- homiki.pl - http://homiki.pl -

Było warto!


Każda z nas prędzej czy później będzie przygotowywała się do „coming out”… Ja, prawdę mówiąc, mam to za sobą i chciałabym się z Wami podzielić tym, co przeżyłam.


Poznałam naprawdę wspaniałą kobietę. Na początku była hetero, a mimo to rzuciłam dla niej 3-letni związek. Teraz jesteśmy razem i bardzo szczęśliwe, lecz nie o tym chcę teraz pisać. Od samego początku byłyśmy dla naszych przyjaciół oficjalnie parą, powoli wszystko zataczało coraz większe kręgi, dowiedzieli się wszyscy nasi znajomi. Nareszcie nie musiałam się ukrywać, wiedzieli o nas w szkole, na osiedlu, w ulubionej knajpie.

To nam odpowiadało, pełen komfort, oczywiście wszystko miało swoje granice – na ulicy chodziłyśmy za rękę, ale nie krzyczałyśmy, że jesteśmy parą, że jesteśmy lesbijkami.



Od samego początku byłam bardzo lubiana przez jej rodziców, wręcz ubóstwiana. Jej rodzina wprost oszalała na moim punkcie! Zabierali mnie na wycieczki, sami pytali, czy pojadę z nimi; zapraszali na obiady, nawet na obiad świąteczny z innymi krewnymi. Ich sympatia była momentami przytłaczająca, ale otrzymałam wiele zrozumienia, akceptacji… i przyjaźni. Cały czas o niczym nie wiedzieli. Nie wiedzieli, jak bardzo kocham ich córkę. Nawet nie wiem, czym zyskałam ich tak ogromną aprobatę. Polubili mnie od samego początku, byłam ich „drugą córką”. Bardzo mi odpowiadał taki układ, mogłam spędzać z ukochaną dużo czasu, razem wyjeżdżałyśmy do ich domku, czy w góry. My byłyśmy szczęśliwe, a oni zadowoleni, że córka ma tak wspaniałą przyjaciółkę. Niby wszystko było w porządku…



Jednak z czasem zaczęli się domyślać… po 9 miesiącach naszej sielanki – zaczęli podejrzewać… Tajemnica coraz bardziej nam ciążyła, stwierdziłyśmy jednak, że powinni najpierw mnie polubić, a potem powiemy. Cały czas na to się przygotowywałyśmy. W ich rodzinie zawsze najważniejsza była rozmowa, rozmawiali o wszystkim, sądziłam, że nie będzie problemu. A lubili mnie już na tyle, że nadszedł czas tego najtrudniejszego… Nie doczekałyśmy się… zrobili to sami…



Wszystko zaczęło się komplikować, gdy nagle jej matka powiedziała, że nie chce słyszeć w domu mojego imienia, a moją ukochaną zamknęła w domu. Gdy pojawiłam się u niej straszyła mnie policją, nazywała „kryminalistką”. Nie wiedziałam o co chodzi, ale domyślałam się. Przez dwa dni chodziła za moją dziewczyną krok w krok, a gdy Paulina chciała wyjść z domu, musiała iść z nią, by przypadkiem nie skontaktowała się ze mną. Wyobraźcie sobie, dziewczyna ma 20 lat !!!



Więzienie trwało 2 dni… i pewnie trwałoby dłużej, gdyby nie fakt, że zorganizowałam wielką akcję odbicia ukochanej, w co wmieszałam kilka osób, bo ktoś ją musiał wyciągnąć z domu, ktoś musiał ją przenocować… Po dwóch dniach katorgi dziewczyna, z którą nigdy nie było problemu, ułożona, porządna, inteligentna i ambitna znalazła się na ulicy.



A jej kochani rodzice ??? Rodzice, którzy tak bardzo kochają swą córkę, rodzice, z którymi o wszystkim się rozmawia. Zmienili zamki i wyjechali na wakacje !!! Moja dziewczyna miała ze sobą kilka rzeczy i trochę pieniędzy, po które poszła do domu z policją ze strachu przed rodziną. Na odchodne usłyszała tylko „Albo ona, albo my!”…



Wybrała ! W międzyczasie wszystko się wyjaśniło, gdy rodzice szukając jej, w dniu ucieczki przyjechali do mojego domu. Mnie nie było, a moja „kochana teściowa” dała moim rodzicom nasze rozmowy na Gadu-Gadu… Możecie to sobie wyobrazić ??? Tam było wszystko…



Siedzieli w czwórkę i czytali nasze wspomnienia, fantazje, wyznania… To była wpadka na maksa. W rozmowach nie ukrywałyśmy niechęci do naszych rodziców. Wydały się wszystkie kłamstwa, którymi częstowałyśmy ich, by zachować pozory przyjaźni… Moi rodzice wiedzą, że jestem lesbijką, ale tego nie akceptują… Dlaczego nazywali mnie „kryminalistką” ? Otóż, dla matki mojej dziewczyny homoseksualizm to przestępstwo. Tak twierdzi kobieta będąca nauczycielką, wychowująca czyjeś dzieci… Czy swoim uczniom też to mówi? Na pewno od września zacznie… Teraz dopiero widzę, że nie można powierzchownie oceniać… Sądziłam, że mnie zaakceptują, skoro niemal sami wciągnęli mnie do rodziny. Sądziłam, że nie będzie problemu… a jest.



Jak wygląda sytuacja teraz? Matka mojej dziewczyny grozi mi sądem. Oczywiście jest to bzdura, bo nie ma mi nic do zarzucenia. Ale kto szuka ten znajdzie… Chcecie wiedzieć jaki jest zarzut? „Wzbudzenie zaufania i uwiedzenie ich córki”… Czy dostanę dożywocie ???



Chciałabym tu podkreślić, że to oni pierwsi wzbudzili moje zaufanie. Zwierzałam się im z moich problemów w rodzinie, co ostatecznie dotarło do moich rodziców. Po prostu nie mam słów…



A My? Jesteśmy razem… niedługo minie rok i jesteśmy naprawdę szczęśliwe. Wywalczyłyśmy sobie prawo do naszego związku i spotykamy się codziennie. Przeżyłyśmy wiele, to była naprawdę ciężka próba dla nas. Nigdy nie wylałam tylu łez, nigdy nie byłam aż tak na krawędzi…



Coming out to ogromne ryzyko, ale gdy teraz na to patrzę, wiem że było warto… Straciłyśmy bardzo dużo, lecz i zyskałyśmy wiele. Zyskałyśmy wolność, swobodę… Już nie musimy kłamać… a to jest najważniejsze!



Sedith