Buddyzm: myśl samodzielnie

Pozłacane posążki uśmiechniętego jegomościa, kadzidełka, mnisi z ogolonymi głowami, Dalajlama, wyzwolenie Tybetu – z tym kojarzy się buddyzm przeciętnemu Polakowi. Tymczasem to wyznanie oprócz – zupełnie odmiennego niż nam znany – podejścia do człowieka i jego roli w świecie niesie ogromny ładunek akceptacji wobec każdej istoty. Buddyzm jest pozbawionym dogmatów, spójnym, logicznym, wolnym od osobowego pojęcia Boga systemem religijnym nastawionym na rozwój duchowy człowieka. Głównym celem wyznawców buddyzmu jest oczyszczenie umysłu z negatywnych emocji, rozpuszczenie egoizmu, oraz rozwinięcie wszechobejmującego współczucia, intuicyjnej mądrości i absolutnej wolności, co prowadzi do doświadczenia nieuwarunkowanej radości i
szczęścia. Ten stan bywa nazywany oświeceniem, bądź Nirvaną.

Sedno Nirvany tłumaczy mi znajoma buddystka, Nina: „jest to czwarty stan świadomosci. Rozróżnić można stan jawy, snu, snu bez marzeń i czwarty – turiya – połączenie bądź przekroczenie tych stanów. Nirvana może zdarzyć się spontanicznie, można sobie ją wysiedzieć technikami wypróbowanymi przez religie.Ważne są skutki. Komu choć raz mignęło, do końca życia tego nie zapomni i będzie szukał dalej.Ostatecznym celem praktyki buddyjskiej jest twały i nieuwarunkowany stan



W zakresie moralności podstawową zasadą jest dążenie do niepowodowania cierpienia innych istot. Buddysci wierzą w reinkarnację, lecz nie traktują tego jako dogmat wiary.
To, kim w następnym wcieleniu będzie dana osoba zależy od karmy – sumy dobrych i złych uczynków. Dobre i złe czyny popełniane teraz mogą rzutować na następne wcielenia, ale często skutki są natychmiastowe.

”W buddyzmie nie ma poczucia grzechu. Dlatego jesteśmy tacy szczęśliwi. Każda akcja powoduje skutki karmiczne – dobre, złe lub obojętne. Ale te skutki są ograniczone. Nie ma sądu ostatecznego, wiecznego potępienia. Zawsze możesz naprawić zło, które popełniłeś dobrymi uczynkami. Prosty przykład karmy: napyskowałeś komuś – dostaniesz w mordę. Dlatego lepiej kochać bliźniego swego. Albo przynajmniej mu nie szkodzić.” tłumaczy Nina.



Dziesięć wskazań buddyjskich tylko z pozoru przypomina judochrześcijański Dekalog. Wskazania te, jak cała buddyjska nauka o moralności nie są odgórnie narzuconymi zasadami. Są raczej wskazówkami jak postępować, by pozbyc się zniewolenia, skrępowania i w ostateczności – osiągnąć oświecenie. Rosi Philip Kapleau mówił: „Żyć według wskazań to jak wędrować gładką drogą jedności i harmonii, wolną od przeszkód i odznaczającą się piękną scenerią. Naruszać wskazania to skręcać w wyboistą drogę, która początkowo wydaje się interesująca lecz wkrótce stanie się wyboista i mnotonna, a kończy się ślepym zaułkiem żalu i obaw.” [1]



Leszek ma 22 lata, jest praktykującym buddystą Diamentowej Drogi, jest też gejem. „Lamę Olego Nydhala, mojego mistrza poznałem w 1997 roku, na wykładzie. Urzekł mnie całkowitą logiką, przejrzystością i tym, że nauki buddyjskie są ściśle związane z życiem, „tu i teraz”, a nie „tam i wtedy”, czyli np. w niebie. Regularną medytację uprawiam od czterech lat.”



Na pytanie o stosunek buddyzmu do homoseksualistów Leszek cytuje Olego Nydhala:
„Sam jestem więcej niż zdecydowanym heteroseksualistą, ale jest wśród nas kilkoro homoseksualistów i lesbijek. Na początku wydawało mi się, że są bardzo śmieszni, jednak po pewnym czasie zauważyłem, że życie seksualne nie jest decydującym faktorem w naszym życiu – jest tylko jednym z jego aspektów. Jeśli czegoś nie znamy, wówczas często wydaje nam się to dziwne. Owi homoseksualni uczniowie opowiadali mi o tym, w jaki sposób odbierają świat i swoich partnerów. Wówczas zauważyłem, że tylko jednym aspektem osobowości różnią sie od innych ludzi, natomiast cała reszta jest taka sama.


Budda naucza, że przyczyną tego zjawiska jest nasza niechęć do płci przeciwnej w poprzednim życiu. Na przykład, gdybym w tym życiu cały czas mówił, że kobiety są złe, to możliwe, że w następnym trzymałbym się za rękę z moim tłumaczem. W ten sposób powstaje tendencja w umyśle.

Na podstawie własnych obserwacji mogę powiedzieć, że w związkach homoseksualnych jest więcej zazdrości, więcej przeszkadzających emocji. Z drugiej strony może być tak, że ludzie stanowili parę w którymś z poprzednich żywotów i chociaż w obecnym życiu sa tej samej płci, przywiązanie pomiędzy nimi jest nadal bardzo silne.” [2]




Buddyzm patrzy na człowieka całościowo. Nie ingeruje w życie moralne mówiąc, co należy robić. Z całą pewnościa buddyzm zachęca do łączenia się w pary. Również łączenie się w pary jednopłciowe nie jest potępione przez buddyzm.


O gejostwie Leszka wiedzą jego współwyznawcy. ”Na spotkania przychodzą dość inteligentni ludzie, dla których homoseksualizm nie stanowi problemu moralnego. W pewnym momencie dowiedzieli się, że jestem gejem. Okazało się, że moja odmienność została przyjęta normalnie. Nie oznacza to, że buddyzm promuje homoseksualizm, moja sanga (grupa modlitewna) składa się z osó heteroseksualnych. Współwyznawcy rozumieją zasadę karmy i nie widzą sensu w wyśmiewaniu i pouczaniu mnie.”



Inne zdanie co do praktyk homoseksualnych ma Dalajlama, duchowy przywódca szkoły Gelub i król Tybetu na wygnaniu. Na spotkaniu w San Francisco z delegacją homoseksualistów praktykujących buddyzm powiedział, że należy uczynić w tej sprawie rozróżnienie pomiędzy buddystami i nie, buddystami. Z buddyjskiego punktu widzenia związki homoseksualne, zarówno pomiędzy kobietami jak też mężczyznami, uważane są ogólnie za niewłaściwe zachowania seksualne. Jednocześnie ze społecznego
punktu widzenia może nie być w tym niczego negatywnego. (…)

Dalajlama podkreślił, że treść owych tradycyjnych tekstów powinna zostać na nowo zinterpretowana i na nowo dostosowana do kultury nowoczesnego
społeczeństwa
, dodał jednak również, że „nie może tego zrobić
sam, lecz musi się skonsultować z innymi buddyjskimi szkołami.” [3]


Pytam Ninę co sądzi o tej wypowiedzi. „Nie czuję się agentką prasową Dalajlamy i nie jestem aż tak wysoko, by lepiej niż on wiedzieć, co on chciał przez to powiedzieć. Zresztą widzisz sam: powiedział, że należy uwspółcześnić to stanowisko. Ty chciałbyś mieć ramy, reguły jak na zachodzie. Tutaj tego nie ma. To jest bardziej wskazówka, niż zakaz.


Pierwsza zasada w buddyzmie: myśl samodzielnie. Nauczyciel pokazuje nam drzwi – ale to my sami przez nie przechodzimy”




Zarówno Leszek jak i Nina znają co najmniej kilkoro gejów i lesbijek praktykujących buddyzm. Obydwoje potwierdzają, że z punktu widzenia prawa karmy, znacznie lepiej żyć w trwałym związku, niż miewać sporadycznych kochanków. ”Seks jest niedobry, jak staje się problemem i nie pozwala się skupić.” – mówi Leszek. Buddyzm też nie ma aż tak zarysowanej polityki społecznej jak inne religie. ”Jeśli człowiek nie czyni nikogo nieszczęśliwym, społeczeństwo nie musi wpływać na jego życie uczuciowe.”



Rosi Philip Kapleau, buddysta Zen, nie sądzi by trzeba było porzucić seks, aby osiągnąć oświecenie. „Ważne jest tylko to, aby nie robić z seksu problemu.(…) Wielu traktuje seks jako niekończące się doświadczenie, nieodzowne dla każdego intymnego związku. Istnieją jednak niezliczone pary, które w końcu dochodzą do takiego punktu, w którym przekraczją seksualizm ograniczony do stosunku płciowego i żyją razem pełnią życia. Najwyższa miłość nie jest zakorzeniona w płci, lecz we właściwiej wiedzy o wzajemnym wszechpowiązaniu wszelkiego istnienia i szacunku wobec życia (…). [1]


Sam Budda mówił w Kalama Sutrze:

„Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach.

Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan.

Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uwazacie za zesłane przez Boga.

Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym.”

Budda widział swoje zadanie w pokazywaniu nam, w jaki sposób stać się wolnymi. Nie dawał ludziom dogmatów, niczego w co powinni wierzyć. Wszystko co mówił, mówił po to, by ludzie mogli lepiej żyć, lepiej umrzeć i lepiej się odrodzić.”




Leszek ma za sobą dwa związki. Od dwóch lat szuka faceta. Czy jego przyszły partner musi być buddystą? ”Sądze, że najlepiej funkcjonuje para, w której obie osoby praktykują buddyzm. Byłoby mi trudno z chrześcijaninem, to naprawde inne ścieżki. Szanuję chrześcijan, ale nie kultywuję ich przywiązania do religii i dogmatu, myślę, że po pewnym czasie pojawiłyby się zgrzyty. Nie wiem, czy mu podobałoby się, że poświęcam godzinę dziennie na medytację, pewno by nie zaakceptował mojego luźnego stosunku do osobowego boga. Łatwiej dogadałbym się z ateistą, agnostykiem. Oni są bardzo religijni – ich religią jest niewiara w nic”
W Polsce jest niewielki procent osób wyznających Buddyzm. Religią dominującą jest Chrześcijaństwo. Znaki wyznawców Chrystusa znaleźć możemy dosłownie wszędzie. Począwszy od polnej wiejskiej drogi, przy której stoi kapliczka, po krzyż umieszczony nad drzwiami sali plenarnej polskiego parlamentu. Mimo to Leszek jako przedstawiciel mniejszościi religijnej w Polsce nie czuje się dyskryminowany. ”Kiedyś mieliśmy problemy z publikacjami pewnych sióstr zakonnych. Napisały w broszurce, że jesteśmy sektą i tak dalej. Sąd kazał wycofać broszurkę ze sprzedaży. Krzyż w sejmie mnie nie obraża. Nie chciałbym np. widzieć obok wizerunku Buddy. Polska jest chrześcijańska i ten krzyż to pokazuje. Nie chciałbym by buddyzm został uwikłany politycznie.”

Konflikty na tle religijnym trwają od zarania ludzkości i nic nie wskazuje, by kiedykolwiek wygasły. Mimo wielu słów o miłości i pokoju czołowe religie świata ciągle walczą o prymat i wpływy. Między muzułmańską „świętą wojną” a europejską „wojną sprawiedliwą” istnieje przepaść dogmatyczna, ale skutek jest ten sam – ból, cierpienie, śmierć niewinnych ludzi. Buddyzm jest jednym z wyznań, któremu w większości przypadków udało się uniknąć rozlewu krwi na tle religijnym. Pacyfizm i zrezygnowanie z przemocy kształtowały cele krajów, w których buddyzm jest religią większościową.



Przypisy:

[1] Philip Kapleau – „Zen – Świt na Zachodzie”

[2] Ole Nydahl jest lamą w szkole Karma Kagyu, której przywódcą duchowym jest Karmapa.

[3] http://www.diamentowadroga.buddyzm.pl/dd17/art27.html

28 komentarzy do:Buddyzm: myśl samodzielnie

  • queer@plusnet.pl

    [Re: Buddyzm: myśl samodzielnie]

    hmm.sam jestem buddystą praktykującym, znam Leszka bo jestesmy z tej samej sangi:) musze przyznac ze w buddyzmie naprawde nie ma to znaczenia, Budda nie zagladal do lozek. Buddyzm daje wiele wolnosci, sam decydujesz ile i w jaki sposob skorzystasz z tej wolnosci… uczysz sie samodzielnosci w mysleniu, sam decydujesz co sie wydarza…:) w Karma Kagyu szanuje sie CZLOWIEKA…a Dalajlama nie jest duchowym przywódcom wszystkich buddystow:)
    pzdrwm…www.buddyzm.edu.pl
    http://www.buddyzm.pl

  • Apages

    [Re: Buddyzm: myśl samodzielnie]

    Chętnie skontaktowałbym się z Leszkiem. Do jego tekstu dodam, że w Polsce działa grupa medytacji chrześcijańskiej w bardzo dobrej relacji do drup buddyjskich.

  • queer@plusnet.pl

    [Re: Buddyzm: myśl samodzielnie]

    medytacja buddyjska jest z pewnoscia czyms innym niz medytacji innych proweniencji:) ale mysle ze kontakt z innymi ruchami religijno-wyznaniowymi gdzie funkcjonuja osoby homoseksualne bylbym czyms bardzo nowatorskim …moze warto wyjsc z taka inicjatywa?!

  • kagyupa

    [Re: Buddyzm: myśl samodzielnie]

    cześć wam
    jestem z sanghi stalowa wola http://www.sangakk.private.pl :: jak też Ole jestem 200% hetero ale jestem w pełni akceptacyjny dla innych orientacji. Nasz kraj jest niby chrześcijański ale to nie ma nic do rzeczy chociaż ich demagogia na temat sexu jest nielogiczna biorąc pod uwagę ich nikłą wiedze na ten temat, i 0 doświadczenia. To już w szkole na lekcjach wychowania sexualnego powwini uświadamaić że odmienność sexualna to coś normalnego. na szczeście w buddyźmie mamy wystarczająco dużo wolności, zbyt dużo koncepcji i poglądów, moralnośći powoduje że jesteśmy ociężali i nieprzystępni../
    Pordro dla Leszka, tak trzymaj::
    KARMAPA CZIENNO

  • Leszek

    [Re: Buddyzm: myśl samodzielnie]

    karmapa czienno, karmapa czienno
    !!!

    yamatsuka@gmail.com

  • Kaja

    [Re: Buddyzm: myśl samodzielnie]

    kagyupa odezwij sie do mnie !! Od kilku miesiecy interesuje sie buddyzmem ale bardzo chcialabym poznac prawdziwych buddystow i miec prawdziwego przewodnika duchowego i nauczyciela !! Myslalam ze miejsca spotkan buddystow sa daleko ode mnie a tu prosze , sangha stalowa wola !! Czekam na kontakt i mam nadzieje ze mi pomozesz ;* 1689658

  • Leszek

    [Re: Buddyzm: myśl samodzielnie]
    :) )
    czad

  • marcin

    [Re: Buddyzm: myśl samodzielnie]

    Bardzo dobry tekst. Mocnym punktem są dojrzałe wypowiedzi Leszka i komentujących. Sam jestem gejem praktykującym buddyzm Diamenowej Drogi i muszę przyznać, że przez wiele lat miałem problemy z akceptacją własnej seksualności. A to wszystko przez zbyt sztywne poglądy, które na szczęście w tradycji kagyu bardzo szybko i skutecznie się rozpuszcza…;)

    Karmapa Czienno!

  • szymon

    [Re: Buddyzm: myśl samodzielnie]

    Ze homoseksualizm to co? A jak nie homoseksualizm to co? A jak heteroseksualizm to co? A jak nie to co? A jak to forma to co? A skad ona sie bierze, ze jest? Duzo duzo duzo ludzi wie, bez pojecia ze nie.

  • booker

    [Re: Buddyzm: myśl samodzielnie]

    Cześć

    Bardzo fajne wyjaśnienia Niny (pozdrawiam :) ) na temat Nirvany.
    Cóż, możliwe iż jest to opis Nirvany, aczkolwiek z Nirvaną osiągniętą przez Budde nie ma nic wspólnego.

    Sam Budda podał również, czym jest wymiar Nirvany:

    Cytat z Nibbana Suta (Nibbana (pali) Nirvana (sanskryt)

    „There is that dimension where there is neither earth, nor water, nor fire, nor wind; neither dimension of the infinitude of space, nor dimension of the infinitude of consciousness, nor dimension of nothingness, nor dimension of neither perception nor non-perception; neither this world, nor the next world, nor sun, nor moon. And there, I say, there is neither coming, nor going, nor staying; neither passing away nor arising: unestablished, unevolving, without support (mental object).”

    Źródło : http://www.accesstoinsight.org/tipitaka/kn/ud/ud.8.01.than.html

    Pozdrawiam
    /M

  • Bubek

    [Re: Buddyzm: myśl samodzielnie]

    Jestem ateistą mama buddystką a „stary” zajmuje się szamanizmem.
    Mam 14 lat i zauważyłem iż wszyscy nauczyciele od religii, a było ich 7, wobec mnie byli nieuprzejmi i w ogóle anty,anty.
    A raz gdy zrobiłem experyment i w obecności połowy klasy powiedziałem że :
    „boga mam w du..e”
    Wszyscy spojrzeli się na mnie wielkimi oczyma i milczeli.
    Z czego wywnioskowałem że N A W E T młodzież w moim wieku jest chyba na poziomie zabobonu chłopów w średniowieczu.
    OD RAZU UPRZEDZAM IŻ CHODZĘ DO SZKOŁY W CENTRUM WARSZAWY.
    A to jest inteligenckie środowisko w którym przebywam.

  • basta

    [Re: Buddyzm: myśl samodzielnie]

    jak można w ogóle komuś mówić kogo ma kochać. preferencje seksualne nie są kwestią wyboru. wydaje mi się że jestem biseksualistą, ale nie patrzę na moją seksualność z tego pojęciowego poziomu. miłość nie jest uczuciem do osobonika płci męskiej czy żeńskiej, miłość jest uczuciem do danego człowieka. jeżeli kocham i kocham się z kubą powiedzmy, to właśnie z kubą, a nie z tą samą płcią, czy homoseksualistą. określanie się typu „jestem 200% hetero”, „nie mam nic przeciwko gejom, ale nie lubie gdy dotyka mnie facet” jest moim zdaniem lekkim przejawem dyskryminacji, ponieważ skierowane do osoby homoseksualnej może sugerować że jej uczucia czy zachowania są dla mnie obrzydliwe. oczywiście piszę to w odniesieniu do pań również. moje stanowisko doskonale obrazuje motyw z filmu „lost and lelirious”. pewna dziewczyna mówi do swej przyjaciółki, której serce zostało złamane przez kochankę:”chciałabym ci pomóc, ale nie jestem lesbijką, nie wiem co czujesz.” A ta na to:”lesbijką? czy ty uważasz że jestem lesbijką?!!! jestem poprostu Wiktorią zakochaną w Paulie.”

  • Gosia

    [Re: Buddyzm: myśl samodzielnie]

    Buddyzm mnie fascynuje chociaz jestem ateistka ale wierze w oswiecenie… Budda wcale nie chcial byc bogiem tylko przedstawil ludziom najlepszą filozofie… a wtedy uznali to za doskonole ;] pozdrawiam

  • Bogdan

    [Re: Buddyzm: myśl samodzielnie]

    Jestem sympatykiem buddezmu i Majstra Gotamynie jestem gaj mama przyjaciolke a popoed gaj9ow pozostaje dla mnie czyms dziwnym i tajemniczym.

  • Leszek

    [Re: Buddyzm: myśl samodzielnie]

    Pozdro dla komentujących. Jedna uwaga dla edytora: nie użyłem słów „grupa modlitewna” ani „współwyznawcy”. Takie określenia w kontekście buddyzmu nie funkcjonują: medytacja nie jest modlitwą, a buddyzm — religią.

  • Twoje imięWładek

    [Re: Buddyzm: myśl samodzielnie]

    Wszelka wiara i poglądy, to w buddyżmie ograniczenia z których należy sie wyzwolic, aby osiągnąc wolność.Wszelkie orientacje seksualne, to również ograniczenia, ale dotykaja nas z powodu naszych ludzkich narodzin.Są dobre i czyste same w sobie, jeśli nie skazimy ich naszym ograniczonym poglądem i wrodzonaq oraz kulturową ignorancją.Musimy więc zdać sobie sprawe z naszych ograniczeń, a tego może nas nauczyć buddyzm.Odkąd go praktykuję,jestem wolnym, szczęśliwym człowiekiem.

  • Misiek

    [Re: Buddyzm: myśl samodzielnie]

    Też jestem buddystą. Kocham kobiety. Buddyzm i all of the world. Pozdrowienia po kursie w kucharach:)

    Było zajebiście:)
    Budda, Dharma, Sanga, Lama

  • Krzysztof

    [Re: Buddyzm: myśl samodzielnie]

    Z uwagą przeczytałem ten artykuł i komentarze do niego. Bardzo miło się to czyta, tym bardziej, że z lektury nie emanuje epatowanie receptą jedynie poprawną czy jedynie właściwą. Też jestem gejem, mam od 8 lat partnera, jesteśmy chrześcijanami i podobnie jak jeden z komentatorów tutaj wyrażam przekonanie, że trudniej jest zbudować związek z partnerem innej religii, bo choć w każdej chodzi o realizację jakiegoś dobra i stoi za tym syetem wartości, to jednak fundamenty ontologiczne są różne, a te z czasem rodzą co najmniej polemiki. W zwiazkach natomiast sporo polemik wynika z tegoi, co przynosi życie; czynniki religijne są zwykle tym, co łaczy. W przeciwnej sytuacji doszedłby jeszcze jeden element napiecia. Mozna oczywiscie odczytać takie napięcie w polemiakach jako budujace, ale ci, którzy są w zwiazkach dłuzej, wiedzą, ze to tylko teoria. W praktyce szuka się tego co łaczy, bo sam świat zewnetrzny przynosi sporo problemów rodzacych napiecia miedzy partnerami. Zapewniam, że można być szcześliwym gejem chrześcijaninem. Serdecznie pozdrawiam. krzysztof

  • namm

    [Re: Buddyzm: myśl samodzielnie]

    Z ogromną przyjemnością zacytuję Petera Matthiessena, adepta Zen i człowieka Gór:

    …Ogarnia mnie ogromna wdzięczność za to, że tu jestem, że w ogóle jestem, bo nie ma potrzeby wiązać się z ośnieżonymi górami, aby poczuć się wolnym. Nie jestem tu po to, żeby szukać „zwariowanej mądrości”, a jeśli tak , to nigdy jej nie znajdę. Jestem tu po to , aby tu być, jak te skały, niebo i śnieg, jak ten grad padający prosto ze słońca…

    …nie jest ważna żadna definicja i przynależność, utożsamianie się… dopóki w głębi nie odnajdziemy samych siebie…

  • Oczy.G

    [Re: Buddyzm: myśl samodzielnie]

    Nie ma nic złego w poszukiwaniu drogi.Trzeba jej poszukiwać szczególnie wtedy,gdy posiada się przeświadczenie,że już się ją znalazło!.W „przypływie szczęścia” należy przede wszystkim skoncentrować się na zidentyfikowaniu jego żródła aby nie ulec fałszywemu złudzeniu w określaniu siły sprawczej naszej radości.
    Wszak dobrze jest mieć pewność,że owo szczęście wynika z wcześniejszej decyzii o zmianie
    wyznania np: na Buddyzm a nie z sexualnych excesów na jednym z kursów „gdzieś tam”.
    Nie wierzę,że Buddyzm przyciąga swoich nowych wyznawców wolnością sexualną i brakiem krytyki w odniesieniu do samych siebie.Połączonym z bezkrytyczną równierz akceptacją złego lub dobrego postępowania jego Wyznawców.Wiem,że tak nie jest!.Polecam jednak zagłębić się nieco bardziej w temacie Buddyzmu nie ograniczając się jedynie do głoszenia wybiórczych doktryn i sentencji.Koncentrując się jednak bardziej na istocie Tego Pięknego Nurtu.Co do zaspokajania własnych,cielesnych potrzeb(nie umniejszając ich wagi) sugerował bym traktować w równoległym,choć z lekka odrębnym trakcie ;)

  • Tomas

    [Re: Buddyzm: myśl samodzielnie- homoseksualizm]

    Witam wszystkich,

    Ja osobiście nie umiem się zaliczyć do jednego, jedynego wyznania, gdyż każda religia- czy jedna z największych monoteistycznych czy każda inna i jej odłamy prowadzą do Źródła, Światła, Wyższej Inteligencji, Boga (o różnych imionach, w różnych językach świata).
    Dla mnie wyznacza ścieżką przede wszystkim Bóg-Światło-Alfa i Omega..
    Jako ochrzczony w wierze chrześcijańskiej jako praktykujący medytację, miewałem wizję Jezusa, ale ostatnio widzę inne postaci, prawdopodobnie tych Wniebowstąpionych z różnych religii oraz Aniołów.

    Jestem gejem, ale to moja osobowość i nawet, jakby nauka kiedyś ingerowała w zmianę kodu DNA, nawet po okresie prenarnym i „leczyła” homoseksualistów, ludzi np. z zespołem Downa, musiałaby leczyć medyna również ludzi agresywnych, aroganckich, których „poczucie humoru” rozumiane jest jako np. „obicie komuś gęby, bo mi się nie podoba, jest z innego osiedla, ugrupowania, innej rasy, kraju itd.”- Przecież zawsze komuś ktoś nie pasuje- i takich np. zagorzałych przeciwników homoseksualizmu- tych zupełnie nie wiedzących o tym, co jest szacunek albo po prostu nie umieja iść przez życie zasadą „Żyj i pozwól żyć innym”, albo „Mądrość nakazuje rzucić na pastwę płomieni to, czego nie można uratować, albo nie da się osiągnąć” (np. wymuszenie na kimś, kto nas „obraził za to, że jest „inny” dopiero w momencie, kiedy się ujawnił- a przedtem był dość spoko albo ok, nawet najlepszy kumpel „od piwa”)-Gdzie tu Prawa Natury?? To, że jednak Bóg ma jakiś cel dla nas ?? – każdemu, kto chuligani z punktu widzenia prawa, alkoholikom, narkomanom, innym którzy mierzą kogoś np. po tym, czy do nich pasują (bo są za madrzy- a oni ich uzywajągłupcami..i tym podobne…)- przecież takim ludziom też można podobną drogą jak sądowne skierowanie alkoholików i chorych psychicznie na leczenie, osobami z jakkolwiek „patologią” podciąć jakieś połączenie w mózgu, wszczepić chipy albo elektrody…i zrobić ich przystosowanymi ???
    Ahh…ktoś się może cieszyć, bo na przykład możnaby powiedzieć „Boga nie ma- każda religia to zabobony i śmiech na sali” albo „on” czy „ona” już nie popełni więcej grzechów…

    Ja powiem tak o sobie jeszcze – ja mam obrzydzenie do jakiejkolwiek formy seksu, jeśli miałbym oglądać czyjeś akty czy przygody- to sfera intymna…
    A śmieszą też mnie ludzie (w tym przedstawiciele m.in. katolickiego odłamu, że nie nazywają ludzi „homo” powoli zboczeńcami, opętanymi przez szatana- bo oni też w większości polegają na nauce.. mówiąc, że ci ludzie nie są chorzy, ale nieszczęśliwi- jak taki ksiądz kiedyś: „nie ma innej możliwości i normy- związek to tylko m+k”- i puszczali filmy o pewnej klinice kościelnej-gdzieś na kresach wschodnich kraju…) Poza tym ludzie hetero- ci zatwardziali … też uprawiają miłość „od tyłu”, miłość francuską, a podobno ich jest więcej… ?? a są tacy panowie, którzy zadowalają partnerki próbując „od tyłu” po jakimś czasie (po jej doznaniach..) sami chcą spróbować…
    W sumie nie wiadomo, co się stanie za 50 lat ??
    Czy ktoś nie stwierdzi, że ludzi totalnie homo jest 15%, ludzi biseksualnych zdeklarowanych 30%, tych ukrywających biseksualizm kolejne 30% a ludzi pseudowierzących i pseudomoralnych reszta …??
    Albo inaczej: ludzi homo jawnych 15%, 15% ukrywających się, aż potem się okaże że wszyscy ludzie są albo BI i będą zakładali rodziny albo też mieli niektórzy kogoś na boku- ale kultura i religia to coś innego a drugie 50% będzie żyło w trwalszych związkach albo mm albo kk ??

  • kamyk .

    [Re: Buddyzm: myśl samodzielnie]

    hej .
    mam 16 lat , jestem z Wawy i chcialabym zostac buddystką .
    więc mam prośbę , czy mógłby mi ktoś pomóc w tym , powiedziec , co mam robic ?

    BARDZO PROSZĘ O POMOC ,
    piszcie na nr , gg : [naruszenie zasad dodawania komentarzy. detr.]

    z góry dziękuję ,. ;)




Skomentuj: marcin Anuluj odpowiedź

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa