'Tęczowe chrześcijaństwo. Homoseksualna herezja w natarciu'


„Tęczowe chrześcijaństwo. Homoseksualna herezja w natarciu” to publikacja, która blisko trzy miesiące temu pojawiła się na polskim rynku wydawniczym. Jest to pozycja bardzo ciekawa i w wielu aspektach oryginalna. Motywem przewodnim książki jest spostrzeżenie autora, Tomasza Terlikowskiego, iż współczesne chrześcijaństwo podzielone jest przez nowe kwestie. Dotyczą one tym razem nie sfery dogmatów, lecz zjawisk ocierających się o ludzką moralność.

Do takowych autor zalicza problem aborcji, eutanazji, a przede wszystkim akceptacji homoseksualizmu i związanego z tym problemu małżeństw jednopłciowych.



Tomasz Terlikowski swoje poglądy na ten temat wyjaśnia w sposób niezwykle przystępny dla czytelnika. Klarownie prowadzi go przez charakterystyki Kościołów i wspólnot chrześcijańskich, które dają przyzwolenie na błogosławienie związków homoseksualnych. Ową akceptację dla tego zjawiska oraz walkę o prawa gejów i lesbijek Terlikowski określa mianem „homoseksualnej herezji”. To dziwaczne sformułowanie powinno skłaniać uważnego czytelnika do głębszej refleksji nad samym tytułem książki. Czymże bowiem jest owa herezja? Czy to, iż chrześcijaństwo, nie tylko to współczesne (bo homoseksualizm istniał od zawsze), jest w swojej istocie niezwykle różnorodne i barwne, że skupia w sobie rozmaite warstwy społeczne i kulturowe, pozwala nazywać osoby o odmiennej od ogółu orientacji seksualnej mianem heretyków? A gdzie nie ma herezji, gdzie można znaleźć taki stan ducha, aby w herezję nie popadać? Pytanie to wydaje się o tyle słuszne, że Tomasz Terlikowski „zezwala” w swojej publikacji na nazywanie gejów i lesbijek mianem chrześcijan, którzy w swojej drodze wiary po prostu zbłądzili. A błądzą chyba wszyscy chrześcijanie. Czy zatem mamy mówić o heteroseksualnej herezji, a rozdrabniając się jeszcze dalej, o herezji bankowców, lekarzy, sprzątaczek? Wszyscy oni, o ile są ludźmi wierzącymi, mają prawo do zaszczytnego miana chrześcijan i wszyscy oni znajdują się na drodze, która nie jest nowiutką autostradą do zbawienia, lecz jest drogą usłaną kamieniami, które często kaleczą ich stopy i utrudniają niesienie krzyża. Głoszenie z wielkim pietyzmem, którego autorowi nie można odmówić, „prawdy” o homoseksualnej herezji nie ma więc najmniejszego sensu już z logicznego punktu widzenia.



Autor już na jednej z pierwszych stron „Tęczowego chrześcijaństwa…” podkreśla, iż nie jest wyznawcą ideologii politycznej poprawności. W związku z tym śmiało zaznacza, że wszelkie teorie o genetycznym uwarunkowaniu homoseksualizmu nie zostały do tej pory poparte argumentami naukowymi. Między wierszami możemy zatem wyczytać, iż według Terlikowskiego, orientacja seksualna jest nabyta, a nie wrodzona i w związku z powyższym można ją plastycznie i swobodnie kształtować. Zawsze w takich momentach nasuwa mi się myśl dlaczego owa teoria działa tylko w jedną stronę – jako pejczyk na homoseksualistów? Dlaczego uważa się, że geje i lesbijki bez większych problemów mogą stać się heteroseksualni, natomiast heteroseksualiści do zmiany orientacji (skoro to takie łatwe!) możliwości nie mają?



Na powyższe pytanie Tomasz Terlikowski znalazłby na pewno odpowiedź, powołując się na tradycyjną, judeochrześcijańską antropologię, którą wyraża Księga Rodzaju – „Gdy Bóg stworzył człowieka, na podobieństwo Boga stworzył go; stworzył mężczyznę i niewiastę” (Rdz. 5, 1-2). Autor książki w owym fragmencie znajduje teorię głoszącą, iż do stworzenia pełni człowieczeństwa niezbędny jest związek dwóch osób odmiennej płci. Owa teoria jest jednak hasłowym powoływaniem się na antropologię stworzenia, co powoduje, że łatwo można ją podważyć. Genesis przedstawia bowiem dwie różne relacje stworzenia (źródła jahwistyczne i kapłańskie). Wnikliwa analiza tych opisów pokazuje, że są one diametralnie inne, aczkolwiek nie sprzeczne ze sobą. Zostały po prostu spisane z innej perspektywy. Według jednego z nich kobieta została stworzona wraz z mężczyzną, wedle drugiego zaś, powstała z Adamowego żebra. W istocie dotyka to problemu patriarchalizmu i równouprawnienia z jakim mamy do czynienia w Biblii. Ponadto, co warto zauważyć, nie można mówić o jednym opisie stworzenia i o jednym tylko modelu antropologicznym.



Nie potrafię się również zgodzić z myślą autora, jakoby związki homoseksualne, które zresztą pozostają w zdecydowanej mniejszości, miały całkowicie zburzyć chrześcijańską antropologię, a przez to stworzyć nową – progejowską. Jak pisze Terlikowski: „W walce o prawa homoseksualistów nie chodzi o równouprawnienie, ale o walkę z tradycyjną koncepcją człowieka, społeczeństwa i stosunku do Boga” . Czytając powyższe zdanie nie wiem, czy należałoby śmiać się czy płakać. Autorowi udzieliły się chyba teorie spiskowe, wedle których geje i lesbijki nie dążą do niczego innego, jak do drastycznego zmniejszenia populacji ludzkiej, szerzenia zgnilizny moralnej i przede wszystkim do zburzenia rodziny.



Terlikowski w swojej książce napisał: „nurt (…)herezji homoseksualnej przebiega przez wszystkie wspólnoty chrześcijańskie. Tak wśród mennonitów, jak i wśród Kościoła Braterskiego czy rzymskokatolickiego istnieją grupy działające na rzecz „afirmacji” homoseksualizmu. Katolickie zakonnice, zielonoświątkowi pastorzy czy prezbiteriańscy teolodzy – niezależnie od oficjalnych stanowisk swoich wspólnot – działają na rzecz doprowadzenia do pełnej moralnej akceptacji homoseksualizmu”. Szkoda zatem, że autor nie porusza tego problemu w kontekście Kościoła rzymskokatolickiego, który w Polsce skupia zdecydowaną większość ludzi wierzących. Dla polskiego czytelnika wydałoby się to o wiele bardziej interesujące aniżeli czytanie o wspólnotach religijnych, które, z powodu permanentnego braku działań na polu ekumenizmu, nadal pozostają nieco egzotyczne.



Nie umniejsza to rzecz jasna wielu naprawdę interesujących spostrzeżeń Tomasza Terlikowskiego. Zaliczyć do nich można trafną refleksję dotyczącą coraz częstszych konwersji międzydenominacyjnych, które bez wątpienia są efektem wygodnictwa niektórych osób homoseksualnych, a nie następują z pobudek dogmatycznych. Kwestia przyzwolenia na błogosławienie związków jednopłciowych, jak trafnie zauważa autor, jest sporą przeszkodą w dialogu ekumenicznym. Częstokroć Kościoły właśnie na tym polu nie potrafią dojść do porozumienia, a o kompromisach w tej materii raczej trudno jest mówić.



Tomaszowi Terlikowskiemu należy również pogratulować postawy godnej chrześcijanina. Mimo ideologicznego potępienia homoseksualizmu autor o gejach i lesbijkach wypowiada się z szacunkiem i podkreśla, iż o jakiejkolwiek ich ekskluzji z Kościoła nie może być mowy. Nie ma w tym zbędnej litości i postrzegania homoseksualistów, jako ludzi chorych, którym należy okazywać współczucie i sztuczną empatię.



Lektura książki „Tęczowe chrześcijaństwo. Homoseksualna herezja w natarciu” jest ciekawym doświadczeniem intelektualnym. Można dzięki niej dostrzec przemiany, jakie dokonują się we współczesnym chrześcijaństwie, można zapoznać się z Kościołami, które akceptują homoseksualizm, ale przede wszystkim można spróbować skonfrontować swoje własne pojmowanie problemu związków jednopłciowych z teoriami, które przedstawia czytelnikowi autor. Najciekawsza wydawać się będzie zapewne refleksja nad tytułową herezją, która według Terlikowskiego zmierza do zniszczenia, a przynajmniej uszkodzenia, ładu i porządku, jaki panuje w świecie.



Tomasz Terlikowski jest doktorem filozofii chrześcijańskiej, absolwentem Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, dziennikarzem radiowym i telewizyjnym (TV PULS, TVP) oraz publicystą zajmującym się problematyką religijną i społeczną. Pracuje w miesięczniku „Nowe Państwo” , oraz w dzienniku „Życie”. Publikował w „Więzi”, „Przeglądzie Powszechnym”, „Myśli Protestanckiej”, „Arcanach”, „Studia Philosophiae Christianae” . W chwilach wolnych szefuje internetowej Ekumenicznej Agencji Informacyjnej



Pozycja „Tęczowe chrześcijaństwo. Homoseksualna herezja w natarciu” ukazała się nakładem Agencji Reklamowo-Wydawniczej QLCO.

Autorzy:

zdjęcie Eliasz Walachniewicz

Eliasz Walachniewicz

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 76; nazwa: EliaszWlachniewicz

9 komentarzy do:'Tęczowe chrześcijaństwo. Homoseksualna herezja w natarciu'

  • g.

    [Re: 'Tęczowe chrześcijaństwo. Homoseksualna herezja w natarciu']

    …niesamowita recenzja, w końcu ktoś zajął się poważnym tematem. Wprost nie moge sie doczekac przeczytania ksiazki :) ))

  • Eliasz_Walachniewicz

    [Re: 'Tęczowe chrześcijaństwo. Homoseksualna herezja w natarciu']

    Jedyne co mogę napisać to „Naprawdę warto”!!!
    Pozdrawiam
    Eliasz Walachniewicz

  • Shlomo

    [Re: 'Tęczowe chrześcijaństwo. Homoseksualna herezja w natarciu']

    Recenzja bardzo ciekawa i …zacheca do przeczytania ksiażki. Jednak zanim sie coś kupi trzeba towar obejrzeć. Oto kilka refleksji, które pojawiły się po przewertowaniu książki w księgarni.
    Autor jest teologiem katolickim jednak zajmuje się homoseksualizmem w kościołach protestanckich i postępowym judaiźmie. Dlaczego nie zajmuje się zjawiskiem w łonie swego kościoła? Chce sprzątać, niech zacznie od swego podwórka. Oczywiście dużo łatwiej krytykować innych a u siebie nie widzieć nic. Pisze o kościołach o których nawet nie słyszałem, że istnieją. Może w zamyśle autora miał być to zakamuflowany poradnik dla gejów i lesbijek chrześcijan? Powinien mieć raczej wtedy tytuł w jakich kościołach moga sie realizować geje i lesbijki.
    Homoseksualna herezja w natarciu…od kiedy i w/g jakiej religii orientacja seksualna jest herezją. Na kogo niby geje i lesbijki mają nacierać?
    Jednak nie kupiłem tej książki. Uważam że wydanie forsy na tego typu „dzieło” to stawanie po stronie swego oprawcy i przyzwolenie na jego działania.

  • krzytom

    [Re: 'Tęczowe chrześcijaństwo. Homoseksualna herezja w natarciu']

    po prostu, kurwa, niesamowite, że taki homofobiczny rzyg się poleca na gejowskiej stronie!!!!!

  • Eliasz_Walachniewicz

    [Re: 'Tęczowe chrześcijaństwo. Homoseksualna herezja w natarciu']

    Czasem wypada spojrzeć krytycznym okiem na pewne publikacje, które ukazują się na rynku wydawniczym. Fakt, iż nie są one zgodne ze światopoglądem czytelnika nie oznacza bynajmniej, że nie mają żadnej wartości. Doświadczeniem intelektualnym może być skonfrontowanie własnych poglądów z poglądami autora takiego, cyt., „rzyga”. Ale Panu polecam raczej lekturę „Adama” lub innego „czasopisma”, przy którego studiowaniu praca umysłowa zastąpiona zostaje najczęściej pracą mięśni.
    Pozdrawiam
    Eliasz Walachniewicz

  • JAREK

    [Re: 'Tęczowe chrześcijaństwo. Homoseksualna herezja w natarciu']

    Jeden watek w recenzji mnie zainteresowal — ten ‚spiskowo-dziejowy’. Tam, gdzie geje-teolodzy zdobyli sie na rozwoj wlasnej, inspirowanej rowniez swa orientacja seksualna, refleksji religijnej, mozna rzeczywiscie swierdzic, ze nie chodzi im JEDYNIE o rownouprawnienie. Podobnie jak teologia wywolenia, wyrosla z doswiadczen ubogich przede wszytskim w Ameryce Pld., jak i teologia feministyczna, rowniez teologia gejow stanowi wklad w rozwoj kontekstualanej mysli teologicznej, tzn. takiej, ktora w okreslonym kontekscie stara sie snuc krytyczna refleksje na temat wiary. I tak jak feminizm czy teologia wyzwolenia zmienily wiele w teologii jako takiej, mysle, ze nie powinnismy sie wahac ani wstydzic stwierdzic, ze rowniez teologa gejowska rzeczywiscie zmienia stsounek do Boga i czlowieka, ktory zbyt dlugo opieral sie wylacznie na hetero-patriarchalizmie. Spisek? Powiedzmy moze w te sposob: gejowska konspiracja teologiczna, w ktorym slowo kon-spiracja odniesiemy do jego pierwotnego znaczenia: wspolnie-oddychac: powietrzem nie skazonym (lub przynajmniej mniej skazonym) roznego rodzaju przesadami…
    Jednego z przedstawicieli tego nurtu znam osobioscie: dr. Rinse Reeling-Brouwer. Jego, juz nie najnowsza zreszta, ksiazka ‚Zbawienie naszego ciala’ (‚De verlossing van ons lichaam’) byla dla mnie prawdziwym eye-opener, jakies 10 lat temu. Kiedys przetlumaczylem na polski wywiad z nim. Z checia wzialbym sie kiedys i za ksiazka, ale czy jest w Polsce ktos, kto odwazylby sie ja wydac…

  • mike

    [Re: 'Tęczowe chrześcijaństwo. Homoseksualna herezja w natarciu']

    W życiu nie czytałem takiego gniota. Nie odnoszę się nawet do „części chrześcijańskiej”, bo ta mnie nie interesuje, ale autor pokwapił się na popełnienie rozdziału o judaizmie i jeśli ktoś przyjmie poglądy tam wyrażone za, w jakiś sposób autorytatywne, to biada dyskursowi publicznemu. Daje się już zauważyć powielanie poglądów autora tej książki, choćby poprzez pisanie o nurcie konstruktywistycznym w judaizmie, jako „gejowskim” lub „tęczowym”. Jeśli ktoś powiela ten pogląd, to nie ma zielonego pojęcia o religii mojżeszowej, a rabin Mordecai Kaplan przewrca sie w grobie. Najbardziej mnie ujmuje lekkość sądów Terlikowskiego, kiedy pisze np. o „niezwykłej płytkości intelektulnej żydowskich, religijnych ruchów gejowskich”, z ktorymi wg. różnych danych identyfikuje się blisko 2,5 mln amerykńskich Żydów! Cóż…no comment…pan Terlikowski za to jest prawdziwym intelektulnym guru, który już na początku pierwszego rozdziału „Homojudaizm” pisze o decyzji sądu w Massachusetts, „który na początku 2004 roku uznał zakaz małżeństw osób jednej płci za niezgodny z Konstytucją USA”. A tymczasem każdy student pierwszego roku politologii wie, że sąd stanu Massachusetts nie może zdecydowć, że coś jest zgodne bądź niezgodne z amerykańską konstytucją, bowiem takie prawo ma tylko Sąd Najwyższy USA. A Sąd Najwyższy owego stanu zdecydował, że zakaz małżeństw osób jednej płci jest niezgodny a i owszem, ale z konstytucją stanową, ale to dla Terlikowskiego nie stanowi różnicy. I ta okładka… brawo!

  • mTV

    [Re: 'Tęczowe chrześcijaństwo. Homoseksualna herezja w natarciu']

    również nie polecam tej lektury. jest skrajnie HOMOFOBICZNA. dla czytelnika nieobeznanego w temacie spowoduje jedybie zamęt w głowie i moralną konsternację

  • Jacek

    [Re: 'Tęczowe chrześcijaństwo. Homoseksualna herezja w natarciu']

    Oczywiście, książka jest znakomita. Tylko PACANY i PRZEPEŁNIONE NIENAWIŚCIĄ MATOŁY próbują wcisnąć ludziom, że ta książka ma coś współlengo z homofobią. Terlikowski jak zwykle okazał się człowiekiem, który ma rację.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa