Almodrama – oblicze namiętności


Do kina najczęściej chodzimy z ukochaną osobą. Zdecydowanie najczęściej odwiedzamy sale kinowe z „dziewczynami”, z „chłopakami”, aby w wkroczyć w nieznany świat filmu trzymając kogoś za rękę, mając świadomość bliskości kochanej osoby. Tak jest przyjemniej? Z pewnością! Do kina często chodzimy też z przyjaciółmi, bo nie nudzi nam się czas oczekiwania na film, nie czujemy się osamotnieni podczas seansu, na którym przed nami, za nami i po bokach siedzą nieznajomi, anonimowi ludzie. Przyjaciele mogą dodatkowo wynagrodzić nam nawet najmniej udaną produkcję, bo sama ich obecność pozytywnie nastraja nas do projekcji. Natomiast rzadko chodzimy do kina samotnie.

Rzadko w pojedynkę decydujemy się na przekroczenie progu sali kinowej, bo „to jakoś dziwnie”. Ale są filmy, na które warto jest pójść samemu, które warto obejrzeć bez „asekuracji” bliskich. Wybierając się samotnie do kina, idziemy na spotkanie z samym sobą, ze swoim własnym ja. Podczas seansu rozpoczynamy ze sobą dialog, który może się okazać zaskakujący i doprowadzić do nieoczekiwanych wniosków. Wówczas film przeżywamy intensywniej, ponieważ obcujemy z nim sam na sam. Konfrontujemy wyłącznie nasze myśli, spostrzeżenia z nowymi wrażeniami i emocjami, których dostarcza nam fabuła. Po projekcji „Złego wychowania” nawiązałem ze swoją świadomością właśnie taką dyskusję wewnętrzną, bo najnowszy film Almodóvara skłania do refleksji i przemawia do wyobraźni jak mało który współczesny dramat.



Pewien hiszpański literat, przed kilkoma laty, wprowadził do filmowego języka teoretycznego pojęcie almodrama. Ten prosty neologizm na stałe już chyba zadomowił się we współczesnej świadomości krytyki artystycznej i stanowi pewnie najlepsze określenia dla owoców twórczości hiszpańskiego reżysera, którego historie raczej trudno jest sklasyfikować gatunkowo, gdyż ich siła artystyczna tkwi przede wszystkim w oryginalności i indywidualizmie autora. Czym jest almodrama? To opowieść filmowa, w której nadrzędną role odgrywa miłość, uczucie, pożądanie i seks, to specyficzny gatunek, gdzie głównymi bohaterami są ludzie zagubienie w otaczającej ich przestrzeni, zdesperowane kobiety, żałosni macho, szukający spełnienia homoseksualiści i tragikomiczni, najbardziej zranieni transwestyci. Almodramy dzieją się w świecie, w którym autentyzm uczuć i doznań kontrastuje w brutalny sposób z drastycznością, a prawdziwa sztuka ściera się z agresywnym kiczem. Co stanowi o wartości almodramy? Przede wszystkim (choć nie tylko) zawarty w niej ładunek emocjonalny! Czy almodramę mogą uprawiać inni twórcy, czy jedynie mistrz – Almodóvar? Na ostatnie pytanie nie sposób odpowiedzieć twierdząco, bo almodramy to kino osobiste, intymne, związane zbyt mocno z wrażliwością i wyobraźnią jednego, genialnego i utalentowanego człowieka.



Nowy obraz Almodóvara jest z całą pewnością almodramą, ale choć zawiera charakterystyczne cechy poprzednich dzieł autora „Wszystko o mojej matce”, to jednocześnie zaskakuje i nie traci świeżości względem poprzednich dokonań reżysera. Znów na ekranie mamy okazję oglądać przewrotną grę, w której stawką jest szczęście, poczucie spełnienia bohaterów. Almodóvar sięgnął tym razem do własnych wspomnień z dzieciństwa, które zainspirowały go do skonstruowania skomplikowanej układanki fabularnej, jaką jest „Złe wychowanie”. To jego najbardziej osobisty film i zdecydowanie jeden z najlepszych! Akcja dzieje się wielotorowo, na trzech płaszczyznach czasowych, ale mimo to twórca, dzięki swej reżyserskiej wirtuozerii, nie pozwala nam się w niej zagubić. Jak zaczyna się ta niezwykła opowieść?



Do mieszkania młodego reżysera o imieniu Enrique trafia aktor – Ignacio, podający się za jego dawnego przyjaciela ze szkoły, niewidzianego od ponad 16 lat. Ignacio przynosi ze sobą opowiadanie, które, oparte na wspomnieniach z dawnych lat, odkrywa prawdę o funkcjonowaniu szkoły katolickiej, w jakiej obaj chłopcy uczyli się i mieszkali w latach 60-ych. Ignacio opisuje w nim ze szczegółami postać księdza Manolo, który molestował go seksualnie. Enrique, wstrząśnięty i zarazem zachwycony tekstem literackim, decyduje się na adaptację filmową. Wkrótce jednak na jaw wychodzą zupełnie nowe fakty i to, co wydawało się oczywiste nagle okazuje się niejednoznaczne. Kim tak naprawdę jest Ignacio? Ofiarą czy katem, zranionym chłopcem czy wyrachowanym szantażystą i zbrodniarzem? Czy w ogóle jest Ignaciem – przyjacielem Enrique sprzed lat, czy tylko ktoś się pod niego podszywa, aby poprzez oszustwo zyskać sławę? Pojawia się także motyw morderstwa i dość nieoczekiwanie klimat skręca w kierunku filmu noir, a obraz przeradza się w swoistego rodzaju czarny kryminał o precyzyjnej intrydze. Po raz kolejny w życie Enrique wejdzie ksiądz Manolo, którego osoba będzie jednak tak bardzo sprzeczna z wyobrażeniami o seksualnym maniaku i potworze-pedofilu.



I tak Almodóvar niepostrzeżenie wciąga nas w uczuciowy labirynt, którego misternej konstrukcji jest architektem i jednym władcą. Tylko on wie jak należy się po nim poruszać, więc prowadzi nas za rękę i swobodnie manipuluje naszymi emocjami, gra na nich niczym najbardziej doświadczony wirtuoz na swoim instrumencie. I w ów labirynt wchodzi się bez bólu, o ile zaufa się mistrzowi. Jeśli choć na moment zawahamy się, zgorszymy, wypuścimy „rękę Almodóvara”, pozostaniemy już poza fabułą, do której bez jego pomocy powrócić nie można. Almodóvar znów intryguje, szokuje, drażni, bulwersuje, szarga świętości i bluźni, bezkarnie atakuje zmysły swojego widza, którego pragnie nauczyć miłości. Miłości, która jest absolutnie uniwersalna i wznosi się ponad ludzką seksualnością, która, będąc tak mocno związana z cielesnością, odwołuje się jednak przede wszystkim do pragnień duszy. I największym paradoksem jest w tym wypadku fakt, iż prezentowana na ekranie rzeczywistość, będąc tak odległą, okazuje się być jednocześnie tak bliską. Obce, dziwaczne twarze, obce i różnorodne miejsca, a przecież te same emocje. To jest w tym kinie najpiękniejsze!



Po premierze pojawiły się oczywiście liczne protesty (list LPR-u do dystrybutora z prośbą o wycofanie filmu, pikiety kin organizowane przez Młodzież Wszechpolską) i oburzenie, które często towarzyszy kontrowersyjnym projektom. Może to i dobrze, że tak się dzieje, nie tylko z powodu, iż film zyskuje sobie darmową reklamę, ale przede wszystkim dlatego, że podobne „incydenty” mogą być zaczątkiem dyskusji, którą Almodóvar świadomie chciał rozpętać. Dyskusji dotyczącej kondycji i świadomości współczesnego człowieka. „Złe wychowanie”, wbrew powszechnej opinii, nie jest dziełem wymierzonym wprost w instytucję kościoła. Almodóvar nie rozpoczyna w ten sposób świeckiej inkwizycji przeciwko katolickim kapłanom, ale opowiada nam w fascynujący sposób o namiętności, która jest głównym tematem obrazu (dlatego na końcu filmu pojawia się na ekranie pisany ogromnymi literami wyraz „pasión”). „Chciałem pokazać tylko kolejne oblicze namiętności” – mówił Almodóvar na premierze światowej w Cannes. I ta sztuka udała mu się w 100%! „Wszystko o mojej matce” pokazało namiętność, jako potężna siłę – źródło ludzkiego bólu, ale i zarazem radości, siłę, która może przezwyciężyć śmierć. „Porozmawiaj z nią” mówiło o namiętności, jako o uzdrowicielskiej magii, za sprawą której młoda dziewczyna wychodzi ze śpiączki i powraca do normalnego życia.

„Złe wychowanie” ukazuje zaś namiętność, która może stać się źródłem wewnętrznej destrukcji i moralnego upadku. Taki los spotyka księdza Manolo, który okazuje się być człowiekiem słabym, niepotrafiącym zapanować nad swoim popędem – źródłem własnego cierpienia. Manolo jest żałosny, ale jego postawa nie zostaje usprawiedliwiona, więc nie znajdujemy dla niego litości.



Wielką zaletą „Złego wychowania” jest wspaniała, potrójna kreacja Gaela Garcii Bernala, który wcielił się w rolę Juana – brata Ignacia, Zahary – transwestyty i prostytutki oraz w samego Ignacia, którego postać odgrywa przed nieświadomym reżyserem – Enrique. Bardzo trudna rola, wymagająca dużego doświadczenia i świadomości aktorskiej, została przez młodego aktora dograna do końca bez cienia fałszu. Bernal wykreował intrygującego, androgynicznego w swej istocie bohatera obdarzonego twarzą męską, a jednocześnie bardzo kobiecą. W filmie oglądamy, więc różne oblicza męskości, a Bernal nadaje im emocjonalnej dynamiki. Niemal automatycznie pojawiają się przy okazji tego wątku skojarzenia z twórczością innego reżysera, Hiszpana, wielkiego skandalisty – Buňuela, który swego czasu, realizując „Mroczny przedmiot pożądania”, tę sama postać młodej kobiety powierzył dwóm aktorkom o zupełnie odmiennej urodzie, co miało ukazywać dwoistość kobiecej natury. Tutaj, choć sytuacja wygląda odwrotnie, to jednak cel i osiągnięty efekt jest ten sam.



Almodóvar tak, jak Bunuel, opowiada o ludzkiej tożsamości, która bywa znacznie bardziej złożona niż byśmy sobie tego życzyli, znacznie bardziej skomplikowana i niespójna, stając się tym samym powodem dezorientacji i konieczności przywdziania określonej maski (lub jak wolał Gombrowicz gęby). Życie jest teatrem, w którym wszyscy jesteśmy aktorami, a wszechwładny reżyser wymusza na nas odgrywanie często niewdzięcznych, niechcianych ról. Wszyscy zakładamy, więc wspomniane maski, bo tak jest łatwiej. Stajemy się społecznymi konformistami. Pedro Almodóvar opowiada o ludziach, którzy swojej maski nie chcą już nosić, próbują ją zmienić, ale ich bunt nie ma sensu i jest tylko rozpaczliwym krzykiem, który prędzej czy później więźnie w gardle lub zostaje zagłuszony. Mimo to nadal próbują wyzbyć się ograniczeń, nawet za cenę życia tak, jak dzieje się w przypadku Ignacia – najbardziej tragicznej postaci „Złego wychowania”.



„Złe wychowanie” to piękne i szlachetne kino (tak jak piękna i szlachetne jest ścieżka dźwiękowa Alberto Iglesiasa), którego wartość może być dla wielu niedostępna. Nie wolno jednak wierzyć niektórym krytykom, głoszącym, iż obraz pozostaje hermetyczny dla środowiska innego niż nasze-homoseksualne! Nie zapominajmy, że ważną cechą almodramy jest uniwersalizm emocji, o których opowiada!

Autorzy:

zdjęcie primo

primo

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 75; nazwa: primo

156 komentarzy do:Almodrama – oblicze namiętności

  • Gość

    [Re: Almodrama - oblicze namiętności]

    Kino Malta w Poznaniu – tu dużo osób chodzi samotnie do kina, chociaż po kilku seansach wszystkich się z na z widzenia. :) Źwietne kino, w którym puszczane są świetne produkcje (choćby te z Nowych Horyzontów)

  • widz gej

    [Re: Almodrama - oblicze namiętności]

    ja odebrałem ten film spokojnie, ale dla wielu przjaciółek ten film był strasznym wstrząsem.
    właśnie, musze je zapytać dlaczego:-I

  • Baszka

    [Re: Almodrama - oblicze namiętności]

    Płakałam. Nie umiem spokojnie patrzeć na molestowanie seksualne dzieci…
    Zabrakło mi w filmie podkreślenia wagi miłości bohaterów, tej pierwszej, prawdziwej, cudownej, brutalnie zabitej przez dorosłych. Nie zrozumiałam sceny pęknięcia twarzy bohatera jako reakcji na umizgi księdza. Czy dopiero wtedy poczuł swoją transseksualność?
    Odniosłam wrażenie, że Almodovar nie do końca akceptuje swoją orientację seksualną…
    Cieszę się, że dystrybutor folmu, GutekFilm, nie poddał si naciskom. Film mówi prawdę, o kościele katolickim też, więc nie pokazanie go byłoby kłamstwem…

  • kraska

    [Re: Almodrama - oblicze namiętności]

    „„Porozmawiaj z nią” mówiło o namiętności, jako o uzdrowicielskiej magii, za sprawą której młoda dziewczyna wychodzi ze śpiączki i powraca do normalnego życia.” No… nie wiem, czy te namietnosc nazwalabym „uzdrowicielska magia”. Wprawdzie rzeczywiscie, dziewczyna powrocila do zycia, a do tego narodzilo sie nowe zycie, ale mimo wszystko – to byl brutalny gwalt! Nie da sie tego jednoznacznie ocenic – to mi sie bardzo podoba u Almodovara.

    Bardzo czesto chodze sama do kina:) Pozdrawiam




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa