Coming-Out czy outing?


Coraz więcej postaci ze świata polityki i showbiznesu decyduje się na oficjalny i publiczny Coming – Out. Jak jednak postępować z tymi, którzy sami nie chcą się przyznać, będąc przy tym znanymi homofobami a tajemnicą poliszynela jest, że „na boku”, żeby nikt nie widział, bez rozgłosu prowadzą skryte życie homoseksualne? Czy dobrowolny coming –out jest wtedy sprawą prywatną? A może zastosować outing?

Coming-out to nie outing. W outingu chodzi o to, że upublicznia się czyjąś seksualna orientację bez jego wiedzy i oczywiście zgody. Coming-Out jest dobrowolnym procesem przyznawanie się do swego homoseksualizmu. Czy osoby publiczne powinny przyznawać się do swych seksualnych preferencji? Gdyby tak postępowały, to z jednej strony pełniłyby funkcję pozytywnych przykładów i wzorców do naśladowania, pomagając jednocześnie w zwalczaniu zakorzenionych w społeczeństwie stereotypów a z drugiej strony ułatwiałyby ten proces innym. Chodzi też o to, by pokazać, ze geje i lesbijki nie są wyłącznie poprzeginanymi ciotami, uwodzącymi małych chłopców, bądź „chłopobabami”. Jak daleko jednak można się wdzierać w czyjąś sferę prywatną?


Jednym z ważniejszych powodów, dla których osoby publiczne powinny się „wyoutować“, jest możliwość uniknięcia ewentualnego szantażu. Ich upubliczniona orientacja seksualna nie może stanowić potencjalnej i niebezpiecznej broni w ręku ich przeciwników, gdyż nie jest już skrzętnie skrywaną tajemnicą. Upublicznienie jest zatem gwarantem ochrony przed denuncjatorami. W świecie polityki, niestety nie u nas, mamy już wiele takich pozytywnych przykładów: Guido Westerwelle, przewodniczący niemieckiej partii liberalnej (FDP), czy Klaus Wowereit obecny Nadburmistrz Berlina są gejami i nie wstydzą się tego.



Gwiazdy heteroseksualne, jak np. Nicole Kidman czy Eminem, całkiem otwarcie mówią o swojej rodzinie, dzieciach i życiu codziennym a nikt przecież nie twierdzi, że są to sprawy prywatne i nie nadające się do upubliczniania. Dlaczego więc homoseksualizm polityków czy innych gwiazd miałby być sprawą prywatna, skoro heteroseksualizm nie jest? Nie chodzi tu przecież o szczegółowe opisy scen łóżkowych. Przecież osobowość gejów i lesbijek nie redukuje się wyłącznie do sfery seksualnej.



Jeżeli już jesteśmy przy temacie gwiazd filmowych, to coraz więcej tzw. oper mydlanych czy telenowel kręconych w Stanach Zjednoczonych(Queer as Folk), ale także w Wielkiej Brytanii czy w Niemczech (Bewegte Männer) jest nie do pomyślenia bez postaci homoseksualnych. Geje i lesbijki odgrywają tam już nie epizodyczne rólki karykaturalnie śmiesznych postaci, lecz pierwszoplanowe, główne role, a wyżej wymienione seriale poświęcone są w głównej mierze życiu „homików” w wiekiem mieście. Co prawda nie znam żadnego filmu, w którym bohater ratuje świat przed zagładą, a w końcowej scenie miast całować cycatą, długonogą, atrakcyjną blondynkę, czule obejmuje zabójczo pięknego chłopaka, ale może kiedyś do tego dojdziemy.



A co outing oznaczać może dla przeciętnego homika?


W życiu przeciętnego geja (i lesbijki też) istotny aspekt codziennego życia stanowi zwykły strach, obawa przed zdemaskowaniem, represjami, mobbingiem i wykluczeniem ze środowiska, czy kręgu dotychczasowych znajomych. W Polsce może to oznaczać koniec kariery. Jak wiele sił i energii kosztuje nas ciągłe dopasowywanie się do oczekiwań innych, by stworzyć dla ich wygody, jakże fałszywy, swój obraz kompetentnego, skutecznego, spolegliwego i przede wszystkim heteroseksualnego współpracownika. Jakby te wszystkie wymienione cechy nie istniały bez tej ostatniej! Prowadzenie życia „zakonspirowanego” kosztuje nas dziennie ok. 10% ogólnej energii życiowej.



Świat sam z siebie się nie zmieni. Nie stanie się cud i bez inicjatywy z naszej strony nikt nagle nie polubi i nie zaakceptuje homoseksualistów. Gdyby jednak większość, (bo w cuda nie wierze, że zrobią to wszyscy) gejów i lesbijek, polityków, piosenkarzy, aktorów, dziennikarzy, duchownych i innych osób występujących w mediach wyoutowano, lub oni sami zdecydowali się na coming- out, byłby to mały krok w kierunku pozytywnej zmiany mentalności naszego społeczeństwa. Mały krok dla nich, ale wielki dla „środowiska”, którego część stanowią oni sami, czy tego chcą czy nie.

Autorzy:

zdjęcie Janusz Boguszewicz

Janusz Boguszewicz

tłumacz, belfer, germanista, publicysta, gej, komunista, ateista, czasami „mason” i anty-kaczysta. Ostatnio feminista i antyglobalista. WYKSZTAŁCIUCH. Współpraca z portalami homiki.pl, innastrona oraz magazynem Replika.

14 komentarzy do:Coming-Out czy outing?

  • Uschi "Sass"

    [Re: Coming-Out czy outing?]

    Jestem za takim coming-outem. Ale – ludzie nie zostają politykami, aktorami itp. po to, żeby rujnować sobie karierę przyznaniem się do swojej orientacji (Polska to jednak jeszcze nie Niemcy, szczególnie pod kątem tolerancyjności). Politycy szczególnie – artystom wybacza się więcej, w nich też nasza nadzieja. ale optymistką nie jestem…

  • bukowski

    [Re: Coming-Out czy outing?]

    Prowadzenie życia „zakonspirowanego” kosztuje nas dziennie ok. 10% ogólnej energii życiowej.
    Ale za to, poprzez ciągłę kamuflowanie, ukrywanie się, bezustanne pilnowanie się, co powiedzieć i czego nie powiedzieć – jakże się rozwija mózg!

  • szarak

    [Re: Coming-Out czy outing?]

    A to ciekawe wielce: „Prowadzenie życia „zakonspirowanego” kosztuje nas dziennie ok. 10% ogólnej energii życiowej.” – sa jakieś wynika badań tudzież pomiarów to potwierdzjących? Tak po prostu ok.10% w dodatku u wszystkich tyle samo… Co najmniej mocno zastanawiające.

  • atkabe

    [Re: Coming-Out czy outing?]

    Orientacja seksualna jest sprawa prywatna, to ze aktorzy czy piosenkarze opowiadaja o swoich rodzinach to jest ich wyborem, przeciez nikt ich do tego nie naklanial, tak samo jak nikt nie naklania „medialnych ” homoseksualistow do pokazywania sie w TV, czy na okladkach magazynow, to byla ich decyzja. Comng-out dla wielu ludzi jest jeszce nie mozliwy w takim panstwie jak Polska, gdzie o tolerancji sie mowi , ale jej sie nei praktykuje. A to ze ktorys tam z politykow by sie nagle ujawnil wcale by nie poprawila ogolnej sytuacji w kraju, polityk musial by prawdopodobnie istapic z zajmowanego stanowiska a cala sprawa poszlaby w zapomnienie. Nasza sytacja wygladalaby tak samo. Aktor ktory przyznalby sei do homoseksualizmu stracilby publike, serial w ktorym glowna bohaterka okazalby sei lesbijka stracilby na ogladalnosci, ot realia naszej Polski. Coming-out musi byc przemyslany i wywarzony aby nie prowadzil do tragedi osoby ktora sie na to decyduje, bez wzgledu czy dotyczy to osoby publicznej czy tez nie.

  • Piosenkarz i aktor

    [Panie Januszu Boguszewicz]

    Gdyby mnie wyoutowano, popełniłbym samobójstwo.

    A wcześniej ukatrupił tego, który taką przysługę by mi zrobił. Nikomu nic do mojego życia i mojej rodziny.

    Nikt nie ma prawa się do tego wdzierać.

    Jest wolność i ja decyduję, czy mam na to ochotę czy nie.

    To, co Pan proponuje pachnie mi komunizmem – ujawnianiem wrogów klasowych, szpiegów itp.

    Naprawdę niech nikomu w tym kraju nie przyjdzie do głowy ujawniać kogoś bez jego wiedzy, bo skończy się to wieloma dramatami.

  • Autor

    [Kolego piosenkarzu i aktorze]

    Mój tekst, to wyłącznie zaproszenie do dyskusji a nie nawoływanie do wyoutowywania wszyskich żyjących „w ukryciu” gejów. Natomiast w kwesti homofobów, publicznie piętnujących homoseksualizm (np. książa i biskupi a także niektórzy nasi politycy zwłaszcza z prawej strony sceny politycznej ) a prywatnie uprawiający seks męsko-męski, jestem jednak za przymusowym wyoutowaniem. Dość zakłamania i hipokryzji! Społeczeńswom zachodnim wyszło to na dobre i w naszym kraju się to też bardzo przyda. Co do komunizmu, to nie był on taki zły, i nie polegał wyłacznie na prześladowaniu wrogów klasówych. Ja sam w naszym jakże „demokratycznym i liberalnym” kraju doświadczyłem przykrych konsekwencji w związku z moim, jak najbardziej prywatnym, zyciem ze strony osób o pogładach prawicowych. Każdy ma prawo do prywatności, pod warunkiem, że szanuje prywatność cudzą! Pozdrawiam!

  • arc

    [Re: Coming-Out czy outing?]

    Skoro osoby publiczne są publicznymi (zbierając z tego liczne profity) to liczą się z tym, że czasem media wchodzą w ich życie z buciorami. nikt się nie obrusza jak jakieś „życie na gorąco” itp. opisuje często wyssane z palca historie z życia prywatnego „gwiazd”. A czym różnie się wywleczenie tego, że ktoś nie lubi ziemniaków od tego że woli tę samą płeć? skoro walczymy, o to aby być uznawanymi za normalnych, tak też powinniśmy traktować to jako coś normalnego.

  • Stefan

    [Re: Coming-Out czy outing?]

    Zdecydowana wiekszość artystow jak i politykow jest taka samo obłudna jak i inne wymienio e grupy. Dopoki homoseksualizm bedzie przez srodki masowego przekazu piętnowany, lub osmieszany czy tez ukazywany negatywnie – coming out cyz outing bedzie niemozliwy. Nikt nie chce tracifc pracy czy pozycji społęcznej z powodu tylko jednego wycinka zycia prywatnego, cechy swojej osobowosci.

  • Sławek

    [Re: Coming-Out czy outing?]

    Mentalnosc Polakow to nie to samo co mentalnosc Francuzow, Niemcow, Skandynawow … Polacy są tak zakodowani (czytaj: wytresowani) na myslenie „katolickie” ze uniemozlwia im to jakąkolwiek zmianę myslenia. A jak wiadomo kazdy program NOWY, wymaga przeprogramowania … ale tego trzeba chciec. Umyslowe kody ludzkie są trudniejsze do zmiany niz cokolwiek innego. I nie ma znaczenia ze zyjemy w XXI wieku w dobier koputeryzacji. Jeszcze bardzo długo tak bedzie jak jest, dopoki bedziemy tak łatwo manipulowalni i bedziemy sie wyzbywali wlasnego prawa do samodzielnego myslenia, bez narzucających nam tak zwanych „guru” wszelkiej maści – roznych nawiedzonych idei mających na celu uprzedzenia.

  • Radek

    [Re: Coming-Out czy outing?]

    Jestem tgo samego zdania co pan Boguszewicz.
    Powinno się autowac tych ktorzy depczą gejów za to kim są a sami robią to samo po cichu, pozostając „przykłądnymi” mężami i ojcami …
    I własnie codzi mi o takie homofobiczne osoby publiczne, a nie o WSZTSTKICH gejów.

  • Karuś

    [Re: Coming-Out czy outing?]

    A skad wiadomo ze 10 %, może więcej ? ….
    Ta magiczna liczba 10 % ma ponoć dotyczyćtakze liczby gejow w Polsce i na swiecie… O ile sie domyslam to jest nas o wiele wiecej … moze te 10 % to geje ktorzy sa widoczni, ktozy sie przyznaja, a iluż to z nas sie nie przyznaje ! Nic o nich nie wiadomo … Więc nie szafujmy liczbami jesli nie jestesmy tgo pewni i nie jest to poparte jakims wiarygodnym zródłem.

  • Demonio

    [Re: Coming-Out czy outing?]

    Jakby sie takiego aktywnego homofoba wyaotowało, niechby sam zoabczył i doznał tego co sam serwował innym! Pierwdszy bym sie pod tym podpisał!

  • Zyga

    [Re: Coming-Out czy outing?]

    Francja – ktorej społeczenstwo było mimo wszystko przeciwko wprowadzeniem legalizacji zwiazkow partnerskich dla gejow – mimo wszystko, mimo protestow – przeprowadzła tę ustawę. Ale do tego potrzeba swiatłego rządu … u nas w umysłach polskiego rządu jeszcze panują mroki średniowiecza … Problem ten moze byc rozwiazany moze za 4-5 pokoleń … będąc optymistą ..

  • Wolski

    [Re: Coming-Out czy outing?]

    A co z biseksami? jedni są mniej biseksami niż drudzy … Czy zaliczać ich bardziej do gejów czy do heteryków? Moze zacząć outing od biseksow, ktorzy są ponoć najliczniejsi (przed gejami) ..? :-) )




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa