Pieśniarka potępionych. Rzecz o Diamandzie Galas

Swą twórczość dedykuje chorym, niegodnie umierającym, ofiarom przemocy, maltretowania, molestowania, ludobójstwa, nosicielom wirusa HIV, chorym psychicznie, prostytutkom, homoseksualistom, skazańcom, wszystkim jakkolwiek zepchniętym na margines tzw. „normalnego społeczeństwa”. Diamanda Galas jest Amerykanką z greckimi korzeniami. Z wykształcenia pianistka, studiowała także techniki wokalne na alternatywnych uczelniach w Stanach Zjednoczonych. Swoje występy sceniczne rozpoczynała w operze. Posiada potężny, koloraturowy, czterooktawowy głos, który sama określa jako „instrument inspiracji dla swoich przyjaciół i narzędzie tortur dla wrogów.” Żaden, podkreślam żaden, znany mi artysta nie posiada głosu o takim spektrum możliwości.

W pracach muzycznych (tak przywykłem je określać) skupia się na problematyce społecznej. Inspirują ją wcześniej wspomniane grupy ludzi odtrąconych. Gdybym miał postawić tezę, której celem byłoby wyjaśnienie przyczyn, dla których ta artystka skupia uwagę słuchacza na takiej a nie innej problematyce, wskazałbym na pewno na dwa wydarzenia z życia Diamandy. Są to: jej przeszłość (handel narkotykami, prostytucja) oraz choroba i śmierć jej ukochanego brata Philipa Dimitriego Galas. Temat prostytucji a dokładnie możliwe scenariusze rozliczenia się ze swoimi oprawcami, czyli tzw. alfonsami czerpiącymi korzyści materialne z wykorzystywania kobiet, słyszymy na płycie „The Sporting Life” nagranej wspólnie z John Poul Jonsem. Obcujemy z grupą opętanych żądzą zemsty kobiet w wymyślny sposób torturujących mężczyzn.


Jednak najwięcej miejsca, pasji i uwagi poświęciła Diamanda osobom chorym na AIDS oraz homoseksualistom. Wydana w latach 1986-1991 trylogia ” The Masque of the Red Death”, na którą składały się kolejne części : „Divine Punishment”(1986), „Saint of the Pit”(1986) oraz „You Must Be Certain of the Devil”(1988) traktuje właśnie o AIDS. Uwieńczeniem trylogii jest dzieło monumentalne w swoim wyrazie i przekazie – „Plague Mass (1984 – end of epidemic)” (1991) to koncert nagrany w Nowym Jorku w katedrze St. John The Divine w październiku 1990 roku. Diamanda korzystając ze słów zawartych w Starym Testamencie, poezji takich twórców jak Charles Baudelaire, Gerard De Nevral a także swoich własnych zwraca się do ofiar choroby jak i oprawców (za tych artystka uważa Kościół i kapłanów, którzy w owym czasie przekonywali wiernych w Stanach Zjednoczonych, że jedynym skutecznym środkiem zapobiegającym zakażeniu się wirusem HIV jest przyjmowana hostia).

” The Masque of the Red Death” jest walką z tchórzami, kłamcami, kapłanami, wszystkimi tymi, którzy albo kłamią, przyczyniając się tym samym do wzrostu zachorowań, albo odwracają swoją i społeczeństwa uwagę od problemu choroby. Jednak wiele miejsca Diamanda poświęca ofiarom epidemii – samym chorym. Wielu jej przyjaciół zmarło na AIDS. Jej celem, jak sama mówi, nie jest pocieszanie w chorobie, w śmierci, ale dawanie siły do walki. Największy wpływ na dokonania artystyczne Diamandy w tej sferze miał jej brat – Philip – dziś o nim mówi : „Był pierdolonym homoseksualistą”. Przyglądała się jego chorobie, jego śmierci. Był jej jedynym przyjacielem przez długi czas. To jemu poświęciła płytę „Vena Cava” (1992) – mistrzowsko skomponowane dzieło wokalne. Jest tu stosunkowo mało śpiewu, dużo słów. Żadnych instrumentów. „Vena Cava” robi na mnie gigantyczne wrażenie. Jeśli się wsłuchać w to dzieło, można dojść do wniosku, że Diamanda sama przeżyła chorobę. Ta niezwykła forma słowa czytanego jest dla niej retrospekcją ostatniego dnia życia brata. Nie będę szczegółowo opisywał tego, co słyszymy na płycie, ponieważ będzie lepiej, jeśli sam słuchacz będąc już zainteresowanym skupi swoją uwagę na tej pracy.


Artystka posiada w swej dyskografii prace przeróżne, które łączy tylko jedno – głos; potężny „instrument inspiracji dla swoich przyjaciół i narzędzie tortur dla wrogów.” Wydane w 1992 roku „The Singer” oraz w 1998 „”Malediction & Prayer” to produkcje, na których słyszymy tylko głos i fortepian. Diamanda śpiewa tu pieśni o samotności, izolacji, miłości. Dalekie od tandetnego smutku. Najbardziej przerażającą płytą jest „Schrei X” (1996). Zbiór miniatur wokalnych traktujących o przerażeniu, o chorobie psychicznej, o umieraniu. To mistrzostwo wokalistyki. Recenzenci na całym świecie prześcigali się w formułowaniu opinii na temat tej płyty. Określano ją jako „głos z piekła”. Nieprawdopodobne dźwięki, które ludzkie gardło wydaje, brzmienie osoby posiadającej prawdziwe narzędzie inspiracji i tortur jednocześnie.

Diamanda żongluje swoim głosem bardzo swobodnie i imponująco. Całość została nagrana na żywo w totalnej ciemności (zastanawia mnie reakcja publiczności). Ostatnie dzieła Diamandy to między innymi „Defixiones, Will and Testament” poświęcona ofiarom ludobójstwa i wojen. W warstwie tekstowej przerażająca, zawierająca wybory z historycznych zapisków świadków aktów ludobójstwa. Natomiast wydana jednocześnie „La Serpenta Canta” (1999) podobnie jak „Malediction & Prayer” to również płyta na głos i fortepian. Tu Diamanda zdecydowała się umieścić takie utwory jak „I`m so lonesome I could cry” czy „Lonely Woman” – prawdziwe perły muzyczne w dorobku artystki – dwie pieśni poświecone Aileen Wuornos, skazanej na śmierć i „zamordowanej przez prawo” prostytutce i morderczyni. Postać Aileen zainspirowała twórców filmowych do zrealizowania obrazu „Monster”. Diamanda spostrzega Aileen jako postać nieszczęśliwą, samotną, czyli zupełnie odwrotnie niż prawo czy społeczeństwo. Diamanda nie opowiada się po stronie morderców, nie broni ich. Mówi tylko słowami utworu „Iron Lady”: „Mordowanie jest złe – i Biblia i sąd są w tym zgodni, lecz prawo pozwala mordować tylko na krześle”. Trudno się z tym nie zgodzić.

Gdyby postarać się o pewne podsumowanie dotychczasowych prac Diamandy, można stwierdzić, że to kobieta zaangażowana w problemy społeczne, że rzeczywiście – jak sama mówi – chce dodać odwagi umierającym i cierpiącym. Odnoszę wrażenie, że ta kobieta nie uznaje kompromisów, że uparcie i pełna dumy kroczy przez życie, choć znacznie więcej ludzi jej nie rozumie niż podziela jej opinie.


Dyskografia Diamandy


1. Medea Tarantula (1977)
2. Les yeux sans sang [Eyes Without Blood] (1978)

3. Tragouthia apo to aima exoun fonos [Song From The Blood Of Those Murdered] (1981)

4. Wild Women with Steak Knives for solo scream (1982-83)

5. Litanies of Satan (1982-83)

6. Panoptikon (1982-83)

7. Masque of the Red Death (The Divine Punishment (Deliver Me From Mine Enemies / Free Among The Dead, Saint of the Pit, You Must Be Certain Of The Devil; 1984-End of the Epidemic).

8. Plague Mass (1984-End of the Epidemic)

9. The Singer (1991)

10. Vena Cava (1992)

11. Insekta (1993 – Currently in Development)

12. The Sporting Life (with John Paul Jones; 1993-94)

13. Schrei 27 (1995)

14. Schrei X (1995)

15. Malediction and Prayer (1996-98)

16. Nekropolis (1997 – Currently in Development)

17. Defixiones, Will and Testament (1997 – Currently in Development)

18. La Serpenta Canta (1999 )



dogbone@wp.pl

Autorzy:

zdjęcie DogBone

DogBone

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 60; nazwa: DogBone

27 komentarzy do:Pieśniarka potępionych. Rzecz o Diamandzie Galas

  • Anonim

    [Re: Pieśniarka potępionych. Rzecz o Diamandzie Galas]

    Można dostać jej płyty w PL?

    Kazaa mozna sciagnac?

  • Anonim

    [Re: Pieśniarka potępionych. Rzecz o Diamandzie Galas]

    Diamanda jest szalona. I chwała jej za to.

  • Anonim

    [Re: Pieśniarka potępionych. Rzecz o Diamandzie Galas]

    …. i jest piękna!

    te zdjęcia!

  • Anonim

    [Re: Pieśniarka potępionych. Rzecz o Diamandzie Galas]

    Płyty Diamandy Galas sa wlasciwie wszytskie dostępne w Polsce. Poza „Diamanda Galas”. Wiem to na pewno, ponieważ posiadam je wszystkie. Zainteresowanych szerzej jej twórczością odsyłam do strony: http://www.diamandagalas.com, Chętnych do korespondencji – zapraszam. dogbone@wp.pl. Autor.

  • Anonim

    [Re: Pieśniarka potępionych. Rzecz o Diamandzie Galas]

    Trochę ja Mortisia z Addams Family:-) a to jest w moimch ustach komplement!

  • luper

    [Re: Pieśniarka potępionych. Rzecz o Diamandzie Galas]

    jak poszukujecie plytek diamandy to sporo na terra jest
    a wogole to podobnie zaangazowana i dzika artystka jest meira asher,teksty tez o aids,molestowaniu,krzywdzeniu dzieci,
    polecam szczegolnie jej infantry nagrane z harrisem…tylko ze to juz wyzsza szkola jazdy dzwiekowej

  • ergo

    [Re: Pieśniarka potępionych. Rzecz o Diamandzie Galas]

    Diamanda jest niesamowita… eh szkoda trwonić słowa bo i tak nie można w nie ując jej osobowości… pozostaje tylko słuchać jej muzyki….
    ja ją uwielbiam:-)

  • Yamatsuka

    [Re: Pieśniarka potępionych. Rzecz o Diamandzie Galas]

    Czasem niektórzy myślą, że słuchają dołerskiej muzyki :) Wtedy zwykle polecam im Diamandę. No się dziwią wtedy, że istnieją płyty 10 razy ostrzejsze, bardziej grajace na emocjach niż cokolwiek, co słyszeli w życiu. Diamanda to kawał porządnej, ciężkiej muzyki. Moje typy to: Sporting Life (rockandrollowa jazda z John Paul Jonsesem z Led Zeppelin), Plague Mass (czarna msza) i The Singer (coś jakby czarny blues).

  • xym

    [Re: Pieśniarka potępionych. Rzecz o Diamandzie Galas]

    dla zainteresowanych. płyty można ściągnąć z hubów. http://www.hubdc.org

  • Wit

    [Re: Pieśniarka potępionych. Rzecz o Diamandzie Galas]

    a mp3 do pobrania tutaj
    http://mp3.ava.ru:81/muzic/Diamanda_Galas/

  • agnieszka małecka

    [Re: Pieśniarka potępionych. Rzecz o Diamandzie Galas]

    Wstąp w mojej duszy utęsknienie, albowiem raz tylko dane było mi usłyszeć a treraz tęskniąc pozostaję jakby poza światem Yca

  • Bael-(Iskra)

    [niesamowity klimat]

    na płytce Plague.Mass.Live.(1984-End.of.the.Epidemic) znajduje sie utworek- Cris D’Aveugle po prostu KULT !!!MOzna sie zarazic ….. Znajdujemy sie tak blisko samego Upadłego …Słuchajac tego utworku, dzwieki Diamondy 4 oktawowego głosiku zabijaja me mysli ,prowokujac to co z nich zostanie do refleksji….

  • Adam

    [Re: Pieśniarka potępionych. Rzecz o Diamandzie Galas]

    Posiadam całą dyskografie CZARNEJ DAMY. recoil@op.pl

  • holgar

    [z tego się wyrasta]

    są to fascynacje z których się wyrasta :”-)
    moja ewolucja w słuchaniu muzy przebiegała mniej więcej tak:
    muzyka elektr. grzeczna-rock-cold wave-4ad-elektronika niegrzeczna-wszystko co odjazdowe
    tu nastąpilo zmęczenie materiału / z którego zbudowany jest mój mózg/
    teraz słucham absolutnie wszystkiego ale przede wszystkim klasyki

  • meehoo

    [Re: Pieśniarka potępionych. Rzecz o Diamandzie Galas]

    grwr ;[

  • petrol

    [Re: Pieśniarka potępionych. Rzecz o Diamandzie Galas]

    To co robi Diamanda to jest KULT!!!

  • bandzior

    [Re: Pieśniarka potępionych. Rzecz o Diamandzie Galas]

    Diama to doskonałośc potęgi muzyki wampirycznego klimatu..!!!!!!!!!
    byłem na koncercie we Wrocławiu.jako pierwszy wszedłem na scene z kwiatami…pocałowałem JĄ….niesamowita Kobieta i to co robi…magiczny świat…..
    mam prawie wszystko z Jej muzy.jaca
    adamandium@vp.pl

  • mary

    [Re: Pieśniarka potępionych. Rzecz o Diamandzie Galas]

    moja miłość!

  • Bartko

    [Re. z tego się wyrasta :) ]

    zabawne jest stwierdzenie „z tego się wyrasta ” w przypadku Diamandy…
    ja poznałem jej twórczość po przygodzie z masą rzeczy i nie uważam żeby to był przejaw mojej małej dojrzałości muzycznej, na moją dojrzałość muzyczna składa się przygoda z jazz, rockiem progresywnym, muzyka z http://www.warprecords.com czy http://www.ninjatune.com, lubię Zorna i Patona czasami załączam coś z okolic rocka industrialnego lubię bardzo trip-hop, te wszystkie nu-jazzowe klimaty, chóralną muzykę cerkiewną, i tysiące innych rzeczy których nie da się zaklasyfikować więc bez sensu jest mówienie że Diamanda to etap przejściowy w poznawaniu muzyki, ale tak to jest jak w młodości potrzeba wyroczni która wskażę jedyną słuszną drogę a później nagle nadchodzi olśnienie że jest tyle wspaniałej muzyki hehehe…
    jednym słowem albo ma się czuja muzycznego albo słucha się radiowej trójki;) hehehe….

  • aliss

    [Re: Pieśniarka potępionych. Rzecz o Diamandzie Galas]

    jedna z najlepszych recenzji o Diamandzie w sieci. warto przybliżyć jej postać

  • Doris

    [Re: Pieśniarka potępionych. Rzecz o Diamandzie Galas]

    Diamanda jest najlepsza. Jej głos to diament.Właśnie głos, to instrument.
    Słucham jej muzyki i uspokaja mnie.Czy twierdziłam ,że jestem normalna? Nawet Lithanes of Satan jest taka … wielka. NIe szukam alternatywy dla Boga. Ale Diamanda wypełnia pustkę w moim poczuciu Sztuki.

  • ddwaw

    [Re: Pieśniarka potępionych. Rzecz o Diamandzie Galas]

    tego nie trzeba komentować tylko trzeba słuchać i …….
    dedykuje jej utwory przyjaciołom homo

  • bartek

    [Re: Pieśniarka potępionych. Rzecz o Diamandzie Galas]

    ktoś wie gdzie można znalesc teksty?

  • Twoje imięzbych

    [Re: Pieśniarka potępionych. Rzecz o Diamandzie Galas]

    i poco mi to było na stare lata .A tak żyłem sobie w mych ciepłych bamboszach,gloomy sound, najlepsze wykonanie (oczywiście to moje subiektywne zdanie )od 1933 tzn kiedy powstalo.ZAKOCHAŁEM SIĘ a szłyszałem ich kilka dziesiątek

  • szpieg

    [Re: Pieśniarka potępionych. Rzecz o Diamandzie Galas]

    Genialna wokalistka, intrygująca kompozytorka i piękna kobieta.

  • Alex

    [Re: Pieśniarka potępionych. Rzecz o Diamandzie Galas]

    Piękna kobiera niewątpliwie, a dokładniej wampirzyca. Nie, nie mam na myśli jej utworów i rzekomego wampiryzmu emocjonalnego, a wampiryzm sang / krwi, który uprawia. Znaczy się uprawiała. Nie wiem jak dziś.

    Głos z pewnością jest interesujący, podobnie jak słowa, naprawdę warte uwagi. Momenty jej kompozycji nie do końca mi odpowiadają, stąd nie zapoznałem się płytami wnikliwiej, ale na żywo jest super. Żałuję że nie dane mi było zobaczyć ją w Polsce, ale cuż, trudno. Alex

  • jacek

    fenomenalnie demoniczna i vampiryczna postać muzyki i sztuki muzycznej …. własciwie brak słow na okreslenie takiego kunsztu ,smaku ,magii i dzwieków….//
    moja ”przygoda” zaczela sie gdy bylem w I klasie ogolniaka , dostalem kasete stillon gorzów z zawartoscią nie opisaną ….i ”umarłem” słuchajac ciało moje przenikał rozrywający dreszcz uniesienia podprogowego….juz nie pamietam jak dlugo meczylem sie by ustalic KTO TO Jest ???!!! to bylo 27 lat temu !!! ludzie wtedy bylo kiepsko z podstawowymi muzycznymi nurtami z zachodu a co dopiero TAKIE COS !!!! nie bylo internetu -nic …gdy znalazłem magiczne D.G. dalej informacji bylo zero !!!
    pytalem po wysylkowych małych sklepikach i raz w Warszawie na wyjezdzie – w komisie płyt CD gosc dał mi Plague…3 CD ..myslalem ze klekne…to bylo chyba juz w 1995? cena tez byla powalajaca ale mialem tez plakat i…..info ze własnie w Warszawie jest sztuka teatralna Dimitrii Galasa ….oczywiscie poszedłem..!!! chyba 2 noce nie spalem !!! i tak to trwa… z dalszymi przygodami…..zdobylem pozostale Płyty CD ….na koncercie w Teatrze we Wroclawiu….pierwszy wbiegłem z rózami…wtedy zamienilismy po 3 słowa…pozniej wyprowadzila mnie ochrona -ale warto bylo….pozniej w USA kupiłem ksiazke ”the shit of god” Diamandy i stalem przed jej biurem w N.Y./1998/ ….nie powiem ile setek razy słuchalem Jej glosu duszy ….
    bardzo wzbogaciła moje poszukiwania muzyczne i ubarwiła wszystkie zakamarki dzwieków…poezje …wykletych i wszystko co w tym aspekcie mozna tylko dodac czy połaczyc …..Jest Niewiarygodna….. nie widzialem jedynie filmu ”Pozitive ”gdzie grała….pozdrawiam wszystkich …fanow Jej spektakularnej muzyki




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa