Język homoseksualistów?

„W każdej perspektywie nienaukowej (a żadne społeczeństwo nie może uważać, że jest od niej wolne) myśl patologiczna i myśl normalna nie wykluczają się, lecz dopełniają. W obliczu świata, który pragnie zrozumieć, ale którego mechanizmów nie może opanować, myśl normalna pyta nieustannie o stan rzeczy, które odmawiają odsłonięcia go; natomiast myśl określona jako patologiczna przepełniona jest uczuciowymi oddźwiękami i interpretacjami, w które gotowa jest wyposażyć niezaspokajającą jej rzeczywistość” [1]


Claude Levi – Strauss



Słuchając o kolejnych odwołanych paradach, o utożsamianiu gejów z pedofilami, czytając niektóre komentarze dotyczące mniejszości seksualnych na internetowych forach dyskusyjnych, nie wiadomo już, czy śmiać się, czy płakać. Homofobiczna argumentacja bardzo często przekracza granice dobrego smaku i zdarza się, że lepiej po prostu ją ignorować, niż po raz kolejny tłumaczyć te same rzeczy.

Jednak w środowisku mniejszości seksualnych dość często słyszy się opinie, iż to, czego się domagamy, po prostu się nam należy, a każdy, kto się temu sprzeciwia, z góry otrzymuje łatkę homofoba. Wydaje mi się jednak, że zamiast tylko i wyłącznie krytykować innych i domagać się swojego, czasami trzeba się zastanowić, czy część winy nie leży po naszej stronie.

Walka o prawa mniejszości seksualnych w Polsce praktycznie od zawsze opiera się na tych samych argumentach. Nie raz słyszeliśmy o tym, że homoseksualizm nie jest chorobą, że prawie 30 lat temu został wykreślony w Stanach Zjednoczonych z listy chorób, że konstytucja gwarantuje równość wszystkich obywateli i prawo do pokojowych zgromadzeń itd. Oczywiście wszystkie te argumenty są prawdziwe, pytanie jednak, czy zawsze pozytywnie przyczyniają się do poprawy wizerunku homoseksualisty w społeczeństwie. Nikt nie lubi być przecież pouczany, a właśnie takie stanowisko (gej – lepiej wykształcony, więcej wiedzący; reszta społeczeństwa – niezorientowana) tworzone jest przez działaczy organizacji mniejszości. Osobiście nie jestem pewien, czy gdybym był heteroseksualny, taka argumentacja potrafiłaby mnie przekonać.



W takim razie jakim językiem należy posługiwać się w walce o prawa mniejszości seksualnych? Wdaje mi się, że chcąc odpowiedzieć na to pytanie, można odwołać się do wybitnego niemieckiego socjologa i teoretyka prawa, Niklasa Luhmanna.[2] Stwierdza on, iż współczesne społeczeństwa składają się z wielu podsystemów nazywanych przez niego autopojetycznymi (autoreferencyjnymi). Przykładami takich podsystemów mogą być: prawo, religia, moralność, nauka itd. Każdy z tych systemów posługuje się własnym, niepowtarzalnym językiem, który jest nieprzetłumaczalny na języki innych podsystemów. Natomiast konflikt społeczny powstaje, gdy dwa niezależne i sprzeczne ze sobą podsystemy chcą się porozumieć.



Nietrudno wymienić przykłady takich konfliktów w świecie ponowoczesnym. Argumenty w sporze na temat aborcji czy eutanazji pochodzą z dwóch różnych podsystemów (np. religii i prawa). I bardzo podobnie jest w kwestii praw mniejszości seksualnych. Stawiane przez organizacje mniejszości argumenty, należące do prawa czy nauki, trafiają na kontrargumenty ze sfery religii albo moralności. Zgodnie z teorią Luhmanna, argumenty te nie mają możliwości wzajemnego zrozumienia się. Co więcej, są one jednakowo ważne i nie można stwierdzać, iż nauka ma w tej kwestii więcej do powiedzenia, niż religia.



Nie uważam oczywiście, że homoseksualiści powinni przestać odwoływać się do argumentów naukowych. Cały czas pozostaną one oczywiście podstawą walki o nasze prawa. Jak już jednak wspominałem, zwykli ludzie nie lubią czuć się pouczani. Często nad badaniami naukowymi górują w ich świadomości „argumenty zdroworozsądkowe”, czy też wspomniana na początku tekstu w cytacie „myśl patologiczna”. I stwierdzanie, że nasze argumenty są lepsze od innych zdecydowanie nie służy sprawie.



Odwołując się jeszcze raz do Luhmanna – może w takim razie zamiast zamykania się w podsystemach naukowo – prawnych spróbujemy mówić np. językiem moralności. Próbą tego była już chyba akcja „Niech nas zobaczą”, ukazująca, iż homoseksualista jest niewyróżniającym się na ulicy człowiekiem, podobnym do innych. Jej fiasko spowodowane było raczej reakcją władz samorządowych, jednak sam pomysł był wg mnie doskonały. Szkoda, że inne akcje organizowane przez ILGCN czy Kampanię Przeciw Homofonii mają inny profil.



Francuski antropolog Claude Levi – Strauss napisał, że „żadne społeczeństwo nie jest wolne od myśli nienaukowej”. Co więcej, myśl nienaukowa ma takie same prawo istnienia w społecznym dyskursie, co naukowa. Walcząc o prawa mniejszości seksualnych powinniśmy chyba o tym pamiętać i nie uważać badań naukowych i zapisów prawnych jako jedynej i najlepszej argumentacji naszych poglądów.



Przypisy:


[1] C. Levi – Strauss; Antropologia strukturalna; Warszawa 2000, s. 161-162

[2] Na język polski przetłumaczone zostały tylko dwie, mniej ważne jego książki: Teoria polityczna państwa bezpieczeństwa socjalnego (Warszawa 1994) oraz Funkcje religii (Kraków 1998). Natomiast całość jego teorii w najlepszy sposób prezentuje wydana w 1997 roku książka Die Gesellschaft der Gesellschaft

Autorzy:

zdjęcie MK

MK

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 52; nazwa: MK

204 komentarzy do:Język homoseksualistów?

  • Anonim

    [Re: Język homoseksualistów?]

    Bardzo ciekawy artykuł. Myślę, że wskazuje na ważne zagadnienia sposobu i stylistyki argumentacji jaką stosujemy w „walce” o nasze prawa.
    Odnośnie literatury: zwięzłe wprowadzenie do koncepcji Luhmanna można znaleźć w pracy Jerzego Szackiego „Historia myśli socjologicznej” PWN Warszawa 2003, s.935-942.

  • Anonim

    [Re: Język homoseksualistów?]

    „… Natomiast konflikt społeczny powstaje, gdy dwa niezależne i sprzeczne ze sobą podsystemy chcą się porozumieć. …”

    Artykuł jest bardzo ciekawy. Choć nie bardzo zgadzam się z autorytetem Niklasa Luhmanna. Podsystemy: homo i hetero, NA PEWNO nie są niezależne. Życie w społeczeństwie rozumianym jako system i będąc jego podsystemem osoby homoseksualne choćby chciały nie mogą być nie zależne od siebie. Fakt mówienia różnymi językami powinien raczej skłaniać do szukania porozumienia. Konflikt jawi się raczej wtedy, gdy podsystem wysuwa się na pierwszy plan, co odczuwane jest przez osoby heteroseksualne jako walka o władzę. I tak to niestety czasami wygląda…
    I jeszcze jedno: szkoda, że autor, MK, nie mówi wprost o wizerunku, jaki tworzy środowisko gejowskie, bo przecież właśnie to wzbudza najwięcej emocji i sensacji. Walka o prawa dla nas, osób homoseksualnych, nie może opierać się na pokazywaniu Polakom kopulujących ze soba na Paradzie par homoseksualnych. Seks jest piękny, lecz nie w wydaniu hard porno, jaki pokazują w mediach przeciwnicy parad.
    Stacjonarna Parada Równości pokazała, że można się bawić i żartować, przy okazji bardzo poważnych postulatów do władz, bez demonstracji sado-macho, porno-homo-seksu. Wiele w tej sprawie napsuli wesolutcy gejowie pozwalając na robienie sobie zdjęć w jednoznacznie pornograficznych konfiguracjach, co skrzętnie, do dziś, jest wypominane działaczom wielu organizacji .
    Baszka von Hanff
    PS. Zapomniałam się zalogować, sorry.

  • bukowski

    [Re: Język homoseksualistów?]

    Mysle, ze warto niebawem zaczac na homikach (i mam nadzieje, ze nie tylko na homikach) dyskusje na temat swiadomego budowania wizerunku gejow i les w Polsce. Problem dyskryminacji powinien zniknac, jesli uda nam sie przelamac stereotypy na nasz temat.

  • MK

    [Re: Język homoseksualistów?]

    W odniesieniu do komentarza nr 2:

    W tekście nie ma nic napisane na temat tego, iż podsystemy homo i hetero są niezależne. Co więcej, uważam, że nie można wyodrębniać ich jak osobnych podsystemów, są one raczej elementami tego samego (podsystem orientacji seksualnej?). Oczywiście to już jest tylko i wyłącznie moje własne zdanie :)

  • Anonim

    [Re: Język homoseksualistów?]

    Źwiadome budowanie wizerunku… hmmm.. Może lepiej nie paradować, nie budować wizerunku i nie robić niczego na pokaz. Może wystarczy po prostu żyć- normalni bawić się na imprezach, wspólnie mieszkać, trzymać się za ręce i już. Zrozumcie jedno. Pochody i manifestacje bywają odbierane jako świadome podkreślanie inności i to w momencie, kiedy ich organizatorzy mówią o dążeniu do normalności. Normalność będzie dopiero wtedy, kiedy zniknie potrzeba organizowania takich pochodów. Akceptacji nie zdobywa się przez podkreślanie różnic i epatowanie nimi. Zdaję sobie sprawę, że może nieco przesadzam, ale kiedy TV pokazuje zdjęcia ludzi z tabliczkami „jestem gejem/lesbijką”, to jest to dla mnie tak samo idiotyczne, jakbym ja wyszedł na ulicę w koszulce z napisem „jestem hetero”, albo „jestem chrześcijaninem”, czy „jestem licealistą”. Wypowiedzi niektórych nawiedzonych homo-przywódców (proszę o wybaczenie tego sformułowania- chodzi o meritum) na antenach różnych stacji bywają równie zabawne jak wypowiedzi niektórych polityków, ale także równie niebezpieczne jak wypowiedzi prawicowych ekstremistów. Kampania „Niech nas zobaczą” odniosła fiasko z jednego zasadniczego powodu. Po raz kolejny jedynie PODKREŹLIŁA różnicę. Pokazała jedynie to, co odróżnia. Lepszy byłby jakiś film, który pokazuje jak ktoś idzie do pracy (na zajęcia, etc), wita znajomych, zasuwa jak każdy inny, otrzymuje kiepską pensję, wracjąc do domu robi zakupy, a w domu czeka ktoś tej samej płci i daje zwykłego, codziennego buziaka na powitanie. Taki film, scenka, czy komiks pokazałby właśnie to, że homoseksualiści są „jak wszyscy”. Gdy to, czego w jakiś sposób obawia się pewna częć (prawdopodobnie większa- nie wiem) społeczeństwa wpleść w szarą codzienność i połączyć to z prostymi zajęciami prostych (bo to oni są najczęściej homofobami) ludzi, można byłoby liczyć na jakieś lepsze skutki. Pozdrawiam i przepraszam, że komentarz jest w zasadzie nie na temat- cóż, kiedy artykuł i powyższe komentarze wywolały właśnie takie myśli :)

  • Anonim

    [Re: Język homoseksualistów?]

    Jest taki film, ale TVP2 trzyma go od grudnia 2003 na półce bojąc się (???) go puścić. Opowiada o mnie i mojej parnerce Sylwii. Niektórzy już ten film, nieoficjalnie, widzieli.
    A co do budowania wizerunku lesbijki-geja w naszym społeczeństwie to „pisze” mi się coś i na pewno na http://www.homiki.pl pojawi się kilka słów na ten temat, jako początek dyskusji. Musimy o tym rozmawiać. Pozdrawiam, Baszka von Hanff

  • Anonim

    [Re: Język homoseksualistów?]

    Mam wrażenie, iż sam ten artykuł jest dowodem na to, jak nietrafna jest akademicka argumentacja. Marnowaniem sił jest wartościowanie argumentów oraz metod społecznego oddziaływania, ponieważ na mechanizm ewolucji składa się cała paleta postaw i działań, które wszystkie w ważkim stopniu, ostatecznie odnoszą sukces w osiagnięciu celu, gdyż ludzie są niesamowicie zróżnicowani w swej percepcji. Przykładem może być historia emancypacji w innych dziedzinach jak np. prawa kobiet, ludzi o odmiennym kolorze skóry. Deliberowanie co jest w lepszym guście: literatura, film, publiczna aktywność, praca naukowa, osobiste świadectwo wydaje mi się chybione, po prostu niech każdy z nas robi to co potrafi najlepiej i NIE PRZESZKADZAJMY sobie nawzajem. Piotr Jasiewicz

  • MK

    [Re: Język homoseksualistów?]

    Drogi Piotrze Jasiewiczu!

    Pewnie nie zdajesz sobie sprawy, że w swoim komemntarzu sam sobie zaprzeczyłeś. Piszesz, żeby nie wartościować argumentacji dotyczących praw mniejszości. I dokładnie o tym samym jest artykuł, jedynie npisane jest to innymi słowami. Zauważ, że organizacje mniejszości seksualnych stosują jedynie argumenty prawne i naukowe, uważając je za najlepsze. Natomiast trzeba stosować również te o innym charakterze, które często są w dyskusji niedoceniane.

  • Anonim

    [Re: Język homoseksualistów?]

    „Oczywiście wszystkie te argumenty są prawdziwe, pytanie jednak, czy zawsze pozytywnie przyczyniają się do poprawy wizerunku homoseksualisty w społeczeństwie.”

    „Stawiane przez organizacje mniejszości argumenty, należące do prawa czy nauki, trafiają na kontrargumenty ze sfery religii albo moralności.(…) argumenty te nie mają możliwości wzajemnego zrozumienia się. Co więcej, są one jednakowo ważne i nie można stwierdzać, iż nauka ma w tej kwestii więcej do powiedzenia, niż religia.”

    Moja reakcja dotyczyła w znaczącej mierze wyżej wymienionych cytatów, gdyż w odwoływaniu się do nauki, praw funkcjonowania społeczeństwa nie chodzi o rzucanie konstytucyjnych frazesów, ale o dążności do konsekwentnej pozytywnej naprawy rzeczywistości, która to konsekwencja jest kołem zamachowym naszej zachodniej cywilizacji, bez względu na to czy podsystemy, które społeczeństwo zawiera potafią się ze soba porozumieć. Dlatego niezależnie czy nam się podoba, czy też mamy inny światopogląd, np. w szkołach nauczamy dzieci, iż ziemia jest kulą a nie dyskiem podtrzymywanym przez słonie zaś gatunki powstały na drodze zmian genetycznych a nie magicznych zaklęć demona. Analogicznie do sfery humanistycznej, nie wystarczą święte księgi aby ustrzec się przed dyktaturą,niewolnictwem itd.
    Na nic więc zda się zamykanie mnie w określonej grupie autoreferencyjnej by wykazać niepodważalność poglądów Luhmanna, tworząc w ten sposób obłędne koło. To nie semantyka tworzy i rozwiazuje problemy społeczne ale ewolucja -znacznie szerszy zbiór przyczynowo-skutkowy.
    Nie mniej to o czym piszesz jest ogromnie ważne, a zagadnienie „języka homoseksualistów” jest istotne zwłaszcza w kontekście tego co określa się trudnym do zastąpienia wyrażeniem „public relations”. Piotr Jasiewicz

  • Anonim

    [Re: Język homoseksualistów?]

    Aha! Ostatecznie największy problem w porozumieniu się stanowi nie język, ale chęci. Piotrek Jasiewicz

  • Scholastyka

    [Re: Język homoseksualistów?]

    ekhm..czyz nie uważacie,ze cytat z levi-straussa zostal nadinterpretowana? nie bierzcie tego typu cytatów w ten sposob..znam sie nieco na jego tworczosci..troszke bylby niezadowolony

  • Rudi_lbn

    [Re: Język homoseksualistów?]

    hmm .. moze nie potrafie pisac madrze jak inni ktorzy dodawali koemntarze… moze dlatego ze jestem za mloda .. bo rowzniez tak to mozna skomentowac.. i byc moze dlatego zecodziennie nie musze walczyc a agresja i niechecia ludzi wobec homoseksualistow … wiec byc moze lub napewno niegdy nie zrozumiem WAs … jestes heteroseksualna lecz calkowicie akceptuje homoseksualistow i nie rozumiem dlaczego ciagle musicie sie borykac z agresja !! hmm a nie wszystko juz jasne … ludzie sa msciwi zawistni i i agresywni!! nie toleruja wszystkiego tego co rozni sie chodz twoche od tak zwanej „normy” cokolwiek mialo by ja wyznaczac …i chyba tego sie nie da zmienic… a najgorsze w tym wszystkim jest to ze ludzie dekalrujac swoja wiare w Boga, chodzac do koscila , modlac sie zapominaja o tym co najwazniejze!! ze swoim postepowaniem wobec innych ludzi wdajemy dowod na to jak naprawde jestesmy religijni :-( to wszystko jest przykre i sszczerze mowiac watpie zeby dalo sie to jakos zmienic… moiw sie ze Polska jest tolerancyjnym krajem .. ale wsiaz pojawienie sie nma ulicy osoby , chociazby na wozku inwalidzkim wzbudza wielkie poruszenie nie tylko wsrob mlodziezy ale rowniez wsrod doroslych … ja rowzniez spotykalam sie w swoim zyciu z nietolerancja ze strony rowiesnikow z powodu mojej choroby… bylo mi przez to ciezko lecz pewnie sprawilo ze jestem teraz silniejsza … zycze wszystkim duzo wytzymalosci i usmiechu ktory naprawde bardzo pomaga w zyciu…

  • donio

    [Re: Język homoseksualistów?]

    mysle ze hetero lepse jest od gejów




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa