Odpoczynek

Pracy nie zawsze oddajemy się z umiarem. Ale pracoholikiem nie jest ten, kto w swoichb działaniach dostrzega sens własnego życia. Byłoby śmieszne określać tym mianem Ludwika Pasteura, Honoriusza Balzaka czy Stanisława Lema. Żyjemy w ciągłym pośpiechu i wyrwani z niego dniem świątecznym bywamy bezradni. Zatrzymuje się codzienny kołowrót spraw. Ale dla niejednego nieumyte okno czy niezreperowane ubranie jest ważniejsze od chwili wytchnienia.

Zwłaszcza dla kobiet zdolnych do nadmiernych poświęceń dla rodziny. Czy są doceniane? Czy zyskują wdzięczność?



Dzień świąteczny, to znaczy wolny, przynajmniej czasem i częściowo dla niektórych, warto wykorzystać na chwilę rozmowy ze sobą. Rozmawiamy w ogóle zbyt rzadko i nie prowadzimy rozmów istotnych, to znaczy o sprawach wykraczających poza zwykłe troski życia codziennego. Ale zapominamy także o rozmowie ze sobą. Chodzi o moment zastanowienia się, czy i w jakiej mierze aprobujemy siebie i co chcielibyśmy zmienić. Takie spojrzenie z boku, z dystansu, przyczynia się do odrzucenia w naszym życiu tego, co jest wynikiem na przykład mody, snobizmu czy naśladownictwa.



Niestety coraz mniej osób wyjeżdża na wakacje czy urlop. Wynika to z ograniczeń finansowych bądź wręcz biedy. Piszę o tym, bo zmiana miejsca i otoczenia sprzyja regenracji sił. Żyjąc w ciężkich warunkach, wydatkujemy naszą energię życiową niezwykle sensownie. Pracoholikami nie są ci, którz w pocie czołą pracują kosztem zdrowia, by zarobić na elementarne potrzeby.



Na marginesie dodam, że termin „pracoholik” mnie drażni. Czy musimy nasz język zaśmiecać nowymi określeniami czerpanymi z innych kultur?

Pracoholikami w bogatych społeczeństwach są ludzie znajdujący w nadmiernej pracy ucieczkę od własnych nierozwiązanych problemów życiowych. Ktoś pragnący kupić sobie samochód i pracujący dodatkowo z tego powodu nie jest pracoholikiem.



Bywało, że władcy dbali o rozrywki dla sweo ludu. Rozumieli, że odpoczynek i radość związana z nowymi wrażeniami służą w konsekwencji lepszemu spełnianiu obowiązków. Wiem to również z własnego doświadczenia, w tym sensie, że pracując ostatnio bez wytchnienia nad nową książką, czuję się jak napięta struna.



Rząd, nawet w myśl klasycznego liberalizmu, by wspomnieć Johna Stuatra Milla, ma spełnić minimum oczekiwań społecznych. A tym ludziom, którzy nie są zdolni zadbać o siebie, nawet dać opiekę. Właśnie jednym z tych oczekiwań człowieka, często tłumionym, jest chęć zabawy.



Na zakończenie dodam, że ludzie żyjący w nędzy na innych kontynentach czują się na tyle wolni – bo nie mają nic w sferze materialnej – że żyją bardziej beztrosko nż zamożni, którzy obawiają się utraty swoich dóbr.



Bohaterowie znanego włoskiego filmu Odrażający, brudni, źli bawią się mimo nędzy, w której przyszło im żyć. I rzeczywiście, dobrobyt nie jest niezbędny do tego, by uczestniczyć w zabawie. Rozpamiętywanie nieszczęścia i nasycanie siebie myślami o nim może być wyrazem lęku przed zmaganiem się ze światem. Zabawa bywa obroną przed nadmiarem przeżywanego cierpienia.



Fragment książki prof. Marii Szyszkowskiej „Za Horyzontem”, która ukazała się w 2002 roku nakładem Wydawnictwa Rosner i Wspólnicy, który publikujemy dzięki uprzejmości Autorki.

Autorzy:

zdjęcie Maria Szyszkowska

Maria Szyszkowska

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 58; nazwa: MariaSzyszkowska

3 komentarzy do:Odpoczynek




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa