ten co w monogami 😀 A dzisiaj to sodomia i gomoria.

    po 1. założenie prawdziwe jeżeli rozpatrujemy tylko naszą erę. Przed naszą erą poligamia była powszechna nwet w bibli są świadecta. (histoja o facecie co to musiał sobie żone wykupić u teścia a ten sprzedł mu nie te córkę co chciał, więc musiał pracowac jesze by dokupić jako drugą tę ukochaną)
    po. 2 „zawsze” dziaj jest gożej nie było.

  • Jarek

    [Re: Wierność]

    Pomijając wartość wierności w ocenie moralnej i nie tylko, to mozna stwierdzić, że dopóki człowiek moze liczyć tylko na siebie, jest młody, piekny i bogaty to niewątpliwie fascynujące jest bogate życie seksualne 😀 Poza tym, to droga do nikąd…

  • Twoje imiępiotrek

    [Re: Wierność]

    Milosc ,wiernosc , przyjazn , uczucie , piekne slowa ale bez pielegnacji nic nie znacza . Ciesze sie ze sa ludzie ktorzy wierza w milosc , karzdy ma slabosci a zdrada jest jedna z nich i nie powinna przekreslac zwiazku jesli dala nam cos zrozumiec .

  • emila

    [Re: Wierność]

    Ale czy tak naprawdę wierności to tylko zdrada? Być wiernym to także wierzyć drugiej osobie, wspierać ją, trwać przy niej i być dla niej podporą w każdej chwili. Być wiernym i uczciwym, to nie okłamywać, nic nie ukrywać.
    nie wiernosc mozna podzielic na dwie kategorie fizyczna i psychiczna…..
    Jesli czerpiesz przyjemnosc z bycia wiernym drugiej osobie to milosc…..
    Miłośc zaczyna się wtedy,
    kiedy szczęście drugiej osoby staje się ważniejsze niż twoje.

Skomentuj

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa