- homiki.pl - http://homiki.pl -

Buddyzm: myśl samodzielnie

Posted By PTT On 20 lipca 2004 @ 09:36 In Jak wierzyć | 28 Comments

Pozłacane posążki uśmiechniętego jegomościa, kadzidełka, mnisi z ogolonymi głowami, Dalajlama, wyzwolenie Tybetu – z tym kojarzy się buddyzm przeciętnemu Polakowi. Tymczasem to wyznanie oprócz – zupełnie odmiennego niż nam znany – podejścia do człowieka i jego roli w świecie niesie ogromny ładunek akceptacji wobec każdej istoty. Buddyzm jest pozbawionym dogmatów, spójnym, logicznym, wolnym od osobowego pojęcia Boga systemem religijnym nastawionym na rozwój duchowy człowieka. Głównym celem wyznawców buddyzmu jest oczyszczenie umysłu z negatywnych emocji, rozpuszczenie egoizmu, oraz rozwinięcie wszechobejmującego współczucia, intuicyjnej mądrości i absolutnej wolności, co prowadzi do doświadczenia nieuwarunkowanej radości i
szczęścia. Ten stan bywa nazywany oświeceniem, bądź Nirvaną.

Sedno Nirvany tłumaczy mi znajoma buddystka, Nina: „jest to czwarty stan świadomosci. Rozróżnić można stan jawy, snu, snu bez marzeń i czwarty – turiya – połączenie bądź przekroczenie tych stanów. Nirvana może zdarzyć się spontanicznie, można sobie ją wysiedzieć technikami wypróbowanymi przez religie.Ważne są skutki. Komu choć raz mignęło, do końca życia tego nie zapomni i będzie szukał dalej.Ostatecznym celem praktyki buddyjskiej jest twały i nieuwarunkowany stan



W zakresie moralności podstawową zasadą jest dążenie do niepowodowania cierpienia innych istot. Buddysci wierzą w reinkarnację, lecz nie traktują tego jako dogmat wiary.
To, kim w następnym wcieleniu będzie dana osoba zależy od karmy – sumy dobrych i złych uczynków. Dobre i złe czyny popełniane teraz mogą rzutować na następne wcielenia, ale często skutki są natychmiastowe.

”W buddyzmie nie ma poczucia grzechu. Dlatego jesteśmy tacy szczęśliwi. Każda akcja powoduje skutki karmiczne – dobre, złe lub obojętne. Ale te skutki są ograniczone. Nie ma sądu ostatecznego, wiecznego potępienia. Zawsze możesz naprawić zło, które popełniłeś dobrymi uczynkami. Prosty przykład karmy: napyskowałeś komuś – dostaniesz w mordę. Dlatego lepiej kochać bliźniego swego. Albo przynajmniej mu nie szkodzić.” tłumaczy Nina.



Dziesięć wskazań buddyjskich tylko z pozoru przypomina judochrześcijański Dekalog. Wskazania te, jak cała buddyjska nauka o moralności nie są odgórnie narzuconymi zasadami. Są raczej wskazówkami jak postępować, by pozbyc się zniewolenia, skrępowania i w ostateczności – osiągnąć oświecenie. Rosi Philip Kapleau mówił: „Żyć według wskazań to jak wędrować gładką drogą jedności i harmonii, wolną od przeszkód i odznaczającą się piękną scenerią. Naruszać wskazania to skręcać w wyboistą drogę, która początkowo wydaje się interesująca lecz wkrótce stanie się wyboista i mnotonna, a kończy się ślepym zaułkiem żalu i obaw.” [1]



Leszek ma 22 lata, jest praktykującym buddystą Diamentowej Drogi, jest też gejem. „Lamę Olego Nydhala, mojego mistrza poznałem w 1997 roku, na wykładzie. Urzekł mnie całkowitą logiką, przejrzystością i tym, że nauki buddyjskie są ściśle związane z życiem, „tu i teraz”, a nie „tam i wtedy”, czyli np. w niebie. Regularną medytację uprawiam od czterech lat.”



Na pytanie o stosunek buddyzmu do homoseksualistów Leszek cytuje Olego Nydhala:
„Sam jestem więcej niż zdecydowanym heteroseksualistą, ale jest wśród nas kilkoro homoseksualistów i lesbijek. Na początku wydawało mi się, że są bardzo śmieszni, jednak po pewnym czasie zauważyłem, że życie seksualne nie jest decydującym faktorem w naszym życiu – jest tylko jednym z jego aspektów. Jeśli czegoś nie znamy, wówczas często wydaje nam się to dziwne. Owi homoseksualni uczniowie opowiadali mi o tym, w jaki sposób odbierają świat i swoich partnerów. Wówczas zauważyłem, że tylko jednym aspektem osobowości różnią sie od innych ludzi, natomiast cała reszta jest taka sama.


Budda naucza, że przyczyną tego zjawiska jest nasza niechęć do płci przeciwnej w poprzednim życiu. Na przykład, gdybym w tym życiu cały czas mówił, że kobiety są złe, to możliwe, że w następnym trzymałbym się za rękę z moim tłumaczem. W ten sposób powstaje tendencja w umyśle.

Na podstawie własnych obserwacji mogę powiedzieć, że w związkach homoseksualnych jest więcej zazdrości, więcej przeszkadzających emocji. Z drugiej strony może być tak, że ludzie stanowili parę w którymś z poprzednich żywotów i chociaż w obecnym życiu sa tej samej płci, przywiązanie pomiędzy nimi jest nadal bardzo silne.” [2]




Buddyzm patrzy na człowieka całościowo. Nie ingeruje w życie moralne mówiąc, co należy robić. Z całą pewnościa buddyzm zachęca do łączenia się w pary. Również łączenie się w pary jednopłciowe nie jest potępione przez buddyzm.


O gejostwie Leszka wiedzą jego współwyznawcy. ”Na spotkania przychodzą dość inteligentni ludzie, dla których homoseksualizm nie stanowi problemu moralnego. W pewnym momencie dowiedzieli się, że jestem gejem. Okazało się, że moja odmienność została przyjęta normalnie. Nie oznacza to, że buddyzm promuje homoseksualizm, moja sanga (grupa modlitewna) składa się z osó heteroseksualnych. Współwyznawcy rozumieją zasadę karmy i nie widzą sensu w wyśmiewaniu i pouczaniu mnie.”



Inne zdanie co do praktyk homoseksualnych ma Dalajlama, duchowy przywódca szkoły Gelub i król Tybetu na wygnaniu. Na spotkaniu w San Francisco z delegacją homoseksualistów praktykujących buddyzm powiedział, że należy uczynić w tej sprawie rozróżnienie pomiędzy buddystami i nie, buddystami. Z buddyjskiego punktu widzenia związki homoseksualne, zarówno pomiędzy kobietami jak też mężczyznami, uważane są ogólnie za niewłaściwe zachowania seksualne. Jednocześnie ze społecznego
punktu widzenia może nie być w tym niczego negatywnego. (…)

Dalajlama podkreślił, że treść owych tradycyjnych tekstów powinna zostać na nowo zinterpretowana i na nowo dostosowana do kultury nowoczesnego
społeczeństwa
, dodał jednak również, że „nie może tego zrobić
sam, lecz musi się skonsultować z innymi buddyjskimi szkołami.” [3]


Pytam Ninę co sądzi o tej wypowiedzi. „Nie czuję się agentką prasową Dalajlamy i nie jestem aż tak wysoko, by lepiej niż on wiedzieć, co on chciał przez to powiedzieć. Zresztą widzisz sam: powiedział, że należy uwspółcześnić to stanowisko. Ty chciałbyś mieć ramy, reguły jak na zachodzie. Tutaj tego nie ma. To jest bardziej wskazówka, niż zakaz.


Pierwsza zasada w buddyzmie: myśl samodzielnie. Nauczyciel pokazuje nam drzwi – ale to my sami przez nie przechodzimy”




Zarówno Leszek jak i Nina znają co najmniej kilkoro gejów i lesbijek praktykujących buddyzm. Obydwoje potwierdzają, że z punktu widzenia prawa karmy, znacznie lepiej żyć w trwałym związku, niż miewać sporadycznych kochanków. ”Seks jest niedobry, jak staje się problemem i nie pozwala się skupić.” – mówi Leszek. Buddyzm też nie ma aż tak zarysowanej polityki społecznej jak inne religie. ”Jeśli człowiek nie czyni nikogo nieszczęśliwym, społeczeństwo nie musi wpływać na jego życie uczuciowe.”



Rosi Philip Kapleau, buddysta Zen, nie sądzi by trzeba było porzucić seks, aby osiągnąć oświecenie. „Ważne jest tylko to, aby nie robić z seksu problemu.(…) Wielu traktuje seks jako niekończące się doświadczenie, nieodzowne dla każdego intymnego związku. Istnieją jednak niezliczone pary, które w końcu dochodzą do takiego punktu, w którym przekraczją seksualizm ograniczony do stosunku płciowego i żyją razem pełnią życia. Najwyższa miłość nie jest zakorzeniona w płci, lecz we właściwiej wiedzy o wzajemnym wszechpowiązaniu wszelkiego istnienia i szacunku wobec życia (…). [1]


Sam Budda mówił w Kalama Sutrze:

„Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach.

Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan.

Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uwazacie za zesłane przez Boga.

Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym.”

Budda widział swoje zadanie w pokazywaniu nam, w jaki sposób stać się wolnymi. Nie dawał ludziom dogmatów, niczego w co powinni wierzyć. Wszystko co mówił, mówił po to, by ludzie mogli lepiej żyć, lepiej umrzeć i lepiej się odrodzić.”




Leszek ma za sobą dwa związki. Od dwóch lat szuka faceta. Czy jego przyszły partner musi być buddystą? ”Sądze, że najlepiej funkcjonuje para, w której obie osoby praktykują buddyzm. Byłoby mi trudno z chrześcijaninem, to naprawde inne ścieżki. Szanuję chrześcijan, ale nie kultywuję ich przywiązania do religii i dogmatu, myślę, że po pewnym czasie pojawiłyby się zgrzyty. Nie wiem, czy mu podobałoby się, że poświęcam godzinę dziennie na medytację, pewno by nie zaakceptował mojego luźnego stosunku do osobowego boga. Łatwiej dogadałbym się z ateistą, agnostykiem. Oni są bardzo religijni – ich religią jest niewiara w nic”
W Polsce jest niewielki procent osób wyznających Buddyzm. Religią dominującą jest Chrześcijaństwo. Znaki wyznawców Chrystusa znaleźć możemy dosłownie wszędzie. Począwszy od polnej wiejskiej drogi, przy której stoi kapliczka, po krzyż umieszczony nad drzwiami sali plenarnej polskiego parlamentu. Mimo to Leszek jako przedstawiciel mniejszościi religijnej w Polsce nie czuje się dyskryminowany. ”Kiedyś mieliśmy problemy z publikacjami pewnych sióstr zakonnych. Napisały w broszurce, że jesteśmy sektą i tak dalej. Sąd kazał wycofać broszurkę ze sprzedaży. Krzyż w sejmie mnie nie obraża. Nie chciałbym np. widzieć obok wizerunku Buddy. Polska jest chrześcijańska i ten krzyż to pokazuje. Nie chciałbym by buddyzm został uwikłany politycznie.”

Konflikty na tle religijnym trwają od zarania ludzkości i nic nie wskazuje, by kiedykolwiek wygasły. Mimo wielu słów o miłości i pokoju czołowe religie świata ciągle walczą o prymat i wpływy. Między muzułmańską „świętą wojną” a europejską „wojną sprawiedliwą” istnieje przepaść dogmatyczna, ale skutek jest ten sam – ból, cierpienie, śmierć niewinnych ludzi. Buddyzm jest jednym z wyznań, któremu w większości przypadków udało się uniknąć rozlewu krwi na tle religijnym. Pacyfizm i zrezygnowanie z przemocy kształtowały cele krajów, w których buddyzm jest religią większościową.



Przypisy:

[1] Philip Kapleau – „Zen – Świt na Zachodzie”

[2] Ole Nydahl jest lamą w szkole Karma Kagyu, której przywódcą duchowym jest Karmapa.

[3] http://www.diamentowadroga.buddyzm.pl/dd17/art27.html


Article printed from homiki.pl: http://homiki.pl

URL to article: http://homiki.pl/index.php/2004/07/buddyzm-myl-samodzielnie/

URLs in this post:

[1] Piotr Bukowski: http://homiki.pl/index.php/autorship/nuke_topic_1/

[2] Wybrałam buddyzm: http://homiki.pl/index.php/2010/10/wybraam-buddyzm/

Copyright © 2011 homiki.pl. Wszelkie prawa zatrzeżone.