A gdyby to się wydarzyło u nas?


Prawo można i trzeba zmieniać, zwłaszcza wtedy, gdy uwłacza ono godności ludzkiej i fundamentalnemu poczuciu sprawiedliwości. W wielu krajach pary homoseksualne uzyskały już status „zalegalizowanego związku partnerskiego” i korzystają z wynikających z tego faktu przywilejów. W naszym kraju droga do równouprawnienia gejów i lesbijek jest długa i ciernista. Tym niemniej jednak pierwsze oznaki normalizacji oraz nadziei na lepszą przyszłość dla wszystkich, bez wyjątku obywateli już są. To, co należy jednak zmienić przede wszystkim, to nasza mentalność, sposób myślenia o inności. Nawet zmiana prawodawstwa nie spowoduje nagle cudu w naszych umysłach. Małgosia i Witek opowiadają, co stało się u nich w rodzinie, gdy ich jedyny syn oświadczył nieoczekiwanie: Jestem gejem.

Tego dnia nie zapomnimy nigdy. Słoneczna, piękna niedziela ostatniego tygodnia wakacji. W jadalni przygotowaliśmy uroczyste śniadanko, prawdziwą miśnieńską porcelanę. Okazja była przecież specjalna. Nasz syn wracał z pierwszych samodzielnych wakacji. Dwa tygodnie nasz 18-latek był na obozie.

Wszyscy siedzieliśmy nareszcie razem a Witek wypytywał o wszystko, co tylko rodzicom po powrocie dziecka mogło przyjść do głowy. Czy było fajnie, jaka była pogoda, czy jedzenie smakowało? A potem padło pytanie, czy były tam fajne dziewczyny. Było to pytanie w zasadzie niewinne, zrozumiałe jednak uwzględniwszy fakt, że nasz 18-letni syn nie przyprowadził nam nigdy żadnej swojej dziewczyny ani nawet przyjaciółki. Takie pytanie nasuwa się samo przez się.
-No, były tam fajne dziewczyny- odpowiedział po chwili wahania syn, ale chłopcy byli też bardzo fajni.
To było tylko jedno zdanie, lecz zawierało ono wyraźną sugestię. Stanowiło do dalszej części wypowiedzi, z którą nasz syn nosił się długo i której nie śmiał nigdy głośno wypowiedzieć. Wciągnął głęboko powietrze, spojrzał na nas i wypalił przed siebie, jakby pozbywając się olbrzymiego balastu: – A poza tym, chciałem wam powiedzieć, że jestem gejem.

Dokonało się. Cisza. Nie byliśmy przygotowani, nie przypuszczaliśmy. To spadło na nas jak grom z jasnego nieba. Po prosu szok. Minuty płynęły, cisza stawał się niezręczna. Myśli kłębiły mi się w głowie. „Gej, mój syn jest gejem, pedałem. Ale dlaczego?” Wiedziałam, że nie żartuje. Że to jednak prawda. Straszna prawda o naszym dziecku. „Jak ludzie odnoszą się do gejów, do pedałów. I dlaczego to właśnie spotkało nasze dziecko? Dlaczego zdecydował się na tak ciężkie życie?” A potem błysk nadziei. Geje.. czy znam jakiś gejów? No tak, jednego w szpitalu, z którym widuję się codziennie, znam go, jest bardzo miły, taki śmieszny, kobiecy, gada zawsze z emfazą.

I znowu rozpacz. Mój syn miałby być taki? Już nie będę miała teściów, wnuków. Jak zza grubej kotary usłyszałam swój głos? „Dziecko! My ciebie kochamy!” To nie byłam ja, to był głos obowiązku, bo w tym momencie trzeba było coś powiedzieć. Z jednej strony to był nasz syn, którego kochaliśmy, z drugiej osoba obca, nieznana, której obawialiśmy się, bo nigdy nie znaliśmy go naprawdę. Znowu w milczeniu patrzyliśmy na siebie. Mąż miał łzy w oczach, był cały czerwony, tłumiona wściekłość wyzierała mu z twarzy; złość, wstyd i smutek nie pozwalały mu wydusić ani słowa. Bałam się, że powie teraz coś niewłaściwego, fałszywe słowo zatrute jadem.

***

Wiedziałem, że będę musiał przerwać tę obłędną ciszę. Najchętniej cisnąłbym filiżanką o ziemię. Musiałem się wyładować. Ujścia emocji jednak nie było. Mój syn powiedział, że jest pedałem, gejem. Żona powiedziała coś w stylu, to nie twoja wina. A potem jeszcze, że mu pomożemy się w tym wszystkim odnaleźć. Ja nie powiedziałem ani słowa. Nie mogłem wyksztusić, że zawsze i mimo wszystko pozostanie naszym synem. Nie zareagowałem negatywnie, w ogóle nie zareagowałem. Siedziałem po prostu i milczałem. Bałem się. Ogarniał mnie strach o syna. Co z nim teraz będzie? Czy go pobiją, gdy będzie wychodził na ulicę? Nie znałem osobiście żadnego pedała… eee… geja, ale znałem dowcipy o nich, prymitywne odzywki. Nie chciałem tego przyjąć do wiadomości. Zastanawiałem się przez chwilę czy będą one dotyczyć także mnie. Tatuś pedałka.. I znowu próba wybrnięcia. A może coś się za tym kryje. Syn nie był nigdy facetem poważnym. Dużo mówił, żartował, dowcipkował. Może to tylko przejściowa moda – błysnęła iskra nadziei. Trzeba będzie pójść z nim do lekarza, on już będzie wiedział co na to można poradzić. Może są jakieś tabletki, za pomocą których to przejdzie. Myśli przelatywały i przez głowę a ja siedziałem wciąż bez słowa. Nie mogłem nic powiedzieć, dopóki ON przy mnie siedział. I patrzył.

***

Po upływie pół godziny syn wyszedł. Umówił się z przyjaciółmi. Był w dobrym humorze. Powiedział wreszcie to, co od dłuższego czasu chował w tajemnicy. A my zostaliśmy z tym całym pasztetem w domu. Gdy drzwi się zatrzasnęły ocknęliśmy się nagle nad stołem uroczyście nakrytym, siedząc w głębokich pluszowych fotelach w naszym pięknym rodzinnym domku, w którym, było to dla nas przerażająco jasne, tak wiele się teraz zmieni. Rozpoczęła się dla nas teraz nowa rachuba czasu. Zaczęliśmy się wzajemnie pytać o powody, o przyczynę. Całe nasze życie stanęło nam przed oczyma. Co to są za rodzice, co wychowali sobie pedała? Pytania, pytania, pytania i brak odpowiedzi. Jak przeżywaliśmy nasza płciowość? „U nas w domu” – wspominał Witek „seks nie był nigdy czymś, czym można się było cieszyć; należało tylko spełnić rodzicielską powinność”. Czy byliśmy winni? Gdzie popełniliśmy błąd? Co zrobiliśmy złego?

***

Żona pokładała nadzieję w kościele. Należała do kółka biblijnego i miała kontakt z księdzem. Pomoc jednak nie przyszła. Ksiądz przyznał otwarcie, że nie jest przygotowany do rozwiązywania tego rodzaju problemów i nie potrafi doradzić: „Bóg może wszystko, trzeba mu zaufać. I modlić się intensywnie, może to pomoże zmienić te jego skłonności”. Czyli należało wymodlić nawrócenie orientacji seksualnej syna. Tylko ja tak nie mogłem. Nie potrafiłem modlić się właśnie o to. Modliłem się więc, by mojemu synowi wiodło się dobrze w życiu.

***

Ksiądz wygłosił jakieś kazanie o Sodomie i Gomorze a mąż tylko zgrzytał zębami. Wielebny wspomniał też o tym, że seks to nie jest przyjemność tylko obowiązek. Seks to coś ciemnego, często brudnego. Nie mogliśmy tego słuchać. Po długiej dyskusji przestaliśmy chodzić do kościoła. Z tej strony nie mogliśmy już liczyć na jakąkolwiek pomoc. To smutne doświadczenie było tym bardziej przykre, gdyż towarzyszyło mu inne. Syn przyprowadzał przyjaciół do domu. Kosztowało nas to wiele, ale goście zostawali również na noc. Było to sprzeczne z naszym poczuciem przyzwoitości i zasadami wpajanym nam od dzieciństwa.

Jednym warunkiem, jaki postawiliśmy było: by kolacje i śniadanie jedzone były wspólnie. Lepiej poznać wszystko, niż utracić zupełnie kontakt. Goście często opowiadali o swojej sytuacji w domu. Ojciec jednego, wyrzucił go z domu, gdy dowiedział się, że syn jest gejem. Inny nie uwierzył, że jego własne dziecko może być pedałem. Bo gdyby naprawdę nim był, ojciec wyrzekłby się go od razu. Kolejny przyjaciel wspominał, że ojciec zażądał od syna, by ten do świąt bożonarodzeniowych przyprowadził jakąś dziewczynę, bo inaczej we wsi zaczną gadać..

****

„Dlaczego ci ludzie mają dzieci“ – zadaje pytanie Gosia. Oboje chcą rozmawiać. Szukają sprzymierzeńców i chętnie założyliby stowarzyszenie wsparcia dla rodziców dotkniętych tą przypadłością. Bo to jest przypadłość rodziców a nie ich dzieci. W gronie ludzi dotkniętych tą przypadłością mogli wreszcie otwarcie rozmawiać o problemach, opowiadać o lękach, dzielić się smutkiem, ale także radością. Dzięki synowi poznali gejowską parę, żyjąca w udanym i trwałym związku już ponad trzydzieści lat. Ryszard i Tomasz – małżeństwo doskonałe?

***

To był punkt zwrotny. Ryszard miał sześćdziesiątkę, Tomek prawie sześćdziesiąt pięć. Oni uświadomili nam, że świat nie zawali się od tego, że nasz syn kocha innego mężczyznę. Dzięki nim udało się zrozumieć przyczyny częstych zmian partnerów wśród homoseksualistów. To długoletnie milczenie! Setki lat trwająca cisza, która zabiła geja i lesbijkę w świadomości społecznej, Wyparła ich do podziemia, stłamsiła i zakneblowała. Wymazała z kanonu poprawności i akceptowalności. Milczenie, które niszczy.
Zrozumieliśmy, że jest to często życie w ciągłym strachu przed zdemaskowaniem, graniem tysiąca niewygodnych a narzucanych społecznie ról. Brak swobody w życiu powoduje jego redukcję i częste skarłowacenie potrzeb. By to przezwyciężyć potrzebne jest wsparcie, a tego często tak brak. Stąd rodzi się też bunt. Sprzeciw wobec niesprawiedliwości. Clubbing i manifestacyjne pozy, cały „półświatek” tak zwane środowisko branżowe. Seks uprawia się wtedy przypadkowo z przypadkiem poznanym partnerem w przypadkowo nadającym się do tego miejscu. Parki, szalety miejskie, dworce jako miejsca spotkań, tzw. dark-roomy w lokalach branżowych. Całymi nocami chłonęliśmy z mężem te przerażające dla nas – mieszczuchów opowieści. A oni ciągnęli tę naturalistyczną i nie upiększoną opowieść i wprowadzali nas w ten nowy świat, który był teraz także naszym światem. Syn opowiadał jak piękna potrafi być miłość. Nie zawsze jest jednak pięknie. Czasem poleją się łzy. Płakaliśmy nie wstydząc się tego. Nad sobą, naszym dzieckiem, i tysiącem innych. Potem przestaliśmy się bać. Widzieliśmy już, czego można oczekiwać. Oswoiliśmy się z ta niezwykłą a jednak powszechną teraz dla nas rzeczywistością. To już nie była czarna plama, niezrozumiała i przerażająca w swojej obcości. Obłaskawiliśmy ją. Nie przerażały nas ani lokale z agresywną muzyką i przyciemnionymi światłami, ani skórzane kurtki ani ich właściciele, którzy pojawiali się w nich w naszym domu. Odkąd wiem, co się za tym wszystkim kryje jestem spokojniejsza. W domu panuje inna, znów rodzinna atmosfera. Pół roku potrzebowaliśmy, by dojść do tego. Nie chcemy się już ukrywać, nie mamy powodu do wstydu. Nie chcemy zwalczyć orientacji naszego syna, chcemy walczyć o jego prawa w świecie tak dla NAS trojga okrutnym. Wiele pomógł nam wychowawca naszego syna. To on uświadomił nam tę smutna prawdę:
- Macie dwie możliwości, albo będziecie przemilczać tę sprawę, ukrywać zawsze i przed wszystkimi, przez co będziecie narażeni na szantaż. Albo też oficjalnie i publicznie powiecie to swoim przyjaciołom, sąsiadom, znajomym, w sumie wszystkim.
Nie mamy odwagi, by móc każdemu o tym powiedzieć. Rodzinie się udało. Komentarze były różne.
„O tym się nie mówi publicznie, bo to temat niemoralny i tabu”.
„Zostawmy ten temat”
„No i co z tego”
Tego tematu jednak nie zostawimy. Szukamy nadal osób, chętnych do podzielania się swoimi doświadczeniami. Może napiszemy o tym w jakiejś gazecie (tylko czy oni to wydrukują) lub w portalu gejowskim, w Internecie. Co chcemy przez to osiągnąć? Przede wszystkim jedno: By wszyscy rodzice mający dzieci zapytali się siebie A gdyby to wydarzyło się u nas…?

na podstawie Stuttgarter Zeitung z 01.08.2001
opracował i spolszczył: Janusz Boguszewicz

Autorzy:

zdjęcie Janusz Boguszewicz

Janusz Boguszewicz

tłumacz, belfer, germanista, publicysta, gej, komunista, ateista, czasami „mason” i anty-kaczysta. Ostatnio feminista i antyglobalista. WYKSZTAŁCIUCH. Współpraca z portalami homiki.pl, innastrona oraz magazynem Replika.

29 komentarzy do:A gdyby to się wydarzyło u nas?

  • Uschi

    [Re: A gdyby to się wydarzyło u nas?]

    Bardzo mądry i ważny artykuł. Kurczę, takie trzeba publikowac w prasie ogólnokrajowej, która ciągle za bardzo bazuje na sensacyjnym pokazywaniu nas. Może to jest sposób na budowanie jakichś sensownych pozytywnych wzorców? (Uczestniczki dyskusji na Polles bedą wiedziały, o czym mówię).

    Poza tym – wielki ukłon w stronę tych rodziców i ich postawy. Tyle przecież wszyscy znamy (nierzadko i z własnego przykładu) historii o nieudanym, czesto tragicznie nieudanym coming-oucie…

    Promować, promować, promować!!!

  • bukowski

    [Re: A gdyby to się wydarzyło u nas?]

    pozytywny wizerunek … obija mi się to w głowie od pół roku … dlatego homiki … dlatego portal pozytywny … chociaż czasami mam ochotę napisać coś zjadliwego, facet mnie stopuje:-) …

  • Gość

    [Re: A gdyby to się wydarzyło u nas?]

    Muszę przyznać, że ciocia Juanita napisała
    ładny tekst…

  • r_k19

    [Re: A gdyby to się wydarzyło u nas?]

    „…pozytywny wizerunek … obija mi się to w głowie od pół roku … dlatego homiki … dlatego portal pozytywny … ” ->>> wytlumacz mi to jak mozesz, jaki to ma zwiaek z artyk. ????????

  • bukowski

    [Re: A gdyby to się wydarzyło u nas?]

    do r_k19:
    nawiązuję do wypowiedzi Uschi

  • margo

    [Re: A gdyby to się wydarzyło u nas?]

    Ten text powinien ukazać się na dużych internetowych portalach, takich jak Onet, Wirtualna Polska i paru innych.

  • r_k19

    [Re: A gdyby to się wydarzyło u nas?]

    do Bukowski !
    Teraz juz rozumiem :)
    A co do tesktu to parwda madry i odpowiedni, takiego typu teksty pisano kiedys w magazynie INACZEJ !

  • Gość

    [Re: A gdyby to się wydarzyło u nas?]

    bardzo dobry tekst. Rodzicom tez jest trudno. Moja mama potzrebowała troche czasu. Obawiala sie o mnei ze bede szykanowany, jak bede zył? itd ze nigdy nie bedzie miala tesciow, wnukow i synowej hehe. Ma drugiego syna, jestesmy razem od 5 lat i chyba zrozumiala ze zycie geja jest takei same jak osob heteroseksualnych no prawie takie same. Z rodzicami rafała sie zaprzyjaznila, odwiedzaja nas razem, swieta spedzamy razem… Wiem ze nei bylo to dla niej łatwe. I dziekuje jej ze jest taka cudowna. Dziekuej tez rodzicom Rafala ze traktuja mnei jak hmm syna. A ten tekst jest naprawde dobry

  • irizar

    [Re: A gdyby to się wydarzyło u nas?]

    oj, chyba dam to mamie do przeczytania !! bo mnie juz wnerwia tym, że niestety wg niej nie jestem w pelni normalny :( (((

  • Gość

    [Re: A gdyby to się wydarzyło u nas?]

    a ja boje sie nadal powiedziec moim rodzicom. Co chwile wymyslam powody dla ktorego wyjezdzam z domu na weekendy (bo moj chlopak mieszka w innym miescie). I tak juz jest dlugo – caly czas klamstwo za klamstwem, ale nie potrafie im tego powiedziec, nie wiem nawet czy chce. Wiem ze jednakby tego nie zrozumielki :( Tym bardziej ze moja matka jest chora na nerwice – czy mozna kogos dobic jeszcze bardziej? Bo przeciez to wygladaloby jak dobicie :( ((

  • Gość

    [Re: A gdyby to się wydarzyło u nas?]

    „To, co należy jednak zmienić przede wszystkim, to nasza mentalność, sposób myślenia o inności.”
    Jakiej innosci? Jestesmy „tacy sami”. To ze kazdy czlowiek sie rozni od drugiego jest w granicach normy. Orientacja seksualna jest jak kolor oczu czy wlosow. Nie jestesmy inni- jestesmy w granicach normy! I zle bedzie dopoki sami tego nie zrozumiemy!!!

  • DaDo

    [Re: A gdyby to się wydarzyło u nas?]

    Czasem się zastanawiam ile przyjdzie nam poczekać do chwili,kiedy geje,lesbijki będą ze swoimi partnerami bez zbędnej krępacji chodzić dla przykładu za rękę po ulicy.Żyjąc z moim partnerem prawie 3lata,tego obecnie najbardziej mi brakuje.Uważam,że ludzie niestety znają nas tylko (a może raczej tylko) z telewizji,z Parad Miłości gdzie wymachujemy kolorowymi piórkami, z imprez przesyconych seksem.Nie da się ukryć,że to ludzie którzy chcą się pokazać,założyć coś co zwróci uwagę na nich,wykrzyczeć że jesteśmy gejami.Bardzo żałuję,że ciężko jest nam się pokazać z tej bardziej zwykłej,codziennej strony. Jestem przekonany,że gdyby całe środowisko wiedziało z iloma gejami razem chodzi do sklepu, parku,z iloma vis a vis siedziało na ławce, nie robiliby problemu z zaakceptowaniem naszej różności. A po co to piszę,bo moi rodzice najedli się już tą krzykliwością gejów i z telewizji, i z prasy, że słysząc ich komentarze kiedy kolejna tęczowa migawka na szklanym ekranie prześlizguję się przed oczami, nigdy nie zdecyduję się żeby im o sobie powiedzieć.Nigdy nie chciałbym żeby w moim kierunku od kogokolwiek,tymbardziej rodziców, padło pogardliwe stwierdzenie…pedał.

  • magnifica

    [Re: A gdyby to się wydarzyło u nas?]

    genialne, genialne, genialne…
    Pozdrawiam goraco, super ze sa ludzie ktorzy tak..madrze i dojrzale patrza na swiat!

  • Berith

    [Re: A gdyby to się wydarzyło u nas?]

    Historia spolszczona i upiększona szkoda tylko, ze autor nie napisał na jakiej podstawie opracował swój tekst.
    http://www.berith.of.pl „rodzice i dzieci”
    Pozdrowienia dla autora

  • JB

    [Re: A gdyby to się wydarzyło u nas?]

    tekst został opracowany i „spolszczony” na podstawie Stuttgarter Zeitung z 01.08.2001 a nie strony http://www.berith.of.pl ! Tekstu polskiego zupełnie nie czytałem. Pozdrawiam portal Berith

  • Twoje imię ANIA

    [Re: A gdyby to się wydarzyło u nas?]

    ..,,NIE WAŻNE KTO Z KIM ŹPI W NOCY , WAŻNE ABY W MOJE NOGI BYŁO CIEPŁO” …
    Moimi nawiekszymi przyjaciółmi sa geye i tylko z nimi czuje sie bezpiecznie zwsze i wszedzie…Radość i dobre samopoczucie ,które wynosze zawsze ze spotkania z nimi daje mi siły do zycia .Wspólnie sie bawimy i wspólnie rozmaiwmy o problemach tego swiata. Dlaczego nasze społeczeństwo nie zjamie sie problemem molestowania dzieci i całego pedofilstwa ?..tylko roztrzasa sparawy uczuc innych ludzi ? Kazdy z nas ma prawo kochac tego kogo chce , czyz nie ?
    POZDRAWIAM ANAK

  • Twoje imię Tesa

    [Re: A gdyby to się wydarzyło u nas?]

    jestem matka geja .Oj nie latwo mi z tym zyc. Nie moge rozmawiac z mezem o tym bo pije .Sam potrzebuje terapi.Rozmawiam o tym z corka. Wie o tym jej maz .Sama potrzebowalam terapi.Nie czuje sie juz winna.Syna kocham .Napisalam niedawno do niego [mieszka za granica] ,ze go kocham ,ze mnie tez bylo trudno z tym sie pogodzic.Te przezycia sprawily ,ze patrze inaczej na tych ludzi. Potrzebuja ciepla i akceptacji.Teraz wiem jak trudno mojemu synowi,a dotychczas to moj bol nie dawal mi spokoju.Potrzeba mi bylo 7 lat na oswojenie z problemem.Poczucie winy nie dawalo mi spac.Wiem ze syn tez chyba w koncu odnalazl sie w tym.Wiem ze to hamowalo jego rozwoj,kreatywnosc.Ciagle szuka potwierdzenia swojej wartosci.Teraz znajduje ja wmoich oczach,listach Juz nie boje sie rodziny. Moge stawic temu czolo.Geje jestescie dobrymi ludzmi.Tylko takich poznalam. Wszystko inne to sa gesty rozpaczy ,zwrocenie uwagi ,ze jestescie jak wszyscy.Podziwiam ta wasza,nielatwa walke. Pogodzona matka.

  • Uschi

    [-> Tesa]

    Tesa, bardzo dziękuję za to, co napisałaś. Nawet nie wiesz, jak dobrze czasem coś takiego przeczytać…
    Życzę Ci mnóstwo sił do bycia szczęśliwą :)

  • Mariusz

    [Re: A gdyby to się wydarzyło u nas?]

    Jeśli to prawda, co napisali ci ludzie, o sobie i swoim synu, to znaczy ze sa to wyjatkowo madrzy ludzie, i podziwiam ich, za odwage i za madrosc. Jest to cecha bardzo zadko obecnie spotykana. Chetnie poznalbym osobiscie tych ludzi. Pozdrawiam.

  • Twoje imięm basia

    [Re: A gdyby to się wydarzyło u nas?]

    tak jestem mama geja dowiedziałam sie niedawno szok ból jak postąpić kocham syna jest dla mnie tym samym człowiekiem jajko na czole mu nie wyrrrosło ale jak pomyśle że całuje sie z drugim facetem itd jest to dla mnie niezrozumiale niepojete dobrze że wiem bo teraz zrozumię zachowanie syna ale napewno nie przyznam sie do tego nikomu dlaczego ?bo boje się że będą patrzeć inaczej niż do tej pory na niego błysk ironi w oczach tak to jest do końca życia już będę kłamać odbiera mi to radość życia ale kocham mojego syna serce mi pęka bo myślal że jak się dowiemy to zostanie na świecie sam bez rodziny nigdy jego nie odtrące to ja jego urodziłam własnie takiego to dobre dziecko dobry człowiek i tylko to sie liczy synu kocham cie ponad wszystko za rok dwa będę mysleć mam nadzieję spokojniej może zrozumie więcej jak mi wyjaśnisz jak to jest rodzice pamiętajcie im też jest ciezko i napewno kochaja was i pragna ciepła a kto moze im to dac my rodzice dopóki żyjemy

  • Twoje wiktor

    [Re: A gdyby to się wydarzyło u nas?]

    podziwiam Tych ludzi,którzy czują się żle na tym świecie.jest to obrzydliwe jak ktoś, kto mie ma w rodzinie lub w śród przyjaciół geja lub lesbijki potrafi ich tak krzywdzic. przeciez osoby homoseksualne sa takimi samymi osobami jak my. dlaczego tak potepiaja ludzie tych inteligetnych i najlepszych przyjaciół człowieka? dlaczego? za co? nawet kościół o nich mówi.ale co zrobic kiedy ludzie, nie słuchaja kośćioła. twierdza,że księża to sami geje!? kościół jest dla geja czy lesbijki czy też innych ludzi z problemami najlepszym psychologiem i przyjacielem. bądzmy razem jak jedna rodzina i szanujmy sie wzajemnie,bo to jest najlepsze lekarstwo na lepsze życie na tym swiecie!

  • adrian

    [Re: A gdyby to się wydarzyło u nas?]

    jestem gejem i tez powiedzialem to wlasnej mamie ciezko to zaaragowala ale czemu jestem nortmalnym czlowiekiem cyz tylko w homoseksualizmie chodzi o seks czemu tak wszystko w tym kierunku pojmujecie
    tacy ludzie na swoj sposob sa piekni nigdy nie probujecie na sile pomagac wybic sie komus z uczuc tego kogos serca
    bo to jest cos okropnego mi tak probuja robic i to jest straszne czuje sie jak by mi brame postawili przedemna i teraz synu siedz tu i wara mi sie spotykac z chlopakami moja mama strasznie sie boi ale mi nie chodzi o seks lecz o ten zwiazek o ta obecnosc w milosci tego chlopaka w moim sercu mysle ze kazdy przezywa taki szok po takiej wiadomosci rozumiem to wszytsko ale rowniez trzeba nauczyc sie z tym zyc
    pozdrawiam

  • adrian

    [Re: A gdyby to się wydarzyło u nas?]

    uczuc sie nie zmieni
    tkwia one w nas i one wiedza jak maja nas przez ta zyciowa droge prowadzic pamietakjcie

  • Hozhou

    [Re: A gdyby to się wydarzyło u nas?]

    „Bóg może wszystko, trzeba mu zaufać. I modlić się intensywnie, może to pomoże zmienić te jego skłonności”.
    I jak dwóch chłopaków może mieć szczęśliwe życie, gdy za nimi biega stado nawiedzonych psychologów i egzorcystów?

  • bartek

    [Re: A gdyby to się wydarzyło u nas?]

    mam pytanie do założycieli strony czy nie można stworzyc specjalnej gazety która opublikuje np co miesiąc historie takie np jak ta .Wydaje mi się że w ten sposób wielu ludzi zrozumie co się dzieje i że my tez mamy swoje prawa.Ja z moim partnerem mamy wspaniałe życie oboje pracujemy w gabinecie dermatologicznym nadodatek własnym,zarabiamy duzo pieniędzy mamy piekny dom samochód ale co z tego jak odwróciła się od nas rodzina oboje mamy 27 lat i poznaliśmy się w wieku 17 lat więc juz razem jestesmy 10 lat.Myslę że takie czasopismo mogło by dużo uswiadomic i pomóc prosze chociaż to przeczytajcie:) dziękuje

  • TOMEK

    [Re: A gdyby to się wydarzyło u nas?]

    CZYTAM TE WASZE KOMENTARZE, W ZASADZIE TO W KAZDYM JEST WIECEJ LUB MNIEJ PRAWDY.. TEZ JESTEM GEJEM, OD ROKU JESTES W ZWIAZKU Z KOCHAJACYM FACETEM, RODZICE WIEDZA ALE NIEKONIECZNIE SA ZADOWOLENI Z FAKTU IZ MAJA SYNA PEDAłA… JAKOS SOBIE Z TYM RADZA, CZESTO PYTAJA O JAKIES SZCZEGOłY, DOSKONALE ICH ROZUMIEM TO JEST WIADOMOSC KTORA MOZE NAS ZDZIWIC, MOZEMY SIE JEJ BAC… TYLKKO DLATEGO ZE TO COS NOWEGO. NIKT NIE WIE ZE KOBIETA Z SKLEPU SPOZYWCZEGO ZA ROGIEM JEST LESBIJKA A FACET Z OBUWNICZEGO GEJEM, ZYJA SOBIE SPOKOJNIE, PRZEDAJA NAM MASłO, BUTY CZESTO SCISKAJA DłON…NIKT NIE WIE ZE JEST TAK BLISKO ZBOCZONEGO PEDAłA! LUDZIE NAS JEST NAPRAWDE WIELU I W ROZNYCH MIEJSCACH… JA NP. LECZE TWOJEGO PSA:) I DZIEKUJESZ MI Z USMIECHEM NA TWARZY:) POZDRAWIAM

  • Beata

    [Re: A gdyby to się wydarzyło u nas?]

    Czy mogłaby napisać do mnie jakas matka geja?Jestem zrozpaczona…nie wiem co mam robić…moje życie straciło sens…Mój syn chyba tez jest gejem….

  • a to ważne?

    [Re: A gdyby to się wydarzyło u nas?]

    masz i tak cholerne szczęśce , piszesz „chyba” ja już wiem na pewno. Niedawno się przyznał. Mój malutki synuś, moje spełnienie marzeń. Jest dorosły(w myśl metryki) Tak bardzo Go kochałam. To był mój świat. Pochodziłam z patologicznej rodziny ale „wybiłałam ” się i chciałam Jemu dać wszystko to czego sama nie zazanałam. A On…

  • matka geja

    [Re: A gdyby to się wydarzyło u nas?]

    Do ato wążne i Beaty

    Polecam Wam książkę „Płeć Mózgu”-wiele wyjaśnia….

    Jestem matką wspaniałego syna , Mój syn jest gejem.Od kiedy wiem na pewno, po rozmowie z nim jest mi deczko lżej….Bo najgorsze były te podejrzenia, przypuszczenia i kurczowe trzymanie się nadziei że nie , to nie może być prawdą .Ale jest . Palącą wnętrze , nie dającą spać, wyciskającą łzy . Ale też w całym tym bólu zapominamy zapytać , aTy synu czy cierpiałeś ? czy cierpisz? Teraz wiem że my rodzice nie umiemy słuchać, odczytywać sygnałów. Dlaczego nie zwróciłam głębszej uwagi gdy przestał chodzić do kościoła?- to była jego decyzja , ja ją zaakceptowałam
    ale dlaczego nie miał do mnie zaufania i nie powiedział mi o tym że ksiądz na religii grzmiał że homoseksualiści to grzesznicy ….a więc był grzesznikiem…mój syn , wrażliwy , delikatny, uczuciowy był grzesznikiem…Byłam ślepa.
    Dlaczego gdy uparcie twierdził „nie bedę miał dzieci -ja głupia udowadniałam mu że jeszcze nie trafił na tą swoją wielką miłość- a on trafił …tylko głęboko ją ukrywał .Bo dla swiata była to zła miłość
    Byłam głucha i ślepa.
    Dawał mi wiele sygnałów ale ja nie chciałam ? nie umiałam ich odbierać?
    Mój syn ma teraz 22 lata, kocha , jest szczęślwy, tak pięknie potrafi mówić o swoim uczuciu -uczuciu do swojego partnera..znam go to też bardzo wrażliwy , inteligentny, wspaniały człowiek.
    Oczywiście nie jest mi łatwo pogodzić się z zaistniała sytuacją , ale przecież nie o mnie tu chodzi.
    Mój syn jest nadal tym samym kochającym i kochanym dzieckiem , nadal jest dobrym studentem, wartościowym człowiekiem.
    Ja największy problem mam z lękiem , z lękiem o niego -o jego partnera i z żalem że straciliśmy tyle lat …a mógł żyć pogodzony ze swoją orientacją i pozbawiony lęku…
    Jeśki nie jest za późno kochajmy nasze dzieci a miłosć nie stawia warunków…..
    Piszasz „a to ważne” – niedawno się przyznał-a czy to przestępstwo?, Gdzieś na forum przeczytałam głębokie słowa ojca geja :
    Pozwolę sobie zadedykować Tobie i Twojemu synowi
    Pamiętaj;
    To nie TWÓJ SYN
    To TY jesteś jego matką
    -to powinno stać się mottem wszystich rodziców
    dzieci kochających inaczej!
    Kochająca swojego syna geja -matka




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa