Coming out -


Coming out – określenie znane homoseksualistom i ich rodzinom. Oznacza koniec ukrywania się, wyjście z ukrycia, poinformowanie o swojej orientacji, tzw. „wyjście z szafy”.

Coming out jest zawsze momentem przełomowym. Zarówno dla osoby ujawniającej się, jak i jej rodziny. Rodzice z reguły dowiadują się na końcu. Na początku przeważnie informujemy przyjaciół. To oni mają stworzyć nam bazę wsparcia, „zaplecze” akceptujących nas osób, na których można polegać w trudnych sytuacjach. Stanowią silny mur, którym możemy się odgrodzić i dzięki temu w spokoju uporządkować własne myśli, życie. Nie każdy bowiem od urodzenia zdaje sobie sprawę ze swojej orientacji. Ja nie wiedziałam. Było dla mnie sporym zaskoczeniem uzmysłowienie sobie tej prostej prawdy.

Miałam przyjaciela, którego kochałam miłością prostą – miłością, której matematyczny odpowiednik to y=ax+b. Gdy Ją poznałam, pokochałam odpowiednio wszystkimi matematycznymi funkcjami, omijając tylko fizyczne wzory dotyczące grawitacji – te przestały mieć znaczenie. Uczucie wypełniło każdą moją komórkę i poczułam się wreszcie jak balon gotowy do lotu… Wtedy dopiero wszystko zaczęło mieć sens – zaczęłam latać. Ale to odkrycie nie było dla mnie proste. Wyrosłam w katolickiej rodzinie, uczęszczałam do katolickiego liceum… Czułam się winna. Myślałam, że jestem wyrzutkiem społeczeństwa, zboczeńcem… Takie przeświadczenie wyniosłam z nauk Kościoła Katolickiego, niestety. Dlatego dla mnie proces ten był szczególnie bolesny i długotrwały. Porządkowanie siebie zabrało mi jakieś dwa lata!

Na początku wiedziałyśmy tylko my dwie – Ona i ja… Sądziłyśmy, że to nam przejdzie, że to chwilowe. Byłyśmy przekonane, że założymy rodziny – będziemy mieć mężów, dzieci, że zawsze będziemy przyjaciółkami. Wychowanie w surowych i silnych wzorcach rodzinnych nie gwarantuje wcale tego, że dziecko będzie heteroseksualne – to taka uwaga dla tych wszystkich, którzy sądzą, że manifestacje, marsze homoseksualistów, adopcja dzieci przez pary homoseksualne itp. mogą być przyczyną homoseksualizmu ich dzieci.

Pierwszy coming out – nasz przyjaciel, ten, którego obdarowałam y=ax+b. Wiedział najwcześniej. Zareagował pozytywnie. Jego reakcja była pełna zaciekawienia, wypełniona akceptacją. Potem moja młodsza siostra. Przyjęła to normalnie, ze słowami „wiem”. Tak jak gdybym jej powiedziała o kupieniu chleba. Podobnie zareagowała kuzynka. Nie wiem skąd wiedziały. Po prostu to było chyba widać. Przyjaciółki z liceum w liczbie trzech: Reakcje pozytywne. Zaciekawione, bez niechęci. Akceptacja. Przyjaciel ze studiów – gej. On wprowadzał mnie powoli w branżę. Wtedy uświadomiłam sobie jak jest nas wiele. I jakże często nasze rodziny nic o nas nie wiedzą.

Ujawnienie się przed rodzicami zostało na mnie w jakiś sposób wymuszone przez ojca, który przeczytał mój pamiętnik. Przeczytał i nic nie powiedział. Ukrywał to tak samo, jak ja bycie lesbijką. Chciał mieć chyba nade mną przewagę. Robił wszystko, by utrudnić nam spotkania. Przechwytywał pocztę i telefony oraz moje notatki zapisane w pamiętniku. Zakazał Jej pobytu w naszym domu, nie mogła przekroczyć horyzontu jego spojrzenia i myśli. Doszłoby do przepychanek… Mój coming out przed rodzicami nastąpił po około dwóch latach bycia w związku i przybrał postać kłótni, płaczu, krzyku. Powiedziałam, a właściwie słowa same ze mnie wypłynęły, bo nie planowałam tego. Stan martwej ciszy trwał jakiś tydzień. Potem z mamą często dyskutowałyśmy na tematy związane z homoseksualizmem. Z ojcem nie dało rady – dla niego to może nie zboczenie, ale coś, co nie jest akceptowane przez Kościół. Dość często w tamtym czasie dochodziło do kłótni, do potężnych kłótni. Także do rękoczynów. Ojciec potrafił splunąć mi pod nogi ze słowami „Nawet splunąć nie warto”… Może gdybym miała wtedy dostęp do jakichś organizacji na miejscu, poprosiłabym wtedy o jakieś wsparcie. Ale to było przecież jakieś pięć lat temu. A wtedy homoseksualizm w Polsce „nie istniał”… ;) Tak jak w komunizmie…

Nie zależało mi na informowaniu dalszej rodziny. Chociaż może gdyby żyła moja babcia, to bym jej powiedziała… Dotychczas tylko jeden raz wujek użył mojej orientacji jako broni – wykrzyczał mojemu ojcu: „bo twoja córka jest lesbijką”, tak jakby te słowa miały powalić przeciwnika…

Podsumowując – nie mam specjalnego wsparcia w rodzinie, niestety. Ale świadomość tego, że nie muszę się już dłużej ukrywać, daje mi siłę do walki z przeciwnościami. Bardzo mi ulżyła świadomość, że rodzice wiedzą. Reakcja ich nie była doskonała, ale wiedzieli. Dla mnie to było jak odzyskanie skrzydeł. Wcześniej obawiałam się tego, że ktoś „życzliwy” poinformuje moją rodzinę. Bałam się odrzucenia, braku akceptacji, skierowania na leczenie, braku zrozumienia, agresji i wyrzucenia z domu.

Z tych wszystkich historii, jakie usłyszałam od znajomych, w większości przypadków coming out przed najbliższymi, czyli przed rodzicami, był chwilą nieprzyjemną, często bolesną. Ale zawsze był krokiem do przodu, początkiem uzyskiwania własnej samoświadomości. Każdy musi sam dojrzeć do chęci powiedzenia o sobie światu. To trochę jak zbieranie sił do walki o własną tożsamość.

Teraz czuję się jakby nie było podziału na homo-, hetero-. Nie ma niedomówień. W razie potrzeby, nie boję się powiedzieć obcej osobie, że jestem lesbijką. Mówię to naturalnie, bez ściszania głosu, bez robienia z tego afery. Odzyskałam spokój.

Przykre sytuacje będą się zdarzać w niejednej rodzinie. Nie pozwólcie sobą manipulować!!! Nie pozwólcie manipulować swoją miłością!!! Gdy rodzina zechce Was wysłać na leczenie do jakiegoś szpitala psychiatrycznego – skontaktujcie się z jakąś organizacją – Lambdą lub KPH – na pewno Wam pomogą. Nie skrywajcie w sobie bólu zadanego przez najbliższych (mam na myśli głównie rodziców i rodzeństwo). Rzadko kiedy rodzina przyjmuje odmienną orientację dziecka z otwartymi rękoma. Ale przeważnie nie jest tak tragicznie, jak sobie wyobrażamy, że może być. Naprawdę – coming out jest do przejścia (i do przeżycia) :)

Zresztą – jak długo można się ukrywać?


Dotychczas tekst ten znalazł się na blogu http://crazymary.blog.onet.pl/ oraz w delikatnie zmienionej postaci na stronach http://les.piekielko.pl/

 

11 komentarzy do:Coming out -

  • szczurek

    [Re: Coming out -]

    Moi rodzice też wiedzą, od trzech miesięcy i … jest raz lepiej raz gorzej, ale generalnie lepiej było przed coming-outem. Było prościej. Teraz stali sie czujniejsi. A o akceptacji nie ma mowy, chociaz wiem jak bardzo mnie kochają.

  • Nina2

    [Re: Coming out -]

    Bah..! A ja do dzisiaj nie wiem co ja jestem… Gdyby to bylo takie proste.

  • bukowski

    [Re: Coming out -]

    Szczurku – nie wszystko po kolei. Czas leczy rany. Za pare miesiecy będzie lepiej, wierz mi!

  • Uschi "Sass"

    [Re: Coming out -]

    Fajny tekst – mądry, wyważony, bez zacietrzewiania się. Podziwiam Mary (również za ładną formę literacką, bez udziwnień).
    Ja niestety dopiero takiego zacietrzewiania się pozbywam… Już trochę napsułam (mówiąc ojcu za szybko), ale wierzę, że nauczę się – spokoju w relacjach z innymi.

  • BaszkavonHanff

    [Re: Coming out -]

    Brawo Szalona Mary!
    Bardzo cieszę się, że mogłam przeczytać Twój mądry i dobry tekst. Całkowicie zgadzam się z Tobą: coming out nie ominie nikogo. Po prostu nie da się tak dalej żyć: w ukryciu i kłamstwie. Zastanawiam się, czy warto byłoby utworzyć grupy wsparcia dla tych, co są PO coming ot…
    Pozdrawiam Cię ciepło, życzę powodzenia!
    Baszka von Hanff

  • Artur

    [Re: Coming out -]

    Cześć mam 17 lat i zdołałem powiedzieć mojej mamie że jestem gejem dopiero gdy powiedziałem przujaciołom.Wiem za mamie powiedziałem w lipcu 2004 roku

  • sylvek

    [Re: Coming out -]

    wszyscy wokoło piszą o tolerancji, na samym przykładzie homoseksualizmu. hetero nie tolerują gejów, ich zachowań, spotkań, demonstracji, praw, itd. geje wymagają tolerancji, walczą o nią, ale im bardziej wytyczają batalie, tym więcej w nich tracą. sam jestem gejem, młodym, ale mimo to pewnym swojej orientacji. niewiele przeżyłem, ale i tak jest ciężko być gejem, momentami, gdy czytam te wszystkie komentarze o tym, że nie powinno nas być, że stanowimy zagrożenie, to nie jest przyjemne, aż wstyd czasami za to, kim jestem, że jestem. chodzą stereotypy, że żyjemy z wieloma partnerami, o kinach i klubach dla gejów, gdzie można w ciągu 5 minut znaleźć kogoś chętnego do sexu i większośc ludzi tymi pojedyńczymi wiadomościami przekreśla każdego geja na wstępie, bo przecież wszyscy jesteśmy tacy sami. jednak nikt nie pomyśli, że żeby chodzić do takiego klubu i chodzić sobie z kimś za rączkę po mieście, to trzeba najpierw przejśc przez piekło ujawnienia się, co jest bardzo trudne. bardzo wielu gejów po prostu nie ujawniło się, żyją w tajemnicy, bo boją sie odrzucenia przez znajomych czy rodzinę. mnie na szczęście to nie dotyczy, wie 9 osób, najbliższych znajomych, którym nie przeszkadza to, kim jestem. mówi się, że nasza miłość jest platoniczna, ale my kochamy przecież tak samo, tak samo czujemy, tak samo pragniemy być blisko tej jednej osoby, tak samo czujemy się źle, gdy długo nie widzimy tej jedynej osoby, tak samo mamy dreszcze, pocimy się na widok tej osoby i tak samo pragniemy szczęscia tej dla ukochanej osoby. tylko z małym szczegółem, że kochamy mężczyznę, a nie kobietę, ale miłość jest tak samo odczuwana. ja kocham kogoś, długo zwlekałem, żeby powiedzieć, ale on nalegał, żebym mu powiedział, kogo kocham, nie wiedział tylko, że o niego chodzi. trwało trochę zanim to zaakceptował, ale teraz jest ok. myślę, że nie przeszkadza mu to zbytnio. dla niego chciałem sie przenieść gdzieś indziej, zeby nie musiał czuć się głupio w takiej sytuacji, bo chcę tylko jego szczęścia, ale powstrzymał mnie. obecnie staramy sie być przyjaciółmi, choć nie wiem do końca, czy jest to możliwe. mam także przyjaciela, hetero, któremu zupełnie nie przeszkadza, że jestem gejem, bo wie, ze do niczego nie dojdzie między nami. tak samo nie toleruję otartych w środowisku homoseksualnym związków z jednym partnerem na zasadzie wolnej miłości: jestem z nim, ale robię to z wieloma. moim zdaniem, jeśli kogoś kocham, to jestem mu wierny, to jest podstawa miłości. o to chyba w tym chodzi, żeby dzielić życie z jedną osobą, a nie 5 naraz, bo wtedy to nie jest miłość… jeśli ja jestem wyjątkiem we tej kwestii to znajdzie się więcej takich jak ja, czyli nie jest jeszcze tak źle ze wszystkimi gejami. nie jest łatwo być gejem, bo wokoło sądzi sie o nas, że jesteśmy zboczeńcami, chorymi, którzy myślą tylko o sexie, ale to jest ocena na ogół, a nie na poszczególną jednostkę… ja jestem jednostką i mam nadzieję, że odbiegam od przyjętej gejowskiej normy, bo uważam takie życie za śmieszne… ostatnio jest głośno o prawach dla gejów i lesbijek, o prawie do zawierania związków i adopcji dzieci… z pierwszym muszę sie zgodzić, chciałbym, aby tak było, bo jeśli kocham kogoś szczerze i to jest odwzajemnione, to czemu nie mogę zyć w legalnym związku? bez tego nawet w sytuacji, gdy zdaży sie wypadek partnerowi, nie mmogę się dowiedzieć o stanie jego zdrowia, czy podpisać głupią zgodzę na operację, a to dlatego, że nie jestem jego rodziną, mimo że zycie mógłbym za niego oddać. to jest śmieszne. jednak adopcji nie popieram ze względu na to, że dziecko wychowywane w związkach homoseksualnych raczej nie będzie szczęsliwe, bo zawsze będzie wytykane palcami przez innych, a przecież każde dziecko zasługuje na szczęśliwe i spokojne dzieciństwo. dlatego jestem przeciwko adopcji dzieci. to chyba wszystko co chciałem napisać, bo przecież my też mamy uczucia, jak każdy, jedynie obiekt uczuć jest inny, a kochamy równie mocno. i równie mocno chcemy być kochani…

  • Asia

    [Re: Coming out -]

    Zgadzam się w zupełności.Coming out nikogo nie ominie,ale każdy ma swój czas na ujawnienie się.Jestem jeszcze młoda,a już się zastanawiam jak przyjmą to moi rodzice.Bo niewątpliwie ich o tym poinformuję:)

  • sam

    [Re: Coming out -]

    sylvek masz całkowitą rację: wierność to podstawa!!!

  • bully

    [Re: Coming out -]

    sylvek: „dziecko wychowywane w związkach homoseksualnych raczej nie będzie szczęsliwe, bo zawsze będzie wytykane palcami przez innych”.

    To znaczy że pozwalamy tym „innym” ustalać zasady.

  • sylwek

    [Re: Coming out -]

    Oczywiście! Zawsze to WIĘKSZOŚĆ ustala zasady, mój drogi.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa