- homiki.pl - http://homiki.pl -

Rozmowa z Joanną Grochowską, matką Szymona Niemca

InterHom/Sergiusz Wróblewski: W USA bardzo prężnie działają organizacje matek gejów i lesbijek. Czy wydaje się Pani, że w Polsce także doczekamy się momentu, kiedy takie organizacje powstaną?
Joanna Grochowska: Z całą pewnością, ale nie stanie się to szybko. Polska nie jest krajem zbyt tolerancyjnym, czego najlepszym dowodem jest Parada Tolerancji w Krakowie. Myślę, że upłynie wiele czasu zanim do inności będzie się w Polsce podchodziło normalnie.

IH: Pani syn jest gejem medialnym. Ostatnio możemy go zobaczyć na wielu kanałach telewizyjnych. Czy ma to wpływ na Pani osobiste życie i czy nie boi się Pani o Szymona w związku z tym, co robi?
J.G.: Zawsze bardzo się o niego bałam, a przez to, że jest osobą publiczną i chodzi na spotkania z różnymi ludźmi, to boję się w dwójnasób. Szymon już swoje przeżył, nawet w mieszkaniu, w którym mieszka, i czasami mam wrażenie, że on sam nie zdaje sobie sprawy z tego, jak bardzo ryzykuje. Zawsze będę się o niego obawiała. Moje życie także bardzo się zmieniło. Po pierwsze, wiele z Szymkiem rozmawiam na te tematy, a dodatkowo pracuję wśród psychologów, którzy pomogli mi wiele spraw zrozumieć. Ta jego medialność przyspieszyła to, że zaakceptowałam jego odmienność i nauczyłam się z tym żyć.

IH: Czy nie miewa Pani sytuacji, gdy ktoś atakuje Panią ze względu na Szymona stwierdzeniami typu, że „źle go Pani wychowała”?
J.G.: Oczywiście, że takie sytuacje się zdarzają, i to stosunkowo często. Najśmieszniejsze jest to, że największe wsparcie okazały mi mama oraz teściowa. Spodziewałam się, że zechcą wykreślić go z życia i zapomną, że taki wnuk istnieje, ale nic takiego się nie stało, a wręcz przeciwnie. Natomiast osoby, które uważałam za tolerancyjne, życiowe i nowoczesne, czasami potrafiły zadać taki cios, że trudno było mi się po nim podnieść. Na początku nie umiałam się w ogóle pogodzić z tym, że Szymek jest gejem. Czytałam wiele książek i poszukiwałam swoich błędów. To trwało bardzo długo. To, że w tej chwili mówię o tym swobodnie oraz nie ukrywam swojej twarzy (bo to byłaby zupełna bzdura), to są lata pracy. Do dzisiaj zresztą nie pogodziłam się do końca z tym, że nie będę miała wnuków, bo przecież Szymon jest moim jedynym synem. Walczyłam z tym wszystkim około dwóch lat.


IH: Czy nie miała Pani pretensji do Szymona, że tak wpłynął także na Pani życie?
J.G.: O to nie miałam do niego nigdy żalu. Mam czasami pretensje o to, że rozmienia się na drobne. Często udzielał wywiadów do prasy, która robiła z tego jedynie sensację – coś dopisali, przekręcili itd. W pewnym momencie było go pełno w gazetach i telewizji. Wydawało mi się, że to jest przegięcie i pokazywanie Szymka jako jarmarcznej atrakcji. To mi się nie podobało. Ale w tej chwili nabrało to już bardziej normalnych rozmiarów.


IH: Dla rodziców informacja o homoseksualizmie dziecka musi być szokująca.
J.G.: To jest wielki dramat. Być może gdybym miała pięcioro dzieci, to choć trochę inaczej bym do tego podeszła. Ale dla mnie zawsze to będzie dramat. Poza tym ciągle myślę o Szymonie, nawet jeśli jest związany z jakimś partnerem, to martwię się, żeby wszystko mu się udało, żeby nie został sam. Nigdy nie zrozumiem też rodziców, którzy wyrzekają się swoich homoseksualnych dzieci. Dlatego od samego początku pokazuję swoją twarz, aby nikt mi nie zarzucił, że jestem odważna z ukrycia. Nie wyobrażam sobie sytuacji, aby własne dziecko wyrzucić z domu. To jest potworne. Tacy rodzice są ludźmi strasznie ubogimi w uczucia.

Wywiad ukazał się w lipcowym numerze InterHomu.

Autorzy:

zdjęcie Sergiusz Wróblewski

Sergiusz Wróblewski [1]

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 47; nazwa: Sergiusz Wróblewski