Waldemar w lokalu


Lepka muzyka tnie wnętrze lokalu i zostawia w powietrzu tłuste smugi.

Waldemar stoi z kuflem piwa w ręce. Przywitał już od niechcenia pól tuzina kochanków, od niechcenia. Tyle nieistotnych wyskoków w bok, w drodze ku wielkiemu uczuciu. Przywitał od niechcenia pól tuzina zapoznanych znajomych przez znajomych, z którymi zamienił zdawkowe trzy słowa.

Stoi z kuflem piwa w ręce. Wokół piwa kreci się duszna atmosfera. W tle migają twarze, rozmazują się kształty. A przed oczami kufel; kufel, coraz to cieplejszego od spoconych rak piwa. Brzydkie ślady na szkle, odciski lepkich palców.



Do takiego kufla można by przytwierdzić kamerę i zrobić teledysk Rolling Stones. Ważny ten kufel, odmierza czas. Kiedy wypłynie ciecz, jak piasek z klepsydry, Waldemar odbije się od ściany, strzelą mu kości i pójdzie do baru po następne.



A jednak, gdyby nie ten kufel, można by pójść poskakać (głupio, tak z kuflem w ręce). Żeby poskakać, trzeba doprawić się piwem. Inaczej ruchy będą zbyt sztywne i nieśmiały Waldemar nie zwróci niczyjej uwagi. Stoi pod ściana i obrzuca spojrzeniami przechodzących, widząc spojrzenia obojętne, lepkie, wyniośłe – w zależności od gustu, preferencji i promili.



Gdzie ta jego miłość życia? Tylko palce ślizgają się po szkle.



Powietrze obok przecina szalony Zygfryd, ciągnący za sobą za rękę chłopca z głodem uczuć w oczach. Śmiesznie wyglądają, chłopiec to podejrzewa, ma jednak nadzieję, że jest inaczej. Zgadza się być przyczepką, bo jest głodny uczuć. Przed wyjściem długo zastanawiał się co założyć na siebie, jak się ubrać. Nie wie, że to na nic, bo Zygfryd sypia z kim popadnie. Dowie się tego później.



Waldemar to wie, na szczęście przespał się z Zygfrydem od niechcenia i nie zrobiło to na nim wrażenia. Trochę tylko żal mu chłopca.



Duszno.



Waldemar stoi sam, choć wczoraj wysypały mu się jabłka z reklamówki. Pac, pac, wysypywały się na chodnik, na wszystkie strony świata. I nie poszedł na kawę z tym fajnym chłopcem, który akurat nie przechodził, i nie uklęknął, by mu pomóc. Ich dłonie nie spotkały się przypadkiem. Waldemar pomyślał o tym dopiero, gdy te jabłka już mu się wysypały, nie wcześniej.



W drugim końcu sali stoi ten głupek, co się puszcza i wydaje mu się, że mówi o tym z wdziękiem. A przynajmniej, że to nie jest puszczanie, bo tak naprawdę szuka wielkiej miłości, upija się i tak rozpaczliwie idzie do lóżka. Na to Waldemar sobie nie pozwolił. Nie miał cierpliwości odpowiadać na głupie pytania o głębię swej natury…



W porę, by nie musieć się z nim witać i wdawać w mętną pogawędkę, Waldemar interesuje się nagle kuflem.



Ześlizguje się po mokrej ścianie do pozycji siedzącej. Zapala papierosa, choć drapie go w gardło. Jest mu ciężko, smutno, nic mu się nie chce. Dawno wyślizgany temat poprzedniej miłości przemyka chwilowo przez głowę, lecz jest już taki śliski, że od razu znika. Tylko rezygnacja staje się o pół tonu cięższa. Wymyka się jednak i wypływa na twarz. Waldemar wzdryga się nerwowo, gdy uświadamia sobie, że im więcej smutku ma na twarzy, tym szybciej jego akcje w tym lokalu lecą w dół. Walczy przez chwile ze sobą, jest jednak zbyt zmęczony, by wyprężyć ciało w pozie doskonałości, pewności siebie, inteligencji, poczucia humoru i szeregu innych zalet.



Ktoś przechodzi obok; dwóch chudzielców z wypiętymi pupkami próbuje nie nadziać się na swoje kości; otyła Meduza uzależnia się właśnie od bezpiecznych imprez z gejami, kręgosłup Teodora razi dziwny skurcz, powodując malownicze przegięcie w tańcu.



A lepka muzyka dalej tnie wnętrze lokalu i zostawia w powietrzu tłuste smugi.



tekst pochodzi z blogu jesion.blog.pl
>>>>

Autorzy:

zdjęcie Jesion

Jesion

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 72; nazwa: jesion

5 komentarzy do:Waldemar w lokalu




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa