Witaj Europo – Ziemio Obiecana!

Wicemarszałek Sejmu RP, przewodniczący Platformy Obywatelskiej Donald Tusk stwierdził na początku marca br. w rozmowie z Justyną Pohanke, dziennikarką TVN, że kwestie obyczajowe, takie jak sprawa aborcji czy związki homoseksualne, są w Polsce dobrze rozwiązane i lepiej ich „nie ruszać”, bo nikomu to na dobre nie wyjdzie. Tok rozumowania tego przedstawiciela polskiej „elity” politycznej jest zadziwiający.

Gdyby Europa w swojej historii podążała koleinami tej logiki, gdyby wydawała polityków zaściankowych, a nie wybitnych mężów stanu, to kobiety do dzisiaj nie miałyby praw wyborczych i rodziły bez znieczulenia, bo po co cokolwiek zmieniać? I choć strach się bać — bo przecież to samo konformistyczne obyczajowo ugrupowanie, którego credo wyraził Donald Tusk, może niedługo przejąć władzę w naszym kraju — to jest jednak światełko nadziei. Jest nim data 1 maja oraz dwanaście gwiazdek Unii Europejskiej.

Czy Europa zmieni Polskę? Czy jeśli uzna, że homoseksualnej mniejszości żyje się tu źle, uderzy pięścią w stół? Być może. W Europie nie ma bowiem zwyczaju pozostawiania spraw swojemu biegowi tylko dlatego, że jakiejś grupie politycznej czy religijnej jest to na rękę. Można „nie ruszać” prawa, które jest dobrze napisane i stworzone z myślą o wszystkich, ale o prawie niedoskonałym, kulawym i krzywdzącym jakąkolwiek grupę społeczną mówić należy i trzeba je zmieniać. „Zamrażanie” problemu społecznej obecności polskich lesbijek i gejów może okazać się tak samo groźne, jak odwlekanie reformy finansów publicznych. Takie traktowanie problemów społecznych jest wkładaniem zapalonego kaganka pod koc, z nadzieją, że nic się nie stanie.
Wróćmy jednak do Unii Europejskiej. Czy organizacja ta zechce i ma możliwości skłonienia Polski do stosownych zmian? Deputowany do Bundestagu Volker Beck powiedział w rozmowie ze mną w 2001 roku, że jeśli geje i lesbijki w Polsce sami nie wywalczą sobie praw, to na unijną interwencję lepiej niech nie liczą. Zaiste, prawo wspólnotowe nie przewiduje takiej ingerencji w prawodawstwo krajowe, szczególnie w kwestiach obyczajowych. Nie oznacza to jednak, że UE nie ma żadnych możliwości nacisku na polskie władze.

Unia początkowo wydaje zalecenia będące drogowskazem dla krajów członkowskich. Kiedy podąża za nimi coraz większa grupa państw i zalecenie staje się standardem obowiązującym we wspólnocie, wtedy UE może wydać dyrektywę i z czasem egzekwować jej realizację. Wszystko to jest procesem długofalowym i ewolucyjnym, ale na szczęście dla nas — nieuchronnym. Prawodawstwo państw Unii ulega stopniowemu ujednoliceniu, choć w przypadku praw gejów i lesbijek jest to rzeczywiście „Europa różnych prędkości”. Zachowanie polskiej oazy dziczy prawnej w tej materii nie wchodzi jednak w grę i państwa liberalne znajdą sposób na „przekonanie” tych bardziej konserwatywnych. Perswazja jest zaś ze wszech miar wskazana, jako że w Polsce z całą pewnością na drodze ku pełnemu równouprawnieniu „kochających tak samo” staną barykady, na które rzucą się ze swoją anachroniczną argumentacją niektórzy politycy i przedstawiciele Kościoła katolickiego. Zabawny jest zresztą fakt, że na marcowym spotkaniu z premierem Millerem biskupi uzyskali od rządu potwierdzenie swoich materialnych przywilejów, niezgodnych z prawem europejskim, i natychmiast skrytykowali partnerstwo homoseksualne, mocno już osadzone we wspólnotowym prawodawstwie.

Czego możemy spodziewać się w najbliższej przyszłości? To zależy od nas samych, ponieważ czego nie wymusi od polskich władz Unia Europejska, możemy wymusić sami, wytaczając Polsce kosztowne procesy przed wspólnotowymi organami sądowymi, korzystając z zapisów obowiązującego prawa, zakazującego jakiejkolwiek dyskryminacji. Prawodawstwo europejskie posługuje się w interesującym nas obszarze sformułowaniem „małżeństwo” w rozumieniu tradycyjnego mechanizmu legalizującego partnerstwo dwojga ludzi. Od 2001 roku, czyli od chwili kiedy Holandia jako pierwsze państwo świata wprowadziła małżeństwa homoseksualne, do języka prawnego Europy weszło też określenie małżeństwa jednopłciowego, a art. 9 Karty Praw Podstawowych stwierdza, że prawo do małżeństwa oraz zakładania rodziny musi być zagwarantowane przez prawa krajowe. W komentarzu czytamy jednak, że artykuł ten nie zabrania, ale i nie narzuca gwarancji statusu małżeństwa związkom jednopłciowym. Takie umocowanie małżeństwa jednopłciowego może więc być zagwarantowane tylko w trybie procesowym przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości.

Minimalnymi standardami obowiązującymi w Unii a dotyczącymi osób homoseksualnych są obecnie dwie kwestie:

- gwarancja azylu dla osób homoseksualnych, które w swoich państwach były prześladowane ze względu na homoseksualizm lub uciekły z państw objętych działaniami wojennymi (dyrektywa 2001/55/EC i 2001 OJL 212/12); dyrektywa dodatkowa 2003/9/EC stanowi też, że osoba homoseksualna ma prawo sprowadzić do kraju, w którym otrzyma azyl, swojego partnera, jeśli państwo to rozpoznaje prawnie takie związki;

- zakaz dyskryminacji ze względu na orientację seksualną w prawie i miejscu pracy (Traktat z Maastricht); wymagania w tym zakresie spełniły, a niekiedy wyszły poza nie: Irlandia, Wielka Brytania, Holandia, Francja, Finlandia, Dania, Włochy, Luksemburg; modyfikacji wymaga prawo pracy w Belgii i Szwecji, a w sferze projektów znajduje się zakaz dyskryminacji w kodeksach Portugalii, Hiszpanii, Austrii, Grecji oraz Niemiec.

Coraz więcej państw Unii uważa jednak związki partnerskie za standard prawny:

Związki partnerskie funkcjonujące na identycznych zasadach, co małżeństwa, ale bez prawa do adopcji dzieci i sztucznego zapłodnienia, obowiązują: 1989 — Dania, 1993 — Norwegia, 1995 — Szwecja, 1996 — Holandia, Islandia, 2000 — Belgia, 2001 — Niemcy. Prawo do przysposobienia dziecka partnera, pochodzącego z wcześniejszego małżeństwa heteroseksualnego: 1996 — Islandia, 1999 — Dania, 2001 — Niemcy, Holandia, a w 2004 roku prawo takie zamierzają wprowadzić Szwecja i Belgia. Małżeństwa jednopłciowe z pełnią praw: 2001 — Holandia, 2003 — Belgia.

Inne rozwiązania legislacyjne:

1999 — Francja, PACS: luźniejsza wersja związku partnerskiego. Prawa majątkowe nabywa się po 2 latach wspólnego życia i zamieszkiwania. Korzystniejsze zasady dziedziczenia. 2001 — Portugalia, „związki de facto”. Po 2 latach wspólnego zamieszkiwania pary nabywają „de facto” tych samych praw ekonomicznych co małżeństwa. Na tej zasadzie sprawę rozwiązują także pewne regiony i miasta Hiszpanii. Prawa częściowe gejów i lesbijek, wynikające ze wspólnoty życiowej, ale tylko w pewnych obszarach uznają: Irlandia, Wielka Brytania, Luksemburg, Grecja i Włochy (np. Irlandia przyznaje prawo partnera do opieki w szpitalu i decyzji o przebiegu leczenia w razie utraty świadomości lub przytomności).

Widząc, jak gejów traktuje Europa, trzeba dojść do wniosku, że różne są oblicza wolności. To przykre, ale straciliśmy, przegraliśmy wolność wywalczoną w 1989 roku. Straciliśmy jako geje i lesbijki, niezdolni do organizowania się i walki o swoje prawa, ale straciliśmy też jako społeczeństwo, państwo i naród. Ci, którzy właśnie wtedy dojrzewali zawodowo i politycznie, i mogli być dumą dla Polski, są pokoleniem straconych. Polska szarpana aferami, przeżarta korupcją, przerażona rosnącą przestępczością, upokorzona galopującym bezrobociem i głodowymi pensjami, a co za tym idzie brakiem tolerancji (w myśl zasady, że społeczeństwa są tym bardziej tolerancyjne, im bogatsze) — to zgliszcza nadziei, jakie pokładaliśmy w przemianach 1989 roku. Są to też zgliszcza marzeń lesbijek i gejów, liczących na społeczną i prawną sprawiedliwość. Siedząc na tych zgliszczach spoglądamy na Unię Europejską i liczymy, że odbuduje naszą gospodarkę, przywróci zaufanie w państwo i prawo, wyleczy chore społeczeństwo, wypleni przestępczość, podaruje dobrobyt, a gejom i lesbijkom da szansę społecznej integracji w wielkim wspólnotowym marszu ku równości, sprawiedliwości i szacunku dla każdej ludzkiej istoty. I oby tak się stało, Unio!

Jest oczywiste, że związki jednopłciowe będą przekształcać się w prawną formę małżeństwa; szczątkowe rozwiązania przybiorą formalny kształt i proces ten będzie postępował. Polski on nie ominie, bez względu na to, czy na czele rządu stanie Jolanta Banach, Jan Maria Rokita czy Andrzej Lepper. Ten proces może trochę potrwać, ale z pewnością nie przekroczy dekady. Byłoby zaś idealnie, gdyby obecny parlament przyjął propozycję ustawy partnerskiej prof. Marii Szyszkowskiej — wtedy po raz pierwszy od lat nie wleklibyśmy się w unijnym ogonie, ale stali się europejską awangardą i chociaż z jedną ustawą zdążylibyśmy na czas…

P.S. Już po napisaniu tego artykułu mieliśmy do czynienia z manifestacją w Krakowie oraz z perypetiami związanymi z Paradą Równości w Warszawie. Nigdy nie uważałem się za Kasandrę, ale moja teoria o niebezpieczeństwie „zamrażania” problemów mniejszości homoseksualnej w Polsce sprawdza się na naszych oczach. Oby sprawdziło się jak najmniej z moich przewidywań. Boję się bowiem, że rozwój tolerancji nad Wisłą będzie procesem dość gwałtownym i frustrującym.



Artykuł ukazał się w pierwszym numerze miesięcznika InterHom.

Autorzy:

zdjęcie Sergiusz Wróblewski

Sergiusz Wróblewski

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 47; nazwa: Sergiusz Wróblewski

2 komentarzy do:Witaj Europo – Ziemio Obiecana!

  • Anonim

    [Re: Witaj Europo – Ziemio Obiecana!]

    Sergiusz! Czytam twoje teksty od lat. Jesteś coraz lepszy. To jest poziom najlepszych polskich gazet. Gratuluje.

  • ́ukasz

    [Re: Witaj Europo – Ziemio Obiecana!]

    Witaj Sergiusz !! Jesteś spoko. Takie artykuły powinny pojawiać się nie tylko na trudno dostępnych stronach internetowych, ale także w czasopismach i prasie ogólno dostępnej dla wszystkich Polaków. Chodzi mi o to, że abyśmy my geje wywalczyli sobie jakieś prawa, to należy uświadamiać społeczeństwo heteroseksualne i homofobów. Gdyby umieszczał takie art. w popularnej prasie, nie wspomnę o telewizji, bo ona ma dość mały udział w pokazywaniu naszych problemów. Czasami tylko występują jakieś wzmianki i to jeszcze przedstawione w jakiś zakłamany sposób. Gdyby naprawdę mówiono o tym głośno i bez skrępowania, to nie byłoby tego całego problemu z nietolerancją i ignorowaniem homoseksualistów. A co do Kościoła Katolickiego, to jest chory. Oni mogą bzykać się i to jest bardziej beszczelne, bo robią to pod przykrywką Kościoła i Wiary. Przykre jest to , iż mają niesamowity wpływ na społeczeństwo Polskie. Pozdrawiam Cię Sergiusz i sorki, że się tak rozwiodłem nad tym tematem. Pa !!!




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa