Moja zguba


Ciągle mi się coś gubi, przedwczoraj to był kawałek zęba trzonowego, głucho wypadł do
zlewu, taki w połowie czarny w połowie biały. Żadna wielka strata. Dzisiaj z kolei szukałem wszędzie mojej wątroby. W pewnym momencie życia wątroba się przydaje tak jak dziś gdy M zadzwonił, że idziemy się napić, bardzo się ucieszyłem ale po chwili też się zmartwiłem.

Gdyby M zadzwonił i powiedział idziemy dziś na imprezkę, weź szczoteczkę do zębów, aspirynę i trzy zmiany bielizny wpadłbym chyba w panikę. Musiała wypaść gdy nachylałem się koło lodówki, to zdarzało się już wcześniej szczególnie w tej pozycji. Musiałem nie zauważyć że to mój organ i wepchnąłem ją jak gdyby nic na półkę obok salcesonu i kiełbas. P nie spytał kto włożył wątróbkę do lodówki, rozgrzał patelnię, zaczął kroić cebulę. To moje wrzasnąłem jak oparzony, oddawaj, nie jedz. Jeden z płatów był już w połowie nadszarpnięty przez ostrze noża. Wepchnąłem ją sobie, mocowałem się chwilę z flakami, czułem okropne zimno. Taśma obustronna ostatecznie zakończyła mój gastronomiczny incydent, mogło być gorzej.


***


On wizz



1.

Biorę te trzy gazetki dla pedałów od mojej koleżanki kioskary. Gazetki formatu zeszytowego są zawsze zapakowane misternie w folie. Seks, który jest niby tam wtłoczony pośród stron przecieka sobie tylko przez dwa małe otworki oddechowe wydrążone w folii – zupełnie jak u jakiegoś prymitywnego mięczaka. Czasami nachodzi mnie myśl, że moja koleżanka z wdzięcznością pożycza mi je, uwolniona od konieczności odpakowywania, żeby sobie niby to przypadkiem popatrzeć na facetów, zaspokoić ciekawość. Wiem co mówię kiedy pokazaliśmy z M. jednej z naszych koleżanek bardzo hardcorowy pornos „pigs at the troff”, ta z rodziawioną gębą przykleiła się do monitora i prawie śliniąc się wyskomlała, że ona też chce coś takiego. Chore?


Ale czy tak na prawdę jest na co popatrzeć. Gdy odpakowuję je w domu to mam poważne wątpliwości. A gdy zaczynam dokładniej się przyglądać to robi mi się nawet smutno. Nie, nic mi się nie stało złego w głowę. To bardziej chodzi o zawartość. Czuję się jakbym był głodny i ktoś przyniósł mi do domu bezpłatny katalog z „biedronki” albo z „żana” czy też „ałszana” ze zdjęciami półproduktów i informacjami o zniżkach. Zupełnie mi odbiera apetyt. Jest taki szczególny dział w tych gazetach, gdzie są wyjątkowo małe fotografie z niewielką ilością tekstu a wszystko nazywa się dumnie „ogłoszenia towarzyskie”. Na końcu języka wysuwa mi zupełnie nowa nazwa „posezonowe wyprzedaże”.


2.

Wieczorem umawiam się z M.. Mówi mi od razu , że rozmawiał z właścicielem szkoły i przyjmą tylko dwie osoby, a nie pięć. Więc jednak będzie jeszcze druga część castingu, okazuje się. Będziemy z siebie wypruwać flaki, żeby ładnie wypaść na szkoleniu by w którymś momencie usłyszeć: dziękuję może już pan, pani iść do domu, nie nadajesz się. No już tak to jest. M. pytał właściciela o przebieg rozmowy i właściciel powiedział podobno, że byliśmy zupełnie przeciętni. Tylko te dwie cycowate blond laski nie były przeciętne pewnie, sobie myślę. Dumnie i pewnie rezprezentowały swoje niepodważalne referencje. A ja dodatkowo przecież się strasznie jąkam i bełkoczę jak się zdenerwuję, mogę nawet kogoś niechcący opluć. Będzie mi smutno opluć kogoś na darmo i tak sobie po prostu stamtąd pójść. Ehh , tak sobie rozważam teraz to wszystko. Bardzo by mi się przydała ta praca.
Pocieszam się wiadomością z wyborczej, że recesja się już cofa.



Bałem się trochę co to by było gdybym miał pracować razem z M. Jakieś nieoczekiwane elementy nagle mogłyby wypłynąć na powierzchnię. Chodzi o to, że ta sama przyjaźń inaczej sprawdza się na innym gruncie. Tego nie wiem dopóki się nie przekonam. Nie ma sensu wymyślać sobie zmartwień. M. ma wątpliwości ,ale mówi, że na pewno byłoby miło kończyć razem pracę o dziewiątej wieczorem i iść się napić zwyczajnie. Co do tego by nie zmieniać przyzwyczajeń :czyli ławka w parku i najtańsze piwo , jesteśmy jednomyślni.



Zawsze lubiłem się napić po pracy. Kiedyś zdarzyło mi się przepracować 16 godzin w ciągu doby jako kelner. Kiedy już wytrzymasz tyle to potem jest ci już na prawdę wszystko jedno. Koleżanka zaproponowała po tym wszystkim wódkę. Spełzliśmy sobie brukiem z naszej knajpy na rynku do knajpy na Brackiej. Ona coś zamówiła. Wypiliśmy i polubiłem to uczucie rozprężenia, które przelewa się po ciele i zupełnie cię odnawia, tak że można potem iść jeszcze potańczyć. Byliśmy jak dwie największe ćmy barowe Krakowa. Ale nie poszliśmy, wystarczyła nam jedna podwójna wódka, żeby się upierdolić. Piszę o tym z nostalgią. To szaleństwo już nie wróci. może przyjdzie jakieś inne, może nawet mocniejsze, ale to nie będzie już ta oprawa. Nie będzie już siedzenia o piątej rano przy otwartym balkonie, odpalania sobie ćmików i niehigienicznego wydziobywania z jednej miski sałatki z tuńczyka. I nie wiem dlaczego właśnie, potem tęskni się za takimi szczegółami , nastrojem. Może właśnie dlatego, że są to rzeczy zupełnie już niemożliwe do odtworzenia.



3.

Spacerujemy z B. ulicami i oglądamy sobie ludzi idących z pracy albo robiących zakupy. Nieważne co robią, o tej porze w każdym razie jest ich jakoś szczególnie dużo. Czasami wśród tego tłumu widzimy kogoś za dobrze ubranego i zapala się w głowie Alarm, mimo że nie ależ skąd ludzka seksualność jest dla nas zupełnie nieistotna. To na B. się patrzą pedały, ja sam jakoś w jego obecności staję się niewidoczny. Mija nas taki jeden koło trzydziestki, typowy chce się wykrzyknąć i sfotografować go jako wzór typowości. To na szczęście nie ten typ wesołej ciotuchy to typ fajnego faceta, ubranego oryginalnie, mającego dobrą pracę, całkiem przeciętnego jeśli chodzi o wygląd, trochę może przy kości ale jednak zadbanego. Przez dwie może trzy sekundy widzę jak się gapi na B., mlaskającym wzrokiem i przez te trzy sekundy co można uznać za mało dla mnie jednak aż za dużo widzę jakąś przygnębiającą historię.

-patrzył się na ciebie

-widziałem

Autorzy:

zdjęcie Thornby

Thornby

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 78; nazwa: Thornby

3 komentarzy do:Moja zguba




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa